451° Farenheita prod. Lanek
🎵 3000 characters
⏱️ 4:14 duration
🆔 ID: 10021811
📜 Lyrics
Płoną książki w Moskwie...
Oto nadchodzi postęp...
Lanek, DGE, Ganzen Laderius
Została jedna strona pożarowi wydarta
451 stopni Fahrenheita
Jedna, przypadkowa, nadpalona kartka
451 stopni Fahrenheita
Została jedna strona pożarowi wydarta
451 stopni Fahrenheita
Jedna, przypadkowa, nadpalona kartka
451 stopni Fahrenheita
Płoną książki w Moskwie, oto nadchodzi postęp
Łuny pożarów niech zwiastują nową wiosnę
Płonie most za mostem, wieś za wsią, dom za domem
Nie możesz patrzeć? Lepiej zażyj somę
Lepiej przewróć stronę, nie patrz na tych co giną
Co cię obchodzą te łuny nad Ukrainą
Te tłumy, co godzina za godziną stoją w słońcu
Zawierzając los ojców w kolejce do block postu
Liczy się stopa wzrostu, puchnięcie kapitału
Świat wiezie się pomału w nowe lepsze nazajutrz
W tym raju już czekają hurysy, twarze bez skazy i rysy
Obróć internet i wysyp na lepsze życie przepisy
Popisy oratorów, myśli kuratorów
System nie chce serc, chce kalkulatorów
Nowa natura porów, nokturnowych czasów
Najpierw płoną pochodnie, potem łuna znad lasu (łuna znad lasu)
Została jedna strona pożarowi wydarta
451 stopni Fahrenheita
Jedna, przypadkowa, nadpalona kartka
451 stopni Fahrenheita
Została jedna strona pożarowi wydarta
451 stopni Fahrenheita
Jedna, przypadkowa, nadpalona kartka
451 stopni Fahrenheita
W młodych głowach trwa pożar, przyszła koza do woza
Po patriarszej alei toczy się głowa Berlioza
Rzeczywistości proteza, chwały apoteoza
Dzisiaj ryczy po puszczy plastikowy dinozaur
Niech żyje Cezar, niech się nie kończy impreza
Niech pierdolą się wszyscy, niech otworzy się Sezam
Odtąd dotąd jest miedza, niepotrzebna jest wiedza
A wiara to jędza, a miłość to rozpacz i nędza
Świat się samo napędza, świat dziś mierzy wysoko
Wiemy wszystko o wszystkim, mamy szkiełko i oko
Śmierć filozofom, śnimy sen o potędze
Nie patrzymy już w oczy, bo patrzymy na ręce
Chcemy wyżej i więcej, chcemy mocniej i prędzej
Chcemy wodza nad nami, który wodze ma w ręce
I niech milczy parnas, plebana z wójtem mezalians
Zaczął się i trwa nienawiści kwadrans
Została jedna strona pożarowi wydarta
451 stopni Fahrenheita
Jedna, przypadkowa, nadpalona kartka
451 stopni Fahrenheita
Została jedna strona pożarowi wydarta
451 stopni Fahrenheita
Jedna, przypadkowa, nadpalona kartka
451 stopni Fahrenheita
Gdy rozum śpi, budzą się demony
Grasują golemy, olbrzymy, koncerny w służbie Mamony
Biegamy maratony, nie widząc nic dookoła
Gdy rozum śpi, budzą się demony
Grasują golemy, olbrzymy, koncerny w służbie Mamony
Biegamy maratony, nie widząc nic dookoła
Gdy rozum śpi, budzą się demony
Grasują golemy, olbrzymy, koncerny w służbie Mamony
Biegamy maratony, nie widząc nic dookoła
Gdy rozum śpi, budzą się demony
Grasują golemy, olbrzymy, koncerny w służbie Mamony
Biegamy maratony, nie widząc nic dookoła (nie widząc nic dookoła)
Płonie wielka biblioteka, w niebo bije dymu słup
Oto nadchodzi postęp...
Lanek, DGE, Ganzen Laderius
Została jedna strona pożarowi wydarta
451 stopni Fahrenheita
Jedna, przypadkowa, nadpalona kartka
451 stopni Fahrenheita
Została jedna strona pożarowi wydarta
451 stopni Fahrenheita
Jedna, przypadkowa, nadpalona kartka
451 stopni Fahrenheita
Płoną książki w Moskwie, oto nadchodzi postęp
Łuny pożarów niech zwiastują nową wiosnę
Płonie most za mostem, wieś za wsią, dom za domem
Nie możesz patrzeć? Lepiej zażyj somę
Lepiej przewróć stronę, nie patrz na tych co giną
Co cię obchodzą te łuny nad Ukrainą
Te tłumy, co godzina za godziną stoją w słońcu
Zawierzając los ojców w kolejce do block postu
Liczy się stopa wzrostu, puchnięcie kapitału
Świat wiezie się pomału w nowe lepsze nazajutrz
W tym raju już czekają hurysy, twarze bez skazy i rysy
Obróć internet i wysyp na lepsze życie przepisy
Popisy oratorów, myśli kuratorów
System nie chce serc, chce kalkulatorów
Nowa natura porów, nokturnowych czasów
Najpierw płoną pochodnie, potem łuna znad lasu (łuna znad lasu)
Została jedna strona pożarowi wydarta
451 stopni Fahrenheita
Jedna, przypadkowa, nadpalona kartka
451 stopni Fahrenheita
Została jedna strona pożarowi wydarta
451 stopni Fahrenheita
Jedna, przypadkowa, nadpalona kartka
451 stopni Fahrenheita
W młodych głowach trwa pożar, przyszła koza do woza
Po patriarszej alei toczy się głowa Berlioza
Rzeczywistości proteza, chwały apoteoza
Dzisiaj ryczy po puszczy plastikowy dinozaur
Niech żyje Cezar, niech się nie kończy impreza
Niech pierdolą się wszyscy, niech otworzy się Sezam
Odtąd dotąd jest miedza, niepotrzebna jest wiedza
A wiara to jędza, a miłość to rozpacz i nędza
Świat się samo napędza, świat dziś mierzy wysoko
Wiemy wszystko o wszystkim, mamy szkiełko i oko
Śmierć filozofom, śnimy sen o potędze
Nie patrzymy już w oczy, bo patrzymy na ręce
Chcemy wyżej i więcej, chcemy mocniej i prędzej
Chcemy wodza nad nami, który wodze ma w ręce
I niech milczy parnas, plebana z wójtem mezalians
Zaczął się i trwa nienawiści kwadrans
Została jedna strona pożarowi wydarta
451 stopni Fahrenheita
Jedna, przypadkowa, nadpalona kartka
451 stopni Fahrenheita
Została jedna strona pożarowi wydarta
451 stopni Fahrenheita
Jedna, przypadkowa, nadpalona kartka
451 stopni Fahrenheita
Gdy rozum śpi, budzą się demony
Grasują golemy, olbrzymy, koncerny w służbie Mamony
Biegamy maratony, nie widząc nic dookoła
Gdy rozum śpi, budzą się demony
Grasują golemy, olbrzymy, koncerny w służbie Mamony
Biegamy maratony, nie widząc nic dookoła
Gdy rozum śpi, budzą się demony
Grasują golemy, olbrzymy, koncerny w służbie Mamony
Biegamy maratony, nie widząc nic dookoła
Gdy rozum śpi, budzą się demony
Grasują golemy, olbrzymy, koncerny w służbie Mamony
Biegamy maratony, nie widząc nic dookoła (nie widząc nic dookoła)
Płonie wielka biblioteka, w niebo bije dymu słup
⏱️ Synced Lyrics
[00:02.49] Płoną książki w Moskwie...
[00:04.74] Oto nadchodzi postęp...
[00:08.52] Lanek, DGE, Ganzen Laderius
[00:18.17] Została jedna strona pożarowi wydarta
[00:21.29] 451 stopni Fahrenheita
[00:23.20] Jedna, przypadkowa, nadpalona kartka
[00:27.01] 451 stopni Fahrenheita
[00:30.72] Została jedna strona pożarowi wydarta
[00:33.62] 451 stopni Fahrenheita
[00:36.20] Jedna, przypadkowa, nadpalona kartka
[00:39.39] 451 stopni Fahrenheita
[00:43.36] Płoną książki w Moskwie, oto nadchodzi postęp
[00:45.86] Łuny pożarów niech zwiastują nową wiosnę
[00:49.24] Płonie most za mostem, wieś za wsią, dom za domem
[00:51.71] Nie możesz patrzeć? Lepiej zażyj somę
[00:54.37] Lepiej przewróć stronę, nie patrz na tych co giną
[00:57.61] Co cię obchodzą te łuny nad Ukrainą
[01:01.92] Te tłumy, co godzina za godziną stoją w słońcu
[01:03.74] Zawierzając los ojców w kolejce do block postu
[01:07.54] Liczy się stopa wzrostu, puchnięcie kapitału
[01:09.91] Świat wiezie się pomału w nowe lepsze nazajutrz
[01:13.26] W tym raju już czekają hurysy, twarze bez skazy i rysy
[01:16.88] Obróć internet i wysyp na lepsze życie przepisy
[01:19.53] Popisy oratorów, myśli kuratorów
[01:22.46] System nie chce serc, chce kalkulatorów
[01:26.15] Nowa natura porów, nokturnowych czasów
[01:28.99] Najpierw płoną pochodnie, potem łuna znad lasu (łuna znad lasu)
[01:34.82] Została jedna strona pożarowi wydarta
[01:38.46] 451 stopni Fahrenheita
[01:40.87] Jedna, przypadkowa, nadpalona kartka
[01:44.45] 451 stopni Fahrenheita
[01:47.26] Została jedna strona pożarowi wydarta
[01:50.10] 451 stopni Fahrenheita
[01:53.17] Jedna, przypadkowa, nadpalona kartka
[01:56.73] 451 stopni Fahrenheita
[01:58.80] W młodych głowach trwa pożar, przyszła koza do woza
[02:02.37] Po patriarszej alei toczy się głowa Berlioza
[02:05.35] Rzeczywistości proteza, chwały apoteoza
[02:08.52] Dzisiaj ryczy po puszczy plastikowy dinozaur
[02:11.60] Niech żyje Cezar, niech się nie kończy impreza
[02:14.65] Niech pierdolą się wszyscy, niech otworzy się Sezam
[02:18.01] Odtąd dotąd jest miedza, niepotrzebna jest wiedza
[02:20.97] A wiara to jędza, a miłość to rozpacz i nędza
[02:23.91] Świat się samo napędza, świat dziś mierzy wysoko
[02:26.96] Wiemy wszystko o wszystkim, mamy szkiełko i oko
[02:29.78] Śmierć filozofom, śnimy sen o potędze
[02:33.39] Nie patrzymy już w oczy, bo patrzymy na ręce
[02:36.47] Chcemy wyżej i więcej, chcemy mocniej i prędzej
[02:38.80] Chcemy wodza nad nami, który wodze ma w ręce
[02:41.94] I niech milczy parnas, plebana z wójtem mezalians
[02:45.61] Zaczął się i trwa nienawiści kwadrans
[02:52.01] Została jedna strona pożarowi wydarta
[02:54.98] 451 stopni Fahrenheita
[02:57.70] Jedna, przypadkowa, nadpalona kartka
[03:01.15] 451 stopni Fahrenheita
[03:04.45] Została jedna strona pożarowi wydarta
[03:07.05] 451 stopni Fahrenheita
[03:10.55] Jedna, przypadkowa, nadpalona kartka
[03:13.38] 451 stopni Fahrenheita
[03:16.72] Gdy rozum śpi, budzą się demony
[03:18.62] Grasują golemy, olbrzymy, koncerny w służbie Mamony
[03:23.23] Biegamy maratony, nie widząc nic dookoła
[03:29.38] Gdy rozum śpi, budzą się demony
[03:31.03] Grasują golemy, olbrzymy, koncerny w służbie Mamony
[03:35.30] Biegamy maratony, nie widząc nic dookoła
[03:41.92] Gdy rozum śpi, budzą się demony
[03:43.53] Grasują golemy, olbrzymy, koncerny w służbie Mamony
[03:47.78] Biegamy maratony, nie widząc nic dookoła
[03:53.67] Gdy rozum śpi, budzą się demony
[03:55.75] Grasują golemy, olbrzymy, koncerny w służbie Mamony
[03:59.89] Biegamy maratony, nie widząc nic dookoła (nie widząc nic dookoła)
[04:05.83] Płonie wielka biblioteka, w niebo bije dymu słup
[04:08.97]
[00:04.74] Oto nadchodzi postęp...
[00:08.52] Lanek, DGE, Ganzen Laderius
[00:18.17] Została jedna strona pożarowi wydarta
[00:21.29] 451 stopni Fahrenheita
[00:23.20] Jedna, przypadkowa, nadpalona kartka
[00:27.01] 451 stopni Fahrenheita
[00:30.72] Została jedna strona pożarowi wydarta
[00:33.62] 451 stopni Fahrenheita
[00:36.20] Jedna, przypadkowa, nadpalona kartka
[00:39.39] 451 stopni Fahrenheita
[00:43.36] Płoną książki w Moskwie, oto nadchodzi postęp
[00:45.86] Łuny pożarów niech zwiastują nową wiosnę
[00:49.24] Płonie most za mostem, wieś za wsią, dom za domem
[00:51.71] Nie możesz patrzeć? Lepiej zażyj somę
[00:54.37] Lepiej przewróć stronę, nie patrz na tych co giną
[00:57.61] Co cię obchodzą te łuny nad Ukrainą
[01:01.92] Te tłumy, co godzina za godziną stoją w słońcu
[01:03.74] Zawierzając los ojców w kolejce do block postu
[01:07.54] Liczy się stopa wzrostu, puchnięcie kapitału
[01:09.91] Świat wiezie się pomału w nowe lepsze nazajutrz
[01:13.26] W tym raju już czekają hurysy, twarze bez skazy i rysy
[01:16.88] Obróć internet i wysyp na lepsze życie przepisy
[01:19.53] Popisy oratorów, myśli kuratorów
[01:22.46] System nie chce serc, chce kalkulatorów
[01:26.15] Nowa natura porów, nokturnowych czasów
[01:28.99] Najpierw płoną pochodnie, potem łuna znad lasu (łuna znad lasu)
[01:34.82] Została jedna strona pożarowi wydarta
[01:38.46] 451 stopni Fahrenheita
[01:40.87] Jedna, przypadkowa, nadpalona kartka
[01:44.45] 451 stopni Fahrenheita
[01:47.26] Została jedna strona pożarowi wydarta
[01:50.10] 451 stopni Fahrenheita
[01:53.17] Jedna, przypadkowa, nadpalona kartka
[01:56.73] 451 stopni Fahrenheita
[01:58.80] W młodych głowach trwa pożar, przyszła koza do woza
[02:02.37] Po patriarszej alei toczy się głowa Berlioza
[02:05.35] Rzeczywistości proteza, chwały apoteoza
[02:08.52] Dzisiaj ryczy po puszczy plastikowy dinozaur
[02:11.60] Niech żyje Cezar, niech się nie kończy impreza
[02:14.65] Niech pierdolą się wszyscy, niech otworzy się Sezam
[02:18.01] Odtąd dotąd jest miedza, niepotrzebna jest wiedza
[02:20.97] A wiara to jędza, a miłość to rozpacz i nędza
[02:23.91] Świat się samo napędza, świat dziś mierzy wysoko
[02:26.96] Wiemy wszystko o wszystkim, mamy szkiełko i oko
[02:29.78] Śmierć filozofom, śnimy sen o potędze
[02:33.39] Nie patrzymy już w oczy, bo patrzymy na ręce
[02:36.47] Chcemy wyżej i więcej, chcemy mocniej i prędzej
[02:38.80] Chcemy wodza nad nami, który wodze ma w ręce
[02:41.94] I niech milczy parnas, plebana z wójtem mezalians
[02:45.61] Zaczął się i trwa nienawiści kwadrans
[02:52.01] Została jedna strona pożarowi wydarta
[02:54.98] 451 stopni Fahrenheita
[02:57.70] Jedna, przypadkowa, nadpalona kartka
[03:01.15] 451 stopni Fahrenheita
[03:04.45] Została jedna strona pożarowi wydarta
[03:07.05] 451 stopni Fahrenheita
[03:10.55] Jedna, przypadkowa, nadpalona kartka
[03:13.38] 451 stopni Fahrenheita
[03:16.72] Gdy rozum śpi, budzą się demony
[03:18.62] Grasują golemy, olbrzymy, koncerny w służbie Mamony
[03:23.23] Biegamy maratony, nie widząc nic dookoła
[03:29.38] Gdy rozum śpi, budzą się demony
[03:31.03] Grasują golemy, olbrzymy, koncerny w służbie Mamony
[03:35.30] Biegamy maratony, nie widząc nic dookoła
[03:41.92] Gdy rozum śpi, budzą się demony
[03:43.53] Grasują golemy, olbrzymy, koncerny w służbie Mamony
[03:47.78] Biegamy maratony, nie widząc nic dookoła
[03:53.67] Gdy rozum śpi, budzą się demony
[03:55.75] Grasują golemy, olbrzymy, koncerny w służbie Mamony
[03:59.89] Biegamy maratony, nie widząc nic dookoła (nie widząc nic dookoła)
[04:05.83] Płonie wielka biblioteka, w niebo bije dymu słup
[04:08.97]