Mieliśmy się widzieć
🎵 2059 characters
⏱️ 2:47 duration
🆔 ID: 10439587
📜 Lyrics
Jutro mam poprawkę żeby nie zawalić klasy
Mieliśmy się widzieć ale jednak nie spotkamy
Poukładałem życie w tekstach malując obrazy
Każdy taki piękny, ale każdy taki krwawy
Ktoś chciał wybijać mi zęby bo robię te smutne rapy
Nie mówię o moich ludziach bo nikt tutaj nie jest stały
Wywalałem się na kumpli pozawalany fitami
Jestem między Twoją buźką a melanżem z kolegami
Piszesz że znowu kłótnie, jesteśmy na to za słabi
O siódmej miałem pobudkę w sumie to też na poprawki
Nie wstałem, zaspałem, w nocy trochę popisaliśmy
Jak nie ma mnie przez minutę Tobie urywa się film
Na tej trasie tylko my
W weekend pewnie znów przy kumplach którzy kurzą weed
W weekend pewnie znowu w domu w którym kurwa nie chce być
Dawno nie chce być...
Jak zasypiasz przed północą to wiem że coś nie tak
I czekam do trzeciej zwykle
Wtedy się budzisz pisząc mi że miałaś koszmar
Piszesz że przy mnie ich nie masz
Myśląc że jakoś coś zmienię
Ale nie wiem co mam robić
Przecież ja jedynie głos mam
Wiesz nie byłem buntownikiem nie śpiewam o wspólnych nockach
Chciałbym Ciebie mieć na klipie jeśli w ogóle taki dogram
Moje piosenki to chwile bo się zmieniam z dnia na dzień...
Cieszę się że powoli idzie wszystko tam gdzie jest cel
Czuję że zrobiłem regres
Nie muzycznie jako człowiek
Owszem kiedyś też raniłem
Teraz nie umiem zmrużyć powiek
Obiecaj mi że nie zginę w mieście sztucznych tożsamości
Przepisałbym Tobie wszystko by tylko podnosil się kącik Twoich ust...
Tydzień po napisaniu tego co właśnie słyszałeś
Moje życie lubi wywalać się na głowę za często mam zamęt
Boję się że kiedyś się skończy w sposób którego nie chciałem
Wiesz że Cię kocham ale nie zawsze rozumiem
Ze słowami tak Cię ranię
Jestem między Twoją buźką a płaczem
30 mamy się widzieć skarbie, ślicznie
Ale nie wiem czy to sie zdarzy
Gdyż życie stawiam nad życie
Wysyłam ten kawałek do Kejmila bo o 18 ma premierę pięknie
Gdyby nigdy nic na miniaturkę wstawie Twoje zdjęcie
Mieliśmy się widzieć ale jednak nie spotkamy
Poukładałem życie w tekstach malując obrazy
Każdy taki piękny, ale każdy taki krwawy
Ktoś chciał wybijać mi zęby bo robię te smutne rapy
Nie mówię o moich ludziach bo nikt tutaj nie jest stały
Wywalałem się na kumpli pozawalany fitami
Jestem między Twoją buźką a melanżem z kolegami
Piszesz że znowu kłótnie, jesteśmy na to za słabi
O siódmej miałem pobudkę w sumie to też na poprawki
Nie wstałem, zaspałem, w nocy trochę popisaliśmy
Jak nie ma mnie przez minutę Tobie urywa się film
Na tej trasie tylko my
W weekend pewnie znów przy kumplach którzy kurzą weed
W weekend pewnie znowu w domu w którym kurwa nie chce być
Dawno nie chce być...
Jak zasypiasz przed północą to wiem że coś nie tak
I czekam do trzeciej zwykle
Wtedy się budzisz pisząc mi że miałaś koszmar
Piszesz że przy mnie ich nie masz
Myśląc że jakoś coś zmienię
Ale nie wiem co mam robić
Przecież ja jedynie głos mam
Wiesz nie byłem buntownikiem nie śpiewam o wspólnych nockach
Chciałbym Ciebie mieć na klipie jeśli w ogóle taki dogram
Moje piosenki to chwile bo się zmieniam z dnia na dzień...
Cieszę się że powoli idzie wszystko tam gdzie jest cel
Czuję że zrobiłem regres
Nie muzycznie jako człowiek
Owszem kiedyś też raniłem
Teraz nie umiem zmrużyć powiek
Obiecaj mi że nie zginę w mieście sztucznych tożsamości
Przepisałbym Tobie wszystko by tylko podnosil się kącik Twoich ust...
Tydzień po napisaniu tego co właśnie słyszałeś
Moje życie lubi wywalać się na głowę za często mam zamęt
Boję się że kiedyś się skończy w sposób którego nie chciałem
Wiesz że Cię kocham ale nie zawsze rozumiem
Ze słowami tak Cię ranię
Jestem między Twoją buźką a płaczem
30 mamy się widzieć skarbie, ślicznie
Ale nie wiem czy to sie zdarzy
Gdyż życie stawiam nad życie
Wysyłam ten kawałek do Kejmila bo o 18 ma premierę pięknie
Gdyby nigdy nic na miniaturkę wstawie Twoje zdjęcie