Kokaina
🎵 2140 characters
⏱️ 2:57 duration
🆔 ID: 10807341
📜 Lyrics
Siadam do baru bo
Za każdym razem czuję słabość po
Kłótniach z nią
Za stary się robię już na odgrzewanie tych kotletów
Nie powtarzam ich plotek mów nie
Ja chcę po prostu luz
Rozmowy bez słów
Zamiast nocy bez snów
Sięgam po trzecią szklankę Jack'a
A na zegarku biję trzecia
Już mam dosyć tego stresu
Czuję gwoździe w moim sercu
Tak jak Chrystusa przybito do krzyża
Rozbili mój sen
Odbudowałem na gruzach fortece
To ja i mój gang
Ja od paru lat już nie śpię
Samych chamów znam w tym mieście
Wiem że boisz się chcesz więcej
Uzależniasz mnie od siebie a potem nie chcesz mnie już znać
I myślisz zawsze tylko o tym jak mnie spławić
Bo pijany dzwonię nocą chciałbym
Żebyś wiedziała że nie mogę cię zostawić już nigdy
Choćby świat się zaczął walić będę tu
Czekał na ciebie i na twój kolejny ruch
Działasz jak najmocniejsza kokaina na mnie
Nie mów więcej że tak nie jest bo ja znam cię
Czekam na Ubera za piętnaście minut będę tam yeah
Nie wyciszaj bo na Telegramie będę pisał
Będę wszędzie walił
Nie obchodzi co było w horoskopie
Nie odkładaj nawet domofonem
Żadne pijackie rozmowy nocne
To proste słowa znajdź złoty środek
Ja chcę żebyś wiedziała że wiem
Że jestem niemożliwym gościem
To tylko parę szklanek whisky
Żeby lepiej spać bez żadnych roszczeń
Nie będę krzyczał ci pod blokiem
Nie będę pisał na Whatsappie
Nie chcę żadnej patologii w domu
Tylko daj mi wrócić już na chatę
Ja od paru lat już nie śpię
Samych chamów znam w tym mieście
Wiem że boisz się chcesz więcej
Uzależniasz mnie od siebie a potem nie chcesz mnie już znać
I myślisz zawsze tylko o tym jak mnie spławić
Bo pijany dzwonię nocą chciałbym
Żebyś wiedziała że nie mogę cię zostawić już nigdy
Choćby świat się zaczął walić będę tu
Czekał na ciebie i na twój kolejny ruch
Działasz jak najmocniejsza kokaina na mnie
Nie mów więcej że tak nie jest bo ja znam cię
Ja od paru lat już nie śpię
Samych chamów znam w tym mieście
Wiem że boisz się chcesz więcej
Uzależniasz mnie od siebie a potem nie chcesz mnie już znać
Za każdym razem czuję słabość po
Kłótniach z nią
Za stary się robię już na odgrzewanie tych kotletów
Nie powtarzam ich plotek mów nie
Ja chcę po prostu luz
Rozmowy bez słów
Zamiast nocy bez snów
Sięgam po trzecią szklankę Jack'a
A na zegarku biję trzecia
Już mam dosyć tego stresu
Czuję gwoździe w moim sercu
Tak jak Chrystusa przybito do krzyża
Rozbili mój sen
Odbudowałem na gruzach fortece
To ja i mój gang
Ja od paru lat już nie śpię
Samych chamów znam w tym mieście
Wiem że boisz się chcesz więcej
Uzależniasz mnie od siebie a potem nie chcesz mnie już znać
I myślisz zawsze tylko o tym jak mnie spławić
Bo pijany dzwonię nocą chciałbym
Żebyś wiedziała że nie mogę cię zostawić już nigdy
Choćby świat się zaczął walić będę tu
Czekał na ciebie i na twój kolejny ruch
Działasz jak najmocniejsza kokaina na mnie
Nie mów więcej że tak nie jest bo ja znam cię
Czekam na Ubera za piętnaście minut będę tam yeah
Nie wyciszaj bo na Telegramie będę pisał
Będę wszędzie walił
Nie obchodzi co było w horoskopie
Nie odkładaj nawet domofonem
Żadne pijackie rozmowy nocne
To proste słowa znajdź złoty środek
Ja chcę żebyś wiedziała że wiem
Że jestem niemożliwym gościem
To tylko parę szklanek whisky
Żeby lepiej spać bez żadnych roszczeń
Nie będę krzyczał ci pod blokiem
Nie będę pisał na Whatsappie
Nie chcę żadnej patologii w domu
Tylko daj mi wrócić już na chatę
Ja od paru lat już nie śpię
Samych chamów znam w tym mieście
Wiem że boisz się chcesz więcej
Uzależniasz mnie od siebie a potem nie chcesz mnie już znać
I myślisz zawsze tylko o tym jak mnie spławić
Bo pijany dzwonię nocą chciałbym
Żebyś wiedziała że nie mogę cię zostawić już nigdy
Choćby świat się zaczął walić będę tu
Czekał na ciebie i na twój kolejny ruch
Działasz jak najmocniejsza kokaina na mnie
Nie mów więcej że tak nie jest bo ja znam cię
Ja od paru lat już nie śpię
Samych chamów znam w tym mieście
Wiem że boisz się chcesz więcej
Uzależniasz mnie od siebie a potem nie chcesz mnie już znać