ZIELE
🎵 2904 characters
⏱️ 4:34 duration
🆔 ID: 11138029
📜 Lyrics
Ziele, codziennie z ziomalami mielę
Mam taki haj, że unoszę się nad ziemię
Babilon znowu trzepie me kieszenie
A ja mam legalne ziele
I już mi go nie zabiorą
Cannabis Ganja Mafia plon
Dym wyżej niż policyjny dron
Ciągle palimy te ziele
Lato WWA, palimy w CLA z Plankiem
Na dworcu PKP żegnamy się, lecz nie blantem
Zanim zbiłem pionę na zol odłożyłem plecak
Jak spierdolił nam pociąg to już czułem, że coś nie tak
Łapię za telefon - mówię: wracaj Planek, bratku
Zabierz nas na stopa, zabierzemy się na Kraków
Na autobahnie miło palimy sporo pacanków
Aż nagle zimny pot poczułem ziomek na karku
Gdzie komputer? - w plecaku. Gdzie zioło? - w plecaku
Gdzie wszystko? - w plecaku. Stajemy na hamplu
Gdzie plecak? - w bagaju. Otwieram, dostaję szału
Przejebałem tu na haju moje, moje, moje, moje
Ziele, codziennie z ziomalami mielę
Mam taki haj, że unoszę się nad ziemię
Babilon znowu trzepie me kieszenie
A ja mam legalne ziele, whoy
I już mi go nie zabiorą
Cannabis Ganja Mafia plon
Dym wyżej niż policyjny dron
Ciągle palimy te ziele
Dzwonię do Łukasza, wielkiej klasy gitarzysta
Siedzi obok Micha, mówię Mordy
Ale przypał W plecaku mam ziele legal
Biegnij je odzyskać
Jak zgłosił się po plecak
Go zgarnęła Opaczewska
Zanim to się stało zawinęli go do suki
Jebało w niej gandzią, naruszyli me pakunki
Panowie oddajcie, to kolegi jest lekarstwo
Bez tego nie może żyć
Bez tego nie może zasnąć
Dzwonię z autobahny na Facetime'ie
A przy ziomku widzę mundurową psiarnię
Zadają mi pytania typu gdzie ja teraz jestem
Ej burki oddajcie to, mam receptę
Moje moje moje
Ziele, codziennie z ziomalami mielę
Mam taki haj, że unoszę się nad ziemię
Babilon znowu trzepie me kieszenie
A ja mam legalne ziele whoy
I już mi go nie zabiorą
Cannabis Ganja Mafia plon
Dym wyżej niż policyjny dron
Ciągle palimy te ziele
Rano wjazd na chatę, szukali a nie znaleźli
To nie walka z narkomanią tylko dręczeni pacjenci
Dzwonię na Opaczewską: halo, halo, aspirancie
Chyba was popierdoliło, natychmiast oddajcie ganję
On się ze mnie śmieje, mówi, że nie odda
Ja na to "Zobaczymy" i dzwonię do Steliosa
Halo? ale wraz z konopnym papuga
Milicja ma aurorę, nie chcą oddać jej za chuja
Na przesłuchaniu aspirant ewidentnie nie kumał
W policji mniemaniu miałem ulicznego skuna
Mentalna komuna i niejasna procedura
Sprowadziła mnie - pacjenta - bym się tłumaczył na psiurach
Są wyniki ekspertyzy, wsiadamy w PKP
Wszystko w normie bracie, zgadza się poziom THC
Stoimy pod komendą ze zwróconą ganją w łapie
Kali pierwszym Polakiem, co mu prokurator oddał
Jego, jego, jego, ej, ej, ej
Ziele, codziennie z ziomalami mielę
Mam taki haj, że unoszę się nad ziemię
Babilon znowu trzepie me kieszenie
A ja mam legalne ziele
I już mi go nie zabiorą
Cannabis Ganja Mafia plon
Dym wyżej niż policyjny dron
Ciągle palimy te ziele
Mam taki haj, że unoszę się nad ziemię
Babilon znowu trzepie me kieszenie
A ja mam legalne ziele
I już mi go nie zabiorą
Cannabis Ganja Mafia plon
Dym wyżej niż policyjny dron
Ciągle palimy te ziele
Lato WWA, palimy w CLA z Plankiem
Na dworcu PKP żegnamy się, lecz nie blantem
Zanim zbiłem pionę na zol odłożyłem plecak
Jak spierdolił nam pociąg to już czułem, że coś nie tak
Łapię za telefon - mówię: wracaj Planek, bratku
Zabierz nas na stopa, zabierzemy się na Kraków
Na autobahnie miło palimy sporo pacanków
Aż nagle zimny pot poczułem ziomek na karku
Gdzie komputer? - w plecaku. Gdzie zioło? - w plecaku
Gdzie wszystko? - w plecaku. Stajemy na hamplu
Gdzie plecak? - w bagaju. Otwieram, dostaję szału
Przejebałem tu na haju moje, moje, moje, moje
Ziele, codziennie z ziomalami mielę
Mam taki haj, że unoszę się nad ziemię
Babilon znowu trzepie me kieszenie
A ja mam legalne ziele, whoy
I już mi go nie zabiorą
Cannabis Ganja Mafia plon
Dym wyżej niż policyjny dron
Ciągle palimy te ziele
Dzwonię do Łukasza, wielkiej klasy gitarzysta
Siedzi obok Micha, mówię Mordy
Ale przypał W plecaku mam ziele legal
Biegnij je odzyskać
Jak zgłosił się po plecak
Go zgarnęła Opaczewska
Zanim to się stało zawinęli go do suki
Jebało w niej gandzią, naruszyli me pakunki
Panowie oddajcie, to kolegi jest lekarstwo
Bez tego nie może żyć
Bez tego nie może zasnąć
Dzwonię z autobahny na Facetime'ie
A przy ziomku widzę mundurową psiarnię
Zadają mi pytania typu gdzie ja teraz jestem
Ej burki oddajcie to, mam receptę
Moje moje moje
Ziele, codziennie z ziomalami mielę
Mam taki haj, że unoszę się nad ziemię
Babilon znowu trzepie me kieszenie
A ja mam legalne ziele whoy
I już mi go nie zabiorą
Cannabis Ganja Mafia plon
Dym wyżej niż policyjny dron
Ciągle palimy te ziele
Rano wjazd na chatę, szukali a nie znaleźli
To nie walka z narkomanią tylko dręczeni pacjenci
Dzwonię na Opaczewską: halo, halo, aspirancie
Chyba was popierdoliło, natychmiast oddajcie ganję
On się ze mnie śmieje, mówi, że nie odda
Ja na to "Zobaczymy" i dzwonię do Steliosa
Halo? ale wraz z konopnym papuga
Milicja ma aurorę, nie chcą oddać jej za chuja
Na przesłuchaniu aspirant ewidentnie nie kumał
W policji mniemaniu miałem ulicznego skuna
Mentalna komuna i niejasna procedura
Sprowadziła mnie - pacjenta - bym się tłumaczył na psiurach
Są wyniki ekspertyzy, wsiadamy w PKP
Wszystko w normie bracie, zgadza się poziom THC
Stoimy pod komendą ze zwróconą ganją w łapie
Kali pierwszym Polakiem, co mu prokurator oddał
Jego, jego, jego, ej, ej, ej
Ziele, codziennie z ziomalami mielę
Mam taki haj, że unoszę się nad ziemię
Babilon znowu trzepie me kieszenie
A ja mam legalne ziele
I już mi go nie zabiorą
Cannabis Ganja Mafia plon
Dym wyżej niż policyjny dron
Ciągle palimy te ziele