Wyrzuceni Poza Nawias
🎵 1062 characters
⏱️ 2:39 duration
🆔 ID: 11254003
📜 Lyrics
Przy drodze pijana dziwka
Przeklina ten zimny świat
W jej sinych ustach papieros
W oczach niepewność i strach
Gdzieś dalej zgarbiony starzec
Zjada kawałek chleba
Dzisiaj w śmietniku go znalazł
Czy ludziom chleba nie trzeba?
Wyrzuceni poza nawias
Na manowce egzystencji
Nikt już nie chce patrzeć na nich
Nikt nie weźmie ich za ręce
Idzie bezdomny pustą ulicą
I zbiera pety na wieczór wspomnień
W parcianej torbie niesie dobytek
Koszulę, sweter, dziurawe spodnie
W brudnym pokoju poddasza
Dzieci się tulą do siebie
Tato znów zasnął w knajpie
Mama od dawna śpi w niebie
Wyrzuceni poza nawias
Na manowce egzystencji
Nikt już nie chce patrzeć na nich
Nikt nie weźmie ich za ręce
Każdy z tych oto ludzi
Miał kiedyś normalne życie
Aż nagle wszystko runęło
Nie mają już siły krzyczeć
Ktoś ich wykluczył lub winni sami
Z przypadku, głupoty czy naiwności
Los jednym daje drugim odbiera
Mijają obok w samotności
Wyrzuceni poza nawias
Na manowce egzystencji
Nikt już nie chce patrzeć na nich
Nikt nie weźmie ich za ręce
Przeklina ten zimny świat
W jej sinych ustach papieros
W oczach niepewność i strach
Gdzieś dalej zgarbiony starzec
Zjada kawałek chleba
Dzisiaj w śmietniku go znalazł
Czy ludziom chleba nie trzeba?
Wyrzuceni poza nawias
Na manowce egzystencji
Nikt już nie chce patrzeć na nich
Nikt nie weźmie ich za ręce
Idzie bezdomny pustą ulicą
I zbiera pety na wieczór wspomnień
W parcianej torbie niesie dobytek
Koszulę, sweter, dziurawe spodnie
W brudnym pokoju poddasza
Dzieci się tulą do siebie
Tato znów zasnął w knajpie
Mama od dawna śpi w niebie
Wyrzuceni poza nawias
Na manowce egzystencji
Nikt już nie chce patrzeć na nich
Nikt nie weźmie ich za ręce
Każdy z tych oto ludzi
Miał kiedyś normalne życie
Aż nagle wszystko runęło
Nie mają już siły krzyczeć
Ktoś ich wykluczył lub winni sami
Z przypadku, głupoty czy naiwności
Los jednym daje drugim odbiera
Mijają obok w samotności
Wyrzuceni poza nawias
Na manowce egzystencji
Nikt już nie chce patrzeć na nich
Nikt nie weźmie ich za ręce
⏱️ Synced Lyrics
[00:14.79] Przy drodze pijana dziwka
[00:17.92] Przeklina ten zimny świat
[00:21.04] W jej sinych ustach papieros
[00:24.28] W oczach niepewność i strach
[00:27.45] Gdzieś dalej zgarbiony starzec
[00:30.53] Zjada kawałek chleba
[00:33.93] Dzisiaj w śmietniku go znalazł
[00:37.08] Czy ludziom chleba nie trzeba?
[00:40.35] Wyrzuceni poza nawias
[00:43.35] Na manowce egzystencji
[00:46.67] Nikt już nie chce patrzeć na nich
[00:49.72] Nikt nie weźmie ich za ręce
[00:52.81] Idzie bezdomny pustą ulicą
[00:55.91] I zbiera pety na wieczór wspomnień
[00:59.34] W parcianej torbie niesie dobytek
[01:02.46] Koszulę, sweter, dziurawe spodnie
[01:05.72] W brudnym pokoju poddasza
[01:09.02] Dzieci się tulą do siebie
[01:12.13] Tato znów zasnął w knajpie
[01:15.42] Mama od dawna śpi w niebie
[01:18.77] Wyrzuceni poza nawias
[01:21.72] Na manowce egzystencji
[01:24.93] Nikt już nie chce patrzeć na nich
[01:28.03] Nikt nie weźmie ich za ręce
[01:31.38] Każdy z tych oto ludzi
[01:34.55] Miał kiedyś normalne życie
[01:37.49] Aż nagle wszystko runęło
[01:40.74] Nie mają już siły krzyczeć
[01:43.89] Ktoś ich wykluczył lub winni sami
[01:47.17] Z przypadku, głupoty czy naiwności
[01:50.38] Los jednym daje drugim odbiera
[01:53.48] Mijają obok w samotności
[01:57.20] Wyrzuceni poza nawias
[02:00.23] Na manowce egzystencji
[02:03.37] Nikt już nie chce patrzeć na nich
[02:06.46] Nikt nie weźmie ich za ręce
[02:35.66]
[00:17.92] Przeklina ten zimny świat
[00:21.04] W jej sinych ustach papieros
[00:24.28] W oczach niepewność i strach
[00:27.45] Gdzieś dalej zgarbiony starzec
[00:30.53] Zjada kawałek chleba
[00:33.93] Dzisiaj w śmietniku go znalazł
[00:37.08] Czy ludziom chleba nie trzeba?
[00:40.35] Wyrzuceni poza nawias
[00:43.35] Na manowce egzystencji
[00:46.67] Nikt już nie chce patrzeć na nich
[00:49.72] Nikt nie weźmie ich za ręce
[00:52.81] Idzie bezdomny pustą ulicą
[00:55.91] I zbiera pety na wieczór wspomnień
[00:59.34] W parcianej torbie niesie dobytek
[01:02.46] Koszulę, sweter, dziurawe spodnie
[01:05.72] W brudnym pokoju poddasza
[01:09.02] Dzieci się tulą do siebie
[01:12.13] Tato znów zasnął w knajpie
[01:15.42] Mama od dawna śpi w niebie
[01:18.77] Wyrzuceni poza nawias
[01:21.72] Na manowce egzystencji
[01:24.93] Nikt już nie chce patrzeć na nich
[01:28.03] Nikt nie weźmie ich za ręce
[01:31.38] Każdy z tych oto ludzi
[01:34.55] Miał kiedyś normalne życie
[01:37.49] Aż nagle wszystko runęło
[01:40.74] Nie mają już siły krzyczeć
[01:43.89] Ktoś ich wykluczył lub winni sami
[01:47.17] Z przypadku, głupoty czy naiwności
[01:50.38] Los jednym daje drugim odbiera
[01:53.48] Mijają obok w samotności
[01:57.20] Wyrzuceni poza nawias
[02:00.23] Na manowce egzystencji
[02:03.37] Nikt już nie chce patrzeć na nich
[02:06.46] Nikt nie weźmie ich za ręce
[02:35.66]