30/05/2020
🎵 2934 characters
⏱️ 2:51 duration
🆔 ID: 11535127
📜 Lyrics
Swizzy na bicie, ziomal
Gdy zaczynałem z rapem mało kto chciał wierzyć we mnie
Dali mi motywacje myślą, że to jest przypadek, ej
Gdy zaczynałem z rapem mało kto chciał wierzyć we mnie
Dali mi motywacje myślą, że to jest przypadek
Na rap złapałem wenę nagrywając hot szesnastkę
Robię wszystko po swojemu nie potrzebuję notatek
Pocą się w komentarzach, że rapuję z akcentem
Jak ty kurwo byś po polsku mówił będac za granicą?
16 lat we Francji, respekt mam w swoim mieście
Pisz dalej se bzdury w necie, dobrze wiesz, że jesteś pizdą
22 lata Alicante, Marbella mam zaliczone
Ty 22 stopnie ciągle zimne polskie morze
Mało siedzę w domu lepiej czuję się na dworze
Dawno z tobą nie rozmawiałem ale wybacz mi Boże
Niebieskie oczy twarz anioła tak jak Michael Scofield
Tu skąd pochodzę miesza się adrenalina z hobby
Mama za mnie do Boga codziennie się modli
Nic im nawet nie zrobiłem a pchają kłody pod nogi
Dawno nie modliłem się do Boga
U mnie gdy ładna pogoda i tak jest sprzedawana śmierć
Nie czekam na to co mi los da
Biorę swój los w ręce, ty dalej sobie na dupie siedź
Ej, w bloku u mnie sprzedawana śmierć
Na koncie kolejny grzech, to codzienność u nas, zwykły dzień
Na moście kiedyś w łapie miałem miecz
Inni mogli tylko biec, zagłuszał ciągle syreny dźwięk
Ej, w bloku u mnie sprzedawana śmierć
Na koncie kolejny grzech, to codzienność u nas, zwykły dzień
Na moście kiedyś w łapie miałem miecz
Inni mogli tylko biec, zagłuszał ciągle syreny dźwięk
Pamiętam moje pierwsze kroki stawiane na bloku
Starszy z osiedla widział talenty piłkarza we mnie
Kilka lat później robię pieniądz na tym samym bloku
Nic wspólnego mam z piłkarzem dziś, ale też robię pengę
Po maturze rzuciłem szkołę
Bo mojej przyszłości wcale już nie widziałem w szkole
Rzuciłem też piłkę, bo za stary się robiłem
I wiedziałem, że nie zrobię już kariery jak Defoe
Wszyscy multi kulti
Tak jak mój francuski blok
Niebiescy wpadają
Biegnę tak jak Usain Bolt
Vers Odéon et Balard j'ai visser la mort
Livraison express en metro, pas cramé sur un 50
Komu innemu mam zawdzięczać to, gdzie teraz jestem?
Tylko rodzinie i braciom, to dzięki nim to jest
Twój raper to tylko artysta, zero prawdy w tekście
Gada o ulicy, a z ulicy nigdy nie miał cash
Dawno nie modliłem się do Boga
U mnie gdy ładna pogoda i tak jest sprzedawana śmierć
Nie czekam na to co mi los da
Biorę swój los w ręce, ty dalej sobie na dupie siedź
Ej, w bloku u mnie sprzedawana śmierć
Na koncie kolejny grzech, to codzienność u nas, zwykły dzień
Na moście kiedyś w łapie miałem miecz
Inni mogli tylko biec, zagłuszał ciągle syreny dźwięk
Ej, w bloku u mnie sprzedawana śmierć
Na koncie kolejny grzech, to codzienność u nas, zwykły dzień
Na moście kiedyś w łapie miałem miecz
Inni mogli tylko biec, zagłuszał ciągle syreny dźwięk
Gdy zaczynałem z rapem mało kto chciał wierzyć we mnie
Dali mi motywacje myślą, że to jest przypadek, ej
Gdy zaczynałem z rapem mało kto chciał wierzyć we mnie
Dali mi motywacje myślą, że to jest przypadek
Na rap złapałem wenę nagrywając hot szesnastkę
Robię wszystko po swojemu nie potrzebuję notatek
Pocą się w komentarzach, że rapuję z akcentem
Jak ty kurwo byś po polsku mówił będac za granicą?
16 lat we Francji, respekt mam w swoim mieście
Pisz dalej se bzdury w necie, dobrze wiesz, że jesteś pizdą
22 lata Alicante, Marbella mam zaliczone
Ty 22 stopnie ciągle zimne polskie morze
Mało siedzę w domu lepiej czuję się na dworze
Dawno z tobą nie rozmawiałem ale wybacz mi Boże
Niebieskie oczy twarz anioła tak jak Michael Scofield
Tu skąd pochodzę miesza się adrenalina z hobby
Mama za mnie do Boga codziennie się modli
Nic im nawet nie zrobiłem a pchają kłody pod nogi
Dawno nie modliłem się do Boga
U mnie gdy ładna pogoda i tak jest sprzedawana śmierć
Nie czekam na to co mi los da
Biorę swój los w ręce, ty dalej sobie na dupie siedź
Ej, w bloku u mnie sprzedawana śmierć
Na koncie kolejny grzech, to codzienność u nas, zwykły dzień
Na moście kiedyś w łapie miałem miecz
Inni mogli tylko biec, zagłuszał ciągle syreny dźwięk
Ej, w bloku u mnie sprzedawana śmierć
Na koncie kolejny grzech, to codzienność u nas, zwykły dzień
Na moście kiedyś w łapie miałem miecz
Inni mogli tylko biec, zagłuszał ciągle syreny dźwięk
Pamiętam moje pierwsze kroki stawiane na bloku
Starszy z osiedla widział talenty piłkarza we mnie
Kilka lat później robię pieniądz na tym samym bloku
Nic wspólnego mam z piłkarzem dziś, ale też robię pengę
Po maturze rzuciłem szkołę
Bo mojej przyszłości wcale już nie widziałem w szkole
Rzuciłem też piłkę, bo za stary się robiłem
I wiedziałem, że nie zrobię już kariery jak Defoe
Wszyscy multi kulti
Tak jak mój francuski blok
Niebiescy wpadają
Biegnę tak jak Usain Bolt
Vers Odéon et Balard j'ai visser la mort
Livraison express en metro, pas cramé sur un 50
Komu innemu mam zawdzięczać to, gdzie teraz jestem?
Tylko rodzinie i braciom, to dzięki nim to jest
Twój raper to tylko artysta, zero prawdy w tekście
Gada o ulicy, a z ulicy nigdy nie miał cash
Dawno nie modliłem się do Boga
U mnie gdy ładna pogoda i tak jest sprzedawana śmierć
Nie czekam na to co mi los da
Biorę swój los w ręce, ty dalej sobie na dupie siedź
Ej, w bloku u mnie sprzedawana śmierć
Na koncie kolejny grzech, to codzienność u nas, zwykły dzień
Na moście kiedyś w łapie miałem miecz
Inni mogli tylko biec, zagłuszał ciągle syreny dźwięk
Ej, w bloku u mnie sprzedawana śmierć
Na koncie kolejny grzech, to codzienność u nas, zwykły dzień
Na moście kiedyś w łapie miałem miecz
Inni mogli tylko biec, zagłuszał ciągle syreny dźwięk
⏱️ Synced Lyrics
[00:09.92] Swizzy na bicie, ziomal
[00:19.22] Gdy zaczynałem z rapem mało kto chciał wierzyć we mnie
[00:20.78] Dali mi motywacje myślą, że to jest przypadek, ej
[00:24.40]
[00:28.68] Gdy zaczynałem z rapem mało kto chciał wierzyć we mnie
[00:30.30] Dali mi motywacje myślą, że to jest przypadek
[00:32.70] Na rap złapałem wenę nagrywając hot szesnastkę
[00:34.96] Robię wszystko po swojemu nie potrzebuję notatek
[00:37.63] Pocą się w komentarzach, że rapuję z akcentem
[00:40.16] Jak ty kurwo byś po polsku mówił będac za granicą?
[00:42.42] 16 lat we Francji, respekt mam w swoim mieście
[00:44.85] Pisz dalej se bzdury w necie, dobrze wiesz, że jesteś pizdą
[00:47.55] 22 lata Alicante, Marbella mam zaliczone
[00:50.18] Ty 22 stopnie ciągle zimne polskie morze
[00:52.97] Mało siedzę w domu lepiej czuję się na dworze
[00:55.06] Dawno z tobą nie rozmawiałem ale wybacz mi Boże
[00:57.77] Niebieskie oczy twarz anioła tak jak Michael Scofield
[01:00.46] Tu skąd pochodzę miesza się adrenalina z hobby
[01:02.82] Mama za mnie do Boga codziennie się modli
[01:04.91] Nic im nawet nie zrobiłem a pchają kłody pod nogi
[01:07.95] Dawno nie modliłem się do Boga
[01:09.74] U mnie gdy ładna pogoda i tak jest sprzedawana śmierć
[01:12.78] Nie czekam na to co mi los da
[01:14.55] Biorę swój los w ręce, ty dalej sobie na dupie siedź
[01:17.80] Ej, w bloku u mnie sprzedawana śmierć
[01:19.12] Na koncie kolejny grzech, to codzienność u nas, zwykły dzień
[01:22.58] Na moście kiedyś w łapie miałem miecz
[01:24.33] Inni mogli tylko biec, zagłuszał ciągle syreny dźwięk
[01:27.48] Ej, w bloku u mnie sprzedawana śmierć
[01:28.95] Na koncie kolejny grzech, to codzienność u nas, zwykły dzień
[01:31.93] Na moście kiedyś w łapie miałem miecz
[01:33.77] Inni mogli tylko biec, zagłuszał ciągle syreny dźwięk
[01:36.87] Pamiętam moje pierwsze kroki stawiane na bloku
[01:39.35] Starszy z osiedla widział talenty piłkarza we mnie
[01:41.66] Kilka lat później robię pieniądz na tym samym bloku
[01:44.06] Nic wspólnego mam z piłkarzem dziś, ale też robię pengę
[01:46.45] Po maturze rzuciłem szkołę
[01:48.56] Bo mojej przyszłości wcale już nie widziałem w szkole
[01:50.62] Rzuciłem też piłkę, bo za stary się robiłem
[01:52.79] I wiedziałem, że nie zrobię już kariery jak Defoe
[01:55.43] Wszyscy multi kulti
[01:56.75] Tak jak mój francuski blok
[01:57.94] Niebiescy wpadają
[01:59.18] Biegnę tak jak Usain Bolt
[02:00.63] Vers Odéon et Balard j'ai visser la mort
[02:03.12] Livraison express en metro, pas cramé sur un 50
[02:05.84] Komu innemu mam zawdzięczać to, gdzie teraz jestem?
[02:07.90] Tylko rodzinie i braciom, to dzięki nim to jest
[02:10.38] Twój raper to tylko artysta, zero prawdy w tekście
[02:13.07] Gada o ulicy, a z ulicy nigdy nie miał cash
[02:15.72] Dawno nie modliłem się do Boga
[02:17.53] U mnie gdy ładna pogoda i tak jest sprzedawana śmierć
[02:20.52] Nie czekam na to co mi los da
[02:22.61] Biorę swój los w ręce, ty dalej sobie na dupie siedź
[02:25.69] Ej, w bloku u mnie sprzedawana śmierć
[02:27.41] Na koncie kolejny grzech, to codzienność u nas, zwykły dzień
[02:30.23] Na moście kiedyś w łapie miałem miecz
[02:32.07] Inni mogli tylko biec, zagłuszał ciągle syreny dźwięk
[02:35.35] Ej, w bloku u mnie sprzedawana śmierć
[02:36.82] Na koncie kolejny grzech, to codzienność u nas, zwykły dzień
[02:39.82] Na moście kiedyś w łapie miałem miecz
[02:41.68] Inni mogli tylko biec, zagłuszał ciągle syreny dźwięk
[02:45.39]
[00:19.22] Gdy zaczynałem z rapem mało kto chciał wierzyć we mnie
[00:20.78] Dali mi motywacje myślą, że to jest przypadek, ej
[00:24.40]
[00:28.68] Gdy zaczynałem z rapem mało kto chciał wierzyć we mnie
[00:30.30] Dali mi motywacje myślą, że to jest przypadek
[00:32.70] Na rap złapałem wenę nagrywając hot szesnastkę
[00:34.96] Robię wszystko po swojemu nie potrzebuję notatek
[00:37.63] Pocą się w komentarzach, że rapuję z akcentem
[00:40.16] Jak ty kurwo byś po polsku mówił będac za granicą?
[00:42.42] 16 lat we Francji, respekt mam w swoim mieście
[00:44.85] Pisz dalej se bzdury w necie, dobrze wiesz, że jesteś pizdą
[00:47.55] 22 lata Alicante, Marbella mam zaliczone
[00:50.18] Ty 22 stopnie ciągle zimne polskie morze
[00:52.97] Mało siedzę w domu lepiej czuję się na dworze
[00:55.06] Dawno z tobą nie rozmawiałem ale wybacz mi Boże
[00:57.77] Niebieskie oczy twarz anioła tak jak Michael Scofield
[01:00.46] Tu skąd pochodzę miesza się adrenalina z hobby
[01:02.82] Mama za mnie do Boga codziennie się modli
[01:04.91] Nic im nawet nie zrobiłem a pchają kłody pod nogi
[01:07.95] Dawno nie modliłem się do Boga
[01:09.74] U mnie gdy ładna pogoda i tak jest sprzedawana śmierć
[01:12.78] Nie czekam na to co mi los da
[01:14.55] Biorę swój los w ręce, ty dalej sobie na dupie siedź
[01:17.80] Ej, w bloku u mnie sprzedawana śmierć
[01:19.12] Na koncie kolejny grzech, to codzienność u nas, zwykły dzień
[01:22.58] Na moście kiedyś w łapie miałem miecz
[01:24.33] Inni mogli tylko biec, zagłuszał ciągle syreny dźwięk
[01:27.48] Ej, w bloku u mnie sprzedawana śmierć
[01:28.95] Na koncie kolejny grzech, to codzienność u nas, zwykły dzień
[01:31.93] Na moście kiedyś w łapie miałem miecz
[01:33.77] Inni mogli tylko biec, zagłuszał ciągle syreny dźwięk
[01:36.87] Pamiętam moje pierwsze kroki stawiane na bloku
[01:39.35] Starszy z osiedla widział talenty piłkarza we mnie
[01:41.66] Kilka lat później robię pieniądz na tym samym bloku
[01:44.06] Nic wspólnego mam z piłkarzem dziś, ale też robię pengę
[01:46.45] Po maturze rzuciłem szkołę
[01:48.56] Bo mojej przyszłości wcale już nie widziałem w szkole
[01:50.62] Rzuciłem też piłkę, bo za stary się robiłem
[01:52.79] I wiedziałem, że nie zrobię już kariery jak Defoe
[01:55.43] Wszyscy multi kulti
[01:56.75] Tak jak mój francuski blok
[01:57.94] Niebiescy wpadają
[01:59.18] Biegnę tak jak Usain Bolt
[02:00.63] Vers Odéon et Balard j'ai visser la mort
[02:03.12] Livraison express en metro, pas cramé sur un 50
[02:05.84] Komu innemu mam zawdzięczać to, gdzie teraz jestem?
[02:07.90] Tylko rodzinie i braciom, to dzięki nim to jest
[02:10.38] Twój raper to tylko artysta, zero prawdy w tekście
[02:13.07] Gada o ulicy, a z ulicy nigdy nie miał cash
[02:15.72] Dawno nie modliłem się do Boga
[02:17.53] U mnie gdy ładna pogoda i tak jest sprzedawana śmierć
[02:20.52] Nie czekam na to co mi los da
[02:22.61] Biorę swój los w ręce, ty dalej sobie na dupie siedź
[02:25.69] Ej, w bloku u mnie sprzedawana śmierć
[02:27.41] Na koncie kolejny grzech, to codzienność u nas, zwykły dzień
[02:30.23] Na moście kiedyś w łapie miałem miecz
[02:32.07] Inni mogli tylko biec, zagłuszał ciągle syreny dźwięk
[02:35.35] Ej, w bloku u mnie sprzedawana śmierć
[02:36.82] Na koncie kolejny grzech, to codzienność u nas, zwykły dzień
[02:39.82] Na moście kiedyś w łapie miałem miecz
[02:41.68] Inni mogli tylko biec, zagłuszał ciągle syreny dźwięk
[02:45.39]