Home 🎬 Bollywood 🎵 Pakistani 🎤 English Pop

lazy midnight

👤 be vis/saint jesse 🎼 To, co za mną chodzi ⏱️ 4:01
🎵 2417 characters
⏱️ 4:01 duration
🆔 ID: 11744581

📜 Lyrics

Pierwsza w nocy, leżę na kanapie, w końcu mam chill
Nie wstaję, chociaż chce mi się palić
Martwy z natury, nim uschnę młoda podlej mnie
Bez win jakby zabłądził sommelier
Druga w nocy, leżę na kanapie, w końcu mam chill
Nie wstaję, chociaż chce mi się palić
Martwy z natury, nim uschnę młoda podlej mnie
Noc bez win jakby zabłądził gdzieś sommelier

Kiedy włączam party jak rozdania szachowe
Dziś mam plan co wszystkie plany poodkłada na potem
Społeczeństwo podzielone niczym klasa na matmie
Kiedy o przełożenie sprawdzianu pytanie padnie
Wszystko to odkładam na bok, jak telefon przed spaniem
Nie wiem co się stanie za rok
Najbardziej zawsze lubiłem czekanie
Miałem cierpliwości - o ironio, znowu tak wcześnie
Jak Antonio rzucany w chłodnicę driftuje na ręcznym

Nie chcę mi się nic, lazy midnight
Preferuję chill, zasnę w myślach
Nie chcę mi się nic, lazy midnight
Preferuję chill
Nie chcę mi się nic, lazy midnight
Preferuję chill, zasnę w myślach
Nie chcę mi się nic, lazy midnight

Trzecia w nocy, leżę na kanapie, w końcu mam chill
Nie wstaję, chociaż chce mi się palić
Martwy z natury, nim uschnę młoda podlej mnie
Bez win jakby zabłądził sommelier
Czwarta w nocy, leżę na kanapie, w końcu mam chill
Nie wstaję, chociaż chce mi się palić
Martwy z natury, nim uschnę młoda podlej mnie
Noc bez win jakby zabłądził gdzieś sommelier

Jak byłem mały, o tej porze miałem głowę w poduszce
I nie znałem tych powrotów o szóstej, bo nie chciałem ich znać
Bałem wtedy się potworów za łóżkiem
Teraz strach ten przybrał postawy ludzkie, wstyd że żyję wśród was
Znów te dziwne postawy
Antysocial i to dobrze wiem
Złe nawyki, złe stany
I wspomnienia, co tak urywają się
Wokół mnie złe wybory
Przez to wiecznie spóźniony, nawet na swą śmierć

Te bezsenne wieczory
I przespane południa, by przestawić się
Przez to czuję się jak łajza
I wybieram wciąż te opcje nie najlepsze
Miałem życie to ogarniać
A przesuwam znów o rok tą magisterkę

Piąta rano, leżę na kanapie, w końcu mam chill
Nie wstaję, chociaż chce mi się palić
Martwy z natury, nim uschnę młoda podlej mnie
Bez win jakby zabłądził sommelier
Szósta rano, leżę na kanapie, chce mi się pić
Sięgam dziś po ostatni wody łyk
Martwy z natury, nim uschnę młoda podlej mnie
Noc bez win jakby zabłądził gdzieś sommelier

⏱️ Synced Lyrics

[00:48.01] Pierwsza w nocy, leżę na kanapie, w końcu mam chill
[00:51.85] Nie wstaję, chociaż chce mi się palić
[00:54.18] Martwy z natury, nim uschnę młoda podlej mnie
[00:57.83] Bez win jakby zabłądził sommelier
[01:00.19] Druga w nocy, leżę na kanapie, w końcu mam chill
[01:03.85] Nie wstaję, chociaż chce mi się palić
[01:06.16] Martwy z natury, nim uschnę młoda podlej mnie
[01:09.51] Noc bez win jakby zabłądził gdzieś sommelier
[01:11.88] Kiedy włączam party jak rozdania szachowe
[01:13.98] Dziś mam plan co wszystkie plany poodkłada na potem
[01:16.89] Społeczeństwo podzielone niczym klasa na matmie
[01:19.91] Kiedy o przełożenie sprawdzianu pytanie padnie
[01:22.80] Wszystko to odkładam na bok, jak telefon przed spaniem
[01:25.92] Nie wiem co się stanie za rok
[01:27.89] Najbardziej zawsze lubiłem czekanie
[01:29.16] Miałem cierpliwości - o ironio, znowu tak wcześnie
[01:33.12] Jak Antonio rzucany w chłodnicę driftuje na ręcznym
[01:36.33] Nie chcę mi się nic, lazy midnight
[01:39.65] Preferuję chill, zasnę w myślach
[01:42.20] Nie chcę mi się nic, lazy midnight
[01:45.11] Preferuję chill
[01:48.34] Nie chcę mi się nic, lazy midnight
[01:51.40] Preferuję chill, zasnę w myślach
[01:54.34] Nie chcę mi się nic, lazy midnight
[02:00.12] Trzecia w nocy, leżę na kanapie, w końcu mam chill
[02:03.47] Nie wstaję, chociaż chce mi się palić
[02:06.11] Martwy z natury, nim uschnę młoda podlej mnie
[02:09.73] Bez win jakby zabłądził sommelier
[02:12.12] Czwarta w nocy, leżę na kanapie, w końcu mam chill
[02:15.73] Nie wstaję, chociaż chce mi się palić
[02:18.11] Martwy z natury, nim uschnę młoda podlej mnie
[02:21.64] Noc bez win jakby zabłądził gdzieś sommelier
[02:23.48] Jak byłem mały, o tej porze miałem głowę w poduszce
[02:26.30] I nie znałem tych powrotów o szóstej, bo nie chciałem ich znać
[02:30.08] Bałem wtedy się potworów za łóżkiem
[02:32.28] Teraz strach ten przybrał postawy ludzkie, wstyd że żyję wśród was
[02:35.96] Znów te dziwne postawy
[02:39.74] Antysocial i to dobrze wiem
[02:42.09] Złe nawyki, złe stany
[02:44.94] I wspomnienia, co tak urywają się
[02:48.61] Wokół mnie złe wybory
[02:50.99] Przez to wiecznie spóźniony, nawet na swą śmierć
[02:54.25] Te bezsenne wieczory
[02:57.12] I przespane południa, by przestawić się
[03:00.02] Przez to czuję się jak łajza
[03:03.14] I wybieram wciąż te opcje nie najlepsze
[03:06.58] Miałem życie to ogarniać
[03:09.34] A przesuwam znów o rok tą magisterkę
[03:12.28] Piąta rano, leżę na kanapie, w końcu mam chill
[03:15.64] Nie wstaję, chociaż chce mi się palić
[03:18.04] Martwy z natury, nim uschnę młoda podlej mnie
[03:21.69] Bez win jakby zabłądził sommelier
[03:24.09] Szósta rano, leżę na kanapie, chce mi się pić
[03:27.95] Sięgam dziś po ostatni wody łyk
[03:30.34] Martwy z natury, nim uschnę młoda podlej mnie
[03:33.41] Noc bez win jakby zabłądził gdzieś sommelier
[03:35.83]

⭐ Rate These Lyrics

Average: 0.0/5 • 0 ratings