Gabinet Luster
🎵 3232 characters
⏱️ 3:36 duration
🆔 ID: 11980040
📜 Lyrics
Demonologia
Wiem jak to jest, kiedy obcy ludzie piorą twoje brudy
Tak nienawidzą swoich wad, że czepiają się cudzych
Znam wlewanie w siebie wódy, uciekając od problemów
Bo trudno jest się dogadać między Marsem, a Wenus
Nic nie mów, usiądź w fotelu wygodnie i popatrz
Znam uczucie nienawiści i wiem jak to jest kochać
Czasem zdarzy się wtopa, często robię coś na opak
Bo każdy z nas nie raz się o jakieś gówno otarł
Jestem zwykły chłopak, chciałbym bujać się Mercem
Zarabiam na tym co robię wkładając w to całe serce
I nawet jeśli na koncercie gadasz ze mną z bliska
To prywatnie się nie znamy, zachowaj rozsądny dystans
Słoń to satanista, łby tak o mnie mówią
A sami na temat Boga wiedzą tyle co o ufo
Nie jeden bufon poczuwa się do roli klechy
A wyjęty cytat z Biblii ma tłumaczyć jego grzechy
Znam kobiety, jak cisną po szczuplejszych bez powodu
Potem ryczą same w chacie wpierdalając wiadro lodów
Znam też takich ziomów, na których nie spojrzy żadna dupa
A każdy z nich nawija jaki nie jest z niego ruchacz
Nie jesteś Tupac, weź się w końcu ogarnij
Powiedz jak długo chcesz się własnymi kłamstwami karmić
Chcesz być na siłę fajny? To serio twoja sprawa
Ja wolę być sobą niż całe życie udawać
Bo w gabinecie luster jesteśmy tacy sami
I bardzo często sami sobie zadajemy rany
Ja nie dam się omamić, ludzie to pijawki
Naginamy kłamstwa na potrzeby własnej prawdy
Bo w gabinecie luster jesteśmy tacy sami
I bardzo często sami sobie zadajemy rany
Ja nie dam się omamić, wszyscy niby tym gardzą
Każdy z nas jest po części hipokrytą i kłamcą
Ten niby sukces nas nie zmienił, choć jesteśmy z siebie dumni
On zmienił kilku kumpli robiąc z nich zwykłe kutwy
Bezmózgie kukły, prawda wychodzi na jaw w kłótni
I nie mam w sercu miejsca na siejącej kwas kurwy
Znam pijackie rozjebundy, które kończą jak denat
Kac moralny, pusta kejda, wierz mi znam temat
Zarabiamy w PLN'ach, wydajemy w Euro
Tylko Polak potrafi przelać z pustej szklanki pełną
Ty, weź mi nie pierdol, że intencje masz czyste
Bo pierdolenie populizmu stało się populizmem
To prosty biznes, o ludziach świadczą ich czyny
A kiedy chodzi o hajs, moralność znika jak Houdini
Skurwysyny cieszą ryj, kiedy leżysz na dechach
Bycie chujem to cecha i nawet pisze się przez "ch"
Czuję w bebechach, że tutaj niektórzy ludzie cuchną
Jak odwrotność alchemika, zamieniają złoto w gówno
Czasem emocje wybuchną i zwycięży złość znowu
Czasem wychodzę z siebie i rozjebię coś w domu
Nie wierz w to co powiedział ktoś komuś
Masz dość wrogów, nie licz na łaskę, o litość proś bogów
Życie da ci w kość ziomuś, powiem ci prawdę
Jesteś jak złodziej mówiący o tym, że się nie kradnie
To takie łatwe oceniać innych ludzi
Tak jak ty byś sobie kurwa nigdy rąk nie pobrudził
Bo w gabinecie luster jesteśmy tacy sami
I bardzo często sami sobie zadajemy rany
Ja nie dam się omamić, ludzie to pijawki
Naginamy kłamstwa na potrzeby własnej prawdy
Bo w gabinecie luster jesteśmy tacy sami
I bardzo często sami sobie zadajemy rany
Ja nie dam się omamić, wszyscy niby tym gardzą
Każdy z nas jest po części hipokrytą i kłamcą
Wiem jak to jest, kiedy obcy ludzie piorą twoje brudy
Tak nienawidzą swoich wad, że czepiają się cudzych
Znam wlewanie w siebie wódy, uciekając od problemów
Bo trudno jest się dogadać między Marsem, a Wenus
Nic nie mów, usiądź w fotelu wygodnie i popatrz
Znam uczucie nienawiści i wiem jak to jest kochać
Czasem zdarzy się wtopa, często robię coś na opak
Bo każdy z nas nie raz się o jakieś gówno otarł
Jestem zwykły chłopak, chciałbym bujać się Mercem
Zarabiam na tym co robię wkładając w to całe serce
I nawet jeśli na koncercie gadasz ze mną z bliska
To prywatnie się nie znamy, zachowaj rozsądny dystans
Słoń to satanista, łby tak o mnie mówią
A sami na temat Boga wiedzą tyle co o ufo
Nie jeden bufon poczuwa się do roli klechy
A wyjęty cytat z Biblii ma tłumaczyć jego grzechy
Znam kobiety, jak cisną po szczuplejszych bez powodu
Potem ryczą same w chacie wpierdalając wiadro lodów
Znam też takich ziomów, na których nie spojrzy żadna dupa
A każdy z nich nawija jaki nie jest z niego ruchacz
Nie jesteś Tupac, weź się w końcu ogarnij
Powiedz jak długo chcesz się własnymi kłamstwami karmić
Chcesz być na siłę fajny? To serio twoja sprawa
Ja wolę być sobą niż całe życie udawać
Bo w gabinecie luster jesteśmy tacy sami
I bardzo często sami sobie zadajemy rany
Ja nie dam się omamić, ludzie to pijawki
Naginamy kłamstwa na potrzeby własnej prawdy
Bo w gabinecie luster jesteśmy tacy sami
I bardzo często sami sobie zadajemy rany
Ja nie dam się omamić, wszyscy niby tym gardzą
Każdy z nas jest po części hipokrytą i kłamcą
Ten niby sukces nas nie zmienił, choć jesteśmy z siebie dumni
On zmienił kilku kumpli robiąc z nich zwykłe kutwy
Bezmózgie kukły, prawda wychodzi na jaw w kłótni
I nie mam w sercu miejsca na siejącej kwas kurwy
Znam pijackie rozjebundy, które kończą jak denat
Kac moralny, pusta kejda, wierz mi znam temat
Zarabiamy w PLN'ach, wydajemy w Euro
Tylko Polak potrafi przelać z pustej szklanki pełną
Ty, weź mi nie pierdol, że intencje masz czyste
Bo pierdolenie populizmu stało się populizmem
To prosty biznes, o ludziach świadczą ich czyny
A kiedy chodzi o hajs, moralność znika jak Houdini
Skurwysyny cieszą ryj, kiedy leżysz na dechach
Bycie chujem to cecha i nawet pisze się przez "ch"
Czuję w bebechach, że tutaj niektórzy ludzie cuchną
Jak odwrotność alchemika, zamieniają złoto w gówno
Czasem emocje wybuchną i zwycięży złość znowu
Czasem wychodzę z siebie i rozjebię coś w domu
Nie wierz w to co powiedział ktoś komuś
Masz dość wrogów, nie licz na łaskę, o litość proś bogów
Życie da ci w kość ziomuś, powiem ci prawdę
Jesteś jak złodziej mówiący o tym, że się nie kradnie
To takie łatwe oceniać innych ludzi
Tak jak ty byś sobie kurwa nigdy rąk nie pobrudził
Bo w gabinecie luster jesteśmy tacy sami
I bardzo często sami sobie zadajemy rany
Ja nie dam się omamić, ludzie to pijawki
Naginamy kłamstwa na potrzeby własnej prawdy
Bo w gabinecie luster jesteśmy tacy sami
I bardzo często sami sobie zadajemy rany
Ja nie dam się omamić, wszyscy niby tym gardzą
Każdy z nas jest po części hipokrytą i kłamcą
⏱️ Synced Lyrics
[00:06.32] Demonologia
[00:09.94] Wiem jak to jest, kiedy obcy ludzie piorą twoje brudy
[00:12.56] Tak nienawidzą swoich wad, że czepiają się cudzych
[00:15.17] Znam wlewanie w siebie wódy, uciekając od problemów
[00:17.89] Bo trudno jest się dogadać między Marsem, a Wenus
[00:20.38] Nic nie mów, usiądź w fotelu wygodnie i popatrz
[00:23.02] Znam uczucie nienawiści i wiem jak to jest kochać
[00:25.82] Czasem zdarzy się wtopa, często robię coś na opak
[00:28.48] Bo każdy z nas nie raz się o jakieś gówno otarł
[00:31.08] Jestem zwykły chłopak, chciałbym bujać się Mercem
[00:33.61] Zarabiam na tym co robię wkładając w to całe serce
[00:36.50] I nawet jeśli na koncercie gadasz ze mną z bliska
[00:38.97] To prywatnie się nie znamy, zachowaj rozsądny dystans
[00:41.83] Słoń to satanista, łby tak o mnie mówią
[00:44.46] A sami na temat Boga wiedzą tyle co o ufo
[00:47.22] Nie jeden bufon poczuwa się do roli klechy
[00:49.75] A wyjęty cytat z Biblii ma tłumaczyć jego grzechy
[00:52.35] Znam kobiety, jak cisną po szczuplejszych bez powodu
[00:55.08] Potem ryczą same w chacie wpierdalając wiadro lodów
[00:57.97] Znam też takich ziomów, na których nie spojrzy żadna dupa
[01:00.46] A każdy z nich nawija jaki nie jest z niego ruchacz
[01:03.67] Nie jesteś Tupac, weź się w końcu ogarnij
[01:06.36] Powiedz jak długo chcesz się własnymi kłamstwami karmić
[01:08.52] Chcesz być na siłę fajny? To serio twoja sprawa
[01:11.11] Ja wolę być sobą niż całe życie udawać
[01:14.06] Bo w gabinecie luster jesteśmy tacy sami
[01:16.64] I bardzo często sami sobie zadajemy rany
[01:19.28] Ja nie dam się omamić, ludzie to pijawki
[01:22.25] Naginamy kłamstwa na potrzeby własnej prawdy
[01:24.99] Bo w gabinecie luster jesteśmy tacy sami
[01:27.02] I bardzo często sami sobie zadajemy rany
[01:29.88] Ja nie dam się omamić, wszyscy niby tym gardzą
[01:32.53] Każdy z nas jest po części hipokrytą i kłamcą
[01:35.83]
[01:45.98] Ten niby sukces nas nie zmienił, choć jesteśmy z siebie dumni
[01:48.65] On zmienił kilku kumpli robiąc z nich zwykłe kutwy
[01:51.13] Bezmózgie kukły, prawda wychodzi na jaw w kłótni
[01:53.87] I nie mam w sercu miejsca na siejącej kwas kurwy
[01:56.27] Znam pijackie rozjebundy, które kończą jak denat
[01:59.05] Kac moralny, pusta kejda, wierz mi znam temat
[02:01.86] Zarabiamy w PLN'ach, wydajemy w Euro
[02:04.46] Tylko Polak potrafi przelać z pustej szklanki pełną
[02:07.15] Ty, weź mi nie pierdol, że intencje masz czyste
[02:09.67] Bo pierdolenie populizmu stało się populizmem
[02:12.62] To prosty biznes, o ludziach świadczą ich czyny
[02:14.99] A kiedy chodzi o hajs, moralność znika jak Houdini
[02:17.63] Skurwysyny cieszą ryj, kiedy leżysz na dechach
[02:20.15] Bycie chujem to cecha i nawet pisze się przez "ch"
[02:23.14] Czuję w bebechach, że tutaj niektórzy ludzie cuchną
[02:25.88] Jak odwrotność alchemika, zamieniają złoto w gówno
[02:28.53] Czasem emocje wybuchną i zwycięży złość znowu
[02:31.22] Czasem wychodzę z siebie i rozjebię coś w domu
[02:33.74] Nie wierz w to co powiedział ktoś komuś
[02:35.90] Masz dość wrogów, nie licz na łaskę, o litość proś bogów
[02:39.58] Życie da ci w kość ziomuś, powiem ci prawdę
[02:42.07] Jesteś jak złodziej mówiący o tym, że się nie kradnie
[02:45.02] To takie łatwe oceniać innych ludzi
[02:47.23] Tak jak ty byś sobie kurwa nigdy rąk nie pobrudził
[02:50.12] Bo w gabinecie luster jesteśmy tacy sami
[02:52.51] I bardzo często sami sobie zadajemy rany
[02:55.39] Ja nie dam się omamić, ludzie to pijawki
[02:58.21] Naginamy kłamstwa na potrzeby własnej prawdy
[03:00.93] Bo w gabinecie luster jesteśmy tacy sami
[03:03.37] I bardzo często sami sobie zadajemy rany
[03:05.85] Ja nie dam się omamić, wszyscy niby tym gardzą
[03:08.52] Każdy z nas jest po części hipokrytą i kłamcą
[03:12.22]
[00:09.94] Wiem jak to jest, kiedy obcy ludzie piorą twoje brudy
[00:12.56] Tak nienawidzą swoich wad, że czepiają się cudzych
[00:15.17] Znam wlewanie w siebie wódy, uciekając od problemów
[00:17.89] Bo trudno jest się dogadać między Marsem, a Wenus
[00:20.38] Nic nie mów, usiądź w fotelu wygodnie i popatrz
[00:23.02] Znam uczucie nienawiści i wiem jak to jest kochać
[00:25.82] Czasem zdarzy się wtopa, często robię coś na opak
[00:28.48] Bo każdy z nas nie raz się o jakieś gówno otarł
[00:31.08] Jestem zwykły chłopak, chciałbym bujać się Mercem
[00:33.61] Zarabiam na tym co robię wkładając w to całe serce
[00:36.50] I nawet jeśli na koncercie gadasz ze mną z bliska
[00:38.97] To prywatnie się nie znamy, zachowaj rozsądny dystans
[00:41.83] Słoń to satanista, łby tak o mnie mówią
[00:44.46] A sami na temat Boga wiedzą tyle co o ufo
[00:47.22] Nie jeden bufon poczuwa się do roli klechy
[00:49.75] A wyjęty cytat z Biblii ma tłumaczyć jego grzechy
[00:52.35] Znam kobiety, jak cisną po szczuplejszych bez powodu
[00:55.08] Potem ryczą same w chacie wpierdalając wiadro lodów
[00:57.97] Znam też takich ziomów, na których nie spojrzy żadna dupa
[01:00.46] A każdy z nich nawija jaki nie jest z niego ruchacz
[01:03.67] Nie jesteś Tupac, weź się w końcu ogarnij
[01:06.36] Powiedz jak długo chcesz się własnymi kłamstwami karmić
[01:08.52] Chcesz być na siłę fajny? To serio twoja sprawa
[01:11.11] Ja wolę być sobą niż całe życie udawać
[01:14.06] Bo w gabinecie luster jesteśmy tacy sami
[01:16.64] I bardzo często sami sobie zadajemy rany
[01:19.28] Ja nie dam się omamić, ludzie to pijawki
[01:22.25] Naginamy kłamstwa na potrzeby własnej prawdy
[01:24.99] Bo w gabinecie luster jesteśmy tacy sami
[01:27.02] I bardzo często sami sobie zadajemy rany
[01:29.88] Ja nie dam się omamić, wszyscy niby tym gardzą
[01:32.53] Każdy z nas jest po części hipokrytą i kłamcą
[01:35.83]
[01:45.98] Ten niby sukces nas nie zmienił, choć jesteśmy z siebie dumni
[01:48.65] On zmienił kilku kumpli robiąc z nich zwykłe kutwy
[01:51.13] Bezmózgie kukły, prawda wychodzi na jaw w kłótni
[01:53.87] I nie mam w sercu miejsca na siejącej kwas kurwy
[01:56.27] Znam pijackie rozjebundy, które kończą jak denat
[01:59.05] Kac moralny, pusta kejda, wierz mi znam temat
[02:01.86] Zarabiamy w PLN'ach, wydajemy w Euro
[02:04.46] Tylko Polak potrafi przelać z pustej szklanki pełną
[02:07.15] Ty, weź mi nie pierdol, że intencje masz czyste
[02:09.67] Bo pierdolenie populizmu stało się populizmem
[02:12.62] To prosty biznes, o ludziach świadczą ich czyny
[02:14.99] A kiedy chodzi o hajs, moralność znika jak Houdini
[02:17.63] Skurwysyny cieszą ryj, kiedy leżysz na dechach
[02:20.15] Bycie chujem to cecha i nawet pisze się przez "ch"
[02:23.14] Czuję w bebechach, że tutaj niektórzy ludzie cuchną
[02:25.88] Jak odwrotność alchemika, zamieniają złoto w gówno
[02:28.53] Czasem emocje wybuchną i zwycięży złość znowu
[02:31.22] Czasem wychodzę z siebie i rozjebię coś w domu
[02:33.74] Nie wierz w to co powiedział ktoś komuś
[02:35.90] Masz dość wrogów, nie licz na łaskę, o litość proś bogów
[02:39.58] Życie da ci w kość ziomuś, powiem ci prawdę
[02:42.07] Jesteś jak złodziej mówiący o tym, że się nie kradnie
[02:45.02] To takie łatwe oceniać innych ludzi
[02:47.23] Tak jak ty byś sobie kurwa nigdy rąk nie pobrudził
[02:50.12] Bo w gabinecie luster jesteśmy tacy sami
[02:52.51] I bardzo często sami sobie zadajemy rany
[02:55.39] Ja nie dam się omamić, ludzie to pijawki
[02:58.21] Naginamy kłamstwa na potrzeby własnej prawdy
[03:00.93] Bo w gabinecie luster jesteśmy tacy sami
[03:03.37] I bardzo często sami sobie zadajemy rany
[03:05.85] Ja nie dam się omamić, wszyscy niby tym gardzą
[03:08.52] Każdy z nas jest po części hipokrytą i kłamcą
[03:12.22]