Zombie
🎵 3248 characters
⏱️ 3:31 duration
🆔 ID: 12062233
📜 Lyrics
Joł
20, 20, pchaliśmy jak sześcian
Nie opuszczając czterech zainfekowanych przez pleśń ścian
Ziomek się wpierdolił w miłość, musi to unieść sam
Na spierdalający czas jedynie zaciśniętą pięść mam, o
W snach uciekam w miejscu jak na bieżni
Chyba kara za to, że życiu jesteśmy tak drapieżni
Mogę hasła o trzeźwości wydziarać na piersi
Lecz taplam się w strachu zlanym wódą, bo mnie prawda mierzi
Wszyscy najwięksi nieśmiertelni, wiecznie piękni
Ideałom swym koniecznie wierni
Władcy świata, a każdy z nas tu kolejny car materii
Która to przy dźwięku werbli wpierdoli nas jak sernik
Czy to bezsilność, czy po prostu patrzę bezradnie
Jak najlepsze lata kradnie mi dzień za dniem?
Ja jak niewolnik pragnień, choć życia przeżyłem nie więcej niż ćwierć
Przecież są gorsze sposoby na bycie trupem niż śmierć
Nie mam ochoty na łzy, nie mam ochoty na słowa
Nie mam ochoty na sny, nie mam ochoty nic dodać
Nie mam ochoty być, nie mam ochoty na towar
Mam ochotę być zły, na świat który cię schował
Nie mam ochoty na myśli, nie mam ochoty na żarty
Fajnie żeście przyszli, nie mam ochoty na party
Nie mam ochoty na świat, który był łatwy
A teraz nic nie jest wart, jeśli stoi jak martwy
Pierwsi i ostatni to ci sami, zależy skąd patrzysz
Życie to kilka momentów na krzyż (na krzyż)
Żeby miesiąc dobrze żyć zapierdalasz trzy, bywa
Zapalniczką stopię kry, jeśli chcę wygodnie pływać
Jak docenić blask gdy świeci wciąż i nie przerywa
Idąc latami pod wiatr pochyleni jak kursywa
Jebana wstęga Mobiusa, aż chce się rzygać
Brama to piękna jest tutaj przy tych śmietnikach
Skandal jak po jogurtach po terminie spożycia
Umrzeć umie każda kurwa, żyć nie - to nie ta liga
Po szczęście trzeba się schylać, chyba, że z mydła
Sam się wydymasz jak człowiek guma w tych starych cyrkach
Zmarźnięty pingwin śni, że gdzieś jest Afryka
Miliarder w wyjebanej willi mnoży aktywa
Rosnąć by rosnąć, wciąż więcej połykać
Ochłoń, to komórki rakowej logika (So-Sokół)
Nie mam ochoty na łzy, nie mam ochoty na słowa
Nie mam ochoty na sny, nie mam ochoty nic dodać
Nie mam ochoty być, nie mam ochoty na towar
Mam ochotę być zły, na świat który cię schował
Nie mam ochoty na myśli, nie mam ochoty na żarty
Fajnie żeście przyszli, nie mam ochoty na party
Nie mam ochoty na świat, który był łatwy
A teraz nic nie jest wart, jeśli stoi jak martwy
Mózg żrą truizmy, że czasu się cofnąć nie da
Duszy trucizny potem ten sam czas rozrzedza
Bezsilność jest jak śmierć, tylko ją znam już
A czapy emisariusz kończy mój scenariusz
Decyzje bywają spóźnione o jedno mgnienie
Gdy zbyt ufając swojej cenie zostaję z blednącym cieniem
Bezsilność czerwona jak krew na rękach
A ja bezradnie klękam, gdy dopada mnie następna
Nie mam ochoty na łzy, nie mam ochoty na słowa
Nie mam ochoty na sny, nie mam ochoty nic dodać
Nie mam ochoty być, nie mam ochoty na towar
Mam ochotę być zły, na świat który cię schował
Nie mam ochoty na myśli, nie mam ochoty na żarty
Fajnie żeście przyszli, nie mam ochoty na party
Nie mam ochoty na świat, który był łatwy
A teraz nic nie jest wart, jeśli stoi jak martwy
20, 20, pchaliśmy jak sześcian
Nie opuszczając czterech zainfekowanych przez pleśń ścian
Ziomek się wpierdolił w miłość, musi to unieść sam
Na spierdalający czas jedynie zaciśniętą pięść mam, o
W snach uciekam w miejscu jak na bieżni
Chyba kara za to, że życiu jesteśmy tak drapieżni
Mogę hasła o trzeźwości wydziarać na piersi
Lecz taplam się w strachu zlanym wódą, bo mnie prawda mierzi
Wszyscy najwięksi nieśmiertelni, wiecznie piękni
Ideałom swym koniecznie wierni
Władcy świata, a każdy z nas tu kolejny car materii
Która to przy dźwięku werbli wpierdoli nas jak sernik
Czy to bezsilność, czy po prostu patrzę bezradnie
Jak najlepsze lata kradnie mi dzień za dniem?
Ja jak niewolnik pragnień, choć życia przeżyłem nie więcej niż ćwierć
Przecież są gorsze sposoby na bycie trupem niż śmierć
Nie mam ochoty na łzy, nie mam ochoty na słowa
Nie mam ochoty na sny, nie mam ochoty nic dodać
Nie mam ochoty być, nie mam ochoty na towar
Mam ochotę być zły, na świat który cię schował
Nie mam ochoty na myśli, nie mam ochoty na żarty
Fajnie żeście przyszli, nie mam ochoty na party
Nie mam ochoty na świat, który był łatwy
A teraz nic nie jest wart, jeśli stoi jak martwy
Pierwsi i ostatni to ci sami, zależy skąd patrzysz
Życie to kilka momentów na krzyż (na krzyż)
Żeby miesiąc dobrze żyć zapierdalasz trzy, bywa
Zapalniczką stopię kry, jeśli chcę wygodnie pływać
Jak docenić blask gdy świeci wciąż i nie przerywa
Idąc latami pod wiatr pochyleni jak kursywa
Jebana wstęga Mobiusa, aż chce się rzygać
Brama to piękna jest tutaj przy tych śmietnikach
Skandal jak po jogurtach po terminie spożycia
Umrzeć umie każda kurwa, żyć nie - to nie ta liga
Po szczęście trzeba się schylać, chyba, że z mydła
Sam się wydymasz jak człowiek guma w tych starych cyrkach
Zmarźnięty pingwin śni, że gdzieś jest Afryka
Miliarder w wyjebanej willi mnoży aktywa
Rosnąć by rosnąć, wciąż więcej połykać
Ochłoń, to komórki rakowej logika (So-Sokół)
Nie mam ochoty na łzy, nie mam ochoty na słowa
Nie mam ochoty na sny, nie mam ochoty nic dodać
Nie mam ochoty być, nie mam ochoty na towar
Mam ochotę być zły, na świat który cię schował
Nie mam ochoty na myśli, nie mam ochoty na żarty
Fajnie żeście przyszli, nie mam ochoty na party
Nie mam ochoty na świat, który był łatwy
A teraz nic nie jest wart, jeśli stoi jak martwy
Mózg żrą truizmy, że czasu się cofnąć nie da
Duszy trucizny potem ten sam czas rozrzedza
Bezsilność jest jak śmierć, tylko ją znam już
A czapy emisariusz kończy mój scenariusz
Decyzje bywają spóźnione o jedno mgnienie
Gdy zbyt ufając swojej cenie zostaję z blednącym cieniem
Bezsilność czerwona jak krew na rękach
A ja bezradnie klękam, gdy dopada mnie następna
Nie mam ochoty na łzy, nie mam ochoty na słowa
Nie mam ochoty na sny, nie mam ochoty nic dodać
Nie mam ochoty być, nie mam ochoty na towar
Mam ochotę być zły, na świat który cię schował
Nie mam ochoty na myśli, nie mam ochoty na żarty
Fajnie żeście przyszli, nie mam ochoty na party
Nie mam ochoty na świat, który był łatwy
A teraz nic nie jest wart, jeśli stoi jak martwy
⏱️ Synced Lyrics
[00:09.61] Joł
[00:12.09] 20, 20, pchaliśmy jak sześcian
[00:13.96] Nie opuszczając czterech zainfekowanych przez pleśń ścian
[00:17.08] Ziomek się wpierdolił w miłość, musi to unieść sam
[00:20.17] Na spierdalający czas jedynie zaciśniętą pięść mam, o
[00:24.73] W snach uciekam w miejscu jak na bieżni
[00:26.82] Chyba kara za to, że życiu jesteśmy tak drapieżni
[00:29.77] Mogę hasła o trzeźwości wydziarać na piersi
[00:32.07] Lecz taplam się w strachu zlanym wódą, bo mnie prawda mierzi
[00:35.55] Wszyscy najwięksi nieśmiertelni, wiecznie piękni
[00:38.77] Ideałom swym koniecznie wierni
[00:40.31] Władcy świata, a każdy z nas tu kolejny car materii
[00:43.96] Która to przy dźwięku werbli wpierdoli nas jak sernik
[00:46.88] Czy to bezsilność, czy po prostu patrzę bezradnie
[00:49.46] Jak najlepsze lata kradnie mi dzień za dniem?
[00:51.75] Ja jak niewolnik pragnień, choć życia przeżyłem nie więcej niż ćwierć
[00:55.43] Przecież są gorsze sposoby na bycie trupem niż śmierć
[00:58.64] Nie mam ochoty na łzy, nie mam ochoty na słowa
[01:01.20] Nie mam ochoty na sny, nie mam ochoty nic dodać
[01:04.08] Nie mam ochoty być, nie mam ochoty na towar
[01:07.05] Mam ochotę być zły, na świat który cię schował
[01:09.99] Nie mam ochoty na myśli, nie mam ochoty na żarty
[01:12.74] Fajnie żeście przyszli, nie mam ochoty na party
[01:15.68] Nie mam ochoty na świat, który był łatwy
[01:18.31] A teraz nic nie jest wart, jeśli stoi jak martwy
[01:21.77] Pierwsi i ostatni to ci sami, zależy skąd patrzysz
[01:24.55] Życie to kilka momentów na krzyż (na krzyż)
[01:26.96] Żeby miesiąc dobrze żyć zapierdalasz trzy, bywa
[01:30.13] Zapalniczką stopię kry, jeśli chcę wygodnie pływać
[01:33.15] Jak docenić blask gdy świeci wciąż i nie przerywa
[01:36.04] Idąc latami pod wiatr pochyleni jak kursywa
[01:38.83] Jebana wstęga Mobiusa, aż chce się rzygać
[01:41.94] Brama to piękna jest tutaj przy tych śmietnikach
[01:44.90] Skandal jak po jogurtach po terminie spożycia
[01:47.51] Umrzeć umie każda kurwa, żyć nie - to nie ta liga
[01:50.71] Po szczęście trzeba się schylać, chyba, że z mydła
[01:53.72] Sam się wydymasz jak człowiek guma w tych starych cyrkach
[01:56.73] Zmarźnięty pingwin śni, że gdzieś jest Afryka
[01:59.59] Miliarder w wyjebanej willi mnoży aktywa
[02:02.39] Rosnąć by rosnąć, wciąż więcej połykać
[02:05.48] Ochłoń, to komórki rakowej logika (So-Sokół)
[02:08.56] Nie mam ochoty na łzy, nie mam ochoty na słowa
[02:11.30] Nie mam ochoty na sny, nie mam ochoty nic dodać
[02:14.34] Nie mam ochoty być, nie mam ochoty na towar
[02:17.24] Mam ochotę być zły, na świat który cię schował
[02:20.17] Nie mam ochoty na myśli, nie mam ochoty na żarty
[02:23.10] Fajnie żeście przyszli, nie mam ochoty na party
[02:26.08] Nie mam ochoty na świat, który był łatwy
[02:28.90] A teraz nic nie jest wart, jeśli stoi jak martwy
[02:31.89] Mózg żrą truizmy, że czasu się cofnąć nie da
[02:34.56] Duszy trucizny potem ten sam czas rozrzedza
[02:37.35] Bezsilność jest jak śmierć, tylko ją znam już
[02:40.30] A czapy emisariusz kończy mój scenariusz
[02:43.40] Decyzje bywają spóźnione o jedno mgnienie
[02:45.63] Gdy zbyt ufając swojej cenie zostaję z blednącym cieniem
[02:49.20] Bezsilność czerwona jak krew na rękach
[02:52.16] A ja bezradnie klękam, gdy dopada mnie następna
[02:55.60] Nie mam ochoty na łzy, nie mam ochoty na słowa
[02:58.28] Nie mam ochoty na sny, nie mam ochoty nic dodać
[03:01.19] Nie mam ochoty być, nie mam ochoty na towar
[03:04.05] Mam ochotę być zły, na świat który cię schował
[03:07.20] Nie mam ochoty na myśli, nie mam ochoty na żarty
[03:09.82] Fajnie żeście przyszli, nie mam ochoty na party
[03:12.89] Nie mam ochoty na świat, który był łatwy
[03:15.82] A teraz nic nie jest wart, jeśli stoi jak martwy
[03:19.03]
[00:12.09] 20, 20, pchaliśmy jak sześcian
[00:13.96] Nie opuszczając czterech zainfekowanych przez pleśń ścian
[00:17.08] Ziomek się wpierdolił w miłość, musi to unieść sam
[00:20.17] Na spierdalający czas jedynie zaciśniętą pięść mam, o
[00:24.73] W snach uciekam w miejscu jak na bieżni
[00:26.82] Chyba kara za to, że życiu jesteśmy tak drapieżni
[00:29.77] Mogę hasła o trzeźwości wydziarać na piersi
[00:32.07] Lecz taplam się w strachu zlanym wódą, bo mnie prawda mierzi
[00:35.55] Wszyscy najwięksi nieśmiertelni, wiecznie piękni
[00:38.77] Ideałom swym koniecznie wierni
[00:40.31] Władcy świata, a każdy z nas tu kolejny car materii
[00:43.96] Która to przy dźwięku werbli wpierdoli nas jak sernik
[00:46.88] Czy to bezsilność, czy po prostu patrzę bezradnie
[00:49.46] Jak najlepsze lata kradnie mi dzień za dniem?
[00:51.75] Ja jak niewolnik pragnień, choć życia przeżyłem nie więcej niż ćwierć
[00:55.43] Przecież są gorsze sposoby na bycie trupem niż śmierć
[00:58.64] Nie mam ochoty na łzy, nie mam ochoty na słowa
[01:01.20] Nie mam ochoty na sny, nie mam ochoty nic dodać
[01:04.08] Nie mam ochoty być, nie mam ochoty na towar
[01:07.05] Mam ochotę być zły, na świat który cię schował
[01:09.99] Nie mam ochoty na myśli, nie mam ochoty na żarty
[01:12.74] Fajnie żeście przyszli, nie mam ochoty na party
[01:15.68] Nie mam ochoty na świat, który był łatwy
[01:18.31] A teraz nic nie jest wart, jeśli stoi jak martwy
[01:21.77] Pierwsi i ostatni to ci sami, zależy skąd patrzysz
[01:24.55] Życie to kilka momentów na krzyż (na krzyż)
[01:26.96] Żeby miesiąc dobrze żyć zapierdalasz trzy, bywa
[01:30.13] Zapalniczką stopię kry, jeśli chcę wygodnie pływać
[01:33.15] Jak docenić blask gdy świeci wciąż i nie przerywa
[01:36.04] Idąc latami pod wiatr pochyleni jak kursywa
[01:38.83] Jebana wstęga Mobiusa, aż chce się rzygać
[01:41.94] Brama to piękna jest tutaj przy tych śmietnikach
[01:44.90] Skandal jak po jogurtach po terminie spożycia
[01:47.51] Umrzeć umie każda kurwa, żyć nie - to nie ta liga
[01:50.71] Po szczęście trzeba się schylać, chyba, że z mydła
[01:53.72] Sam się wydymasz jak człowiek guma w tych starych cyrkach
[01:56.73] Zmarźnięty pingwin śni, że gdzieś jest Afryka
[01:59.59] Miliarder w wyjebanej willi mnoży aktywa
[02:02.39] Rosnąć by rosnąć, wciąż więcej połykać
[02:05.48] Ochłoń, to komórki rakowej logika (So-Sokół)
[02:08.56] Nie mam ochoty na łzy, nie mam ochoty na słowa
[02:11.30] Nie mam ochoty na sny, nie mam ochoty nic dodać
[02:14.34] Nie mam ochoty być, nie mam ochoty na towar
[02:17.24] Mam ochotę być zły, na świat który cię schował
[02:20.17] Nie mam ochoty na myśli, nie mam ochoty na żarty
[02:23.10] Fajnie żeście przyszli, nie mam ochoty na party
[02:26.08] Nie mam ochoty na świat, który był łatwy
[02:28.90] A teraz nic nie jest wart, jeśli stoi jak martwy
[02:31.89] Mózg żrą truizmy, że czasu się cofnąć nie da
[02:34.56] Duszy trucizny potem ten sam czas rozrzedza
[02:37.35] Bezsilność jest jak śmierć, tylko ją znam już
[02:40.30] A czapy emisariusz kończy mój scenariusz
[02:43.40] Decyzje bywają spóźnione o jedno mgnienie
[02:45.63] Gdy zbyt ufając swojej cenie zostaję z blednącym cieniem
[02:49.20] Bezsilność czerwona jak krew na rękach
[02:52.16] A ja bezradnie klękam, gdy dopada mnie następna
[02:55.60] Nie mam ochoty na łzy, nie mam ochoty na słowa
[02:58.28] Nie mam ochoty na sny, nie mam ochoty nic dodać
[03:01.19] Nie mam ochoty być, nie mam ochoty na towar
[03:04.05] Mam ochotę być zły, na świat który cię schował
[03:07.20] Nie mam ochoty na myśli, nie mam ochoty na żarty
[03:09.82] Fajnie żeście przyszli, nie mam ochoty na party
[03:12.89] Nie mam ochoty na świat, który był łatwy
[03:15.82] A teraz nic nie jest wart, jeśli stoi jak martwy
[03:19.03]