Home 🎬 Bollywood 🎵 Pakistani 🎤 English Pop

Na tym osiedlu (feat. Onar)

👤 Pezet 🎼 Muzyka rozrywkowa ⏱️ 4:33
🎵 4257 characters
⏱️ 4:33 duration
🆔 ID: 12081937

📜 Lyrics

Szogun produkcja
Onar, Pezet też
Sprawdź to
Sprawdź to dzieciaku

To-to-to-to
To-to-to-to jest rap
To jest życie
To-to-to-to jest rap
To jest życie
To jest rap

Znów chodze po osiedlu i słycham rapu
Psy mnie nie nawidzą chociaż nie wiem za co
Kaczyński chciałby chyba zrobić z nich gestapo
Mój ziom znowu kitra się tu w windzie z gandzią
Mijam erke, sąsiad chyba padł na serce
Na tym osiedlu gdzie bm'ka jest prawie jak bentley
Psy patrolują teren jak opętani
Świecą kogutami tak że mogłoby nie być latarni
Wpadam do ziomka, on dzieli towar w kuchni
Patrzę za okno typek jara zioło z butli
Mam dwie stówki, ale pieprze to, nie chcę brać sztuki
Gdy ten typ na drugim piętrze ma nawet fajne córki
Ziom z pod trójki mówi, że właśnie wrócił z Anglii
I ożenił się, za pare lat na bank się wkurwi jak albandi
Śmigamy furą plus tą indiri Gandhi
Skąd wracasz do warsztatu lub na policyjny parking
U gościa w maluchu słychać Kalwi i Remi
Gdybym miał przy sobie nóż to otworzył by mi się w kieszeni
Dla nas rap jak największy skarb stał się bezcenny
To my niechciani, nielubiani i bezczelni

Na tym osiedlu gdzie rap znaczy więcej niż po (po)
Gdzie czasem hajs znaczy więcej niż coś (coś)
Tu gdzie nie ma już czasu by łapać chwile (oo)
Nie wiem co z tym zrobić, ale nigdy nie zrobiłem

Na tym osiedlu gdzie rap znaczy więcej niż po (po)
Gdzie czasem hajs znaczy więcej niż coś (coś)
Śmigam nocą ulicami tego miejsca (oo)
To ja niechciany, nielubiany, szukam szczęścia

Otwieram bagaż, wrzucam do zmieniarki płytę
Subbufer sprawdza wytrzymałość tylnej szyby
Przed siebie bez celu póki starczy nam benzyny
Głośny bas dudni tak że oglądają się dziewczyny
Chciałyby pojechać z nami, ale my nie chcemy z nimi
Znajomy prąd jak z pod latarni i różowe mini
Skitrany patrol, chcieliby być niewidoczni
Za rogiem skaczą do nas najebani grzeczni chłopcy
Wciskam gaz mocniej i grzecznie przepraszam
Bo przydadzą im się zęby, a ziom ma wyrok w zawiasach
Ta sama trasa teraz w centrum marszałkowską
Gadamy o starych czasach i rządzimy wyjść na prostą
Puszczam rap głośniej, nic się nie odzywam
Latarni blask mocno od przedniej szyby się odbija
I zatrzymuje nas policja (prawojazdy, dowód rejestracyjny co dziś pan zażywał?)
On z twarzą debila mówi bym spojrzał w swoje oczy, wiesz
I mówię mu żeby nie robił z siebie większego idioty niż jest
Chcę mu powiedzieć, że z tyłu mam jego żonę i że nie ma ochoty na seks
Ale on nie ma poczucia humoru, Wwa ej

Na tym osiedlu gdzie rap znaczy więcej niż po (po)
Gdzie czasem hajs znaczy więcej niż coś (coś)
Tu gdzie nie ma czasu by łapać chwile (oo)
Nie wiem co z tym zrobić, ale nigdy nie zrobiłem

Na tym osiedlu gdzie rap znaczy więcej niż po (po)
Gdzie czasem hajs znaczy więcej niż coś (coś)
Śmigam nocą ulicami tego miejsca (oo)
To ja niechciany, nielubiany, szukam szczęścia

Ej wow płomień osiem jeden dzieciaku (dokładnie tak)
Onar Pezet też, jeszcze raz hej, hej
Jeszcze raz ej
Ej, wow
Dzieciaku witaj tu gdzie nie wiesz jaki dzień tygodnia jest
Nie jeden stracił sens, ale wie że przez to trzeba przejść
Chłopaki tu nie płaczą, bo nie ma za czym
Hajs ucieka i wraca chodź nie jeden śmiga tu do pracy
Od siódmej do siódmej w garniaku w pantoflach
Piją cię w nogi jak ja flaszke kiedy jest sobota
Dla nich jesteśmy inni, dziwni, ściągamy kłopoty
A dla nas to oni noszą spodnie wąskie jak rajstopy
Patrzą się w oczy, słuchają tylko radia
Najgorsze miejsce to bloki, wkurwia ich prawda
A my pełen luz, świeże polo buty białe jak proch
Synek pogódź się z prawdą, nie ma miejsca na foch
Nie ma miejsca jak dom, nie ma miejsca jak blok

To jest rap, to jest życie, to jest syf po (po, po, po)

To-to-to-to jest rap
To jest życie
To jest syf (po, po, po)

Na tym osiedlu gdzie rap znaczy więcej niż po (po)
Gdzie czasem hajs znaczy więcej niż coś (coś)
Tu gdzie nie ma czasu by łapać chwile (oo)
Nie wiem co z tym zrobić, ale nigdy nie zrobiłem

Na tym osiedlu gdzie rap znaczy więcej niż po (po)
Gdzie czasem hajs znaczy więcej niż coś (coś)
Śmigam nocą ulicami tego miejsca (oo)
To ja niechciany, nielubiany, szukam szczęścia

⏱️ Synced Lyrics

[00:05.73] Szogun produkcja
[00:07.09] Onar, Pezet też
[00:08.10] Sprawdź to
[00:09.49] Sprawdź to dzieciaku
[00:11.26] To-to-to-to
[00:14.16] To-to-to-to jest rap
[00:15.63] To jest życie
[00:17.84] To-to-to-to jest rap
[00:19.74] To jest życie
[00:20.52] To jest rap
[00:21.17] Znów chodze po osiedlu i słycham rapu
[00:23.98] Psy mnie nie nawidzą chociaż nie wiem za co
[00:26.80] Kaczyński chciałby chyba zrobić z nich gestapo
[00:29.44] Mój ziom znowu kitra się tu w windzie z gandzią
[00:32.01] Mijam erke, sąsiad chyba padł na serce
[00:34.67] Na tym osiedlu gdzie bm'ka jest prawie jak bentley
[00:37.56] Psy patrolują teren jak opętani
[00:40.27] Świecą kogutami tak że mogłoby nie być latarni
[00:43.47] Wpadam do ziomka, on dzieli towar w kuchni
[00:45.93] Patrzę za okno typek jara zioło z butli
[00:48.30] Mam dwie stówki, ale pieprze to, nie chcę brać sztuki
[00:51.03] Gdy ten typ na drugim piętrze ma nawet fajne córki
[00:53.80] Ziom z pod trójki mówi, że właśnie wrócił z Anglii
[00:56.42] I ożenił się, za pare lat na bank się wkurwi jak albandi
[00:59.33] Śmigamy furą plus tą indiri Gandhi
[01:01.94] Skąd wracasz do warsztatu lub na policyjny parking
[01:04.54] U gościa w maluchu słychać Kalwi i Remi
[01:07.21] Gdybym miał przy sobie nóż to otworzył by mi się w kieszeni
[01:09.86] Dla nas rap jak największy skarb stał się bezcenny
[01:12.49] To my niechciani, nielubiani i bezczelni
[01:15.37] Na tym osiedlu gdzie rap znaczy więcej niż po (po)
[01:18.59] Gdzie czasem hajs znaczy więcej niż coś (coś)
[01:20.87] Tu gdzie nie ma już czasu by łapać chwile (oo)
[01:23.85] Nie wiem co z tym zrobić, ale nigdy nie zrobiłem
[01:26.18] Na tym osiedlu gdzie rap znaczy więcej niż po (po)
[01:29.04] Gdzie czasem hajs znaczy więcej niż coś (coś)
[01:31.92] Śmigam nocą ulicami tego miejsca (oo)
[01:34.22] To ja niechciany, nielubiany, szukam szczęścia
[01:37.48] Otwieram bagaż, wrzucam do zmieniarki płytę
[01:40.07] Subbufer sprawdza wytrzymałość tylnej szyby
[01:42.34] Przed siebie bez celu póki starczy nam benzyny
[01:44.96] Głośny bas dudni tak że oglądają się dziewczyny
[01:47.85] Chciałyby pojechać z nami, ale my nie chcemy z nimi
[01:50.54] Znajomy prąd jak z pod latarni i różowe mini
[01:52.80] Skitrany patrol, chcieliby być niewidoczni
[01:55.76] Za rogiem skaczą do nas najebani grzeczni chłopcy
[01:58.91] Wciskam gaz mocniej i grzecznie przepraszam
[02:01.37] Bo przydadzą im się zęby, a ziom ma wyrok w zawiasach
[02:03.93] Ta sama trasa teraz w centrum marszałkowską
[02:06.58] Gadamy o starych czasach i rządzimy wyjść na prostą
[02:09.41] Puszczam rap głośniej, nic się nie odzywam
[02:12.14] Latarni blask mocno od przedniej szyby się odbija
[02:15.72] I zatrzymuje nas policja (prawojazdy, dowód rejestracyjny co dziś pan zażywał?)
[02:20.31] On z twarzą debila mówi bym spojrzał w swoje oczy, wiesz
[02:22.66] I mówię mu żeby nie robił z siebie większego idioty niż jest
[02:25.36] Chcę mu powiedzieć, że z tyłu mam jego żonę i że nie ma ochoty na seks
[02:27.95] Ale on nie ma poczucia humoru, Wwa ej
[02:30.51] Na tym osiedlu gdzie rap znaczy więcej niż po (po)
[02:33.97] Gdzie czasem hajs znaczy więcej niż coś (coś)
[02:36.62] Tu gdzie nie ma czasu by łapać chwile (oo)
[02:39.29] Nie wiem co z tym zrobić, ale nigdy nie zrobiłem
[02:41.63] Na tym osiedlu gdzie rap znaczy więcej niż po (po)
[02:44.52] Gdzie czasem hajs znaczy więcej niż coś (coś)
[02:47.47] Śmigam nocą ulicami tego miejsca (oo)
[02:49.89] To ja niechciany, nielubiany, szukam szczęścia
[02:53.40] Ej wow płomień osiem jeden dzieciaku (dokładnie tak)
[02:57.11] Onar Pezet też, jeszcze raz hej, hej
[03:00.02] Jeszcze raz ej
[03:01.02] Ej, wow
[03:02.80] Dzieciaku witaj tu gdzie nie wiesz jaki dzień tygodnia jest
[03:05.79] Nie jeden stracił sens, ale wie że przez to trzeba przejść
[03:08.76] Chłopaki tu nie płaczą, bo nie ma za czym
[03:11.06] Hajs ucieka i wraca chodź nie jeden śmiga tu do pracy
[03:14.04] Od siódmej do siódmej w garniaku w pantoflach
[03:15.81] Piją cię w nogi jak ja flaszke kiedy jest sobota
[03:19.27] Dla nich jesteśmy inni, dziwni, ściągamy kłopoty
[03:21.81] A dla nas to oni noszą spodnie wąskie jak rajstopy
[03:25.02] Patrzą się w oczy, słuchają tylko radia
[03:27.44] Najgorsze miejsce to bloki, wkurwia ich prawda
[03:30.04] A my pełen luz, świeże polo buty białe jak proch
[03:32.91] Synek pogódź się z prawdą, nie ma miejsca na foch
[03:35.85] Nie ma miejsca jak dom, nie ma miejsca jak blok
[03:38.48] To jest rap, to jest życie, to jest syf po (po, po, po)
[03:42.83] To-to-to-to jest rap
[03:44.76] To jest życie
[03:45.25] To jest syf (po, po, po)
[03:46.09] Na tym osiedlu gdzie rap znaczy więcej niż po (po)
[03:49.32] Gdzie czasem hajs znaczy więcej niż coś (coś)
[03:52.26] Tu gdzie nie ma czasu by łapać chwile (oo)
[03:54.67] Nie wiem co z tym zrobić, ale nigdy nie zrobiłem
[03:57.25] Na tym osiedlu gdzie rap znaczy więcej niż po (po)
[03:59.86] Gdzie czasem hajs znaczy więcej niż coś (coś)
[04:02.70] Śmigam nocą ulicami tego miejsca (oo)
[04:05.47] To ja niechciany, nielubiany, szukam szczęścia
[04:08.53]

⭐ Rate These Lyrics

Average: 0.0/5 • 0 ratings