Home 🎬 Bollywood 🎵 Pakistani 🎤 English Pop

Od apelu do apelu (DNA Remix)

👤 Chada 🎼 WGW ⏱️ 3:31
🎵 3386 characters
⏱️ 3:31 duration
🆔 ID: 12085635

📜 Lyrics

Tu gdzie kryminalny syf witam cię przyjacielu
Tu życie wciąż płynie od apelu do apelu
Przeliteruj ZK potem napisz do matki
Jesteś kot to z pewnością trafisz do izolatki
Społeczeństwo by chciało żebym został stracony
Jestem kurwa skazany ale nie potępiony
Anioł Stróż się zagapił ktoś napisał anonim
Teraz kreślę te kartki bo nie mogę zadzwonić
Nigdy jak ten niewolnik nie zamierzam stać w cieniu
W sumie wolny to pozostanę nawet w więzieniu
Mówi Chada ten typek który dźwiga to brzemię
Już od dziecka po brzegi wypełniony wkurwieniem
Nie jest bratku jak w domu choć powietrze to samo
Ale musisz tym trwać bo cię kurwa skazano
Szósta rano ten dzwonek i pobudka na apel
Jest jak jest gad otwiera klapę i krzyczy Spacer
Ja wciąż oddycham na życie mam apetyt
Powietrze tu nie pachnie mi zapachem kobiety
Poczuj ten klimat to skurwiały kryminał
Tu czas przeważnie liczysz w latach nie w godzinach
Ja wciąż oddycham na życie mam apetyt
Powietrze tu nie pachnie mi zapachem kobiety
Poczuj ten klimat to skurwiały kryminał
Tu czas przeważnie liczysz w latach nie w godzinach
Do góry głowa będzie dobrze ziomek
Najgorzej mają ci z biletem w jedną stronę
Wyobraź sobie że nie wszystko stracone
Nadejdzie jeszcze czas i usłyszysz ten dzwonek
Zegarek śpi w miejscu stoją wskazówki
Jedyne zdjęcie z tych wakacji zdjęcie do celówki
Każdy dzień jak poniedziałek dawno rzucone kości
To czas by podsumować życie na wolności
Na burcie po prawicy mam nagą ligę mistrzyń
Sam powiedz ile dał byś chociaż za jakiś striptiz
Widzę wokoło ten ból na ludzkich twarzach
A listy znaczą więcej niż sobie wyobrażasz
Poznałem w życiu ból wiem jak smakuje karcer
Zamiast patrzeć przez mur lepiej patrzeć przez palce (przez palce)
Przelicz zyski i straty zanim cień na to życie rzucą stalowe kraty
Ja wciąż oddycham na życie mam apetyt
Powietrze tu nie pachnie mi zapachem kobiety
Poczuj ten klimat to skurwiały kryminał
Tu czas przeważnie liczysz w latach nie w godzinach
Ja wciąż oddycham na życie mam apetyt
Powietrze tu nie pachnie mi zapachem kobiety
Poczuj ten klimat to skurwiały kryminał
Tu czas przeważnie liczysz w latach nie w godzinach
Tutaj marzenia płoną i zostaje sam popiół
Na wieki wieków amen szacunek do tych bloków
Teraz siedzisz w tej celi no i błądzisz myślami
To dla wszystkich złodziei z grubymi wyrokami
Chwile nie są tu miłe ale trzymaj się ziomuś
Wśród lamperii tak bladych jak te kwiaty tytoniu
Gdybym wiedział co będzie to bym wtedy się cofnął
Dziś różaniec mi mówi żebym w końcu się ocknął
Własne echo znów słyszę gorzka robi się ślina
Jak po prochach co dają ten eteryczny klimat
Znowu liczyć zaczynam nie zrozumiesz mnie bracie
Masz tu słowa kreślone przy tym drewnianym blacie
Już zamknięty z wyboru który bluzga wersami
Ciągle z życiem skłócony i skuty kajdanami
Ja tu z wami człowieku wciąż z tą samą nadzieją
Tu marzenia choć pachną z czasem szybko wietrzeją
Ja wciąż oddycham na życie mam apetyt
Powietrze tu nie pachnie mi zapachem kobiety
Poczuj ten klimat to skurwiały kryminał
Tu czas przeważnie liczysz w latach nie w godzinach
Ja wciąż oddycham na życie mam apetyt
Powietrze tu nie pachnie mi zapachem kobiety
Poczuj ten klimat to skurwiały kryminał
Tu czas przeważnie liczysz w latach nie w godzinach

⭐ Rate These Lyrics

Average: 0.0/5 • 0 ratings