Mewa
🎵 2714 characters
⏱️ 3:26 duration
🆔 ID: 12098380
📜 Lyrics
Otwieram martwy sezon i znikam szybko
I podążam za mewą, czy tam rybitwą
Siedzimy w kapokach nad Martwą Wisłą
Czy to jeszcze zatoka, czy wysypisko?
Otwieram martwy sezon i znikam szybko
I podążam za mewą, czy tam rybitwą
Siedzimy w kapokach nad Martwą Wisłą
Czy to jeszcze zatoka (to wszystko)
Widziałem już przypływ i odpływ jak wszyscy pomokli
Wdychałem z wysypisk obłoki i dym z bryz pomorskich
Tlenione kobiety, przy których się duszę
Zraniły mnie w życiu i kurwy, i ludzie, i w deszczu, i w suszę
I nadzieję mieć chcę, a nie muszę
Słyszałem jak ktoś mnie okłamał, a przysiągł na Boga i jak palił Jana, a się nie zaciągał
Jak miałem dojrzeć i się chować
Codzień na ośce, cud, że nie wpadł tam Monar
Chciałem być gościem, ale zostać wśród kolegów
Choć się zwaliło wszystko, to zbierać nie było czego
Zapalę peta i tak się w popiół zmieniam
Ciężko oddychać, to miasto smog już zżera
Dziś podglądam Cię w oknie swojego komputera
I to wciąż zatoka chyba, bo już krew mnie zalewa
Otwieram martwy sezon i znikam szybko
I podążam za mewą, czy tam rybitwą
Siedzimy w kapokach nad Martwą Wisłą
Czy to jeszcze zatoka, czy wysypisko?
Otwieram martwy sezon i znikam szybko
I podążam za mewą, czy tam rybitwą
Siedzimy w kapokach nad Martwą Wisłą
Czy to jeszcze zatoka (to wszystko)
Nikt z moich ziomków tu nie chce mieć takiego życia
Gdzie panny nie chcą się kochać, a frajerzy nie chcą zdychać
Witam, ten świat to świata atrapa
Słyszę wkoło tylko o melanżach, o wyższych ratach
Kiedyś miałem Cię za brata, dziś to inny peron, inna stacja
I nic tu nie jest trwałe, i to jest niestety prawda
Do siebie wracam tam gdzie parapety w mewach
Kumple na falach, a ja wyrzucam to w wave-ach
Zawsze mnie koił widok cmentarzyska statków
Parę lat temu wyjechałem się nawdychać czadu
Wysiadam na Pomorzu, żeby trochę słońca ujrzeć
I tak czekałem pół roku, by dni były coraz krótsze
Jesteś chorągiewą, nie ma o czym gadać
Jest coś magicznego w łopoczących flagach
Sezony były martwe, ale nic nie szkodzi
Nic nie pójdzie na marne, uczy się nie chodzić
Odcumowuję statek jakiś
Biorę na pokład nasze strachy
I próbuję tym wrakiem skręcić
Na pacyficzną plamę śmieci
Odcumowuję statek jakiś
Biorę na pokład nasze strachy
I próbuję tym wrakiem skręcić
Na pacyficzną plamę śmieci
Otwieram martwy sezon i znikam szybko
I podążam za mewą, czy tam rybitwą
Siedzimy w kapokach nad Martwą Wisłą
Czy to jeszcze zatoka, czy wysypisko?
Otwieram martwy sezon i znikam szybko
I podążam za mewą, czy tam rybitwą
Siedzimy w kapokach nad Martwą Wisłą
Czy to jeszcze zatoka?
I podążam za mewą, czy tam rybitwą
Siedzimy w kapokach nad Martwą Wisłą
Czy to jeszcze zatoka, czy wysypisko?
Otwieram martwy sezon i znikam szybko
I podążam za mewą, czy tam rybitwą
Siedzimy w kapokach nad Martwą Wisłą
Czy to jeszcze zatoka (to wszystko)
Widziałem już przypływ i odpływ jak wszyscy pomokli
Wdychałem z wysypisk obłoki i dym z bryz pomorskich
Tlenione kobiety, przy których się duszę
Zraniły mnie w życiu i kurwy, i ludzie, i w deszczu, i w suszę
I nadzieję mieć chcę, a nie muszę
Słyszałem jak ktoś mnie okłamał, a przysiągł na Boga i jak palił Jana, a się nie zaciągał
Jak miałem dojrzeć i się chować
Codzień na ośce, cud, że nie wpadł tam Monar
Chciałem być gościem, ale zostać wśród kolegów
Choć się zwaliło wszystko, to zbierać nie było czego
Zapalę peta i tak się w popiół zmieniam
Ciężko oddychać, to miasto smog już zżera
Dziś podglądam Cię w oknie swojego komputera
I to wciąż zatoka chyba, bo już krew mnie zalewa
Otwieram martwy sezon i znikam szybko
I podążam za mewą, czy tam rybitwą
Siedzimy w kapokach nad Martwą Wisłą
Czy to jeszcze zatoka, czy wysypisko?
Otwieram martwy sezon i znikam szybko
I podążam za mewą, czy tam rybitwą
Siedzimy w kapokach nad Martwą Wisłą
Czy to jeszcze zatoka (to wszystko)
Nikt z moich ziomków tu nie chce mieć takiego życia
Gdzie panny nie chcą się kochać, a frajerzy nie chcą zdychać
Witam, ten świat to świata atrapa
Słyszę wkoło tylko o melanżach, o wyższych ratach
Kiedyś miałem Cię za brata, dziś to inny peron, inna stacja
I nic tu nie jest trwałe, i to jest niestety prawda
Do siebie wracam tam gdzie parapety w mewach
Kumple na falach, a ja wyrzucam to w wave-ach
Zawsze mnie koił widok cmentarzyska statków
Parę lat temu wyjechałem się nawdychać czadu
Wysiadam na Pomorzu, żeby trochę słońca ujrzeć
I tak czekałem pół roku, by dni były coraz krótsze
Jesteś chorągiewą, nie ma o czym gadać
Jest coś magicznego w łopoczących flagach
Sezony były martwe, ale nic nie szkodzi
Nic nie pójdzie na marne, uczy się nie chodzić
Odcumowuję statek jakiś
Biorę na pokład nasze strachy
I próbuję tym wrakiem skręcić
Na pacyficzną plamę śmieci
Odcumowuję statek jakiś
Biorę na pokład nasze strachy
I próbuję tym wrakiem skręcić
Na pacyficzną plamę śmieci
Otwieram martwy sezon i znikam szybko
I podążam za mewą, czy tam rybitwą
Siedzimy w kapokach nad Martwą Wisłą
Czy to jeszcze zatoka, czy wysypisko?
Otwieram martwy sezon i znikam szybko
I podążam za mewą, czy tam rybitwą
Siedzimy w kapokach nad Martwą Wisłą
Czy to jeszcze zatoka?
⏱️ Synced Lyrics
[00:10.44] Otwieram martwy sezon i znikam szybko
[00:12.83] I podążam za mewą, czy tam rybitwą
[00:15.89] Siedzimy w kapokach nad Martwą Wisłą
[00:18.59] Czy to jeszcze zatoka, czy wysypisko?
[00:21.39] Otwieram martwy sezon i znikam szybko
[00:24.06] I podążam za mewą, czy tam rybitwą
[00:27.06] Siedzimy w kapokach nad Martwą Wisłą
[00:29.83] Czy to jeszcze zatoka (to wszystko)
[00:33.74] Widziałem już przypływ i odpływ jak wszyscy pomokli
[00:36.14] Wdychałem z wysypisk obłoki i dym z bryz pomorskich
[00:40.72] Tlenione kobiety, przy których się duszę
[00:43.47] Zraniły mnie w życiu i kurwy, i ludzie, i w deszczu, i w suszę
[00:47.58] I nadzieję mieć chcę, a nie muszę
[00:50.20] Słyszałem jak ktoś mnie okłamał, a przysiągł na Boga i jak palił Jana, a się nie zaciągał
[00:56.74] Jak miałem dojrzeć i się chować
[00:58.90] Codzień na ośce, cud, że nie wpadł tam Monar
[01:01.97] Chciałem być gościem, ale zostać wśród kolegów
[01:04.66] Choć się zwaliło wszystko, to zbierać nie było czego
[01:07.97] Zapalę peta i tak się w popiół zmieniam
[01:10.37] Ciężko oddychać, to miasto smog już zżera
[01:13.13] Dziś podglądam Cię w oknie swojego komputera
[01:15.90] I to wciąż zatoka chyba, bo już krew mnie zalewa
[01:18.13] Otwieram martwy sezon i znikam szybko
[01:20.30] I podążam za mewą, czy tam rybitwą
[01:23.32] Siedzimy w kapokach nad Martwą Wisłą
[01:26.13] Czy to jeszcze zatoka, czy wysypisko?
[01:28.84] Otwieram martwy sezon i znikam szybko
[01:31.94] I podążam za mewą, czy tam rybitwą
[01:34.81] Siedzimy w kapokach nad Martwą Wisłą
[01:37.36] Czy to jeszcze zatoka (to wszystko)
[01:41.28] Nikt z moich ziomków tu nie chce mieć takiego życia
[01:44.06] Gdzie panny nie chcą się kochać, a frajerzy nie chcą zdychać
[01:46.79] Witam, ten świat to świata atrapa
[01:49.27] Słyszę wkoło tylko o melanżach, o wyższych ratach
[01:52.45] Kiedyś miałem Cię za brata, dziś to inny peron, inna stacja
[01:55.48] I nic tu nie jest trwałe, i to jest niestety prawda
[01:58.44] Do siebie wracam tam gdzie parapety w mewach
[02:00.82] Kumple na falach, a ja wyrzucam to w wave-ach
[02:03.82] Zawsze mnie koił widok cmentarzyska statków
[02:06.98] Parę lat temu wyjechałem się nawdychać czadu
[02:09.47] Wysiadam na Pomorzu, żeby trochę słońca ujrzeć
[02:12.14] I tak czekałem pół roku, by dni były coraz krótsze
[02:15.16] Jesteś chorągiewą, nie ma o czym gadać
[02:17.85] Jest coś magicznego w łopoczących flagach
[02:20.74] Sezony były martwe, ale nic nie szkodzi
[02:23.50] Nic nie pójdzie na marne, uczy się nie chodzić
[02:26.76] Odcumowuję statek jakiś
[02:29.71] Biorę na pokład nasze strachy
[02:32.57] I próbuję tym wrakiem skręcić
[02:35.03] Na pacyficzną plamę śmieci
[02:38.19] Odcumowuję statek jakiś
[02:40.82] Biorę na pokład nasze strachy
[02:43.74] I próbuję tym wrakiem skręcić
[02:46.52] Na pacyficzną plamę śmieci
[02:48.41] Otwieram martwy sezon i znikam szybko
[02:50.66] I podążam za mewą, czy tam rybitwą
[02:53.66] Siedzimy w kapokach nad Martwą Wisłą
[02:56.55] Czy to jeszcze zatoka, czy wysypisko?
[02:59.21] Otwieram martwy sezon i znikam szybko
[03:02.07] I podążam za mewą, czy tam rybitwą
[03:05.02] Siedzimy w kapokach nad Martwą Wisłą
[03:07.79] Czy to jeszcze zatoka?
[03:11.84]
[00:12.83] I podążam za mewą, czy tam rybitwą
[00:15.89] Siedzimy w kapokach nad Martwą Wisłą
[00:18.59] Czy to jeszcze zatoka, czy wysypisko?
[00:21.39] Otwieram martwy sezon i znikam szybko
[00:24.06] I podążam za mewą, czy tam rybitwą
[00:27.06] Siedzimy w kapokach nad Martwą Wisłą
[00:29.83] Czy to jeszcze zatoka (to wszystko)
[00:33.74] Widziałem już przypływ i odpływ jak wszyscy pomokli
[00:36.14] Wdychałem z wysypisk obłoki i dym z bryz pomorskich
[00:40.72] Tlenione kobiety, przy których się duszę
[00:43.47] Zraniły mnie w życiu i kurwy, i ludzie, i w deszczu, i w suszę
[00:47.58] I nadzieję mieć chcę, a nie muszę
[00:50.20] Słyszałem jak ktoś mnie okłamał, a przysiągł na Boga i jak palił Jana, a się nie zaciągał
[00:56.74] Jak miałem dojrzeć i się chować
[00:58.90] Codzień na ośce, cud, że nie wpadł tam Monar
[01:01.97] Chciałem być gościem, ale zostać wśród kolegów
[01:04.66] Choć się zwaliło wszystko, to zbierać nie było czego
[01:07.97] Zapalę peta i tak się w popiół zmieniam
[01:10.37] Ciężko oddychać, to miasto smog już zżera
[01:13.13] Dziś podglądam Cię w oknie swojego komputera
[01:15.90] I to wciąż zatoka chyba, bo już krew mnie zalewa
[01:18.13] Otwieram martwy sezon i znikam szybko
[01:20.30] I podążam za mewą, czy tam rybitwą
[01:23.32] Siedzimy w kapokach nad Martwą Wisłą
[01:26.13] Czy to jeszcze zatoka, czy wysypisko?
[01:28.84] Otwieram martwy sezon i znikam szybko
[01:31.94] I podążam za mewą, czy tam rybitwą
[01:34.81] Siedzimy w kapokach nad Martwą Wisłą
[01:37.36] Czy to jeszcze zatoka (to wszystko)
[01:41.28] Nikt z moich ziomków tu nie chce mieć takiego życia
[01:44.06] Gdzie panny nie chcą się kochać, a frajerzy nie chcą zdychać
[01:46.79] Witam, ten świat to świata atrapa
[01:49.27] Słyszę wkoło tylko o melanżach, o wyższych ratach
[01:52.45] Kiedyś miałem Cię za brata, dziś to inny peron, inna stacja
[01:55.48] I nic tu nie jest trwałe, i to jest niestety prawda
[01:58.44] Do siebie wracam tam gdzie parapety w mewach
[02:00.82] Kumple na falach, a ja wyrzucam to w wave-ach
[02:03.82] Zawsze mnie koił widok cmentarzyska statków
[02:06.98] Parę lat temu wyjechałem się nawdychać czadu
[02:09.47] Wysiadam na Pomorzu, żeby trochę słońca ujrzeć
[02:12.14] I tak czekałem pół roku, by dni były coraz krótsze
[02:15.16] Jesteś chorągiewą, nie ma o czym gadać
[02:17.85] Jest coś magicznego w łopoczących flagach
[02:20.74] Sezony były martwe, ale nic nie szkodzi
[02:23.50] Nic nie pójdzie na marne, uczy się nie chodzić
[02:26.76] Odcumowuję statek jakiś
[02:29.71] Biorę na pokład nasze strachy
[02:32.57] I próbuję tym wrakiem skręcić
[02:35.03] Na pacyficzną plamę śmieci
[02:38.19] Odcumowuję statek jakiś
[02:40.82] Biorę na pokład nasze strachy
[02:43.74] I próbuję tym wrakiem skręcić
[02:46.52] Na pacyficzną plamę śmieci
[02:48.41] Otwieram martwy sezon i znikam szybko
[02:50.66] I podążam za mewą, czy tam rybitwą
[02:53.66] Siedzimy w kapokach nad Martwą Wisłą
[02:56.55] Czy to jeszcze zatoka, czy wysypisko?
[02:59.21] Otwieram martwy sezon i znikam szybko
[03:02.07] I podążam za mewą, czy tam rybitwą
[03:05.02] Siedzimy w kapokach nad Martwą Wisłą
[03:07.79] Czy to jeszcze zatoka?
[03:11.84]