Sober Lover
🎵 3933 characters
⏱️ 5:02 duration
🆔 ID: 12173438
📜 Lyrics
Dziś nawet kropli, a uwierz mi, mordko
Że z taką ekipą, to trudno nie zmoknąć
Prasuję ciuchy i póki co spoko
W tle puściłem prevki, co wkrótce rozniosą
Sparzyłem się starym żelazkiem niechcąco
Jak obawą, że znów się skuszę na potop
Zakładam hoodie, nie pieprzone polo
Przeszukując szafę rozprułem jak kokon
Mój parkiet w dzianinie totalnie wszelakiej
Już jestem zmęczony, a w chacie mam szmat-ex
Nie, nie pamiętam, by wbić punktualnie
Lecz spokojna głowa, czekają na gwiazdę
To żart jest, bo bracie, ten portal z melanżem
Co mimo upodleń się wiąże z socjalem
Nigdy jakoś nie był komfortowy dla mnie
Dopóki przynajmniej trzech nie przyjebałem
Więc, z takim zamiarem to będzie ciekawie
Jak mleko, olewać, że coś jest rozlane
Ostatni raz w lustro i bez niespodzianek
Ponownie jak pojeb, więc akceptowalnie
Skaczę ciśnienie, zbieram na wymioty
A zakładam dopiero kiksy na stopy
Przekręcam zamek w rytm drgających dłoni
Znów za drzwiami chaty się czuję jak "Dory"
Dziś idę na basen i woduję łódkę
Wszyscy na wypasie są po pas okrutnie
Wyglądam jak pojeb na swojej żaglówce
Dlaczego nie zabrałeś dziś kąpielówek?
Ktoś niby dla żartu coś chlapnął i w sumie
Bym uśmiał się, gdybym tam skoczył na główkę
A stoję w kapoku i kółku na dupie
Ratownik nie wpada, bo utknął na burcie
(Utknął na)
(I'm feeling sorry, but i don't know what to do)
(I'm feeling sorry, but i don't know what to do)
Osiedle, co zaraz tu wszystko się zacznie
Wyglądam okienka, co błyszczy najbardziej
Na balkonie już jest małe zgrupowanie
Jak zawsze nikogo nie będzie na bramce
I słyszę tych chorych pojebów, co krzyczą:
"Ej, Blady nadchodzi, zaczynamy kino"
Mam dreszcze poniekąd, że pachnie już zimą
I że to już lata jak coś nas złączyło
Franula, Karol i Camana diabeł
Mój brat jeszcze włosy ma nierozczochrane
Na klatce Fenciszka, Wąsatego Papę
Spotykam i wiem, że dziś będzie
Blaga na konsoli skacze przy basie
Pekara i Dziubas z Kicajem na blancie
Są nasze sprawdzone dziewczyny i zawsze
Jest mi obojętna reszta koleżanek
Wchodzę jak zawsze, oblewa mnie uśmiech
Nikt na pierwszym planie nie glitchuje smutkiem
Gorąco mi przez zmianę w temperaturze
I nerwowo póki co, zdejmuje kurtkę
Musi minąć chwila, się klimatyzuję
Bo na razie z gości jestem świeżym punktem
Na świeczniku pytań:
"Co słychać dziś u mnie?"
Powoli dogasnę, rozlewają wódkę
Dziś idę na basen i woduję łódkę
Wszyscy na wypasie są po pas okrutnie
Wyglądam jak pojeb na swojej żaglówce
Dlaczego nie zabrałeś dziś kąpielówek?
Ktoś niby dla żartu coś chlapnął i w sumie
Bym uśmiał się, gdybym tam skoczył na główkę
A stoję w kapoku i kółku na dupie
Ratownik nie wpada, bo utknął na burcie
(Utknął na)
Pierwsze dwie godziny i nieźle się trzymam
Dupy lubią kulig, więc suną do kibla
Za typem znużonym tym tak jak amfibia
Gdy wrócą to dopiero zaczną się ślizgać
Powoli oddechy oddają płomienie
Jak turyści w Kraku, ja przez to nie pieję
Wobec tej atrakcji chodzę obojętnie
Być może to znaczy, że jestem u siebie
A morda nie szklanka, to słyszę najczęściej
Gdy te same buźki są w połowie pełne
Ktoś wyciągnął album i chwali się zdjęciem
To stężenie śmiechu, w atmosferze węgiel
I dalej wertują te strony z przeszłości
Ja tłumaczę komuś, że dziś mam kapoki
Na kubkach smakowych on nie ustraszony
I mówi, że z nim to się zaszczyt utopić
Ktoś woła ze strony entuzjastów fotki
Poszedłem tam, oblały dreszcze i poty
To zdjęcie wypełzło nie tylko z przeszłości
Negatywy w ciemni, tafla zimnej wody
(I'm feeling sorry, but i don't know what to do)
Kubeł zimnej wody, tafla zimnej wody
(I'm feeling sorry, but i don't know what to do)
Kubeł zimnej wody
Tafla
(I'm feeling sorry, but i don't know what to do)
(I'm feeling sorry, but i don't know what to do)
(Oh-oh)
Że z taką ekipą, to trudno nie zmoknąć
Prasuję ciuchy i póki co spoko
W tle puściłem prevki, co wkrótce rozniosą
Sparzyłem się starym żelazkiem niechcąco
Jak obawą, że znów się skuszę na potop
Zakładam hoodie, nie pieprzone polo
Przeszukując szafę rozprułem jak kokon
Mój parkiet w dzianinie totalnie wszelakiej
Już jestem zmęczony, a w chacie mam szmat-ex
Nie, nie pamiętam, by wbić punktualnie
Lecz spokojna głowa, czekają na gwiazdę
To żart jest, bo bracie, ten portal z melanżem
Co mimo upodleń się wiąże z socjalem
Nigdy jakoś nie był komfortowy dla mnie
Dopóki przynajmniej trzech nie przyjebałem
Więc, z takim zamiarem to będzie ciekawie
Jak mleko, olewać, że coś jest rozlane
Ostatni raz w lustro i bez niespodzianek
Ponownie jak pojeb, więc akceptowalnie
Skaczę ciśnienie, zbieram na wymioty
A zakładam dopiero kiksy na stopy
Przekręcam zamek w rytm drgających dłoni
Znów za drzwiami chaty się czuję jak "Dory"
Dziś idę na basen i woduję łódkę
Wszyscy na wypasie są po pas okrutnie
Wyglądam jak pojeb na swojej żaglówce
Dlaczego nie zabrałeś dziś kąpielówek?
Ktoś niby dla żartu coś chlapnął i w sumie
Bym uśmiał się, gdybym tam skoczył na główkę
A stoję w kapoku i kółku na dupie
Ratownik nie wpada, bo utknął na burcie
(Utknął na)
(I'm feeling sorry, but i don't know what to do)
(I'm feeling sorry, but i don't know what to do)
Osiedle, co zaraz tu wszystko się zacznie
Wyglądam okienka, co błyszczy najbardziej
Na balkonie już jest małe zgrupowanie
Jak zawsze nikogo nie będzie na bramce
I słyszę tych chorych pojebów, co krzyczą:
"Ej, Blady nadchodzi, zaczynamy kino"
Mam dreszcze poniekąd, że pachnie już zimą
I że to już lata jak coś nas złączyło
Franula, Karol i Camana diabeł
Mój brat jeszcze włosy ma nierozczochrane
Na klatce Fenciszka, Wąsatego Papę
Spotykam i wiem, że dziś będzie
Blaga na konsoli skacze przy basie
Pekara i Dziubas z Kicajem na blancie
Są nasze sprawdzone dziewczyny i zawsze
Jest mi obojętna reszta koleżanek
Wchodzę jak zawsze, oblewa mnie uśmiech
Nikt na pierwszym planie nie glitchuje smutkiem
Gorąco mi przez zmianę w temperaturze
I nerwowo póki co, zdejmuje kurtkę
Musi minąć chwila, się klimatyzuję
Bo na razie z gości jestem świeżym punktem
Na świeczniku pytań:
"Co słychać dziś u mnie?"
Powoli dogasnę, rozlewają wódkę
Dziś idę na basen i woduję łódkę
Wszyscy na wypasie są po pas okrutnie
Wyglądam jak pojeb na swojej żaglówce
Dlaczego nie zabrałeś dziś kąpielówek?
Ktoś niby dla żartu coś chlapnął i w sumie
Bym uśmiał się, gdybym tam skoczył na główkę
A stoję w kapoku i kółku na dupie
Ratownik nie wpada, bo utknął na burcie
(Utknął na)
Pierwsze dwie godziny i nieźle się trzymam
Dupy lubią kulig, więc suną do kibla
Za typem znużonym tym tak jak amfibia
Gdy wrócą to dopiero zaczną się ślizgać
Powoli oddechy oddają płomienie
Jak turyści w Kraku, ja przez to nie pieję
Wobec tej atrakcji chodzę obojętnie
Być może to znaczy, że jestem u siebie
A morda nie szklanka, to słyszę najczęściej
Gdy te same buźki są w połowie pełne
Ktoś wyciągnął album i chwali się zdjęciem
To stężenie śmiechu, w atmosferze węgiel
I dalej wertują te strony z przeszłości
Ja tłumaczę komuś, że dziś mam kapoki
Na kubkach smakowych on nie ustraszony
I mówi, że z nim to się zaszczyt utopić
Ktoś woła ze strony entuzjastów fotki
Poszedłem tam, oblały dreszcze i poty
To zdjęcie wypełzło nie tylko z przeszłości
Negatywy w ciemni, tafla zimnej wody
(I'm feeling sorry, but i don't know what to do)
Kubeł zimnej wody, tafla zimnej wody
(I'm feeling sorry, but i don't know what to do)
Kubeł zimnej wody
Tafla
(I'm feeling sorry, but i don't know what to do)
(I'm feeling sorry, but i don't know what to do)
(Oh-oh)
⏱️ Synced Lyrics
[00:24.42] Dziś nawet kropli, a uwierz mi, mordko
[00:27.53] Że z taką ekipą, to trudno nie zmoknąć
[00:29.89] Prasuję ciuchy i póki co spoko
[00:32.78] W tle puściłem prevki, co wkrótce rozniosą
[00:35.97] Sparzyłem się starym żelazkiem niechcąco
[00:38.95] Jak obawą, że znów się skuszę na potop
[00:41.50] Zakładam hoodie, nie pieprzone polo
[00:44.53] Przeszukując szafę rozprułem jak kokon
[00:47.34] Mój parkiet w dzianinie totalnie wszelakiej
[00:50.36] Już jestem zmęczony, a w chacie mam szmat-ex
[00:53.09] Nie, nie pamiętam, by wbić punktualnie
[00:55.68] Lecz spokojna głowa, czekają na gwiazdę
[00:58.50] To żart jest, bo bracie, ten portal z melanżem
[01:01.19] Co mimo upodleń się wiąże z socjalem
[01:03.76] Nigdy jakoś nie był komfortowy dla mnie
[01:06.85] Dopóki przynajmniej trzech nie przyjebałem
[01:09.89] Więc, z takim zamiarem to będzie ciekawie
[01:12.19] Jak mleko, olewać, że coś jest rozlane
[01:15.33] Ostatni raz w lustro i bez niespodzianek
[01:18.01] Ponownie jak pojeb, więc akceptowalnie
[01:20.96] Skaczę ciśnienie, zbieram na wymioty
[01:23.99] A zakładam dopiero kiksy na stopy
[01:26.77] Przekręcam zamek w rytm drgających dłoni
[01:29.69] Znów za drzwiami chaty się czuję jak "Dory"
[01:32.34] Dziś idę na basen i woduję łódkę
[01:34.90] Wszyscy na wypasie są po pas okrutnie
[01:37.81] Wyglądam jak pojeb na swojej żaglówce
[01:40.49] Dlaczego nie zabrałeś dziś kąpielówek?
[01:43.71] Ktoś niby dla żartu coś chlapnął i w sumie
[01:46.02] Bym uśmiał się, gdybym tam skoczył na główkę
[01:49.00] A stoję w kapoku i kółku na dupie
[01:51.93] Ratownik nie wpada, bo utknął na burcie
[01:54.85] (Utknął na)
[01:56.20] (I'm feeling sorry, but i don't know what to do)
[01:59.52] (I'm feeling sorry, but i don't know what to do)
[02:05.72] Osiedle, co zaraz tu wszystko się zacznie
[02:08.45] Wyglądam okienka, co błyszczy najbardziej
[02:11.22] Na balkonie już jest małe zgrupowanie
[02:14.06] Jak zawsze nikogo nie będzie na bramce
[02:17.20] I słyszę tych chorych pojebów, co krzyczą:
[02:20.19] "Ej, Blady nadchodzi, zaczynamy kino"
[02:22.75] Mam dreszcze poniekąd, że pachnie już zimą
[02:25.38] I że to już lata jak coś nas złączyło
[02:28.30] Franula, Karol i Camana diabeł
[02:31.15] Mój brat jeszcze włosy ma nierozczochrane
[02:33.94] Na klatce Fenciszka, Wąsatego Papę
[02:37.15] Spotykam i wiem, że dziś będzie
[02:39.04] Blaga na konsoli skacze przy basie
[02:42.74] Pekara i Dziubas z Kicajem na blancie
[02:45.68] Są nasze sprawdzone dziewczyny i zawsze
[02:47.64] Jest mi obojętna reszta koleżanek
[02:50.91] Wchodzę jak zawsze, oblewa mnie uśmiech
[02:53.87] Nikt na pierwszym planie nie glitchuje smutkiem
[02:56.42] Gorąco mi przez zmianę w temperaturze
[02:59.02] I nerwowo póki co, zdejmuje kurtkę
[03:01.94] Musi minąć chwila, się klimatyzuję
[03:04.76] Bo na razie z gości jestem świeżym punktem
[03:07.57] Na świeczniku pytań:
[03:09.19] "Co słychać dziś u mnie?"
[03:10.68] Powoli dogasnę, rozlewają wódkę
[03:13.42] Dziś idę na basen i woduję łódkę
[03:15.92] Wszyscy na wypasie są po pas okrutnie
[03:18.68] Wyglądam jak pojeb na swojej żaglówce
[03:21.38] Dlaczego nie zabrałeś dziś kąpielówek?
[03:24.70] Ktoś niby dla żartu coś chlapnął i w sumie
[03:27.00] Bym uśmiał się, gdybym tam skoczył na główkę
[03:29.86] A stoję w kapoku i kółku na dupie
[03:32.93] Ratownik nie wpada, bo utknął na burcie
[03:35.66] (Utknął na)
[03:36.62] Pierwsze dwie godziny i nieźle się trzymam
[03:38.65] Dupy lubią kulig, więc suną do kibla
[03:41.35] Za typem znużonym tym tak jak amfibia
[03:44.48] Gdy wrócą to dopiero zaczną się ślizgać
[03:47.17] Powoli oddechy oddają płomienie
[03:49.96] Jak turyści w Kraku, ja przez to nie pieję
[03:52.57] Wobec tej atrakcji chodzę obojętnie
[03:55.36] Być może to znaczy, że jestem u siebie
[03:58.22] A morda nie szklanka, to słyszę najczęściej
[04:00.91] Gdy te same buźki są w połowie pełne
[04:04.15] Ktoś wyciągnął album i chwali się zdjęciem
[04:06.94] To stężenie śmiechu, w atmosferze węgiel
[04:09.38] I dalej wertują te strony z przeszłości
[04:12.35] Ja tłumaczę komuś, że dziś mam kapoki
[04:15.09] Na kubkach smakowych on nie ustraszony
[04:17.62] I mówi, że z nim to się zaszczyt utopić
[04:20.68] Ktoś woła ze strony entuzjastów fotki
[04:23.53] Poszedłem tam, oblały dreszcze i poty
[04:26.28] To zdjęcie wypełzło nie tylko z przeszłości
[04:28.95] Negatywy w ciemni, tafla zimnej wody
[04:32.33] (I'm feeling sorry, but i don't know what to do)
[04:34.48] Kubeł zimnej wody, tafla zimnej wody
[04:37.87] (I'm feeling sorry, but i don't know what to do)
[04:38.26] Kubeł zimnej wody
[04:40.66] Tafla
[04:43.06] (I'm feeling sorry, but i don't know what to do)
[04:48.85] (I'm feeling sorry, but i don't know what to do)
[04:54.46] (Oh-oh)
[04:56.02]
[00:27.53] Że z taką ekipą, to trudno nie zmoknąć
[00:29.89] Prasuję ciuchy i póki co spoko
[00:32.78] W tle puściłem prevki, co wkrótce rozniosą
[00:35.97] Sparzyłem się starym żelazkiem niechcąco
[00:38.95] Jak obawą, że znów się skuszę na potop
[00:41.50] Zakładam hoodie, nie pieprzone polo
[00:44.53] Przeszukując szafę rozprułem jak kokon
[00:47.34] Mój parkiet w dzianinie totalnie wszelakiej
[00:50.36] Już jestem zmęczony, a w chacie mam szmat-ex
[00:53.09] Nie, nie pamiętam, by wbić punktualnie
[00:55.68] Lecz spokojna głowa, czekają na gwiazdę
[00:58.50] To żart jest, bo bracie, ten portal z melanżem
[01:01.19] Co mimo upodleń się wiąże z socjalem
[01:03.76] Nigdy jakoś nie był komfortowy dla mnie
[01:06.85] Dopóki przynajmniej trzech nie przyjebałem
[01:09.89] Więc, z takim zamiarem to będzie ciekawie
[01:12.19] Jak mleko, olewać, że coś jest rozlane
[01:15.33] Ostatni raz w lustro i bez niespodzianek
[01:18.01] Ponownie jak pojeb, więc akceptowalnie
[01:20.96] Skaczę ciśnienie, zbieram na wymioty
[01:23.99] A zakładam dopiero kiksy na stopy
[01:26.77] Przekręcam zamek w rytm drgających dłoni
[01:29.69] Znów za drzwiami chaty się czuję jak "Dory"
[01:32.34] Dziś idę na basen i woduję łódkę
[01:34.90] Wszyscy na wypasie są po pas okrutnie
[01:37.81] Wyglądam jak pojeb na swojej żaglówce
[01:40.49] Dlaczego nie zabrałeś dziś kąpielówek?
[01:43.71] Ktoś niby dla żartu coś chlapnął i w sumie
[01:46.02] Bym uśmiał się, gdybym tam skoczył na główkę
[01:49.00] A stoję w kapoku i kółku na dupie
[01:51.93] Ratownik nie wpada, bo utknął na burcie
[01:54.85] (Utknął na)
[01:56.20] (I'm feeling sorry, but i don't know what to do)
[01:59.52] (I'm feeling sorry, but i don't know what to do)
[02:05.72] Osiedle, co zaraz tu wszystko się zacznie
[02:08.45] Wyglądam okienka, co błyszczy najbardziej
[02:11.22] Na balkonie już jest małe zgrupowanie
[02:14.06] Jak zawsze nikogo nie będzie na bramce
[02:17.20] I słyszę tych chorych pojebów, co krzyczą:
[02:20.19] "Ej, Blady nadchodzi, zaczynamy kino"
[02:22.75] Mam dreszcze poniekąd, że pachnie już zimą
[02:25.38] I że to już lata jak coś nas złączyło
[02:28.30] Franula, Karol i Camana diabeł
[02:31.15] Mój brat jeszcze włosy ma nierozczochrane
[02:33.94] Na klatce Fenciszka, Wąsatego Papę
[02:37.15] Spotykam i wiem, że dziś będzie
[02:39.04] Blaga na konsoli skacze przy basie
[02:42.74] Pekara i Dziubas z Kicajem na blancie
[02:45.68] Są nasze sprawdzone dziewczyny i zawsze
[02:47.64] Jest mi obojętna reszta koleżanek
[02:50.91] Wchodzę jak zawsze, oblewa mnie uśmiech
[02:53.87] Nikt na pierwszym planie nie glitchuje smutkiem
[02:56.42] Gorąco mi przez zmianę w temperaturze
[02:59.02] I nerwowo póki co, zdejmuje kurtkę
[03:01.94] Musi minąć chwila, się klimatyzuję
[03:04.76] Bo na razie z gości jestem świeżym punktem
[03:07.57] Na świeczniku pytań:
[03:09.19] "Co słychać dziś u mnie?"
[03:10.68] Powoli dogasnę, rozlewają wódkę
[03:13.42] Dziś idę na basen i woduję łódkę
[03:15.92] Wszyscy na wypasie są po pas okrutnie
[03:18.68] Wyglądam jak pojeb na swojej żaglówce
[03:21.38] Dlaczego nie zabrałeś dziś kąpielówek?
[03:24.70] Ktoś niby dla żartu coś chlapnął i w sumie
[03:27.00] Bym uśmiał się, gdybym tam skoczył na główkę
[03:29.86] A stoję w kapoku i kółku na dupie
[03:32.93] Ratownik nie wpada, bo utknął na burcie
[03:35.66] (Utknął na)
[03:36.62] Pierwsze dwie godziny i nieźle się trzymam
[03:38.65] Dupy lubią kulig, więc suną do kibla
[03:41.35] Za typem znużonym tym tak jak amfibia
[03:44.48] Gdy wrócą to dopiero zaczną się ślizgać
[03:47.17] Powoli oddechy oddają płomienie
[03:49.96] Jak turyści w Kraku, ja przez to nie pieję
[03:52.57] Wobec tej atrakcji chodzę obojętnie
[03:55.36] Być może to znaczy, że jestem u siebie
[03:58.22] A morda nie szklanka, to słyszę najczęściej
[04:00.91] Gdy te same buźki są w połowie pełne
[04:04.15] Ktoś wyciągnął album i chwali się zdjęciem
[04:06.94] To stężenie śmiechu, w atmosferze węgiel
[04:09.38] I dalej wertują te strony z przeszłości
[04:12.35] Ja tłumaczę komuś, że dziś mam kapoki
[04:15.09] Na kubkach smakowych on nie ustraszony
[04:17.62] I mówi, że z nim to się zaszczyt utopić
[04:20.68] Ktoś woła ze strony entuzjastów fotki
[04:23.53] Poszedłem tam, oblały dreszcze i poty
[04:26.28] To zdjęcie wypełzło nie tylko z przeszłości
[04:28.95] Negatywy w ciemni, tafla zimnej wody
[04:32.33] (I'm feeling sorry, but i don't know what to do)
[04:34.48] Kubeł zimnej wody, tafla zimnej wody
[04:37.87] (I'm feeling sorry, but i don't know what to do)
[04:38.26] Kubeł zimnej wody
[04:40.66] Tafla
[04:43.06] (I'm feeling sorry, but i don't know what to do)
[04:48.85] (I'm feeling sorry, but i don't know what to do)
[04:54.46] (Oh-oh)
[04:56.02]