Home 🎬 Bollywood 🎵 Pakistani 🎤 English Pop

Polska B

👤 Litost 🎼 LITOST ⏱️ 3:53
🎵 1981 characters
⏱️ 3:53 duration
🆔 ID: 12228124

📜 Lyrics

Był przypadkowy dzień roku 2005
Półpłynny śnieg prószył w twarz Polski B
Ja wyszedłem kupić wora, browar, wora i coś zjeść
Od dekady prawie u nas wciąż ten sam dzień jest, ej
Pierwsi honorowi goście osiedlowych aptek
Jak Krzysztof Kaman gdzieś na Foxall 13
I to białe murzynostwo, znowu dzień połamał noc
Mamy jasny ogląd, zardzewiały kosmos, biały proch

Na horyzoncie dziś nie widzę czubka mety
Na chemiczne konotacje znowu biorę tutaj kredyt
Patrz, piłem Piasta 7.1, kiepsko znałem miasto
On kiwał typów 7-1, czeski kantor
Wyświetlam Ci mój triumf tu na srebrnej kliszy
No bo żyję, wiesz, z pomysłów jak Ryszard Wierciński
A Ty patrzysz na to z boku, gdzie to zaprowadzi mnie
Najmniejszy koniec świata przecież też ma swój cel

Widzę Ciebie, czuję tylko zło
Biorę litost tu na siebie, kiedy ciebie ktoś na bok
Miasto, które pachnie, gubi każdy trop
My jedyni w Polsce, co mają taki lot

Jedyni w Polsce co mają taki lot
Jedyni w Polsce co mają taki lot (lot), taki lot
Jedyni w Polsce co mają taki lot

(Lot, lot, lot, lot, lot, lot, lot, lot)
(Lot, lot, lot, lot, lot, lot, lot, lot)
(Lot, lot, lot, lot, lot, lot, lot, lot)

Ah, wstaję rano, patrzę w gębę demokracji
I jest parno, poranny przegląd prasy
I od prawa do lewa, od redakcji do redakcji
A nie mogę wylądować, a tym bardziej do was trafić
Chcę tylko luksus tu na zdartych podeszwach
I tych panien w jasnych jeansach i białych Converse'ach
Byle nie zagrzewać miejsca, byle tak do skutku
A wygodne siedziska, to fotele starych lumpów

I mój koniec świata, chwila, taki Plac Defilad
Ich koniec świata bilans, nadopiekuńcza polityka
A ty nigdy nie wymagaj tu nic za nic
Bo prędzej czy później wyciągniemy kwit z tej pasji
I to najwyższa pora otworzyć oczy i zdjąć klapki
Odczuć inaczej i zrozumieć słowa mantry (mantry)

Jedyni w Polsce co mają taki lot
Jedyni w Polsce co mają taki lot (lot), taki lot
Jedyni w Polsce co mają taki lot

⏱️ Synced Lyrics

[00:38.04] Był przypadkowy dzień roku 2005
[00:41.57] Półpłynny śnieg prószył w twarz Polski B
[00:44.37] Ja wyszedłem kupić wora, browar, wora i coś zjeść
[00:47.68] Od dekady prawie u nas wciąż ten sam dzień jest, ej
[00:51.43] Pierwsi honorowi goście osiedlowych aptek
[00:54.53] Jak Krzysztof Kaman gdzieś na Foxall 13
[00:57.18] I to białe murzynostwo, znowu dzień połamał noc
[01:00.76] Mamy jasny ogląd, zardzewiały kosmos, biały proch
[01:04.02] Na horyzoncie dziś nie widzę czubka mety
[01:06.67] Na chemiczne konotacje znowu biorę tutaj kredyt
[01:09.92] Patrz, piłem Piasta 7.1, kiepsko znałem miasto
[01:13.86] On kiwał typów 7-1, czeski kantor
[01:16.80] Wyświetlam Ci mój triumf tu na srebrnej kliszy
[01:19.47] No bo żyję, wiesz, z pomysłów jak Ryszard Wierciński
[01:22.73] A Ty patrzysz na to z boku, gdzie to zaprowadzi mnie
[01:26.16] Najmniejszy koniec świata przecież też ma swój cel
[01:33.66] Widzę Ciebie, czuję tylko zło
[01:35.91] Biorę litost tu na siebie, kiedy ciebie ktoś na bok
[01:39.99] Miasto, które pachnie, gubi każdy trop
[01:42.83] My jedyni w Polsce, co mają taki lot
[01:45.82] Jedyni w Polsce co mają taki lot
[01:48.47] Jedyni w Polsce co mają taki lot (lot), taki lot
[01:52.32] Jedyni w Polsce co mają taki lot
[01:55.83] (Lot, lot, lot, lot, lot, lot, lot, lot)
[01:58.24] (Lot, lot, lot, lot, lot, lot, lot, lot)
[02:04.13] (Lot, lot, lot, lot, lot, lot, lot, lot)
[02:10.89] Ah, wstaję rano, patrzę w gębę demokracji
[02:13.99] I jest parno, poranny przegląd prasy
[02:17.30] I od prawa do lewa, od redakcji do redakcji
[02:20.36] A nie mogę wylądować, a tym bardziej do was trafić
[02:23.96] Chcę tylko luksus tu na zdartych podeszwach
[02:26.73] I tych panien w jasnych jeansach i białych Converse'ach
[02:29.85] Byle nie zagrzewać miejsca, byle tak do skutku
[02:33.15] A wygodne siedziska, to fotele starych lumpów
[02:36.22] I mój koniec świata, chwila, taki Plac Defilad
[02:39.57] Ich koniec świata bilans, nadopiekuńcza polityka
[02:42.68] A ty nigdy nie wymagaj tu nic za nic
[02:46.00] Bo prędzej czy później wyciągniemy kwit z tej pasji
[02:49.14] I to najwyższa pora otworzyć oczy i zdjąć klapki
[02:52.90] Odczuć inaczej i zrozumieć słowa mantry (mantry)
[02:57.56]
[03:06.17] Jedyni w Polsce co mają taki lot
[03:08.76] Jedyni w Polsce co mają taki lot (lot), taki lot
[03:12.37] Jedyni w Polsce co mają taki lot
[03:16.07]

⭐ Rate These Lyrics

Average: 0.0/5 • 0 ratings