Home 🎬 Bollywood 🎵 Pakistani 🎤 English Pop

Tytani pracy (prod. M. Grzywacz/Małach)

👤 Małach 🎼 Bartek ⏱️ 4:24
🎵 3131 characters
⏱️ 4:24 duration
🆔 ID: 12483812

📜 Lyrics

Jeśli mam do czegoś usiąść, to musi na maksa mnie jarać
Podobać się mi, a nie ludziom, a potem niech mówią, czy jest gitara
Dla niektórych praca to kara, sam musiałem tyrać, by wkładać do gara
Marchewkę z cebulą, nie kurwa homara i wierz mi, że trzeba się starać
Zapierdalałem od piątej na nogach po dwadzieścia godzin codziennie
I nie płakałem, że bardzo mi ciężko, chociaż liczyłem na więcej
Idź i to wynieś i pozamiataj i uśmiechnij się pan, panie kelner
Ja w głowie nuciłem piosenkę "Pies cię jebał w rękę"
Na kuchniach, na salach, w hotelach, na barach
W zmywakach, w taksówce i w moich koszmarach bywałem
A teraz ich wszystkich nabrałem i to nie jest wałek, ja zapierdalałem
Po nocach nie spałem, żeby numery co wyjdą ode mnie zagrały
Na twoich emocjach
I to nie jest obciach jak wzruszysz się, daj spokój stary
Zamiast być w domu z rodziną, siedzę z muzyką, drugą dziewczyną
Często się kłócą, lecz wiedzą, że tytani pracy tak muszą i jakoś żyją
Od czasu do czasu napiją
Lecz od tego czasu to poszło mi w dół z siedem kilo
Za bardzo coś pożyłem chwilą i na głowie tyle, że myśli się biją
Bez poświęcenia niczego nie dojdzie się nigdzie, dlatego jestem
Jebanym kujonem, jak mówisz o rapie, nie spóźniam się na żadną lekcję
Co płytę wyciągam zawleczkę, niech słucha każdy, chyba że nie chce
Nie obce mi ciężko pracować, a z rapem już będę po grobową deskę

Czasem mam wyrzuty sumienia
I tego, co mam, nie doceniam
Izoluję się od otoczenia
Uzależniają mnie marzenia
Czasem mam wyrzuty sumienia
I tego, co mam, nie doceniam
Izoluję się od otoczenia
Uzależniają mnie marzenia

Dziękuję tobie, że jesteś, wiem, że nie piszę na marne
Dziękuję tobie za wsparcie, z pracy mam w chuj satysfakcję
Dzięki, że wydajesz na mnie swą kasę, zarobioną gdzieś na etacie
Bo wiem ile trzeba się czasem nabiegać
I znosić obelgi jak liście na japę
Praca kształtuje charakter i uczy doceniać ten papier
Wkurwia mnie gadka laików: "Co to za praca, ten raper?"
Zapraszam ciebie na trasę i chętnie popatrzę jak gaśniesz, suko
Zapraszam ciebie na scenę i jak palisz cegłę popatrzę, suko
Zajawka zmieniona w zarobek, więc nigdy nie zgaśnie przez kwoty
To moja droga na życie, nie tania podnieta na foty
Wolne soboty, zapomnij, piećdziesiąt weekendów w roku na trasie
To cena sukcesu ziomeczku, z rodziną kolacja znów na FaceTime'ie
Życie to praca nad samym sobą, nie tylko dla kasy
Nie łamie swych zasad nawet w biznesie kręgosłup moralny
Wciąż jedna trasa, chociaż zmieniają się moda i czasy
W walce o swoje mamy czarne pasy, tytani pracy

Czasem mam wyrzuty sumienia
I tego, co mam, nie doceniam
Izoluję się od otoczenia
Uzależniają mnie marzenia
Czasem mam wyrzuty sumienia
I tego, co mam, nie doceniam
Izoluję się od otoczenia
Uzależniają mnie marzenia

Czasem mam wyrzuty sumienia
I tego, co mam, nie doceniam
Izoluję się od otoczenia
Uzależniają mnie marzenia
Czasem mam wyrzuty sumienia
I tego, co mam, nie doceniam
Izoluję się od otoczenia
Uzależniają mnie marzenia

⏱️ Synced Lyrics

[00:15.73] Jeśli mam do czegoś usiąść, to musi na maksa mnie jarać
[00:19.78] Podobać się mi, a nie ludziom, a potem niech mówią, czy jest gitara
[00:23.85] Dla niektórych praca to kara, sam musiałem tyrać, by wkładać do gara
[00:27.35] Marchewkę z cebulą, nie kurwa homara i wierz mi, że trzeba się starać
[00:31.47] Zapierdalałem od piątej na nogach po dwadzieścia godzin codziennie
[00:35.33] I nie płakałem, że bardzo mi ciężko, chociaż liczyłem na więcej
[00:39.21] Idź i to wynieś i pozamiataj i uśmiechnij się pan, panie kelner
[00:43.21] Ja w głowie nuciłem piosenkę "Pies cię jebał w rękę"
[00:47.44] Na kuchniach, na salach, w hotelach, na barach
[00:49.36] W zmywakach, w taksówce i w moich koszmarach bywałem
[00:51.82] A teraz ich wszystkich nabrałem i to nie jest wałek, ja zapierdalałem
[00:55.22] Po nocach nie spałem, żeby numery co wyjdą ode mnie zagrały
[00:58.73] Na twoich emocjach
[01:00.11] I to nie jest obciach jak wzruszysz się, daj spokój stary
[01:02.97] Zamiast być w domu z rodziną, siedzę z muzyką, drugą dziewczyną
[01:06.82] Często się kłócą, lecz wiedzą, że tytani pracy tak muszą i jakoś żyją
[01:10.54] Od czasu do czasu napiją
[01:12.43] Lecz od tego czasu to poszło mi w dół z siedem kilo
[01:14.88] Za bardzo coś pożyłem chwilą i na głowie tyle, że myśli się biją
[01:18.76] Bez poświęcenia niczego nie dojdzie się nigdzie, dlatego jestem
[01:22.59] Jebanym kujonem, jak mówisz o rapie, nie spóźniam się na żadną lekcję
[01:26.64] Co płytę wyciągam zawleczkę, niech słucha każdy, chyba że nie chce
[01:30.59] Nie obce mi ciężko pracować, a z rapem już będę po grobową deskę
[01:36.47] Czasem mam wyrzuty sumienia
[01:40.58] I tego, co mam, nie doceniam
[01:44.48] Izoluję się od otoczenia
[01:48.20] Uzależniają mnie marzenia
[01:52.43] Czasem mam wyrzuty sumienia
[01:56.17] I tego, co mam, nie doceniam
[02:00.16] Izoluję się od otoczenia
[02:04.06] Uzależniają mnie marzenia
[02:10.11] Dziękuję tobie, że jesteś, wiem, że nie piszę na marne
[02:13.84] Dziękuję tobie za wsparcie, z pracy mam w chuj satysfakcję
[02:17.72] Dzięki, że wydajesz na mnie swą kasę, zarobioną gdzieś na etacie
[02:21.47] Bo wiem ile trzeba się czasem nabiegać
[02:23.31] I znosić obelgi jak liście na japę
[02:25.65] Praca kształtuje charakter i uczy doceniać ten papier
[02:29.58] Wkurwia mnie gadka laików: "Co to za praca, ten raper?"
[02:33.43] Zapraszam ciebie na trasę i chętnie popatrzę jak gaśniesz, suko
[02:37.29] Zapraszam ciebie na scenę i jak palisz cegłę popatrzę, suko
[02:41.45] Zajawka zmieniona w zarobek, więc nigdy nie zgaśnie przez kwoty
[02:45.16] To moja droga na życie, nie tania podnieta na foty
[02:49.21] Wolne soboty, zapomnij, piećdziesiąt weekendów w roku na trasie
[02:52.98] To cena sukcesu ziomeczku, z rodziną kolacja znów na FaceTime'ie
[02:57.27] Życie to praca nad samym sobą, nie tylko dla kasy
[03:01.09] Nie łamie swych zasad nawet w biznesie kręgosłup moralny
[03:05.01] Wciąż jedna trasa, chociaż zmieniają się moda i czasy
[03:08.90] W walce o swoje mamy czarne pasy, tytani pracy
[03:14.82] Czasem mam wyrzuty sumienia
[03:18.79] I tego, co mam, nie doceniam
[03:22.66] Izoluję się od otoczenia
[03:26.72] Uzależniają mnie marzenia
[03:30.63] Czasem mam wyrzuty sumienia
[03:34.55] I tego, co mam, nie doceniam
[03:38.30] Izoluję się od otoczenia
[03:42.51] Uzależniają mnie marzenia
[03:46.34] Czasem mam wyrzuty sumienia
[03:50.10] I tego, co mam, nie doceniam
[03:54.14] Izoluję się od otoczenia
[03:58.12] Uzależniają mnie marzenia
[04:02.07] Czasem mam wyrzuty sumienia
[04:06.01] I tego, co mam, nie doceniam
[04:09.83] Izoluję się od otoczenia
[04:13.92] Uzależniają mnie marzenia
[04:17.43]

⭐ Rate These Lyrics

Average: 0.0/5 • 0 ratings