Osiedloowa
🎵 3038 characters
⏱️ 4:15 duration
🆔 ID: 12525764
📜 Lyrics
Szaleństwo przy butli, ustawki na pętli
W pokoju zgraja kumpli, osiedlowe spędy
Czasem zastanawia mnie to jak żeśmy się mieścili
Jedne, drugie piętro na klatce u Kamili
Obstawione w rzędzie gęsto, schody całe w kubeczkach
Prewencja była często, trzeba było spieprzać
Wieprze w mundurach nie mogli tego skumać
Sumarum suma, kondycja była lepsza u nas
Od opraw na trybunach mieliśmy paru speców
Od tagów na murach, od cichych interesów
Moczymordy morowe nie ma lipy każdy wesół
Ustawka na Handlowej o 20-stej, tak co wieczór
Podbijał też przybłęda - nosił kanty i sweter
Rozjebał się na kumpla co posłał mu rakietę
Nie wiem co z tym śmieciem, szkoda na niego wersów
A mnie gdzie nie poniesie zawsze wracam do koleżków
To osiedlówa, znasz to na pamięć
Wóda i siuwaks, słońce czy zamieć
Mordy te same wciąż i nie ważna jest
Pora to dzień czy noc
Po pachy ubaw panowie, panie
Miejski rytuał opróżnić barek
Więc nalej coś, bo my gramy w to dalej ziom
Często to słyszałem: w życiu szkoła najważniejsza
Przedszkole pięćdziesiątka i pięćdziesiąta pierwsza
Na grzybku niczym stole - melanż, że ja pierdolę
Każdy z nas zaliczył, szóstkę na szóstkę ćwiczył
Szczęśliwy nikt nie liczył czasu, zegar nie chodził
Gouda grzała zimą, a browar latem chłodził
Nikogo nie obchodził cieć co straszył psami
Niechciani goście przerywali częściej niż czasami
Z mandatu origami, na wszystko wyjebane
Z tego się nie wyrasta, do dzisiaj mam to znamię
Sztuka to była sztuka, bez cukru i senesu
Nie trzeba było szukać jak oryginalnego dresu
Bez stresu, obowiązków i jeden wspólny wróg
Naprzeciw pierdolonych psów pociski, siła nóg
Ile kto tylko mógł oddawał dla osiedla
Nie raz się było tu i nie raz poszło do pierdla
To osiedlówa, znasz to na pamięć
Wóda i siuwaks, słońce czy zamieć
Mordy te same wciąż i nie ważna jest
Pora to dzień czy noc
Po pachy ubaw panowie, panie
Miejski rytuał opróżnić barek
Więc nalej coś, bo my gramy w to dalej ziom
Dobra lecę mamo, tam gdzie zawsze na przystanek
Miałem wrócić na noc, nie wracałem na śniadanie
Małe zmiany w planie, do pomocy blanty, wódka
Koleżanki koleżanek, każda fajna, wesolutka
Piątek, sobota - gdzieś jakaś domówka
Konkret ochota jest, można się uchlać
Cycki, tańce, ktoś lodówkę szabrował
Rap w głośnikach, na stole szklana pogoda
Uwiecznił coś Kodak na paru odbitkach
Gdy jeden po pół litra myślał: fajna kobitka
Więc skrócił dystans i powiodła się misja
A rano czar pryska - była tłusta i brzydka
W głowie misz-masz i Kojota Poranek
Dajcie mu piwka, będzie jak okład na ranę
I znowu na przystanek z trzeźwością na bakier
Na chatę wracałem zygzakiem
To osiedlówa, znasz to na pamięć
Wóda i siuwaks, słońce czy zamieć
Mordy te same wciąż i nie ważna jest
Pora to dzień czy noc
Po pachy ubaw panowie, panie
Miejski rytuał opróżnić barek
Więc nalej coś, bo my gramy w to dalej ziom
Osiedlówa
Osiedlówa
Osiedlówa
W pokoju zgraja kumpli, osiedlowe spędy
Czasem zastanawia mnie to jak żeśmy się mieścili
Jedne, drugie piętro na klatce u Kamili
Obstawione w rzędzie gęsto, schody całe w kubeczkach
Prewencja była często, trzeba było spieprzać
Wieprze w mundurach nie mogli tego skumać
Sumarum suma, kondycja była lepsza u nas
Od opraw na trybunach mieliśmy paru speców
Od tagów na murach, od cichych interesów
Moczymordy morowe nie ma lipy każdy wesół
Ustawka na Handlowej o 20-stej, tak co wieczór
Podbijał też przybłęda - nosił kanty i sweter
Rozjebał się na kumpla co posłał mu rakietę
Nie wiem co z tym śmieciem, szkoda na niego wersów
A mnie gdzie nie poniesie zawsze wracam do koleżków
To osiedlówa, znasz to na pamięć
Wóda i siuwaks, słońce czy zamieć
Mordy te same wciąż i nie ważna jest
Pora to dzień czy noc
Po pachy ubaw panowie, panie
Miejski rytuał opróżnić barek
Więc nalej coś, bo my gramy w to dalej ziom
Często to słyszałem: w życiu szkoła najważniejsza
Przedszkole pięćdziesiątka i pięćdziesiąta pierwsza
Na grzybku niczym stole - melanż, że ja pierdolę
Każdy z nas zaliczył, szóstkę na szóstkę ćwiczył
Szczęśliwy nikt nie liczył czasu, zegar nie chodził
Gouda grzała zimą, a browar latem chłodził
Nikogo nie obchodził cieć co straszył psami
Niechciani goście przerywali częściej niż czasami
Z mandatu origami, na wszystko wyjebane
Z tego się nie wyrasta, do dzisiaj mam to znamię
Sztuka to była sztuka, bez cukru i senesu
Nie trzeba było szukać jak oryginalnego dresu
Bez stresu, obowiązków i jeden wspólny wróg
Naprzeciw pierdolonych psów pociski, siła nóg
Ile kto tylko mógł oddawał dla osiedla
Nie raz się było tu i nie raz poszło do pierdla
To osiedlówa, znasz to na pamięć
Wóda i siuwaks, słońce czy zamieć
Mordy te same wciąż i nie ważna jest
Pora to dzień czy noc
Po pachy ubaw panowie, panie
Miejski rytuał opróżnić barek
Więc nalej coś, bo my gramy w to dalej ziom
Dobra lecę mamo, tam gdzie zawsze na przystanek
Miałem wrócić na noc, nie wracałem na śniadanie
Małe zmiany w planie, do pomocy blanty, wódka
Koleżanki koleżanek, każda fajna, wesolutka
Piątek, sobota - gdzieś jakaś domówka
Konkret ochota jest, można się uchlać
Cycki, tańce, ktoś lodówkę szabrował
Rap w głośnikach, na stole szklana pogoda
Uwiecznił coś Kodak na paru odbitkach
Gdy jeden po pół litra myślał: fajna kobitka
Więc skrócił dystans i powiodła się misja
A rano czar pryska - była tłusta i brzydka
W głowie misz-masz i Kojota Poranek
Dajcie mu piwka, będzie jak okład na ranę
I znowu na przystanek z trzeźwością na bakier
Na chatę wracałem zygzakiem
To osiedlówa, znasz to na pamięć
Wóda i siuwaks, słońce czy zamieć
Mordy te same wciąż i nie ważna jest
Pora to dzień czy noc
Po pachy ubaw panowie, panie
Miejski rytuał opróżnić barek
Więc nalej coś, bo my gramy w to dalej ziom
Osiedlówa
Osiedlówa
Osiedlówa
⏱️ Synced Lyrics
[00:20.98] Szaleństwo przy butli, ustawki na pętli
[00:23.67] W pokoju zgraja kumpli, osiedlowe spędy
[00:26.16] Czasem zastanawia mnie to jak żeśmy się mieścili
[00:28.97] Jedne, drugie piętro na klatce u Kamili
[00:31.36] Obstawione w rzędzie gęsto, schody całe w kubeczkach
[00:34.13] Prewencja była często, trzeba było spieprzać
[00:37.01] Wieprze w mundurach nie mogli tego skumać
[00:39.55] Sumarum suma, kondycja była lepsza u nas
[00:42.24] Od opraw na trybunach mieliśmy paru speców
[00:44.98] Od tagów na murach, od cichych interesów
[00:47.35] Moczymordy morowe nie ma lipy każdy wesół
[00:50.19] Ustawka na Handlowej o 20-stej, tak co wieczór
[00:52.52] Podbijał też przybłęda - nosił kanty i sweter
[00:55.38] Rozjebał się na kumpla co posłał mu rakietę
[00:58.03] Nie wiem co z tym śmieciem, szkoda na niego wersów
[01:00.78] A mnie gdzie nie poniesie zawsze wracam do koleżków
[01:03.05] To osiedlówa, znasz to na pamięć
[01:05.44] Wóda i siuwaks, słońce czy zamieć
[01:08.17] Mordy te same wciąż i nie ważna jest
[01:10.77] Pora to dzień czy noc
[01:13.25] Po pachy ubaw panowie, panie
[01:15.96] Miejski rytuał opróżnić barek
[01:18.96] Więc nalej coś, bo my gramy w to dalej ziom
[01:24.55] Często to słyszałem: w życiu szkoła najważniejsza
[01:27.16] Przedszkole pięćdziesiątka i pięćdziesiąta pierwsza
[01:29.52] Na grzybku niczym stole - melanż, że ja pierdolę
[01:32.19] Każdy z nas zaliczył, szóstkę na szóstkę ćwiczył
[01:34.73] Szczęśliwy nikt nie liczył czasu, zegar nie chodził
[01:37.45] Gouda grzała zimą, a browar latem chłodził
[01:40.04] Nikogo nie obchodził cieć co straszył psami
[01:42.88] Niechciani goście przerywali częściej niż czasami
[01:45.23] Z mandatu origami, na wszystko wyjebane
[01:47.92] Z tego się nie wyrasta, do dzisiaj mam to znamię
[01:50.64] Sztuka to była sztuka, bez cukru i senesu
[01:53.30] Nie trzeba było szukać jak oryginalnego dresu
[01:56.08] Bez stresu, obowiązków i jeden wspólny wróg
[01:58.77] Naprzeciw pierdolonych psów pociski, siła nóg
[02:01.32] Ile kto tylko mógł oddawał dla osiedla
[02:03.73] Nie raz się było tu i nie raz poszło do pierdla
[02:06.22] To osiedlówa, znasz to na pamięć
[02:08.72] Wóda i siuwaks, słońce czy zamieć
[02:11.49] Mordy te same wciąż i nie ważna jest
[02:14.01] Pora to dzień czy noc
[02:16.44] Po pachy ubaw panowie, panie
[02:19.27] Miejski rytuał opróżnić barek
[02:22.25] Więc nalej coś, bo my gramy w to dalej ziom
[02:27.42] Dobra lecę mamo, tam gdzie zawsze na przystanek
[02:30.12] Miałem wrócić na noc, nie wracałem na śniadanie
[02:33.18] Małe zmiany w planie, do pomocy blanty, wódka
[02:35.69] Koleżanki koleżanek, każda fajna, wesolutka
[02:38.30] Piątek, sobota - gdzieś jakaś domówka
[02:41.23] Konkret ochota jest, można się uchlać
[02:43.76] Cycki, tańce, ktoś lodówkę szabrował
[02:46.26] Rap w głośnikach, na stole szklana pogoda
[02:48.79] Uwiecznił coś Kodak na paru odbitkach
[02:51.42] Gdy jeden po pół litra myślał: fajna kobitka
[02:53.98] Więc skrócił dystans i powiodła się misja
[02:56.98] A rano czar pryska - była tłusta i brzydka
[02:59.36] W głowie misz-masz i Kojota Poranek
[03:02.03] Dajcie mu piwka, będzie jak okład na ranę
[03:04.53] I znowu na przystanek z trzeźwością na bakier
[03:07.44] Na chatę wracałem zygzakiem
[03:09.67] To osiedlówa, znasz to na pamięć
[03:11.95] Wóda i siuwaks, słońce czy zamieć
[03:14.79] Mordy te same wciąż i nie ważna jest
[03:17.18] Pora to dzień czy noc
[03:19.83] Po pachy ubaw panowie, panie
[03:22.36] Miejski rytuał opróżnić barek
[03:25.50] Więc nalej coś, bo my gramy w to dalej ziom
[03:31.17] Osiedlówa
[03:34.58] Osiedlówa
[03:59.61] Osiedlówa
[04:02.17]
[00:23.67] W pokoju zgraja kumpli, osiedlowe spędy
[00:26.16] Czasem zastanawia mnie to jak żeśmy się mieścili
[00:28.97] Jedne, drugie piętro na klatce u Kamili
[00:31.36] Obstawione w rzędzie gęsto, schody całe w kubeczkach
[00:34.13] Prewencja była często, trzeba było spieprzać
[00:37.01] Wieprze w mundurach nie mogli tego skumać
[00:39.55] Sumarum suma, kondycja była lepsza u nas
[00:42.24] Od opraw na trybunach mieliśmy paru speców
[00:44.98] Od tagów na murach, od cichych interesów
[00:47.35] Moczymordy morowe nie ma lipy każdy wesół
[00:50.19] Ustawka na Handlowej o 20-stej, tak co wieczór
[00:52.52] Podbijał też przybłęda - nosił kanty i sweter
[00:55.38] Rozjebał się na kumpla co posłał mu rakietę
[00:58.03] Nie wiem co z tym śmieciem, szkoda na niego wersów
[01:00.78] A mnie gdzie nie poniesie zawsze wracam do koleżków
[01:03.05] To osiedlówa, znasz to na pamięć
[01:05.44] Wóda i siuwaks, słońce czy zamieć
[01:08.17] Mordy te same wciąż i nie ważna jest
[01:10.77] Pora to dzień czy noc
[01:13.25] Po pachy ubaw panowie, panie
[01:15.96] Miejski rytuał opróżnić barek
[01:18.96] Więc nalej coś, bo my gramy w to dalej ziom
[01:24.55] Często to słyszałem: w życiu szkoła najważniejsza
[01:27.16] Przedszkole pięćdziesiątka i pięćdziesiąta pierwsza
[01:29.52] Na grzybku niczym stole - melanż, że ja pierdolę
[01:32.19] Każdy z nas zaliczył, szóstkę na szóstkę ćwiczył
[01:34.73] Szczęśliwy nikt nie liczył czasu, zegar nie chodził
[01:37.45] Gouda grzała zimą, a browar latem chłodził
[01:40.04] Nikogo nie obchodził cieć co straszył psami
[01:42.88] Niechciani goście przerywali częściej niż czasami
[01:45.23] Z mandatu origami, na wszystko wyjebane
[01:47.92] Z tego się nie wyrasta, do dzisiaj mam to znamię
[01:50.64] Sztuka to była sztuka, bez cukru i senesu
[01:53.30] Nie trzeba było szukać jak oryginalnego dresu
[01:56.08] Bez stresu, obowiązków i jeden wspólny wróg
[01:58.77] Naprzeciw pierdolonych psów pociski, siła nóg
[02:01.32] Ile kto tylko mógł oddawał dla osiedla
[02:03.73] Nie raz się było tu i nie raz poszło do pierdla
[02:06.22] To osiedlówa, znasz to na pamięć
[02:08.72] Wóda i siuwaks, słońce czy zamieć
[02:11.49] Mordy te same wciąż i nie ważna jest
[02:14.01] Pora to dzień czy noc
[02:16.44] Po pachy ubaw panowie, panie
[02:19.27] Miejski rytuał opróżnić barek
[02:22.25] Więc nalej coś, bo my gramy w to dalej ziom
[02:27.42] Dobra lecę mamo, tam gdzie zawsze na przystanek
[02:30.12] Miałem wrócić na noc, nie wracałem na śniadanie
[02:33.18] Małe zmiany w planie, do pomocy blanty, wódka
[02:35.69] Koleżanki koleżanek, każda fajna, wesolutka
[02:38.30] Piątek, sobota - gdzieś jakaś domówka
[02:41.23] Konkret ochota jest, można się uchlać
[02:43.76] Cycki, tańce, ktoś lodówkę szabrował
[02:46.26] Rap w głośnikach, na stole szklana pogoda
[02:48.79] Uwiecznił coś Kodak na paru odbitkach
[02:51.42] Gdy jeden po pół litra myślał: fajna kobitka
[02:53.98] Więc skrócił dystans i powiodła się misja
[02:56.98] A rano czar pryska - była tłusta i brzydka
[02:59.36] W głowie misz-masz i Kojota Poranek
[03:02.03] Dajcie mu piwka, będzie jak okład na ranę
[03:04.53] I znowu na przystanek z trzeźwością na bakier
[03:07.44] Na chatę wracałem zygzakiem
[03:09.67] To osiedlówa, znasz to na pamięć
[03:11.95] Wóda i siuwaks, słońce czy zamieć
[03:14.79] Mordy te same wciąż i nie ważna jest
[03:17.18] Pora to dzień czy noc
[03:19.83] Po pachy ubaw panowie, panie
[03:22.36] Miejski rytuał opróżnić barek
[03:25.50] Więc nalej coś, bo my gramy w to dalej ziom
[03:31.17] Osiedlówa
[03:34.58] Osiedlówa
[03:59.61] Osiedlówa
[04:02.17]