Mr Kaplan
🎵 2699 characters
⏱️ 3:23 duration
🆔 ID: 12548168
📜 Lyrics
Oh, Oh
Od noszenia pasji w głowie, mam kurwa odciski
Przepraszam wszyscy bliscy, mój mózg w wydajności niski
Missed calls w telefonie, to jest risky, choć nie missclick
Cichną wszystkie pyski, gdy nasypiesz coś do miski
Ha
To pigułka gorzka jak crack
Chwyta za gardło jak rak
Trzęsie Tobą jak boom-bap
Szkoda, że nie bajką jest świat
Na przykład Listonosz Pat
W-wa Zielona Dolina
Wszystko się zgadza
Tylko nie mandat
Za to
Że władza trzyma bat i nie pozwala innym batom
Spalić się na wiór, aby uspokoić atom
Rozedrgany niczym Polskie lato
Jak zacznę gwiazdorzyć to daj mi baton
Nie dam się zamknąć w ryzach, papieru nie starczy nawet w Scranton
Lecę jak lampion
Podziwiaj widok z wina lampą
No bo nie lampką
Nie tak się obchodzi z okazją
Jak masz pytania to do Szpakowskiego daj to, daj to
Wokół zamieszanie, daj mi bezpieczeństwa kaftan
Poruszam się w cieniu i bez śladu Mr. Kaplan
Walczę o promyki słońca jak z Bayernem Gladbach
Spotkałem się z Aperolem znów na szczycie w Alpach
Czuję się jak Wonder, bo w perspektywie zagadka
Żartowałem tyle, że gdy gram, to nikt nie sprawdza
Jeden Rabin mówi tak, a drugi nic nie gada
Milczenie jest złotem, ale to przesada, yo
Znowu spóźniony, zakładam buty
Świeży jak mięta, nie jestem skuty
Dryguję ruchy, ale bez batuty
Pół koła beatów zanim minął luty
Plan jest uknuty
Umysł zatruty
Antidotum puchy?
Gierka bez skuchy
Uuu, na jagodzianki buch
Nagabuje mnie typów dwóch
I już
Plus, stawiam
Bo rzadko odmawiam
Ćwiczę tak jak padawan
Podnoszę raban
W szereg się nie ustawiam
Nie dla mnie szlaban
Jaram się tym, czym się param
Wszystko wykrywa mój radar
I jak rażony prądem padam, bo
Czuję na plecach ciężar, jak to całe pokolenie
Jak wypadnie mi dysk, to rzuć frisbee i zostaw kamienie
Walczę przeciwko szansom, więc są szanse, że się zmienię
Już przestańmy o tym gadać, to mi zakłóca skupienie
To flow wprawia w osłupienie
Jestem na schodach, a za mną Podziemie
Asertywność czerpię z utworu nie, nie
Biorę nadzieję se w moje imienie, bo do sosu pasuję kurwa jak penne
Choć nie Mikołajek, dla moich Gościnny jak Rene
Zdefiniuj mi tremę, strach wielkie spojrzenie
Dla mnie tutto benne
Lubię patrzeć w oczy i czytać jak z kartki sumienie, wow
Wokół zamieszanie, daj mi bezpieczeństwa kaftan
Poruszam się w cieniu i bez śladu Mr. Kaplan
Walczę o promyki słońca jak z Bayernem Gladbach
Spotkałem się z Aperolem znów na szczycie w Alpach
Czuję się jak Wonder, bo w perspektywie zagadka
Żartowałem tyle, że gdy gram, to nikt nie sprawdza
Jeden rabin mówi tak, a drugi nic nie gada
Milczenie jest złotem, ale to przesada, yo
Od noszenia pasji w głowie, mam kurwa odciski
Przepraszam wszyscy bliscy, mój mózg w wydajności niski
Missed calls w telefonie, to jest risky, choć nie missclick
Cichną wszystkie pyski, gdy nasypiesz coś do miski
Ha
To pigułka gorzka jak crack
Chwyta za gardło jak rak
Trzęsie Tobą jak boom-bap
Szkoda, że nie bajką jest świat
Na przykład Listonosz Pat
W-wa Zielona Dolina
Wszystko się zgadza
Tylko nie mandat
Za to
Że władza trzyma bat i nie pozwala innym batom
Spalić się na wiór, aby uspokoić atom
Rozedrgany niczym Polskie lato
Jak zacznę gwiazdorzyć to daj mi baton
Nie dam się zamknąć w ryzach, papieru nie starczy nawet w Scranton
Lecę jak lampion
Podziwiaj widok z wina lampą
No bo nie lampką
Nie tak się obchodzi z okazją
Jak masz pytania to do Szpakowskiego daj to, daj to
Wokół zamieszanie, daj mi bezpieczeństwa kaftan
Poruszam się w cieniu i bez śladu Mr. Kaplan
Walczę o promyki słońca jak z Bayernem Gladbach
Spotkałem się z Aperolem znów na szczycie w Alpach
Czuję się jak Wonder, bo w perspektywie zagadka
Żartowałem tyle, że gdy gram, to nikt nie sprawdza
Jeden Rabin mówi tak, a drugi nic nie gada
Milczenie jest złotem, ale to przesada, yo
Znowu spóźniony, zakładam buty
Świeży jak mięta, nie jestem skuty
Dryguję ruchy, ale bez batuty
Pół koła beatów zanim minął luty
Plan jest uknuty
Umysł zatruty
Antidotum puchy?
Gierka bez skuchy
Uuu, na jagodzianki buch
Nagabuje mnie typów dwóch
I już
Plus, stawiam
Bo rzadko odmawiam
Ćwiczę tak jak padawan
Podnoszę raban
W szereg się nie ustawiam
Nie dla mnie szlaban
Jaram się tym, czym się param
Wszystko wykrywa mój radar
I jak rażony prądem padam, bo
Czuję na plecach ciężar, jak to całe pokolenie
Jak wypadnie mi dysk, to rzuć frisbee i zostaw kamienie
Walczę przeciwko szansom, więc są szanse, że się zmienię
Już przestańmy o tym gadać, to mi zakłóca skupienie
To flow wprawia w osłupienie
Jestem na schodach, a za mną Podziemie
Asertywność czerpię z utworu nie, nie
Biorę nadzieję se w moje imienie, bo do sosu pasuję kurwa jak penne
Choć nie Mikołajek, dla moich Gościnny jak Rene
Zdefiniuj mi tremę, strach wielkie spojrzenie
Dla mnie tutto benne
Lubię patrzeć w oczy i czytać jak z kartki sumienie, wow
Wokół zamieszanie, daj mi bezpieczeństwa kaftan
Poruszam się w cieniu i bez śladu Mr. Kaplan
Walczę o promyki słońca jak z Bayernem Gladbach
Spotkałem się z Aperolem znów na szczycie w Alpach
Czuję się jak Wonder, bo w perspektywie zagadka
Żartowałem tyle, że gdy gram, to nikt nie sprawdza
Jeden rabin mówi tak, a drugi nic nie gada
Milczenie jest złotem, ale to przesada, yo
⏱️ Synced Lyrics
[00:25.31] Oh, Oh
[00:26.70] Od noszenia pasji w głowie, mam kurwa odciski
[00:29.76] Przepraszam wszyscy bliscy, mój mózg w wydajności niski
[00:32.87] Missed calls w telefonie, to jest risky, choć nie missclick
[00:36.64] Cichną wszystkie pyski, gdy nasypiesz coś do miski
[00:39.41] Ha
[00:39.77] To pigułka gorzka jak crack
[00:41.52] Chwyta za gardło jak rak
[00:43.32] Trzęsie Tobą jak boom-bap
[00:44.64] Szkoda, że nie bajką jest świat
[00:46.65] Na przykład Listonosz Pat
[00:48.12] W-wa Zielona Dolina
[00:50.25] Wszystko się zgadza
[00:51.59] Tylko nie mandat
[00:52.73] Za to
[00:53.56] Że władza trzyma bat i nie pozwala innym batom
[00:56.86] Spalić się na wiór, aby uspokoić atom
[01:00.29] Rozedrgany niczym Polskie lato
[01:02.72] Jak zacznę gwiazdorzyć to daj mi baton
[01:06.07] Nie dam się zamknąć w ryzach, papieru nie starczy nawet w Scranton
[01:09.78] Lecę jak lampion
[01:11.06] Podziwiaj widok z wina lampą
[01:13.06] No bo nie lampką
[01:14.31] Nie tak się obchodzi z okazją
[01:16.37] Jak masz pytania to do Szpakowskiego daj to, daj to
[01:19.93] Wokół zamieszanie, daj mi bezpieczeństwa kaftan
[01:23.30] Poruszam się w cieniu i bez śladu Mr. Kaplan
[01:26.68] Walczę o promyki słońca jak z Bayernem Gladbach
[01:29.96] Spotkałem się z Aperolem znów na szczycie w Alpach
[01:33.23] Czuję się jak Wonder, bo w perspektywie zagadka
[01:36.61] Żartowałem tyle, że gdy gram, to nikt nie sprawdza
[01:39.96] Jeden Rabin mówi tak, a drugi nic nie gada
[01:43.21] Milczenie jest złotem, ale to przesada, yo
[01:46.67] Znowu spóźniony, zakładam buty
[01:48.12] Świeży jak mięta, nie jestem skuty
[01:49.97] Dryguję ruchy, ale bez batuty
[01:51.49] Pół koła beatów zanim minął luty
[01:53.29] Plan jest uknuty
[01:54.08] Umysł zatruty
[01:54.81] Antidotum puchy?
[01:55.63] Gierka bez skuchy
[01:56.61] Uuu, na jagodzianki buch
[01:58.21] Nagabuje mnie typów dwóch
[01:59.78] I już
[02:00.20] Plus, stawiam
[02:01.56] Bo rzadko odmawiam
[02:02.85] Ćwiczę tak jak padawan
[02:04.06] Podnoszę raban
[02:05.15] W szereg się nie ustawiam
[02:06.68] Nie dla mnie szlaban
[02:07.73] Jaram się tym, czym się param
[02:09.22] Wszystko wykrywa mój radar
[02:11.03] I jak rażony prądem padam, bo
[02:13.08] Czuję na plecach ciężar, jak to całe pokolenie
[02:16.13] Jak wypadnie mi dysk, to rzuć frisbee i zostaw kamienie
[02:19.51] Walczę przeciwko szansom, więc są szanse, że się zmienię
[02:22.63] Już przestańmy o tym gadać, to mi zakłóca skupienie
[02:26.13] To flow wprawia w osłupienie
[02:27.78] Jestem na schodach, a za mną Podziemie
[02:29.57] Asertywność czerpię z utworu nie, nie
[02:31.35] Biorę nadzieję se w moje imienie, bo do sosu pasuję kurwa jak penne
[02:34.50] Choć nie Mikołajek, dla moich Gościnny jak Rene
[02:36.73] Zdefiniuj mi tremę, strach wielkie spojrzenie
[02:38.28] Dla mnie tutto benne
[02:39.07] Lubię patrzeć w oczy i czytać jak z kartki sumienie, wow
[02:41.55] Wokół zamieszanie, daj mi bezpieczeństwa kaftan
[02:44.94] Poruszam się w cieniu i bez śladu Mr. Kaplan
[02:48.26] Walczę o promyki słońca jak z Bayernem Gladbach
[02:51.64] Spotkałem się z Aperolem znów na szczycie w Alpach
[02:54.91] Czuję się jak Wonder, bo w perspektywie zagadka
[02:58.26] Żartowałem tyle, że gdy gram, to nikt nie sprawdza
[03:01.67] Jeden rabin mówi tak, a drugi nic nie gada
[03:04.91] Milczenie jest złotem, ale to przesada, yo
[03:08.38]
[00:26.70] Od noszenia pasji w głowie, mam kurwa odciski
[00:29.76] Przepraszam wszyscy bliscy, mój mózg w wydajności niski
[00:32.87] Missed calls w telefonie, to jest risky, choć nie missclick
[00:36.64] Cichną wszystkie pyski, gdy nasypiesz coś do miski
[00:39.41] Ha
[00:39.77] To pigułka gorzka jak crack
[00:41.52] Chwyta za gardło jak rak
[00:43.32] Trzęsie Tobą jak boom-bap
[00:44.64] Szkoda, że nie bajką jest świat
[00:46.65] Na przykład Listonosz Pat
[00:48.12] W-wa Zielona Dolina
[00:50.25] Wszystko się zgadza
[00:51.59] Tylko nie mandat
[00:52.73] Za to
[00:53.56] Że władza trzyma bat i nie pozwala innym batom
[00:56.86] Spalić się na wiór, aby uspokoić atom
[01:00.29] Rozedrgany niczym Polskie lato
[01:02.72] Jak zacznę gwiazdorzyć to daj mi baton
[01:06.07] Nie dam się zamknąć w ryzach, papieru nie starczy nawet w Scranton
[01:09.78] Lecę jak lampion
[01:11.06] Podziwiaj widok z wina lampą
[01:13.06] No bo nie lampką
[01:14.31] Nie tak się obchodzi z okazją
[01:16.37] Jak masz pytania to do Szpakowskiego daj to, daj to
[01:19.93] Wokół zamieszanie, daj mi bezpieczeństwa kaftan
[01:23.30] Poruszam się w cieniu i bez śladu Mr. Kaplan
[01:26.68] Walczę o promyki słońca jak z Bayernem Gladbach
[01:29.96] Spotkałem się z Aperolem znów na szczycie w Alpach
[01:33.23] Czuję się jak Wonder, bo w perspektywie zagadka
[01:36.61] Żartowałem tyle, że gdy gram, to nikt nie sprawdza
[01:39.96] Jeden Rabin mówi tak, a drugi nic nie gada
[01:43.21] Milczenie jest złotem, ale to przesada, yo
[01:46.67] Znowu spóźniony, zakładam buty
[01:48.12] Świeży jak mięta, nie jestem skuty
[01:49.97] Dryguję ruchy, ale bez batuty
[01:51.49] Pół koła beatów zanim minął luty
[01:53.29] Plan jest uknuty
[01:54.08] Umysł zatruty
[01:54.81] Antidotum puchy?
[01:55.63] Gierka bez skuchy
[01:56.61] Uuu, na jagodzianki buch
[01:58.21] Nagabuje mnie typów dwóch
[01:59.78] I już
[02:00.20] Plus, stawiam
[02:01.56] Bo rzadko odmawiam
[02:02.85] Ćwiczę tak jak padawan
[02:04.06] Podnoszę raban
[02:05.15] W szereg się nie ustawiam
[02:06.68] Nie dla mnie szlaban
[02:07.73] Jaram się tym, czym się param
[02:09.22] Wszystko wykrywa mój radar
[02:11.03] I jak rażony prądem padam, bo
[02:13.08] Czuję na plecach ciężar, jak to całe pokolenie
[02:16.13] Jak wypadnie mi dysk, to rzuć frisbee i zostaw kamienie
[02:19.51] Walczę przeciwko szansom, więc są szanse, że się zmienię
[02:22.63] Już przestańmy o tym gadać, to mi zakłóca skupienie
[02:26.13] To flow wprawia w osłupienie
[02:27.78] Jestem na schodach, a za mną Podziemie
[02:29.57] Asertywność czerpię z utworu nie, nie
[02:31.35] Biorę nadzieję se w moje imienie, bo do sosu pasuję kurwa jak penne
[02:34.50] Choć nie Mikołajek, dla moich Gościnny jak Rene
[02:36.73] Zdefiniuj mi tremę, strach wielkie spojrzenie
[02:38.28] Dla mnie tutto benne
[02:39.07] Lubię patrzeć w oczy i czytać jak z kartki sumienie, wow
[02:41.55] Wokół zamieszanie, daj mi bezpieczeństwa kaftan
[02:44.94] Poruszam się w cieniu i bez śladu Mr. Kaplan
[02:48.26] Walczę o promyki słońca jak z Bayernem Gladbach
[02:51.64] Spotkałem się z Aperolem znów na szczycie w Alpach
[02:54.91] Czuję się jak Wonder, bo w perspektywie zagadka
[02:58.26] Żartowałem tyle, że gdy gram, to nikt nie sprawdza
[03:01.67] Jeden rabin mówi tak, a drugi nic nie gada
[03:04.91] Milczenie jest złotem, ale to przesada, yo
[03:08.38]