ch�opcy radarowcy
🎵 1228 characters
⏱️ 3:39 duration
🆔 ID: 12815297
📜 Lyrics
Tam na polu stoi krowa, cierpi, bo już pełna mleka,
Biegnie do niej Maciejowa, drogą jedzie dyskoteka.
Jadą, jadą chłopcy, chłopcy-radarowcy,
Niebieska czapeczka, przy boku pałeczka.
Życie takie zna przypadki: jadą sobie za rogatki,
Staną sobie gdzieś w szuwarach, w płocie dziura, jakaś szpara,
Licznik już notuje, wszystko rejestruje,
Wszystkie przekroczenia, czeka na jelenia.
Jechał sobie raz księgowy, robotnikom wiózł wypłatę,
Chociaż w pracy był wzorowy, też przekroczył małym fiatem.
Już go mają chłopcy, chłopcy-radarowcy,
Więc zapłacił trzysta, bo to był artystaaaaaa!
Jechał sobie, powiem szczerze, poborowy na rowerze,
Mijał lasy, czarne chmury, jechał szybko, było z góry.
Za zakrętem stali, rower mu zabrali,
Chłopcy już się cieszą, żołnierz idzie pieszo.
Jechał sobie od Dąbrowy młody śliczny dzielnicowy
Na motorze w dezabilu, na wycieczkę po cywilu.
Też go mają chłopcy, chłopcy-radarowcy,
Dostrzegli go z dala, zapłacił górala.
A gdy już się zmierzchać miało, to się wtedy okazało,
Że to nie są milicjanci, że to byli przebierańcy!
Czas już jest na finał, pointa się zaczyna:
Coraz więcej przebierańców, coraz trudniej o oryginał.
Biegnie do niej Maciejowa, drogą jedzie dyskoteka.
Jadą, jadą chłopcy, chłopcy-radarowcy,
Niebieska czapeczka, przy boku pałeczka.
Życie takie zna przypadki: jadą sobie za rogatki,
Staną sobie gdzieś w szuwarach, w płocie dziura, jakaś szpara,
Licznik już notuje, wszystko rejestruje,
Wszystkie przekroczenia, czeka na jelenia.
Jechał sobie raz księgowy, robotnikom wiózł wypłatę,
Chociaż w pracy był wzorowy, też przekroczył małym fiatem.
Już go mają chłopcy, chłopcy-radarowcy,
Więc zapłacił trzysta, bo to był artystaaaaaa!
Jechał sobie, powiem szczerze, poborowy na rowerze,
Mijał lasy, czarne chmury, jechał szybko, było z góry.
Za zakrętem stali, rower mu zabrali,
Chłopcy już się cieszą, żołnierz idzie pieszo.
Jechał sobie od Dąbrowy młody śliczny dzielnicowy
Na motorze w dezabilu, na wycieczkę po cywilu.
Też go mają chłopcy, chłopcy-radarowcy,
Dostrzegli go z dala, zapłacił górala.
A gdy już się zmierzchać miało, to się wtedy okazało,
Że to nie są milicjanci, że to byli przebierańcy!
Czas już jest na finał, pointa się zaczyna:
Coraz więcej przebierańców, coraz trudniej o oryginał.
⏱️ Synced Lyrics
[00:53.18] Tam na polu stoi krowa, cierpi, bo już pełna mleka,
[00:56.55] Biegnie do niej Maciejowa, drogą jedzie dyskoteka.
[01:00.26] Jadą, jadą chłopcy, chłopcy-radarowcy,
[01:03.56] Niebieska czapeczka, przy boku pałeczka.
[01:10.95] Życie takie zna przypadki: jadą sobie za rogatki,
[01:14.20] Staną sobie gdzieś w szuwarach, w płocie dziura, jakaś szpara,
[01:18.27] Licznik już notuje, wszystko rejestruje,
[01:21.51] Wszystkie przekroczenia, czeka na jelenia.
[01:39.67] Jechał sobie raz księgowy, robotnikom wiózł wypłatę,
[01:43.33] Chociaż w pracy był wzorowy, też przekroczył małym fiatem.
[01:46.59] Już go mają chłopcy, chłopcy-radarowcy,
[01:50.11] Więc zapłacił trzysta, bo to był artystaaaaaa!
[01:57.44] Jechał sobie, powiem szczerze, poborowy na rowerze,
[02:01.03] Mijał lasy, czarne chmury, jechał szybko, było z góry.
[02:04.71] Za zakrętem stali, rower mu zabrali,
[02:08.37] Chłopcy już się cieszą, żołnierz idzie pieszo.
[02:44.57] Jechał sobie od Dąbrowy młody śliczny dzielnicowy
[02:48.15] Na motorze w dezabilu, na wycieczkę po cywilu.
[02:51.42] Też go mają chłopcy, chłopcy-radarowcy,
[02:55.17] Dostrzegli go z dala, zapłacił górala.
[03:02.92] A gdy już się zmierzchać miało, to się wtedy okazało,
[03:06.29] Że to nie są milicjanci, że to byli przebierańcy!
[03:09.93] Czas już jest na finał, pointa się zaczyna:
[03:13.42] Coraz więcej przebierańców, coraz trudniej o oryginał.
[03:19.27]
[00:56.55] Biegnie do niej Maciejowa, drogą jedzie dyskoteka.
[01:00.26] Jadą, jadą chłopcy, chłopcy-radarowcy,
[01:03.56] Niebieska czapeczka, przy boku pałeczka.
[01:10.95] Życie takie zna przypadki: jadą sobie za rogatki,
[01:14.20] Staną sobie gdzieś w szuwarach, w płocie dziura, jakaś szpara,
[01:18.27] Licznik już notuje, wszystko rejestruje,
[01:21.51] Wszystkie przekroczenia, czeka na jelenia.
[01:39.67] Jechał sobie raz księgowy, robotnikom wiózł wypłatę,
[01:43.33] Chociaż w pracy był wzorowy, też przekroczył małym fiatem.
[01:46.59] Już go mają chłopcy, chłopcy-radarowcy,
[01:50.11] Więc zapłacił trzysta, bo to był artystaaaaaa!
[01:57.44] Jechał sobie, powiem szczerze, poborowy na rowerze,
[02:01.03] Mijał lasy, czarne chmury, jechał szybko, było z góry.
[02:04.71] Za zakrętem stali, rower mu zabrali,
[02:08.37] Chłopcy już się cieszą, żołnierz idzie pieszo.
[02:44.57] Jechał sobie od Dąbrowy młody śliczny dzielnicowy
[02:48.15] Na motorze w dezabilu, na wycieczkę po cywilu.
[02:51.42] Też go mają chłopcy, chłopcy-radarowcy,
[02:55.17] Dostrzegli go z dala, zapłacił górala.
[03:02.92] A gdy już się zmierzchać miało, to się wtedy okazało,
[03:06.29] Że to nie są milicjanci, że to byli przebierańcy!
[03:09.93] Czas już jest na finał, pointa się zaczyna:
[03:13.42] Coraz więcej przebierańców, coraz trudniej o oryginał.
[03:19.27]