To tu pardon
🎵 2422 characters
⏱️ 3:56 duration
🆔 ID: 12825560
📜 Lyrics
Czy masz trochę odwagi?
Może mam
Będę czekała jutro na Ciebie w kawiarni koło molo
Wiesz, w której, w południe
No ale ja...
Nie bój się, nie przyniosę ci wstydu, gdyby któryś z Twoich znajomych chciał nas podejrzeć
Obudź się, to tu pardon
I wiruje świat pod kapeluszem dziś Tomasza Stańko
I kolejny sierpień w życiu co tak nienawidzę go
Oni świętują wolność, ona trzyma ich za dłoń
I dwudziesty piąty rok, może ujście znajdzie zło
Pod sufitem zawiesimy każdy popełniony błąd
Butelkę czerwonego wina tutaj weź
No i chodź, no i chodź, no i chodź
To ostatni tylko rozdział mej biografii małym druczkiem
I przykładam oczy dalej do lornetki moich uczuć
I przez miasto sunę dalej w towarzystwie braku wyobraźni
Zastanawiam się który miesiąc tańczysz
Niepotrzebnie Ty wyczuwasz w tym podstęp
Nadal chcę Cię tylko od tyłu podejść
Ja podaję ogień, Ty nie możesz tu odpalić
Mam rację, bo zawsze byliśmy od pary
(To to tu pardon)
To tu pardon i mój spacer po linach
Lubiłem gładkie twarze, duże dupy córek Lyncha
Ty idź do domu dzisiaj, proszę, tylko zaśnij
Jesteśmy już za starzy, wiesz, żeby grać do czapki
Po co non stop tutaj trącać się o zło
Po co krzyczeć, skoro można razem palić i się rżnąć
Ej to tu pardon, to tu pardon
W towarzystwie zawsze byłem tym trunkowym
Fajansowe zwyczaje, nawyki i przedmioty
I mówiła, jakby co noc kładła głowę na słowniku
Przez co czułem się, jakbym robił ją po Jerzym Pilchu
Nie dotyka, nie przytula się, słomiany zapał
Lądujemy razem na pustyni Atakama
A Ty przekmiń sobie dzisiaj, czym jest polifonia postaw
Tłumaczę się Dostojewskim kiedy nie śpię po nocach
Na trzynastym piętrze ja już nie spoglądam z okna
Nie chcę widzieć jak się toczą już tam ludzie w samochodach
Ci co pod sufity mieszkań schowali cały świat
A niebo nad głowami dla nich chyba jakiś Kant
Kiedy leżysz teraz naga na dywanie
No to pewnie nucisz mantrę, ej, hoken, hoken, hoken
Całe życie ja myliłem tu pojęcia
No bo wolność imperatyw, ale mieszka tam w burdelach
To tu pardon i mój spacer po linach
Lubiłem gładkie twarze, duże dupy córek Lyncha
Ty idź do domu dzisiaj, proszę, tylko zaśnij
Jesteśmy już za starzy, wiesz, żeby grać do czapki
Po co non stop tutaj trącać się o zło
Po co krzyczeć, skoro można razem palić i się rżnąć
Ej to tu pardon, to tu pardon
Może mam
Będę czekała jutro na Ciebie w kawiarni koło molo
Wiesz, w której, w południe
No ale ja...
Nie bój się, nie przyniosę ci wstydu, gdyby któryś z Twoich znajomych chciał nas podejrzeć
Obudź się, to tu pardon
I wiruje świat pod kapeluszem dziś Tomasza Stańko
I kolejny sierpień w życiu co tak nienawidzę go
Oni świętują wolność, ona trzyma ich za dłoń
I dwudziesty piąty rok, może ujście znajdzie zło
Pod sufitem zawiesimy każdy popełniony błąd
Butelkę czerwonego wina tutaj weź
No i chodź, no i chodź, no i chodź
To ostatni tylko rozdział mej biografii małym druczkiem
I przykładam oczy dalej do lornetki moich uczuć
I przez miasto sunę dalej w towarzystwie braku wyobraźni
Zastanawiam się który miesiąc tańczysz
Niepotrzebnie Ty wyczuwasz w tym podstęp
Nadal chcę Cię tylko od tyłu podejść
Ja podaję ogień, Ty nie możesz tu odpalić
Mam rację, bo zawsze byliśmy od pary
(To to tu pardon)
To tu pardon i mój spacer po linach
Lubiłem gładkie twarze, duże dupy córek Lyncha
Ty idź do domu dzisiaj, proszę, tylko zaśnij
Jesteśmy już za starzy, wiesz, żeby grać do czapki
Po co non stop tutaj trącać się o zło
Po co krzyczeć, skoro można razem palić i się rżnąć
Ej to tu pardon, to tu pardon
W towarzystwie zawsze byłem tym trunkowym
Fajansowe zwyczaje, nawyki i przedmioty
I mówiła, jakby co noc kładła głowę na słowniku
Przez co czułem się, jakbym robił ją po Jerzym Pilchu
Nie dotyka, nie przytula się, słomiany zapał
Lądujemy razem na pustyni Atakama
A Ty przekmiń sobie dzisiaj, czym jest polifonia postaw
Tłumaczę się Dostojewskim kiedy nie śpię po nocach
Na trzynastym piętrze ja już nie spoglądam z okna
Nie chcę widzieć jak się toczą już tam ludzie w samochodach
Ci co pod sufity mieszkań schowali cały świat
A niebo nad głowami dla nich chyba jakiś Kant
Kiedy leżysz teraz naga na dywanie
No to pewnie nucisz mantrę, ej, hoken, hoken, hoken
Całe życie ja myliłem tu pojęcia
No bo wolność imperatyw, ale mieszka tam w burdelach
To tu pardon i mój spacer po linach
Lubiłem gładkie twarze, duże dupy córek Lyncha
Ty idź do domu dzisiaj, proszę, tylko zaśnij
Jesteśmy już za starzy, wiesz, żeby grać do czapki
Po co non stop tutaj trącać się o zło
Po co krzyczeć, skoro można razem palić i się rżnąć
Ej to tu pardon, to tu pardon
⏱️ Synced Lyrics
[00:00.74] Czy masz trochę odwagi?
[00:03.69] Może mam
[00:05.19] Będę czekała jutro na Ciebie w kawiarni koło molo
[00:07.74] Wiesz, w której, w południe
[00:10.50] No ale ja...
[00:12.56] Nie bój się, nie przyniosę ci wstydu, gdyby któryś z Twoich znajomych chciał nas podejrzeć
[00:17.46]
[00:30.39] Obudź się, to tu pardon
[00:32.77] I wiruje świat pod kapeluszem dziś Tomasza Stańko
[00:35.59] I kolejny sierpień w życiu co tak nienawidzę go
[00:38.65] Oni świętują wolność, ona trzyma ich za dłoń
[00:41.60] I dwudziesty piąty rok, może ujście znajdzie zło
[00:44.91] Pod sufitem zawiesimy każdy popełniony błąd
[00:48.09] Butelkę czerwonego wina tutaj weź
[00:50.61] No i chodź, no i chodź, no i chodź
[00:53.42] To ostatni tylko rozdział mej biografii małym druczkiem
[00:56.50] I przykładam oczy dalej do lornetki moich uczuć
[00:59.63] I przez miasto sunę dalej w towarzystwie braku wyobraźni
[01:03.15] Zastanawiam się który miesiąc tańczysz
[01:06.30] Niepotrzebnie Ty wyczuwasz w tym podstęp
[01:09.32] Nadal chcę Cię tylko od tyłu podejść
[01:11.82] Ja podaję ogień, Ty nie możesz tu odpalić
[01:14.65] Mam rację, bo zawsze byliśmy od pary
[01:18.03]
[01:23.72] (To to tu pardon)
[01:30.06] To tu pardon i mój spacer po linach
[01:32.80] Lubiłem gładkie twarze, duże dupy córek Lyncha
[01:36.19] Ty idź do domu dzisiaj, proszę, tylko zaśnij
[01:38.75] Jesteśmy już za starzy, wiesz, żeby grać do czapki
[01:42.38] Po co non stop tutaj trącać się o zło
[01:44.69] Po co krzyczeć, skoro można razem palić i się rżnąć
[01:48.95] Ej to tu pardon, to tu pardon
[01:54.34] W towarzystwie zawsze byłem tym trunkowym
[01:56.94] Fajansowe zwyczaje, nawyki i przedmioty
[01:59.74] I mówiła, jakby co noc kładła głowę na słowniku
[02:02.54] Przez co czułem się, jakbym robił ją po Jerzym Pilchu
[02:06.18] Nie dotyka, nie przytula się, słomiany zapał
[02:08.94] Lądujemy razem na pustyni Atakama
[02:11.51] A Ty przekmiń sobie dzisiaj, czym jest polifonia postaw
[02:14.57] Tłumaczę się Dostojewskim kiedy nie śpię po nocach
[02:17.92] Na trzynastym piętrze ja już nie spoglądam z okna
[02:20.43] Nie chcę widzieć jak się toczą już tam ludzie w samochodach
[02:23.54] Ci co pod sufity mieszkań schowali cały świat
[02:26.86] A niebo nad głowami dla nich chyba jakiś Kant
[02:30.18] Kiedy leżysz teraz naga na dywanie
[02:32.49] No to pewnie nucisz mantrę, ej, hoken, hoken, hoken
[02:36.18] Całe życie ja myliłem tu pojęcia
[02:38.62] No bo wolność imperatyw, ale mieszka tam w burdelach
[02:42.01]
[02:54.12] To tu pardon i mój spacer po linach
[02:56.78] Lubiłem gładkie twarze, duże dupy córek Lyncha
[03:00.18] Ty idź do domu dzisiaj, proszę, tylko zaśnij
[03:02.60] Jesteśmy już za starzy, wiesz, żeby grać do czapki
[03:06.20] Po co non stop tutaj trącać się o zło
[03:08.66] Po co krzyczeć, skoro można razem palić i się rżnąć
[03:12.83] Ej to tu pardon, to tu pardon
[03:18.06]
[00:03.69] Może mam
[00:05.19] Będę czekała jutro na Ciebie w kawiarni koło molo
[00:07.74] Wiesz, w której, w południe
[00:10.50] No ale ja...
[00:12.56] Nie bój się, nie przyniosę ci wstydu, gdyby któryś z Twoich znajomych chciał nas podejrzeć
[00:17.46]
[00:30.39] Obudź się, to tu pardon
[00:32.77] I wiruje świat pod kapeluszem dziś Tomasza Stańko
[00:35.59] I kolejny sierpień w życiu co tak nienawidzę go
[00:38.65] Oni świętują wolność, ona trzyma ich za dłoń
[00:41.60] I dwudziesty piąty rok, może ujście znajdzie zło
[00:44.91] Pod sufitem zawiesimy każdy popełniony błąd
[00:48.09] Butelkę czerwonego wina tutaj weź
[00:50.61] No i chodź, no i chodź, no i chodź
[00:53.42] To ostatni tylko rozdział mej biografii małym druczkiem
[00:56.50] I przykładam oczy dalej do lornetki moich uczuć
[00:59.63] I przez miasto sunę dalej w towarzystwie braku wyobraźni
[01:03.15] Zastanawiam się który miesiąc tańczysz
[01:06.30] Niepotrzebnie Ty wyczuwasz w tym podstęp
[01:09.32] Nadal chcę Cię tylko od tyłu podejść
[01:11.82] Ja podaję ogień, Ty nie możesz tu odpalić
[01:14.65] Mam rację, bo zawsze byliśmy od pary
[01:18.03]
[01:23.72] (To to tu pardon)
[01:30.06] To tu pardon i mój spacer po linach
[01:32.80] Lubiłem gładkie twarze, duże dupy córek Lyncha
[01:36.19] Ty idź do domu dzisiaj, proszę, tylko zaśnij
[01:38.75] Jesteśmy już za starzy, wiesz, żeby grać do czapki
[01:42.38] Po co non stop tutaj trącać się o zło
[01:44.69] Po co krzyczeć, skoro można razem palić i się rżnąć
[01:48.95] Ej to tu pardon, to tu pardon
[01:54.34] W towarzystwie zawsze byłem tym trunkowym
[01:56.94] Fajansowe zwyczaje, nawyki i przedmioty
[01:59.74] I mówiła, jakby co noc kładła głowę na słowniku
[02:02.54] Przez co czułem się, jakbym robił ją po Jerzym Pilchu
[02:06.18] Nie dotyka, nie przytula się, słomiany zapał
[02:08.94] Lądujemy razem na pustyni Atakama
[02:11.51] A Ty przekmiń sobie dzisiaj, czym jest polifonia postaw
[02:14.57] Tłumaczę się Dostojewskim kiedy nie śpię po nocach
[02:17.92] Na trzynastym piętrze ja już nie spoglądam z okna
[02:20.43] Nie chcę widzieć jak się toczą już tam ludzie w samochodach
[02:23.54] Ci co pod sufity mieszkań schowali cały świat
[02:26.86] A niebo nad głowami dla nich chyba jakiś Kant
[02:30.18] Kiedy leżysz teraz naga na dywanie
[02:32.49] No to pewnie nucisz mantrę, ej, hoken, hoken, hoken
[02:36.18] Całe życie ja myliłem tu pojęcia
[02:38.62] No bo wolność imperatyw, ale mieszka tam w burdelach
[02:42.01]
[02:54.12] To tu pardon i mój spacer po linach
[02:56.78] Lubiłem gładkie twarze, duże dupy córek Lyncha
[03:00.18] Ty idź do domu dzisiaj, proszę, tylko zaśnij
[03:02.60] Jesteśmy już za starzy, wiesz, żeby grać do czapki
[03:06.20] Po co non stop tutaj trącać się o zło
[03:08.66] Po co krzyczeć, skoro można razem palić i się rżnąć
[03:12.83] Ej to tu pardon, to tu pardon
[03:18.06]