Starość Owidiusza
🎵 1794 characters
⏱️ 3:13 duration
🆔 ID: 12937323
📜 Lyrics
Cóż, że pięknie, gdy obco - kiedyś tu będzie Rumunia
Obmywana przez fale morza, co stanie się Czarne
Barbarzyńcy w kożuchach zmienią się w naród ambitny
Pod Kolumną Trajana zajmując się drobnym handlem
Umrę, patrząc z tęsknotą na niedostrzegalne szczyty
Siedmiu wzgórz, które człowiek zamienił w Wieczne Miasto
Skąd przez kraje podbite, z rąk do rąk - niepiśmiennych
Iść będzie i nie dojdzie pismo Augusta z łaską
Nie ma tu z kim rozmawiać, zwój wierszy wart każdej ceny
Ciała kobiet ciekawych brane pośpiesznie, bez kunsztu
I bez szeptów bezwiednych - chłoną nie dając nic w zamian
Białe nasienie Imperium w owcą pachnącym łóżku
Z dala od dworu i tłumu - cóż to za cena wygnania?
Mówiłem wszak sam - nad poezją władza nie może mieć władzy
Cyrku w pustelnię zamiana spokój jednak odbiera
Bo pyszniej drażnić Cesarza, niż kupcom za opał kadzić
Rzymu mego kolumny! Wróg z murów was powydziera
I tylko we mnie zostanie czysty wasz grecki rodowód!
Na nim jednym się wspieram tu, gdzie nie wiedzą - co Grecja
Z szacunkiem śmiejąc się z czci, jaką oddaję słowu
Sen, jedzenie, gra w kości do bólu w schylonych plecach
Wiersz od ręki pisany dla tych, którym starczy - co mają
Piękna tu nikt nie obieca, za piękno płaci się złotem
Pojąłem, tworząc tu, jak z Ariadny powstaje pająk
Na pajęczynie wyrazów - barwy, zapachy i dotyk
Łąki, pałace i ludzie - drżący Rzym mojej duszy
Geometria pamięci przodków wyzbyta brzydoty
Zwierciadło żywej harmonii diamentowych okruszyn
Stoją nade mną tubylcy pachnący czosnkiem i czuję
Jak zmieniam się w list do Stolicy, który nikogo nie wzrusza
Kiedyś tu będzie Rumunia, morze - już Czarne - faluje
I glebą pieśni się staje ciało i świat Owidiusza
Obmywana przez fale morza, co stanie się Czarne
Barbarzyńcy w kożuchach zmienią się w naród ambitny
Pod Kolumną Trajana zajmując się drobnym handlem
Umrę, patrząc z tęsknotą na niedostrzegalne szczyty
Siedmiu wzgórz, które człowiek zamienił w Wieczne Miasto
Skąd przez kraje podbite, z rąk do rąk - niepiśmiennych
Iść będzie i nie dojdzie pismo Augusta z łaską
Nie ma tu z kim rozmawiać, zwój wierszy wart każdej ceny
Ciała kobiet ciekawych brane pośpiesznie, bez kunsztu
I bez szeptów bezwiednych - chłoną nie dając nic w zamian
Białe nasienie Imperium w owcą pachnącym łóżku
Z dala od dworu i tłumu - cóż to za cena wygnania?
Mówiłem wszak sam - nad poezją władza nie może mieć władzy
Cyrku w pustelnię zamiana spokój jednak odbiera
Bo pyszniej drażnić Cesarza, niż kupcom za opał kadzić
Rzymu mego kolumny! Wróg z murów was powydziera
I tylko we mnie zostanie czysty wasz grecki rodowód!
Na nim jednym się wspieram tu, gdzie nie wiedzą - co Grecja
Z szacunkiem śmiejąc się z czci, jaką oddaję słowu
Sen, jedzenie, gra w kości do bólu w schylonych plecach
Wiersz od ręki pisany dla tych, którym starczy - co mają
Piękna tu nikt nie obieca, za piękno płaci się złotem
Pojąłem, tworząc tu, jak z Ariadny powstaje pająk
Na pajęczynie wyrazów - barwy, zapachy i dotyk
Łąki, pałace i ludzie - drżący Rzym mojej duszy
Geometria pamięci przodków wyzbyta brzydoty
Zwierciadło żywej harmonii diamentowych okruszyn
Stoją nade mną tubylcy pachnący czosnkiem i czuję
Jak zmieniam się w list do Stolicy, który nikogo nie wzrusza
Kiedyś tu będzie Rumunia, morze - już Czarne - faluje
I glebą pieśni się staje ciało i świat Owidiusza
⏱️ Synced Lyrics
[00:07.95] Cóż, że pięknie, gdy obco - kiedyś tu będzie Rumunia
[00:12.80] Obmywana przez fale morza, co stanie się Czarne
[00:18.13] Barbarzyńcy w kożuchach zmienią się w naród ambitny
[00:22.54] Pod Kolumną Trajana zajmując się drobnym handlem
[00:28.16] Umrę, patrząc z tęsknotą na niedostrzegalne szczyty
[00:32.89] Siedmiu wzgórz, które człowiek zamienił w Wieczne Miasto
[00:38.19] Skąd przez kraje podbite, z rąk do rąk - niepiśmiennych
[00:42.80] Iść będzie i nie dojdzie pismo Augusta z łaską
[00:48.19] Nie ma tu z kim rozmawiać, zwój wierszy wart każdej ceny
[00:53.06] Ciała kobiet ciekawych brane pośpiesznie, bez kunsztu
[00:58.34] I bez szeptów bezwiednych - chłoną nie dając nic w zamian
[01:03.39] Białe nasienie Imperium w owcą pachnącym łóżku
[01:09.60] Z dala od dworu i tłumu - cóż to za cena wygnania?
[01:14.13] Mówiłem wszak sam - nad poezją władza nie może mieć władzy
[01:19.60] Cyrku w pustelnię zamiana spokój jednak odbiera
[01:24.36] Bo pyszniej drażnić Cesarza, niż kupcom za opał kadzić
[01:29.99] Rzymu mego kolumny! Wróg z murów was powydziera
[01:34.77] I tylko we mnie zostanie czysty wasz grecki rodowód!
[01:39.99] Na nim jednym się wspieram tu, gdzie nie wiedzą - co Grecja
[01:44.94] Z szacunkiem śmiejąc się z czci, jaką oddaję słowu
[01:50.50] Sen, jedzenie, gra w kości do bólu w schylonych plecach
[01:55.51] Wiersz od ręki pisany dla tych, którym starczy - co mają
[02:00.79] Piękna tu nikt nie obieca, za piękno płaci się złotem
[02:05.71] Pojąłem, tworząc tu, jak z Ariadny powstaje pająk
[02:15.02] Na pajęczynie wyrazów - barwy, zapachy i dotyk
[02:19.90] Łąki, pałace i ludzie - drżący Rzym mojej duszy
[02:24.93] Geometria pamięci przodków wyzbyta brzydoty
[02:29.66] Zwierciadło żywej harmonii diamentowych okruszyn
[02:35.10] Stoją nade mną tubylcy pachnący czosnkiem i czuję
[02:40.02] Jak zmieniam się w list do Stolicy, który nikogo nie wzrusza
[02:45.82] Kiedyś tu będzie Rumunia, morze - już Czarne - faluje
[02:50.75] I glebą pieśni się staje ciało i świat Owidiusza
[03:00.22]
[00:12.80] Obmywana przez fale morza, co stanie się Czarne
[00:18.13] Barbarzyńcy w kożuchach zmienią się w naród ambitny
[00:22.54] Pod Kolumną Trajana zajmując się drobnym handlem
[00:28.16] Umrę, patrząc z tęsknotą na niedostrzegalne szczyty
[00:32.89] Siedmiu wzgórz, które człowiek zamienił w Wieczne Miasto
[00:38.19] Skąd przez kraje podbite, z rąk do rąk - niepiśmiennych
[00:42.80] Iść będzie i nie dojdzie pismo Augusta z łaską
[00:48.19] Nie ma tu z kim rozmawiać, zwój wierszy wart każdej ceny
[00:53.06] Ciała kobiet ciekawych brane pośpiesznie, bez kunsztu
[00:58.34] I bez szeptów bezwiednych - chłoną nie dając nic w zamian
[01:03.39] Białe nasienie Imperium w owcą pachnącym łóżku
[01:09.60] Z dala od dworu i tłumu - cóż to za cena wygnania?
[01:14.13] Mówiłem wszak sam - nad poezją władza nie może mieć władzy
[01:19.60] Cyrku w pustelnię zamiana spokój jednak odbiera
[01:24.36] Bo pyszniej drażnić Cesarza, niż kupcom za opał kadzić
[01:29.99] Rzymu mego kolumny! Wróg z murów was powydziera
[01:34.77] I tylko we mnie zostanie czysty wasz grecki rodowód!
[01:39.99] Na nim jednym się wspieram tu, gdzie nie wiedzą - co Grecja
[01:44.94] Z szacunkiem śmiejąc się z czci, jaką oddaję słowu
[01:50.50] Sen, jedzenie, gra w kości do bólu w schylonych plecach
[01:55.51] Wiersz od ręki pisany dla tych, którym starczy - co mają
[02:00.79] Piękna tu nikt nie obieca, za piękno płaci się złotem
[02:05.71] Pojąłem, tworząc tu, jak z Ariadny powstaje pająk
[02:15.02] Na pajęczynie wyrazów - barwy, zapachy i dotyk
[02:19.90] Łąki, pałace i ludzie - drżący Rzym mojej duszy
[02:24.93] Geometria pamięci przodków wyzbyta brzydoty
[02:29.66] Zwierciadło żywej harmonii diamentowych okruszyn
[02:35.10] Stoją nade mną tubylcy pachnący czosnkiem i czuję
[02:40.02] Jak zmieniam się w list do Stolicy, który nikogo nie wzrusza
[02:45.82] Kiedyś tu będzie Rumunia, morze - już Czarne - faluje
[02:50.75] I glebą pieśni się staje ciało i świat Owidiusza
[03:00.22]