Dzień jak każdy
🎵 1696 characters
⏱️ 2:49 duration
🆔 ID: 13082667
📜 Lyrics
Dzień jak każdy, słońce góruje gdzieś nad nami, czas poranny
Zbita piona ze wspólasem, czas nagli
Trasa dobrze znana, mkniemy chwile
Emocji dużo, zero rozmów, tak jak w niemym kinie
Zawsze patrzę gdzieś za okno i tak myślę
Jeśli dzisiaj jest już koniec, co zostawiam, a co przyjdzie?
Czwarty raz już papier liczę, biały ślad na Władka licu
To nie podróż życia jak do Władka w lipcu
Przeliczam piąty, dla pewności - sztuk dwieście
Ja umysł ścisły, wiec gotowy na te szybkie cyfry (już jestem)
To te miejsce, chłodne wnętrze, bije serce
Zdawkowy dialog, biorę swoje, wychodzę jak najprędzej
Klatka, patio, no i lecę już powoli
Czeka auto, na osiedle kurs powrotny
Miałem w planach dzisiaj ten wieczorny trening
Ale po wszystkim spaliłem więcej niż na bieżni
Otwierasz oczy, czujesz życia ucisk
Wychodząc z domu nie wiesz, czy w ogóle wrócisz
Otwierasz oczy, czujesz życia ucisk
Wychodząc z domu nie wiesz, czy w ogóle wrócisz
(Otwierasz oczy)
(Otwierasz oczy)
(Otwierasz oczy)
(Otwierasz oczy)
Łobuz się na klapę wpierdala
Łobuz drze hałapę jak wariat
Ja tutaj właśnie krańcuję blanta
Dystans mam do świata, niech się dzieje co ma dziać
Gleba, leżym kurwa jak się masz
To nie siesta, choć godzina jest odpowiednia
Pachnie Amelia, ale widzę skurwiela (aha)
Jak szuka szczęścia, nie w swoich rzeczach
Państwo policyjne, jebani służbiści
Prawo wadliwe, nie służy uczciwym
Dostaniesz pińcet, będzie na waciki
Oddasz trzy razy tyle, ale większość tego nie widzi
Robota szama i wyro, tak w kółko
Aby się życie toczyło, aby było zdrówko
Życie ma sens, jak pamiętniki z wakacji
A jebał to pies, odpal se fajkę
Zbita piona ze wspólasem, czas nagli
Trasa dobrze znana, mkniemy chwile
Emocji dużo, zero rozmów, tak jak w niemym kinie
Zawsze patrzę gdzieś za okno i tak myślę
Jeśli dzisiaj jest już koniec, co zostawiam, a co przyjdzie?
Czwarty raz już papier liczę, biały ślad na Władka licu
To nie podróż życia jak do Władka w lipcu
Przeliczam piąty, dla pewności - sztuk dwieście
Ja umysł ścisły, wiec gotowy na te szybkie cyfry (już jestem)
To te miejsce, chłodne wnętrze, bije serce
Zdawkowy dialog, biorę swoje, wychodzę jak najprędzej
Klatka, patio, no i lecę już powoli
Czeka auto, na osiedle kurs powrotny
Miałem w planach dzisiaj ten wieczorny trening
Ale po wszystkim spaliłem więcej niż na bieżni
Otwierasz oczy, czujesz życia ucisk
Wychodząc z domu nie wiesz, czy w ogóle wrócisz
Otwierasz oczy, czujesz życia ucisk
Wychodząc z domu nie wiesz, czy w ogóle wrócisz
(Otwierasz oczy)
(Otwierasz oczy)
(Otwierasz oczy)
(Otwierasz oczy)
Łobuz się na klapę wpierdala
Łobuz drze hałapę jak wariat
Ja tutaj właśnie krańcuję blanta
Dystans mam do świata, niech się dzieje co ma dziać
Gleba, leżym kurwa jak się masz
To nie siesta, choć godzina jest odpowiednia
Pachnie Amelia, ale widzę skurwiela (aha)
Jak szuka szczęścia, nie w swoich rzeczach
Państwo policyjne, jebani służbiści
Prawo wadliwe, nie służy uczciwym
Dostaniesz pińcet, będzie na waciki
Oddasz trzy razy tyle, ale większość tego nie widzi
Robota szama i wyro, tak w kółko
Aby się życie toczyło, aby było zdrówko
Życie ma sens, jak pamiętniki z wakacji
A jebał to pies, odpal se fajkę
⏱️ Synced Lyrics
[00:01.04] Dzień jak każdy, słońce góruje gdzieś nad nami, czas poranny
[00:05.41] Zbita piona ze wspólasem, czas nagli
[00:08.89] Trasa dobrze znana, mkniemy chwile
[00:11.15] Emocji dużo, zero rozmów, tak jak w niemym kinie
[00:15.12] Zawsze patrzę gdzieś za okno i tak myślę
[00:18.32] Jeśli dzisiaj jest już koniec, co zostawiam, a co przyjdzie?
[00:22.14] Czwarty raz już papier liczę, biały ślad na Władka licu
[00:26.48] To nie podróż życia jak do Władka w lipcu
[00:29.54] Przeliczam piąty, dla pewności - sztuk dwieście
[00:33.08] Ja umysł ścisły, wiec gotowy na te szybkie cyfry (już jestem)
[00:38.34] To te miejsce, chłodne wnętrze, bije serce
[00:41.14] Zdawkowy dialog, biorę swoje, wychodzę jak najprędzej
[00:46.39] Klatka, patio, no i lecę już powoli
[00:50.19] Czeka auto, na osiedle kurs powrotny
[00:53.65] Miałem w planach dzisiaj ten wieczorny trening
[00:56.64] Ale po wszystkim spaliłem więcej niż na bieżni
[01:00.01] Otwierasz oczy, czujesz życia ucisk
[01:03.23] Wychodząc z domu nie wiesz, czy w ogóle wrócisz
[01:07.16] Otwierasz oczy, czujesz życia ucisk
[01:10.56] Wychodząc z domu nie wiesz, czy w ogóle wrócisz
[01:14.16] (Otwierasz oczy)
[01:16.20] (Otwierasz oczy)
[01:17.86] (Otwierasz oczy)
[01:19.91] (Otwierasz oczy)
[01:22.29] Łobuz się na klapę wpierdala
[01:26.06] Łobuz drze hałapę jak wariat
[01:30.08] Ja tutaj właśnie krańcuję blanta
[01:34.07] Dystans mam do świata, niech się dzieje co ma dziać
[01:38.52] Gleba, leżym kurwa jak się masz
[01:42.72] To nie siesta, choć godzina jest odpowiednia
[01:46.87] Pachnie Amelia, ale widzę skurwiela (aha)
[01:50.76] Jak szuka szczęścia, nie w swoich rzeczach
[01:55.34] Państwo policyjne, jebani służbiści
[01:59.56] Prawo wadliwe, nie służy uczciwym
[02:03.61] Dostaniesz pińcet, będzie na waciki
[02:07.26] Oddasz trzy razy tyle, ale większość tego nie widzi
[02:11.29] Robota szama i wyro, tak w kółko
[02:15.46] Aby się życie toczyło, aby było zdrówko
[02:19.95] Życie ma sens, jak pamiętniki z wakacji
[02:23.94] A jebał to pies, odpal se fajkę
[02:27.34]
[00:05.41] Zbita piona ze wspólasem, czas nagli
[00:08.89] Trasa dobrze znana, mkniemy chwile
[00:11.15] Emocji dużo, zero rozmów, tak jak w niemym kinie
[00:15.12] Zawsze patrzę gdzieś za okno i tak myślę
[00:18.32] Jeśli dzisiaj jest już koniec, co zostawiam, a co przyjdzie?
[00:22.14] Czwarty raz już papier liczę, biały ślad na Władka licu
[00:26.48] To nie podróż życia jak do Władka w lipcu
[00:29.54] Przeliczam piąty, dla pewności - sztuk dwieście
[00:33.08] Ja umysł ścisły, wiec gotowy na te szybkie cyfry (już jestem)
[00:38.34] To te miejsce, chłodne wnętrze, bije serce
[00:41.14] Zdawkowy dialog, biorę swoje, wychodzę jak najprędzej
[00:46.39] Klatka, patio, no i lecę już powoli
[00:50.19] Czeka auto, na osiedle kurs powrotny
[00:53.65] Miałem w planach dzisiaj ten wieczorny trening
[00:56.64] Ale po wszystkim spaliłem więcej niż na bieżni
[01:00.01] Otwierasz oczy, czujesz życia ucisk
[01:03.23] Wychodząc z domu nie wiesz, czy w ogóle wrócisz
[01:07.16] Otwierasz oczy, czujesz życia ucisk
[01:10.56] Wychodząc z domu nie wiesz, czy w ogóle wrócisz
[01:14.16] (Otwierasz oczy)
[01:16.20] (Otwierasz oczy)
[01:17.86] (Otwierasz oczy)
[01:19.91] (Otwierasz oczy)
[01:22.29] Łobuz się na klapę wpierdala
[01:26.06] Łobuz drze hałapę jak wariat
[01:30.08] Ja tutaj właśnie krańcuję blanta
[01:34.07] Dystans mam do świata, niech się dzieje co ma dziać
[01:38.52] Gleba, leżym kurwa jak się masz
[01:42.72] To nie siesta, choć godzina jest odpowiednia
[01:46.87] Pachnie Amelia, ale widzę skurwiela (aha)
[01:50.76] Jak szuka szczęścia, nie w swoich rzeczach
[01:55.34] Państwo policyjne, jebani służbiści
[01:59.56] Prawo wadliwe, nie służy uczciwym
[02:03.61] Dostaniesz pińcet, będzie na waciki
[02:07.26] Oddasz trzy razy tyle, ale większość tego nie widzi
[02:11.29] Robota szama i wyro, tak w kółko
[02:15.46] Aby się życie toczyło, aby było zdrówko
[02:19.95] Życie ma sens, jak pamiętniki z wakacji
[02:23.94] A jebał to pies, odpal se fajkę
[02:27.34]