Home 🎬 Bollywood 🎵 Pakistani 🎤 English Pop

Kon WyœCigowy (Wg Wysockiego)

👤 Jacek Kaczmarski 🎼 Kosmopolak ⏱️ 1:40
🎵 1548 characters
⏱️ 1:40 duration
🆔 ID: 13134082

📜 Lyrics

Za chwilę start wielkiego biegu za miliony
Więc doczekałem się nareszcie swego dnia!
Chrypną głośniki: Czarny koń, dżokej w czerwonym!
To dżokej mój, a Czarny koń - to właśnie ja!

Nie na mnie skierowane publiczności oczy
Na mnie nie stawiał nikt, pisano o mnie źle
Ale ja wiem, że mogę gnać, co koń wyskoczy
I że zwycięstwo jest pisane właśnie mnie!

Start! Tunel toru za barierą się otwiera
Do przodu rwę, wiatr z oczu mi wyciska łzy
Dżokej w strzemionach staje, chłoszcze, jak cholera!
Na czarnej sierści rosną pierwsze pręgi krwi

Sam wiem, jak biec! Kopyta szarpią ruń na bruzdy
Przeszkody tnę - jedna po drugiej - od niechcenia!
Ach, jakbym biegł! - Tylko bez siodła i bez uzdy
Co chcą powstrzymać mnie od mego przeznaczenia!

Co mnie obchodzą publiczności dzikie wrzaski!
Co mnie obchodzi dżokej mój - czerwony karzeł?!
Ja tu dla siebie biegnę, nie z niczyjej łaski
I - co potrafię - zaraz wszystkim wam pokażę!

Znikają z obu stron chorągwie, twarze, godła
Ja czuję tor i tylko tor, i kopyt takt
Więc jeden ruch! - i wylatuje dżokej z siodła
I z pyska znika mi wędzidła słony smak!

Pędzę co sił, cóż dla mnie dyskwalifikacja
Przegrywa stajnia, dżokej, widz - ale nie ja!
Nikt nie zagrozi mi - to dla mnie ta owacja
Lecz meta nie jest końcem biegu - ani dnia!

Więc dalej gnam, nie wiedząc - czy to ja, czy nie ja
O którym wrzeszczą, że oszalał! - Ich to rzecz!
Stać mnie na wszystko! - byle tylko bez dżokeja!
I raz na zawsze - z siodłem, uzdą, pejczem - precz!

⭐ Rate These Lyrics

Average: 0.0/5 • 0 ratings