Elektrony
🎵 3229 characters
⏱️ 4:29 duration
🆔 ID: 13282537
📜 Lyrics
Ty, nie stawiaj mnie w szeregu z tymi Emo debilami
Co wmawiają wszystkim wokół, że chcieliby zostać sami
Wycierają mordy, szarganymi emocjami
Każdy ma gorsze momenty, to nie powód, by się zabić
Rozkminianie życia, dla mnie to trucizna
Ta igła, złamała się i nie mogę jej wyrwać
O swojej filozofii, opowiadałem na liczbach
I jak tu z biegiem czasu, złapałem do tego dystans
Wiem, że świadomy słuchacz szuka w nutach czegoś więcej
Niż fałszywych idoli, którzy udają depresję
Więc dam Ci tyle bodźców, że aż łapiesz epilepsję
A wszyscy ludzie z papiery w końcu zmienią konsystencję
Na lepsze, wiem, że to wyjdzie ze mnie
Jak w końcu zmięknie to twarde powietrze
Jak nie jebnę na serce w tej E-rce
Pośredniczy mi muzyka, oddaję w wasze ręce
Pada deszcz na neony - format ma niestandardowy
Gdy buzują elektrony - zapał trochę wystudzony
Rozbijam się na miliony - elementów papierowych
Przez krzywiznę podłogi - muszę nauczyć się chodzić
Pada deszcz na neony - format ma niestandardowy
Gdy buzują elektrony - zapał trochę wystudzony
Rozbijam się na miliony - elementów papierowych
Przez krzywiznę podłogi - muszę nauczyć się chodzić znów
Jak już rozmieniony na drobne, nie marzysz o sejfach
Świnka skarbonka i tak ciurasz sobie po monetkach
Jak pika-pika nieraz, codzienność Cię dojeżdża
Do Pokeball'a kurwa łapie Cię kolejna menda
Ja warzę, warzę kurwa w mojej chacie eliksiry
Niosę to ciężkie brzemię jak Obelix i Menhir'y
Magiczny napój na melanżu i widuję zwidy
A potem całe życie, znowu jak jasełka skrzypi
Jestem człowiekiem śmiechu, ale gubię emotikon
Nieważne jakie GIF'y, nic nie poruszy za friko
Już nawet nie pamiętam, kiedy napisałem zwrotkę
A w dwa tygodnie nagrałem dwadzieścia track'ów chłopie (ej)
I jakoś fajniej mi się żyje teraz
Może dlatego, że mi z życia wyszła jedna menda
I jestem przejebanym kotem tak jak RIPNDIP
Mówią mi, Hasha-Owner, Dawid, Deys i kurwa Grimm
Żyję problemami i to mój największy problem
Bo ranię wszystkich wokół tym, że w chuju mam emocje
Nie wierzę w to co dobre, bezinteresowne
Ludzie przybierają taką formę jeśli dla nich to wygodne jest
Nauczyłem się we wszystkim widzieć podstęp
Gdy uczyli mnie wyznawać to co boskie
Mam ze sobą małą skrzynię wspomnień
Pełną papierowych ludzi, jakbym nigdy nie dbał o content
Ostatnio z moją głową jest coraz gorzej na co dzień
Na tysiąc moich pytań, przypada jedna odpowiedź
Mama prosi żebym się pogodził z Bogiem
By nie strawił mnie ten wieczny ogień
Boję się, że kiedyś zamkną mnie w sześcianie bez klamek
A mojej damie powiedzą, że oszalałem na Amen
I rzucę wtedy całe życie na szalę
I choćbym miał tu oszaleć, to w końcu znajdę ten zamek i go wyłamie
Pada deszcz na neony - format ma niestandardowy
Gdy buzują elektrony - zapał trochę wystudzony
Rozbijam się na miliony - elementów papierowych
Przez krzywiznę podłogi - muszę nauczyć się chodzić
Pada deszcz na neony - format ma niestandardowy
Gdy buzują elektrony - zapał trochę wystudzony
Rozbijam się na miliony - elementów papierowych
Przez krzywiznę podłogi - muszę nauczyć się chodzić znów
Co wmawiają wszystkim wokół, że chcieliby zostać sami
Wycierają mordy, szarganymi emocjami
Każdy ma gorsze momenty, to nie powód, by się zabić
Rozkminianie życia, dla mnie to trucizna
Ta igła, złamała się i nie mogę jej wyrwać
O swojej filozofii, opowiadałem na liczbach
I jak tu z biegiem czasu, złapałem do tego dystans
Wiem, że świadomy słuchacz szuka w nutach czegoś więcej
Niż fałszywych idoli, którzy udają depresję
Więc dam Ci tyle bodźców, że aż łapiesz epilepsję
A wszyscy ludzie z papiery w końcu zmienią konsystencję
Na lepsze, wiem, że to wyjdzie ze mnie
Jak w końcu zmięknie to twarde powietrze
Jak nie jebnę na serce w tej E-rce
Pośredniczy mi muzyka, oddaję w wasze ręce
Pada deszcz na neony - format ma niestandardowy
Gdy buzują elektrony - zapał trochę wystudzony
Rozbijam się na miliony - elementów papierowych
Przez krzywiznę podłogi - muszę nauczyć się chodzić
Pada deszcz na neony - format ma niestandardowy
Gdy buzują elektrony - zapał trochę wystudzony
Rozbijam się na miliony - elementów papierowych
Przez krzywiznę podłogi - muszę nauczyć się chodzić znów
Jak już rozmieniony na drobne, nie marzysz o sejfach
Świnka skarbonka i tak ciurasz sobie po monetkach
Jak pika-pika nieraz, codzienność Cię dojeżdża
Do Pokeball'a kurwa łapie Cię kolejna menda
Ja warzę, warzę kurwa w mojej chacie eliksiry
Niosę to ciężkie brzemię jak Obelix i Menhir'y
Magiczny napój na melanżu i widuję zwidy
A potem całe życie, znowu jak jasełka skrzypi
Jestem człowiekiem śmiechu, ale gubię emotikon
Nieważne jakie GIF'y, nic nie poruszy za friko
Już nawet nie pamiętam, kiedy napisałem zwrotkę
A w dwa tygodnie nagrałem dwadzieścia track'ów chłopie (ej)
I jakoś fajniej mi się żyje teraz
Może dlatego, że mi z życia wyszła jedna menda
I jestem przejebanym kotem tak jak RIPNDIP
Mówią mi, Hasha-Owner, Dawid, Deys i kurwa Grimm
Żyję problemami i to mój największy problem
Bo ranię wszystkich wokół tym, że w chuju mam emocje
Nie wierzę w to co dobre, bezinteresowne
Ludzie przybierają taką formę jeśli dla nich to wygodne jest
Nauczyłem się we wszystkim widzieć podstęp
Gdy uczyli mnie wyznawać to co boskie
Mam ze sobą małą skrzynię wspomnień
Pełną papierowych ludzi, jakbym nigdy nie dbał o content
Ostatnio z moją głową jest coraz gorzej na co dzień
Na tysiąc moich pytań, przypada jedna odpowiedź
Mama prosi żebym się pogodził z Bogiem
By nie strawił mnie ten wieczny ogień
Boję się, że kiedyś zamkną mnie w sześcianie bez klamek
A mojej damie powiedzą, że oszalałem na Amen
I rzucę wtedy całe życie na szalę
I choćbym miał tu oszaleć, to w końcu znajdę ten zamek i go wyłamie
Pada deszcz na neony - format ma niestandardowy
Gdy buzują elektrony - zapał trochę wystudzony
Rozbijam się na miliony - elementów papierowych
Przez krzywiznę podłogi - muszę nauczyć się chodzić
Pada deszcz na neony - format ma niestandardowy
Gdy buzują elektrony - zapał trochę wystudzony
Rozbijam się na miliony - elementów papierowych
Przez krzywiznę podłogi - muszę nauczyć się chodzić znów
⏱️ Synced Lyrics
[00:20.14] Ty, nie stawiaj mnie w szeregu z tymi Emo debilami
[00:22.80] Co wmawiają wszystkim wokół, że chcieliby zostać sami
[00:25.99] Wycierają mordy, szarganymi emocjami
[00:28.12] Każdy ma gorsze momenty, to nie powód, by się zabić
[00:31.38] Rozkminianie życia, dla mnie to trucizna
[00:33.56] Ta igła, złamała się i nie mogę jej wyrwać
[00:36.13] O swojej filozofii, opowiadałem na liczbach
[00:39.01] I jak tu z biegiem czasu, złapałem do tego dystans
[00:41.82] Wiem, że świadomy słuchacz szuka w nutach czegoś więcej
[00:44.99] Niż fałszywych idoli, którzy udają depresję
[00:47.47] Więc dam Ci tyle bodźców, że aż łapiesz epilepsję
[00:50.05] A wszyscy ludzie z papiery w końcu zmienią konsystencję
[00:52.94] Na lepsze, wiem, że to wyjdzie ze mnie
[00:55.41] Jak w końcu zmięknie to twarde powietrze
[00:58.35] Jak nie jebnę na serce w tej E-rce
[01:00.20] Pośredniczy mi muzyka, oddaję w wasze ręce
[01:23.18] Pada deszcz na neony - format ma niestandardowy
[01:28.26] Gdy buzują elektrony - zapał trochę wystudzony
[01:33.58] Rozbijam się na miliony - elementów papierowych
[01:38.94] Przez krzywiznę podłogi - muszę nauczyć się chodzić
[01:44.38] Pada deszcz na neony - format ma niestandardowy
[01:49.22] Gdy buzują elektrony - zapał trochę wystudzony
[01:54.55] Rozbijam się na miliony - elementów papierowych
[02:00.06] Przez krzywiznę podłogi - muszę nauczyć się chodzić znów
[02:16.41] Jak już rozmieniony na drobne, nie marzysz o sejfach
[02:19.66] Świnka skarbonka i tak ciurasz sobie po monetkach
[02:22.16] Jak pika-pika nieraz, codzienność Cię dojeżdża
[02:24.63] Do Pokeball'a kurwa łapie Cię kolejna menda
[02:27.28] Ja warzę, warzę kurwa w mojej chacie eliksiry
[02:29.84] Niosę to ciężkie brzemię jak Obelix i Menhir'y
[02:32.69] Magiczny napój na melanżu i widuję zwidy
[02:35.12] A potem całe życie, znowu jak jasełka skrzypi
[02:38.04] Jestem człowiekiem śmiechu, ale gubię emotikon
[02:40.68] Nieważne jakie GIF'y, nic nie poruszy za friko
[02:43.15] Już nawet nie pamiętam, kiedy napisałem zwrotkę
[02:45.93] A w dwa tygodnie nagrałem dwadzieścia track'ów chłopie (ej)
[02:49.13] I jakoś fajniej mi się żyje teraz
[02:50.88] Może dlatego, że mi z życia wyszła jedna menda
[02:53.75] I jestem przejebanym kotem tak jak RIPNDIP
[02:56.25] Mówią mi, Hasha-Owner, Dawid, Deys i kurwa Grimm
[02:59.07] Żyję problemami i to mój największy problem
[03:01.32] Bo ranię wszystkich wokół tym, że w chuju mam emocje
[03:04.01] Nie wierzę w to co dobre, bezinteresowne
[03:06.01] Ludzie przybierają taką formę jeśli dla nich to wygodne jest
[03:09.84] Nauczyłem się we wszystkim widzieć podstęp
[03:12.36] Gdy uczyli mnie wyznawać to co boskie
[03:14.92] Mam ze sobą małą skrzynię wspomnień
[03:16.82] Pełną papierowych ludzi, jakbym nigdy nie dbał o content
[03:19.73] Ostatnio z moją głową jest coraz gorzej na co dzień
[03:22.11] Na tysiąc moich pytań, przypada jedna odpowiedź
[03:25.07] Mama prosi żebym się pogodził z Bogiem
[03:27.62] By nie strawił mnie ten wieczny ogień
[03:30.23] Boję się, że kiedyś zamkną mnie w sześcianie bez klamek
[03:32.53] A mojej damie powiedzą, że oszalałem na Amen
[03:34.98] I rzucę wtedy całe życie na szalę
[03:37.15] I choćbym miał tu oszaleć, to w końcu znajdę ten zamek i go wyłamie
[03:40.89] Pada deszcz na neony - format ma niestandardowy
[03:45.64] Gdy buzują elektrony - zapał trochę wystudzony
[03:50.79] Rozbijam się na miliony - elementów papierowych
[03:56.17] Przez krzywiznę podłogi - muszę nauczyć się chodzić
[04:01.38] Pada deszcz na neony - format ma niestandardowy
[04:06.68] Gdy buzują elektrony - zapał trochę wystudzony
[04:11.90] Rozbijam się na miliony - elementów papierowych
[04:17.03] Przez krzywiznę podłogi - muszę nauczyć się chodzić znów
[04:24.27]
[00:22.80] Co wmawiają wszystkim wokół, że chcieliby zostać sami
[00:25.99] Wycierają mordy, szarganymi emocjami
[00:28.12] Każdy ma gorsze momenty, to nie powód, by się zabić
[00:31.38] Rozkminianie życia, dla mnie to trucizna
[00:33.56] Ta igła, złamała się i nie mogę jej wyrwać
[00:36.13] O swojej filozofii, opowiadałem na liczbach
[00:39.01] I jak tu z biegiem czasu, złapałem do tego dystans
[00:41.82] Wiem, że świadomy słuchacz szuka w nutach czegoś więcej
[00:44.99] Niż fałszywych idoli, którzy udają depresję
[00:47.47] Więc dam Ci tyle bodźców, że aż łapiesz epilepsję
[00:50.05] A wszyscy ludzie z papiery w końcu zmienią konsystencję
[00:52.94] Na lepsze, wiem, że to wyjdzie ze mnie
[00:55.41] Jak w końcu zmięknie to twarde powietrze
[00:58.35] Jak nie jebnę na serce w tej E-rce
[01:00.20] Pośredniczy mi muzyka, oddaję w wasze ręce
[01:23.18] Pada deszcz na neony - format ma niestandardowy
[01:28.26] Gdy buzują elektrony - zapał trochę wystudzony
[01:33.58] Rozbijam się na miliony - elementów papierowych
[01:38.94] Przez krzywiznę podłogi - muszę nauczyć się chodzić
[01:44.38] Pada deszcz na neony - format ma niestandardowy
[01:49.22] Gdy buzują elektrony - zapał trochę wystudzony
[01:54.55] Rozbijam się na miliony - elementów papierowych
[02:00.06] Przez krzywiznę podłogi - muszę nauczyć się chodzić znów
[02:16.41] Jak już rozmieniony na drobne, nie marzysz o sejfach
[02:19.66] Świnka skarbonka i tak ciurasz sobie po monetkach
[02:22.16] Jak pika-pika nieraz, codzienność Cię dojeżdża
[02:24.63] Do Pokeball'a kurwa łapie Cię kolejna menda
[02:27.28] Ja warzę, warzę kurwa w mojej chacie eliksiry
[02:29.84] Niosę to ciężkie brzemię jak Obelix i Menhir'y
[02:32.69] Magiczny napój na melanżu i widuję zwidy
[02:35.12] A potem całe życie, znowu jak jasełka skrzypi
[02:38.04] Jestem człowiekiem śmiechu, ale gubię emotikon
[02:40.68] Nieważne jakie GIF'y, nic nie poruszy za friko
[02:43.15] Już nawet nie pamiętam, kiedy napisałem zwrotkę
[02:45.93] A w dwa tygodnie nagrałem dwadzieścia track'ów chłopie (ej)
[02:49.13] I jakoś fajniej mi się żyje teraz
[02:50.88] Może dlatego, że mi z życia wyszła jedna menda
[02:53.75] I jestem przejebanym kotem tak jak RIPNDIP
[02:56.25] Mówią mi, Hasha-Owner, Dawid, Deys i kurwa Grimm
[02:59.07] Żyję problemami i to mój największy problem
[03:01.32] Bo ranię wszystkich wokół tym, że w chuju mam emocje
[03:04.01] Nie wierzę w to co dobre, bezinteresowne
[03:06.01] Ludzie przybierają taką formę jeśli dla nich to wygodne jest
[03:09.84] Nauczyłem się we wszystkim widzieć podstęp
[03:12.36] Gdy uczyli mnie wyznawać to co boskie
[03:14.92] Mam ze sobą małą skrzynię wspomnień
[03:16.82] Pełną papierowych ludzi, jakbym nigdy nie dbał o content
[03:19.73] Ostatnio z moją głową jest coraz gorzej na co dzień
[03:22.11] Na tysiąc moich pytań, przypada jedna odpowiedź
[03:25.07] Mama prosi żebym się pogodził z Bogiem
[03:27.62] By nie strawił mnie ten wieczny ogień
[03:30.23] Boję się, że kiedyś zamkną mnie w sześcianie bez klamek
[03:32.53] A mojej damie powiedzą, że oszalałem na Amen
[03:34.98] I rzucę wtedy całe życie na szalę
[03:37.15] I choćbym miał tu oszaleć, to w końcu znajdę ten zamek i go wyłamie
[03:40.89] Pada deszcz na neony - format ma niestandardowy
[03:45.64] Gdy buzują elektrony - zapał trochę wystudzony
[03:50.79] Rozbijam się na miliony - elementów papierowych
[03:56.17] Przez krzywiznę podłogi - muszę nauczyć się chodzić
[04:01.38] Pada deszcz na neony - format ma niestandardowy
[04:06.68] Gdy buzują elektrony - zapał trochę wystudzony
[04:11.90] Rozbijam się na miliony - elementów papierowych
[04:17.03] Przez krzywiznę podłogi - muszę nauczyć się chodzić znów
[04:24.27]