Taka prawda (feat. Pewna Pozycja, Damian WSM, Lewy NM)
🎵 3588 characters
⏱️ 4:21 duration
🆔 ID: 13389273
📜 Lyrics
Elo, posłuchaj
Mówię rapem, rymuję zatem pod beat i sampel
O życiu, o tym, że prawdę niesie charakter
Kreowany tu gdzie blokowiska, ściany
Gdzie jeden koślawy ruch i ręce w kajdany
Zakuwane są, mądrzy ludzie tego nie chcą
Uważają na błąd i zważają na kurewstwo
Posłuchaj tego więc, zapamiętaj każdy wers
To przesłanie, blantów jaranie, dla mnie to danie
Każdego dnia raczę się THC
Chociaż żyję w Warszawie nie w Amsterdamie
W Polsce jest prawo takie za posiadanie
Można zjechać na sanie, to mózgu pranie
Rządowych terrorystów, co ustalają prawo
Wymysłów polityków na temat narkotyków
Co jedną miarą mierzą koper i ścierwo
A wyroki za trawę są dla mnie rzeczą śmieszną
Pewna Pozycja bractwo gościnnie u RPK
Nawinie nienaiwnie o co w tym życiu biega
Nie bogacz, nie asceta, żyć spokojnie zaleta
Tylko jak tutaj na luzie przemierzać warszawski deptak
Jeden błąd i niefart, te zajebane gliny
Boże drogi nie daj zwinąć mnie od mej rodziny
Wciąż wedle maksymy, że nie rządzi tu kwit
Ale stale na przypale by mieć choć na sufit
I szamę dla dzieciaka, Śród Pp sztywna paka
W Warszawie w obawie podpora od swojaka
Przeciw systemowi, wierzą mu naiwni
Rządowe ustawy manifest przeciwni
Mówią ludzie sztywni i do takich przekaz
To na życie lekarz
Powtarzam to znowu styl ciężki jak z ołowiu
Życie a rap to odbicie aż do grobu
Rap browar dym z tym masz do czynienia
Hardkor, styl, Rap prosto z podziemia
Nic się nie zmienia, wrażenia zawsze ostre
Betony, blokowce, szanowanie ludzi, proste
Dla leszczy chłostę, dla dobrych ludzi piona
W porządku na rejonach, mój rejon to Wola
URK banda, niejedna balanga
Melanż to standard, elo na farta
Na serio czy w żartach kontroluj swoje słowa
Niektórym ludziom może to się nie spodobać
Zachowanie podłe człowieka niegodne
Tera razem zgodnie - jebać policję!
Za nalot na dzielnicę, za całe moje życie
Sprawy w sądzie za nabicie, czy wy to widzicie?
To jest śmiechu warte, wbijam w to pałkę
Za Legią zawsze pochłonięty całkiem
Pewna Pozycja wjeżdża jak zwykle w ofensywie
Wszystko to co robię robię z serca i prawdziwie
Pewien tego w stu procentach, na oriencie na zakrętach
Czy najbardziej stromo wiem że mocno wspiera
Bliskich zaufane grono, nie od dziś wiadomo
Co dzień na frajersko czujny. od dziecka to widać
Z kim punkt widzenia wspólny, a kto podkłada świnie
Przyjaźń nie przeminie, ekran zaśmieca ci dynie
Byś uwierzył w każdy bzdet, aby każdy dobry człowiek
Prostą drogą szedł, by przełamać pasmo
Mówię konkretnie i jasno
Wychowany przez to miasto, tu gdzie godłem syrena
Wspólnego wysiłku nie zniweczy żadna hiena
Śród podziemna scena
Tera gościem na Bielanach by nie tracić czasu
Kolejny projekt w planach dla bliskich dla znajomych
Tak łatwo nie zgaśnie mej nadziei promyk
Być świadomym i normalnym
Realizując plany, warszawskiego chłopaczyny
Ta nawijka to nie kpiny, jak się skończy zobaczymy
Czym się zasłużymy, a czego nie zrobimy
To nam los pokaże, widzisz pewne swego twarze
Wśród swoich nie kojarzę innych, bo za nami idą czyny
Leszcze, frajerzyny odpadają w trakcie, bo nie ważne jest
Pechem teraz czy przy farcie pozostaje w prawdzie
Zawsze wobec swoich bliskich a kłamca niech spierdala i po wszystkim
Po co nam odzywki, pseudoprawilniaków pyski
Widoczne na terenie, swego podejścia w tym temacie już nie zmienie
Warszawskie podziemie to nie w ciemię bite cielę
Więc, słuchajcie wszyscy przyjaciele od kieliszka wódki
Wspólnicy wspólników, los takich tu jest krótki
Mówię rapem, rymuję zatem pod beat i sampel
O życiu, o tym, że prawdę niesie charakter
Kreowany tu gdzie blokowiska, ściany
Gdzie jeden koślawy ruch i ręce w kajdany
Zakuwane są, mądrzy ludzie tego nie chcą
Uważają na błąd i zważają na kurewstwo
Posłuchaj tego więc, zapamiętaj każdy wers
To przesłanie, blantów jaranie, dla mnie to danie
Każdego dnia raczę się THC
Chociaż żyję w Warszawie nie w Amsterdamie
W Polsce jest prawo takie za posiadanie
Można zjechać na sanie, to mózgu pranie
Rządowych terrorystów, co ustalają prawo
Wymysłów polityków na temat narkotyków
Co jedną miarą mierzą koper i ścierwo
A wyroki za trawę są dla mnie rzeczą śmieszną
Pewna Pozycja bractwo gościnnie u RPK
Nawinie nienaiwnie o co w tym życiu biega
Nie bogacz, nie asceta, żyć spokojnie zaleta
Tylko jak tutaj na luzie przemierzać warszawski deptak
Jeden błąd i niefart, te zajebane gliny
Boże drogi nie daj zwinąć mnie od mej rodziny
Wciąż wedle maksymy, że nie rządzi tu kwit
Ale stale na przypale by mieć choć na sufit
I szamę dla dzieciaka, Śród Pp sztywna paka
W Warszawie w obawie podpora od swojaka
Przeciw systemowi, wierzą mu naiwni
Rządowe ustawy manifest przeciwni
Mówią ludzie sztywni i do takich przekaz
To na życie lekarz
Powtarzam to znowu styl ciężki jak z ołowiu
Życie a rap to odbicie aż do grobu
Rap browar dym z tym masz do czynienia
Hardkor, styl, Rap prosto z podziemia
Nic się nie zmienia, wrażenia zawsze ostre
Betony, blokowce, szanowanie ludzi, proste
Dla leszczy chłostę, dla dobrych ludzi piona
W porządku na rejonach, mój rejon to Wola
URK banda, niejedna balanga
Melanż to standard, elo na farta
Na serio czy w żartach kontroluj swoje słowa
Niektórym ludziom może to się nie spodobać
Zachowanie podłe człowieka niegodne
Tera razem zgodnie - jebać policję!
Za nalot na dzielnicę, za całe moje życie
Sprawy w sądzie za nabicie, czy wy to widzicie?
To jest śmiechu warte, wbijam w to pałkę
Za Legią zawsze pochłonięty całkiem
Pewna Pozycja wjeżdża jak zwykle w ofensywie
Wszystko to co robię robię z serca i prawdziwie
Pewien tego w stu procentach, na oriencie na zakrętach
Czy najbardziej stromo wiem że mocno wspiera
Bliskich zaufane grono, nie od dziś wiadomo
Co dzień na frajersko czujny. od dziecka to widać
Z kim punkt widzenia wspólny, a kto podkłada świnie
Przyjaźń nie przeminie, ekran zaśmieca ci dynie
Byś uwierzył w każdy bzdet, aby każdy dobry człowiek
Prostą drogą szedł, by przełamać pasmo
Mówię konkretnie i jasno
Wychowany przez to miasto, tu gdzie godłem syrena
Wspólnego wysiłku nie zniweczy żadna hiena
Śród podziemna scena
Tera gościem na Bielanach by nie tracić czasu
Kolejny projekt w planach dla bliskich dla znajomych
Tak łatwo nie zgaśnie mej nadziei promyk
Być świadomym i normalnym
Realizując plany, warszawskiego chłopaczyny
Ta nawijka to nie kpiny, jak się skończy zobaczymy
Czym się zasłużymy, a czego nie zrobimy
To nam los pokaże, widzisz pewne swego twarze
Wśród swoich nie kojarzę innych, bo za nami idą czyny
Leszcze, frajerzyny odpadają w trakcie, bo nie ważne jest
Pechem teraz czy przy farcie pozostaje w prawdzie
Zawsze wobec swoich bliskich a kłamca niech spierdala i po wszystkim
Po co nam odzywki, pseudoprawilniaków pyski
Widoczne na terenie, swego podejścia w tym temacie już nie zmienie
Warszawskie podziemie to nie w ciemię bite cielę
Więc, słuchajcie wszyscy przyjaciele od kieliszka wódki
Wspólnicy wspólników, los takich tu jest krótki
⏱️ Synced Lyrics
[00:26.69] Elo, posłuchaj
[00:29.35] Mówię rapem, rymuję zatem pod beat i sampel
[00:31.44] O życiu, o tym, że prawdę niesie charakter
[00:33.61] Kreowany tu gdzie blokowiska, ściany
[00:36.03] Gdzie jeden koślawy ruch i ręce w kajdany
[00:38.76] Zakuwane są, mądrzy ludzie tego nie chcą
[00:41.45] Uważają na błąd i zważają na kurewstwo
[00:43.85] Posłuchaj tego więc, zapamiętaj każdy wers
[00:45.90] To przesłanie, blantów jaranie, dla mnie to danie
[00:48.66] Każdego dnia raczę się THC
[00:50.50] Chociaż żyję w Warszawie nie w Amsterdamie
[00:52.39] W Polsce jest prawo takie za posiadanie
[00:54.76] Można zjechać na sanie, to mózgu pranie
[00:57.48] Rządowych terrorystów, co ustalają prawo
[00:59.67] Wymysłów polityków na temat narkotyków
[01:02.02] Co jedną miarą mierzą koper i ścierwo
[01:04.42] A wyroki za trawę są dla mnie rzeczą śmieszną
[01:07.37] Pewna Pozycja bractwo gościnnie u RPK
[01:09.27] Nawinie nienaiwnie o co w tym życiu biega
[01:11.64] Nie bogacz, nie asceta, żyć spokojnie zaleta
[01:14.07] Tylko jak tutaj na luzie przemierzać warszawski deptak
[01:16.21] Jeden błąd i niefart, te zajebane gliny
[01:18.86] Boże drogi nie daj zwinąć mnie od mej rodziny
[01:21.38] Wciąż wedle maksymy, że nie rządzi tu kwit
[01:24.06] Ale stale na przypale by mieć choć na sufit
[01:26.15] I szamę dla dzieciaka, Śród Pp sztywna paka
[01:28.43] W Warszawie w obawie podpora od swojaka
[01:30.84] Przeciw systemowi, wierzą mu naiwni
[01:33.20] Rządowe ustawy manifest przeciwni
[01:35.78] Mówią ludzie sztywni i do takich przekaz
[01:38.14] To na życie lekarz
[01:41.09] Powtarzam to znowu styl ciężki jak z ołowiu
[01:43.23] Życie a rap to odbicie aż do grobu
[01:45.68] Rap browar dym z tym masz do czynienia
[01:47.41] Hardkor, styl, Rap prosto z podziemia
[01:50.46] Nic się nie zmienia, wrażenia zawsze ostre
[01:52.55] Betony, blokowce, szanowanie ludzi, proste
[01:54.96] Dla leszczy chłostę, dla dobrych ludzi piona
[01:57.32] W porządku na rejonach, mój rejon to Wola
[01:59.75] URK banda, niejedna balanga
[02:02.13] Melanż to standard, elo na farta
[02:04.52] Na serio czy w żartach kontroluj swoje słowa
[02:06.94] Niektórym ludziom może to się nie spodobać
[02:09.00] Zachowanie podłe człowieka niegodne
[02:11.50] Tera razem zgodnie - jebać policję!
[02:14.12] Za nalot na dzielnicę, za całe moje życie
[02:16.32] Sprawy w sądzie za nabicie, czy wy to widzicie?
[02:18.73] To jest śmiechu warte, wbijam w to pałkę
[02:21.70] Za Legią zawsze pochłonięty całkiem
[02:23.88] Pewna Pozycja wjeżdża jak zwykle w ofensywie
[02:26.18] Wszystko to co robię robię z serca i prawdziwie
[02:28.55] Pewien tego w stu procentach, na oriencie na zakrętach
[02:30.70] Czy najbardziej stromo wiem że mocno wspiera
[02:33.14] Bliskich zaufane grono, nie od dziś wiadomo
[02:35.54] Co dzień na frajersko czujny. od dziecka to widać
[02:37.96] Z kim punkt widzenia wspólny, a kto podkłada świnie
[02:40.39] Przyjaźń nie przeminie, ekran zaśmieca ci dynie
[02:43.08] Byś uwierzył w każdy bzdet, aby każdy dobry człowiek
[02:45.40] Prostą drogą szedł, by przełamać pasmo
[02:47.89] Mówię konkretnie i jasno
[02:49.16] Wychowany przez to miasto, tu gdzie godłem syrena
[02:51.54] Wspólnego wysiłku nie zniweczy żadna hiena
[02:53.69] Śród podziemna scena
[02:55.29] Tera gościem na Bielanach by nie tracić czasu
[02:57.33] Kolejny projekt w planach dla bliskich dla znajomych
[02:59.70] Tak łatwo nie zgaśnie mej nadziei promyk
[03:02.26] Być świadomym i normalnym
[03:03.89] Realizując plany, warszawskiego chłopaczyny
[03:05.77] Ta nawijka to nie kpiny, jak się skończy zobaczymy
[03:08.09] Czym się zasłużymy, a czego nie zrobimy
[03:10.74] To nam los pokaże, widzisz pewne swego twarze
[03:13.20] Wśród swoich nie kojarzę innych, bo za nami idą czyny
[03:16.11] Leszcze, frajerzyny odpadają w trakcie, bo nie ważne jest
[03:18.79] Pechem teraz czy przy farcie pozostaje w prawdzie
[03:21.41] Zawsze wobec swoich bliskich a kłamca niech spierdala i po wszystkim
[03:24.72] Po co nam odzywki, pseudoprawilniaków pyski
[03:27.10] Widoczne na terenie, swego podejścia w tym temacie już nie zmienie
[03:30.63] Warszawskie podziemie to nie w ciemię bite cielę
[03:33.35] Więc, słuchajcie wszyscy przyjaciele od kieliszka wódki
[03:36.20] Wspólnicy wspólników, los takich tu jest krótki
[03:39.52]
[00:29.35] Mówię rapem, rymuję zatem pod beat i sampel
[00:31.44] O życiu, o tym, że prawdę niesie charakter
[00:33.61] Kreowany tu gdzie blokowiska, ściany
[00:36.03] Gdzie jeden koślawy ruch i ręce w kajdany
[00:38.76] Zakuwane są, mądrzy ludzie tego nie chcą
[00:41.45] Uważają na błąd i zważają na kurewstwo
[00:43.85] Posłuchaj tego więc, zapamiętaj każdy wers
[00:45.90] To przesłanie, blantów jaranie, dla mnie to danie
[00:48.66] Każdego dnia raczę się THC
[00:50.50] Chociaż żyję w Warszawie nie w Amsterdamie
[00:52.39] W Polsce jest prawo takie za posiadanie
[00:54.76] Można zjechać na sanie, to mózgu pranie
[00:57.48] Rządowych terrorystów, co ustalają prawo
[00:59.67] Wymysłów polityków na temat narkotyków
[01:02.02] Co jedną miarą mierzą koper i ścierwo
[01:04.42] A wyroki za trawę są dla mnie rzeczą śmieszną
[01:07.37] Pewna Pozycja bractwo gościnnie u RPK
[01:09.27] Nawinie nienaiwnie o co w tym życiu biega
[01:11.64] Nie bogacz, nie asceta, żyć spokojnie zaleta
[01:14.07] Tylko jak tutaj na luzie przemierzać warszawski deptak
[01:16.21] Jeden błąd i niefart, te zajebane gliny
[01:18.86] Boże drogi nie daj zwinąć mnie od mej rodziny
[01:21.38] Wciąż wedle maksymy, że nie rządzi tu kwit
[01:24.06] Ale stale na przypale by mieć choć na sufit
[01:26.15] I szamę dla dzieciaka, Śród Pp sztywna paka
[01:28.43] W Warszawie w obawie podpora od swojaka
[01:30.84] Przeciw systemowi, wierzą mu naiwni
[01:33.20] Rządowe ustawy manifest przeciwni
[01:35.78] Mówią ludzie sztywni i do takich przekaz
[01:38.14] To na życie lekarz
[01:41.09] Powtarzam to znowu styl ciężki jak z ołowiu
[01:43.23] Życie a rap to odbicie aż do grobu
[01:45.68] Rap browar dym z tym masz do czynienia
[01:47.41] Hardkor, styl, Rap prosto z podziemia
[01:50.46] Nic się nie zmienia, wrażenia zawsze ostre
[01:52.55] Betony, blokowce, szanowanie ludzi, proste
[01:54.96] Dla leszczy chłostę, dla dobrych ludzi piona
[01:57.32] W porządku na rejonach, mój rejon to Wola
[01:59.75] URK banda, niejedna balanga
[02:02.13] Melanż to standard, elo na farta
[02:04.52] Na serio czy w żartach kontroluj swoje słowa
[02:06.94] Niektórym ludziom może to się nie spodobać
[02:09.00] Zachowanie podłe człowieka niegodne
[02:11.50] Tera razem zgodnie - jebać policję!
[02:14.12] Za nalot na dzielnicę, za całe moje życie
[02:16.32] Sprawy w sądzie za nabicie, czy wy to widzicie?
[02:18.73] To jest śmiechu warte, wbijam w to pałkę
[02:21.70] Za Legią zawsze pochłonięty całkiem
[02:23.88] Pewna Pozycja wjeżdża jak zwykle w ofensywie
[02:26.18] Wszystko to co robię robię z serca i prawdziwie
[02:28.55] Pewien tego w stu procentach, na oriencie na zakrętach
[02:30.70] Czy najbardziej stromo wiem że mocno wspiera
[02:33.14] Bliskich zaufane grono, nie od dziś wiadomo
[02:35.54] Co dzień na frajersko czujny. od dziecka to widać
[02:37.96] Z kim punkt widzenia wspólny, a kto podkłada świnie
[02:40.39] Przyjaźń nie przeminie, ekran zaśmieca ci dynie
[02:43.08] Byś uwierzył w każdy bzdet, aby każdy dobry człowiek
[02:45.40] Prostą drogą szedł, by przełamać pasmo
[02:47.89] Mówię konkretnie i jasno
[02:49.16] Wychowany przez to miasto, tu gdzie godłem syrena
[02:51.54] Wspólnego wysiłku nie zniweczy żadna hiena
[02:53.69] Śród podziemna scena
[02:55.29] Tera gościem na Bielanach by nie tracić czasu
[02:57.33] Kolejny projekt w planach dla bliskich dla znajomych
[02:59.70] Tak łatwo nie zgaśnie mej nadziei promyk
[03:02.26] Być świadomym i normalnym
[03:03.89] Realizując plany, warszawskiego chłopaczyny
[03:05.77] Ta nawijka to nie kpiny, jak się skończy zobaczymy
[03:08.09] Czym się zasłużymy, a czego nie zrobimy
[03:10.74] To nam los pokaże, widzisz pewne swego twarze
[03:13.20] Wśród swoich nie kojarzę innych, bo za nami idą czyny
[03:16.11] Leszcze, frajerzyny odpadają w trakcie, bo nie ważne jest
[03:18.79] Pechem teraz czy przy farcie pozostaje w prawdzie
[03:21.41] Zawsze wobec swoich bliskich a kłamca niech spierdala i po wszystkim
[03:24.72] Po co nam odzywki, pseudoprawilniaków pyski
[03:27.10] Widoczne na terenie, swego podejścia w tym temacie już nie zmienie
[03:30.63] Warszawskie podziemie to nie w ciemię bite cielę
[03:33.35] Więc, słuchajcie wszyscy przyjaciele od kieliszka wódki
[03:36.20] Wspólnicy wspólników, los takich tu jest krótki
[03:39.52]