Biegnij Nie Oglądaj Się...
🎵 2936 characters
⏱️ 4:25 duration
🆔 ID: 13416073
📜 Lyrics
Ciemna noc, na drodze gwiezdnej biżuterii księżyc
A może to ktoś z góry patrzy na nas z przerębli
Nic nie jest pewne, tym bardziej tutaj wierz mi
Gdzie jest dyrygent tej pieprzonej orkiestry
Mgła już opadła, wszyscy zawiedli
Rozczarowanie to chleb powszedni
Nie są możliwe już happy end'y
Wszystko jest jasne, pierdol to, biegnij
Nie oglądaj się, pierdol to, biegnij
Mama dobrze mnie wychowała, nigdy tak nie mówię
Nie jeden pedał by powiedział, że ma wszystko w dupie
Sztony niesie krupier, z lodem piję setkę
Dwa palce przy skroni, puść w ruch tą ruletkę
Gdybym miał pistolet dawno strzeliłbym już sobie w głowę
Złap tą metaforę, pójdźmy dalej trochę
Stolik, obok życie jak pieprzony poker
Kto zgarnie tą flotę, kto rozbije bank
Być jak John Malkovich, być jak Donald Trump
Na szali wszystko co miałem i będę miał
Kto odwróci pierwszy wzrok, czyj runie plan
To zimny świat, jedynie łzy tu parzą
Na policzkach ciekły azot
Człowieka to wewnętrznie niszczy
Na co dzień w cztery oczy, twarz pokerzysty
Fałszywe mordy, które były ze mną
Dziś ich uprzejmość jest dla mnie obelgą
Kto jest kto, kto szczery, kto hipokryta
Komu każde słowo jak piasek w zębach zgrzyta
Uciekasz, bierzesz rozbieg, skaczesz ze skały
Modlisz się w duchu by anioły Cię złapały
Znów zabijasz swego Boga, kryzys wiary
Są rzeczy nad którymi nie mamy władzy
Nie oglądaj się, trujący jak bluszcz
Ludzkich uczuć mur, spycha Cię w dół
Serce pęka w pół, ból, pierdol to, biegnij
Teraz wgryź się porządnie ale przełykaj po trochu.
Mdły sok i miąższ strutego owocu
Smak spłynie na wargi bukiet pogardy
Czujesz tą chemię nadpsutych przyjaźni
Niejedna akuszerka straciła do nas serce
Gdy odbiera poród załamuje ręce
Jutro będzie lepiej, niech tylko minie noc ta
To filozofia dobra dla małego chłopca
Proszę mnie zostaw ze samym sobą
Rozgrzebany rozdział chce złożyć na nowo
Mam już odpuścić czy dobrać w Black Jack'u
Podjąć ryzyko, zapomnieć o pechu
Pierdolnąć drzwiami, stamtąd się wynieść
Uciec duszą, chociaż bez grosza przy niej
Ludzie zawsze widzą to co chcą widzieć
Znów się stoczyłeś z powrotem pijesz
To obca ziemia, jesteś jak wróg
Najchętniej by Cię zamknęli, wyrzucili klucz
Zaciśnij zęby, sam niczego nie zmienisz
Uśmiechnij się, ręce schowaj do kieszeni
Nie oglądaj się, trujący jak bluszcz
Ludzkich uczuć mur, spycha Cię w dół
Serce pęka w pół, ból, pierdol to, biegnij
Ludzie się karmią tym co Ci nie wyszło
I smucą tym co Ci się udało
Zauważyłeś?
Te twarze na które już nie możesz patrzeć
Zawinąłbyś się od tego gdzieś daleko
Przynajmniej na chwilę, ale to jest życie
Nie zerwiesz się, nie na długo
Musisz inaczej szukać przed tym syfem schronienia
Nie oglądaj się, trujący jak bluszcz
Ludzkich uczuć mur, spycha Cię w dół
Serce pęka w pół, ból, pierdol to, biegnij
A może to ktoś z góry patrzy na nas z przerębli
Nic nie jest pewne, tym bardziej tutaj wierz mi
Gdzie jest dyrygent tej pieprzonej orkiestry
Mgła już opadła, wszyscy zawiedli
Rozczarowanie to chleb powszedni
Nie są możliwe już happy end'y
Wszystko jest jasne, pierdol to, biegnij
Nie oglądaj się, pierdol to, biegnij
Mama dobrze mnie wychowała, nigdy tak nie mówię
Nie jeden pedał by powiedział, że ma wszystko w dupie
Sztony niesie krupier, z lodem piję setkę
Dwa palce przy skroni, puść w ruch tą ruletkę
Gdybym miał pistolet dawno strzeliłbym już sobie w głowę
Złap tą metaforę, pójdźmy dalej trochę
Stolik, obok życie jak pieprzony poker
Kto zgarnie tą flotę, kto rozbije bank
Być jak John Malkovich, być jak Donald Trump
Na szali wszystko co miałem i będę miał
Kto odwróci pierwszy wzrok, czyj runie plan
To zimny świat, jedynie łzy tu parzą
Na policzkach ciekły azot
Człowieka to wewnętrznie niszczy
Na co dzień w cztery oczy, twarz pokerzysty
Fałszywe mordy, które były ze mną
Dziś ich uprzejmość jest dla mnie obelgą
Kto jest kto, kto szczery, kto hipokryta
Komu każde słowo jak piasek w zębach zgrzyta
Uciekasz, bierzesz rozbieg, skaczesz ze skały
Modlisz się w duchu by anioły Cię złapały
Znów zabijasz swego Boga, kryzys wiary
Są rzeczy nad którymi nie mamy władzy
Nie oglądaj się, trujący jak bluszcz
Ludzkich uczuć mur, spycha Cię w dół
Serce pęka w pół, ból, pierdol to, biegnij
Teraz wgryź się porządnie ale przełykaj po trochu.
Mdły sok i miąższ strutego owocu
Smak spłynie na wargi bukiet pogardy
Czujesz tą chemię nadpsutych przyjaźni
Niejedna akuszerka straciła do nas serce
Gdy odbiera poród załamuje ręce
Jutro będzie lepiej, niech tylko minie noc ta
To filozofia dobra dla małego chłopca
Proszę mnie zostaw ze samym sobą
Rozgrzebany rozdział chce złożyć na nowo
Mam już odpuścić czy dobrać w Black Jack'u
Podjąć ryzyko, zapomnieć o pechu
Pierdolnąć drzwiami, stamtąd się wynieść
Uciec duszą, chociaż bez grosza przy niej
Ludzie zawsze widzą to co chcą widzieć
Znów się stoczyłeś z powrotem pijesz
To obca ziemia, jesteś jak wróg
Najchętniej by Cię zamknęli, wyrzucili klucz
Zaciśnij zęby, sam niczego nie zmienisz
Uśmiechnij się, ręce schowaj do kieszeni
Nie oglądaj się, trujący jak bluszcz
Ludzkich uczuć mur, spycha Cię w dół
Serce pęka w pół, ból, pierdol to, biegnij
Ludzie się karmią tym co Ci nie wyszło
I smucą tym co Ci się udało
Zauważyłeś?
Te twarze na które już nie możesz patrzeć
Zawinąłbyś się od tego gdzieś daleko
Przynajmniej na chwilę, ale to jest życie
Nie zerwiesz się, nie na długo
Musisz inaczej szukać przed tym syfem schronienia
Nie oglądaj się, trujący jak bluszcz
Ludzkich uczuć mur, spycha Cię w dół
Serce pęka w pół, ból, pierdol to, biegnij
⏱️ Synced Lyrics
[00:17.49] Ciemna noc, na drodze gwiezdnej biżuterii księżyc
[00:20.12] A może to ktoś z góry patrzy na nas z przerębli
[00:22.88] Nic nie jest pewne, tym bardziej tutaj wierz mi
[00:25.58] Gdzie jest dyrygent tej pieprzonej orkiestry
[00:27.36] Mgła już opadła, wszyscy zawiedli
[00:31.03] Rozczarowanie to chleb powszedni
[00:33.73] Nie są możliwe już happy end'y
[00:36.44] Wszystko jest jasne, pierdol to, biegnij
[00:39.18] Nie oglądaj się, pierdol to, biegnij
[00:59.05] Mama dobrze mnie wychowała, nigdy tak nie mówię
[01:01.79] Nie jeden pedał by powiedział, że ma wszystko w dupie
[01:04.48] Sztony niesie krupier, z lodem piję setkę
[01:07.13] Dwa palce przy skroni, puść w ruch tą ruletkę
[01:08.96] Gdybym miał pistolet dawno strzeliłbym już sobie w głowę
[01:12.60] Złap tą metaforę, pójdźmy dalej trochę
[01:14.48] Stolik, obok życie jak pieprzony poker
[01:18.99] Kto zgarnie tą flotę, kto rozbije bank
[01:22.61] Być jak John Malkovich, być jak Donald Trump
[01:25.37] Na szali wszystko co miałem i będę miał
[01:27.10] Kto odwróci pierwszy wzrok, czyj runie plan
[01:30.75] To zimny świat, jedynie łzy tu parzą
[01:33.44] Na policzkach ciekły azot
[01:37.05] Człowieka to wewnętrznie niszczy
[01:38.57] Na co dzień w cztery oczy, twarz pokerzysty
[01:40.37] Fałszywe mordy, które były ze mną
[01:43.94] Dziś ich uprzejmość jest dla mnie obelgą
[01:46.67] Kto jest kto, kto szczery, kto hipokryta
[01:48.87] Komu każde słowo jak piasek w zębach zgrzyta
[01:51.58] Uciekasz, bierzesz rozbieg, skaczesz ze skały
[01:53.33] Modlisz się w duchu by anioły Cię złapały
[01:56.03] Znów zabijasz swego Boga, kryzys wiary
[01:58.88] Są rzeczy nad którymi nie mamy władzy
[02:02.56] Nie oglądaj się, trujący jak bluszcz
[02:05.22] Ludzkich uczuć mur, spycha Cię w dół
[02:08.07] Serce pęka w pół, ból, pierdol to, biegnij
[02:23.32] Teraz wgryź się porządnie ale przełykaj po trochu.
[02:25.16] Mdły sok i miąższ strutego owocu
[02:27.80] Smak spłynie na wargi bukiet pogardy
[02:30.57] Czujesz tą chemię nadpsutych przyjaźni
[02:33.33] Niejedna akuszerka straciła do nas serce
[02:36.06] Gdy odbiera poród załamuje ręce
[02:37.86] Jutro będzie lepiej, niech tylko minie noc ta
[02:40.61] To filozofia dobra dla małego chłopca
[02:44.29] Proszę mnie zostaw ze samym sobą
[02:46.03] Rozgrzebany rozdział chce złożyć na nowo
[02:49.22] Mam już odpuścić czy dobrać w Black Jack'u
[02:52.07] Podjąć ryzyko, zapomnieć o pechu
[02:54.72] Pierdolnąć drzwiami, stamtąd się wynieść
[02:56.53] Uciec duszą, chociaż bez grosza przy niej
[02:59.24] Ludzie zawsze widzą to co chcą widzieć
[03:01.93] Znów się stoczyłeś z powrotem pijesz
[03:04.69] To obca ziemia, jesteś jak wróg
[03:07.39] Najchętniej by Cię zamknęli, wyrzucili klucz
[03:10.09] Zaciśnij zęby, sam niczego nie zmienisz
[03:11.96] Uśmiechnij się, ręce schowaj do kieszeni
[03:17.36] Nie oglądaj się, trujący jak bluszcz
[03:21.83] Ludzkich uczuć mur, spycha Cię w dół
[03:23.64] Serce pęka w pół, ból, pierdol to, biegnij
[03:39.94] Ludzie się karmią tym co Ci nie wyszło
[03:42.72] I smucą tym co Ci się udało
[03:44.57] Zauważyłeś?
[03:46.38] Te twarze na które już nie możesz patrzeć
[03:49.00] Zawinąłbyś się od tego gdzieś daleko
[03:50.84] Przynajmniej na chwilę, ale to jest życie
[03:53.50] Nie zerwiesz się, nie na długo
[03:55.37] Musisz inaczej szukać przed tym syfem schronienia
[04:00.06] Nie oglądaj się, trujący jak bluszcz
[04:02.77] Ludzkich uczuć mur, spycha Cię w dół
[04:05.57] Serce pęka w pół, ból, pierdol to, biegnij
[04:22.73]
[00:20.12] A może to ktoś z góry patrzy na nas z przerębli
[00:22.88] Nic nie jest pewne, tym bardziej tutaj wierz mi
[00:25.58] Gdzie jest dyrygent tej pieprzonej orkiestry
[00:27.36] Mgła już opadła, wszyscy zawiedli
[00:31.03] Rozczarowanie to chleb powszedni
[00:33.73] Nie są możliwe już happy end'y
[00:36.44] Wszystko jest jasne, pierdol to, biegnij
[00:39.18] Nie oglądaj się, pierdol to, biegnij
[00:59.05] Mama dobrze mnie wychowała, nigdy tak nie mówię
[01:01.79] Nie jeden pedał by powiedział, że ma wszystko w dupie
[01:04.48] Sztony niesie krupier, z lodem piję setkę
[01:07.13] Dwa palce przy skroni, puść w ruch tą ruletkę
[01:08.96] Gdybym miał pistolet dawno strzeliłbym już sobie w głowę
[01:12.60] Złap tą metaforę, pójdźmy dalej trochę
[01:14.48] Stolik, obok życie jak pieprzony poker
[01:18.99] Kto zgarnie tą flotę, kto rozbije bank
[01:22.61] Być jak John Malkovich, być jak Donald Trump
[01:25.37] Na szali wszystko co miałem i będę miał
[01:27.10] Kto odwróci pierwszy wzrok, czyj runie plan
[01:30.75] To zimny świat, jedynie łzy tu parzą
[01:33.44] Na policzkach ciekły azot
[01:37.05] Człowieka to wewnętrznie niszczy
[01:38.57] Na co dzień w cztery oczy, twarz pokerzysty
[01:40.37] Fałszywe mordy, które były ze mną
[01:43.94] Dziś ich uprzejmość jest dla mnie obelgą
[01:46.67] Kto jest kto, kto szczery, kto hipokryta
[01:48.87] Komu każde słowo jak piasek w zębach zgrzyta
[01:51.58] Uciekasz, bierzesz rozbieg, skaczesz ze skały
[01:53.33] Modlisz się w duchu by anioły Cię złapały
[01:56.03] Znów zabijasz swego Boga, kryzys wiary
[01:58.88] Są rzeczy nad którymi nie mamy władzy
[02:02.56] Nie oglądaj się, trujący jak bluszcz
[02:05.22] Ludzkich uczuć mur, spycha Cię w dół
[02:08.07] Serce pęka w pół, ból, pierdol to, biegnij
[02:23.32] Teraz wgryź się porządnie ale przełykaj po trochu.
[02:25.16] Mdły sok i miąższ strutego owocu
[02:27.80] Smak spłynie na wargi bukiet pogardy
[02:30.57] Czujesz tą chemię nadpsutych przyjaźni
[02:33.33] Niejedna akuszerka straciła do nas serce
[02:36.06] Gdy odbiera poród załamuje ręce
[02:37.86] Jutro będzie lepiej, niech tylko minie noc ta
[02:40.61] To filozofia dobra dla małego chłopca
[02:44.29] Proszę mnie zostaw ze samym sobą
[02:46.03] Rozgrzebany rozdział chce złożyć na nowo
[02:49.22] Mam już odpuścić czy dobrać w Black Jack'u
[02:52.07] Podjąć ryzyko, zapomnieć o pechu
[02:54.72] Pierdolnąć drzwiami, stamtąd się wynieść
[02:56.53] Uciec duszą, chociaż bez grosza przy niej
[02:59.24] Ludzie zawsze widzą to co chcą widzieć
[03:01.93] Znów się stoczyłeś z powrotem pijesz
[03:04.69] To obca ziemia, jesteś jak wróg
[03:07.39] Najchętniej by Cię zamknęli, wyrzucili klucz
[03:10.09] Zaciśnij zęby, sam niczego nie zmienisz
[03:11.96] Uśmiechnij się, ręce schowaj do kieszeni
[03:17.36] Nie oglądaj się, trujący jak bluszcz
[03:21.83] Ludzkich uczuć mur, spycha Cię w dół
[03:23.64] Serce pęka w pół, ból, pierdol to, biegnij
[03:39.94] Ludzie się karmią tym co Ci nie wyszło
[03:42.72] I smucą tym co Ci się udało
[03:44.57] Zauważyłeś?
[03:46.38] Te twarze na które już nie możesz patrzeć
[03:49.00] Zawinąłbyś się od tego gdzieś daleko
[03:50.84] Przynajmniej na chwilę, ale to jest życie
[03:53.50] Nie zerwiesz się, nie na długo
[03:55.37] Musisz inaczej szukać przed tym syfem schronienia
[04:00.06] Nie oglądaj się, trujący jak bluszcz
[04:02.77] Ludzkich uczuć mur, spycha Cię w dół
[04:05.57] Serce pęka w pół, ból, pierdol to, biegnij
[04:22.73]