Home 🎬 Bollywood 🎵 Pakistani 🎤 English Pop

Herbata z kokainą

👤 Koniec Świata 🎼 Durny ⏱️ 3:50
🎵 1674 characters
⏱️ 3:50 duration
🆔 ID: 13425087

📜 Lyrics

Nie jest ważne to, jaki dzisiaj jest dzień
Z pamięci odmawiasz treść, różaniec z najcięższych łez
Betonowa mgła, szara szaruga szura butami o krawędź dnia
Jesteśmy chorzy na kicz, dezinformacyjny syf
Na kłamstwa wieczne jak mit, na krzywo wrośnięty krzyż
Nieudolny byt, zamknięte szlaki na szczyt
Wszystko zamienia się w nic

Patrzę jak sobie piją herbatę z kokainą
Jak z nosa leci im śnieg
Słyszę jak dzwony biją i jak znów święta idą
W tłoku spoconych serc

Zwęglonej zimy smród wywlókł mnie z mieszkania
Na rozstaje ślepych dróg, wytarłem z kurtki swojej brud
Po drodze księżyc grał mi pieśń
O tym czego nie dam rady sam już nieść
Często opieram się o już gasnący mój cień
Zaciskam dłonie w pięść i Ciebie też trzymam część
Myśli skraplają się w pot, sierpem o sеrce, o młot
Zawsze tu będę o krok

Patrzę jak sobie piją hеrbatę z kokainą
Jak z nosa leci im śnieg
Słyszę jak dzwony biją i jak znów święta idą
W tłoku spoconych serc

Jesteśmy jak kwaśny deszcz, wsiąkamy w zatrutą pleśń
Biegniemy tam, gdzie jest ból, gdzie samotności jest tłum
Zostawiam łóżko za dnia niepościelone jak ja
Zabieram to co się da
Już tłuszczem skleił się mrok, stary olej i pot
Szukamy tajemnych przejść w duszach umarłych już miejsc
Betonowa mgła, szara szaruga szura butami o krawędź dnia
I niech się żmije wiją na szyi serpentyną
Jak pełza spłoszony deszcz
Tam jedzą i się ślinią, kebaba z pępowiną resztek śmieci i łez

Patrzę jak sobie piją herbatę z kokainą
Jak z nosa leci im śnieg
Słyszę jak dzwony biją i jak znów święta idą
W tłoku spoconych serc

⏱️ Synced Lyrics

[00:10.58] Nie jest ważne to, jaki dzisiaj jest dzień
[00:14.20] Z pamięci odmawiasz treść, różaniec z najcięższych łez
[00:18.80] Betonowa mgła, szara szaruga szura butami o krawędź dnia
[00:26.46] Jesteśmy chorzy na kicz, dezinformacyjny syf
[00:30.43] Na kłamstwa wieczne jak mit, na krzywo wrośnięty krzyż
[00:34.66] Nieudolny byt, zamknięte szlaki na szczyt
[00:38.62] Wszystko zamienia się w nic
[00:42.35] Patrzę jak sobie piją herbatę z kokainą
[00:46.35] Jak z nosa leci im śnieg
[00:50.38] Słyszę jak dzwony biją i jak znów święta idą
[00:54.27] W tłoku spoconych serc
[00:56.71]
[01:14.26] Zwęglonej zimy smród wywlókł mnie z mieszkania
[01:18.17] Na rozstaje ślepych dróg, wytarłem z kurtki swojej brud
[01:22.46] Po drodze księżyc grał mi pieśń
[01:24.52] O tym czego nie dam rady sam już nieść
[01:30.61] Często opieram się o już gasnący mój cień
[01:34.65] Zaciskam dłonie w pięść i Ciebie też trzymam część
[01:38.34] Myśli skraplają się w pot, sierpem o sеrce, o młot
[01:42.38] Zawsze tu będę o krok
[01:46.65] Patrzę jak sobie piją hеrbatę z kokainą
[01:50.29] Jak z nosa leci im śnieg
[01:54.42] Słyszę jak dzwony biją i jak znów święta idą
[01:58.18] W tłoku spoconych serc
[02:00.80]
[02:18.33] Jesteśmy jak kwaśny deszcz, wsiąkamy w zatrutą pleśń
[02:22.68] Biegniemy tam, gdzie jest ból, gdzie samotności jest tłum
[02:26.35] Zostawiam łóżko za dnia niepościelone jak ja
[02:30.53] Zabieram to co się da
[02:34.57] Już tłuszczem skleił się mrok, stary olej i pot
[02:38.47] Szukamy tajemnych przejść w duszach umarłych już miejsc
[02:42.66] Betonowa mgła, szara szaruga szura butami o krawędź dnia
[02:50.46] I niech się żmije wiją na szyi serpentyną
[02:54.36] Jak pełza spłoszony deszcz
[02:58.55] Tam jedzą i się ślinią, kebaba z pępowiną resztek śmieci i łez
[03:06.46] Patrzę jak sobie piją herbatę z kokainą
[03:10.42] Jak z nosa leci im śnieg
[03:14.49] Słyszę jak dzwony biją i jak znów święta idą
[03:18.33] W tłoku spoconych serc
[03:20.75]

⭐ Rate These Lyrics

Average: 0.0/5 • 0 ratings