Home 🎬 Bollywood 🎵 Pakistani 🎤 English Pop

Zepsuty

👤 Bonson 🎼 Królu Złoty ⏱️ 3:14
🎵 2688 characters
⏱️ 3:14 duration
🆔 ID: 13554468

📜 Lyrics

Będą wskazywać nas palcem
Będą pluć i będą patrzeć
Będą mówić, że zawiodłem ich jak nikt
I nic nie znaczy, że co dla mnie
Było, kurwa, takie ważne
Kończy zawsze pod podeszwą twoich Fil
I już wiem, że to ich film
To nie moje story w nim
Stoję z tyłu z dobrą miną do ich gry
I gdy nawet boli świt
To nieważne, co bym śnił
Skończy zawsze pod podeszwą twoich Fil

Żegnam córkę pod przedszkolem
Chwilę patrzę jak zamyka drzwi i znów się trochę boję
Że zawiodę i że stracę je przez jakiś wstyd
Że nie umiem być kim chciałbym, kim chciałabyś
Chciałbym być dla nich bohaterem, ideałem
I nie skończyć sam jak palec
Bo uciekłem gdy się bałem
Stanąć oko w oko z prawdą o mnie
Bo w lustrze widzę diabła klejąc banknot z nozdrzem
Mówić o tym niewygodnie
A co dopiero mówić o tym przez tygodnie
Miesiące i lata pisać o tym album trzeci
Nie zrozumiesz takich jak my jak ci terapeuci
Którzy powiedzieli, że nie ma powodów by się martwić
I to na tyle z tej terapii
Pierdolić wypis z izby przyjęć pisany po nocy
Ilu jeszcze takim jak ja odmówiliście pomocy?

Będą wskazywać nas palcem
Będą pluć i będą patrzeć
Będą mówić, że zawiodłem ich jak nikt
I nic nie znaczy, że co dla mnie
Było, kurwa, takie ważne
Kończy zawsze pod podeszwą twoich Fil
I już wiem, że to ich film
To nie moje story w nim
Stoję z tyłu z dobrą miną do ich gry
I gdy nawet boli świt
To nieważne, co bym śnił
Skończy zawsze pod podeszwą twoich Fil

W telefonie znowu sms:
"Który to już dzień? Gdzie żeś jest?"
Znowu ten drugi we mnie bierze ster
I wie że, chcę by to był żart
I nikt nie śmieje się
Tęsknie czasem za tym zwykłym dniem
Wstać i zjeść śniadanie, nie czuć presji, być kim chcę
Nie udawać, że się trzymam, jak co drugi z was
I się nie bać, że się znów może powtórzyć Gdańsk
Gdyby nie ty i Gedz w tamtym roku
Glamrap pisałby o jeszcze jednym nekrologu
I to słabe gdy jeden z ratowników
Wiesz tak patrzył na mnie, mówiąc:
"Bonson wyjazd z parapetu, przegadajmy sprawę"
Dla was wszystkich to jest czarno-białe
"Chcesz się zabić? Chuj ci w dupę leszczu, skacz, no dalej"
Chcesz się zabić, zaćpać, jeszcze ci przywiozą towar
I skończysz na ich story przed przyjazdem pogotowia

Będą wskazywać nas palcem
Będą pluć i będą patrzeć
Będą mówić, że zawiodłem ich jak nikt
I nic nie znaczy, że co dla mnie
Było, kurwa, takie ważne
Kończy zawsze pod podeszwą twoich Fil
I już wiem, że to ich film
To nie moje story w nim
Stoję z tyłu z dobrą miną do ich gry
I gdy nawet boli świt
To nieważne, co bym śnił
Skończy zawsze pod podeszwą twoich Fil

⏱️ Synced Lyrics

[00:22.55] Będą wskazywać nas palcem
[00:24.16] Będą pluć i będą patrzeć
[00:25.51] Będą mówić, że zawiodłem ich jak nikt
[00:28.25] I nic nie znaczy, że co dla mnie
[00:29.65] Było, kurwa, takie ważne
[00:31.13] Kończy zawsze pod podeszwą twoich Fil
[00:33.98] I już wiem, że to ich film
[00:35.34] To nie moje story w nim
[00:36.69] Stoję z tyłu z dobrą miną do ich gry
[00:38.72] I gdy nawet boli świt
[00:40.74] To nieważne, co bym śnił
[00:42.18] Skończy zawsze pod podeszwą twoich Fil
[00:45.15] Żegnam córkę pod przedszkolem
[00:46.23] Chwilę patrzę jak zamyka drzwi i znów się trochę boję
[00:49.03] Że zawiodę i że stracę je przez jakiś wstyd
[00:52.18] Że nie umiem być kim chciałbym, kim chciałabyś
[00:55.25] Chciałbym być dla nich bohaterem, ideałem
[00:58.15] I nie skończyć sam jak palec
[00:59.57] Bo uciekłem gdy się bałem
[01:00.82] Stanąć oko w oko z prawdą o mnie
[01:03.21] Bo w lustrze widzę diabła klejąc banknot z nozdrzem
[01:06.11] Mówić o tym niewygodnie
[01:08.44] A co dopiero mówić o tym przez tygodnie
[01:11.27] Miesiące i lata pisać o tym album trzeci
[01:13.82] Nie zrozumiesz takich jak my jak ci terapeuci
[01:16.62] Którzy powiedzieli, że nie ma powodów by się martwić
[01:18.94] I to na tyle z tej terapii
[01:22.61] Pierdolić wypis z izby przyjęć pisany po nocy
[01:24.87] Ilu jeszcze takim jak ja odmówiliście pomocy?
[01:28.12] Będą wskazywać nas palcem
[01:30.43] Będą pluć i będą patrzeć
[01:31.63] Będą mówić, że zawiodłem ich jak nikt
[01:34.78] I nic nie znaczy, że co dla mnie
[01:35.95] Było, kurwa, takie ważne
[01:37.29] Kończy zawsze pod podeszwą twoich Fil
[01:40.04] I już wiem, że to ich film
[01:41.29] To nie moje story w nim
[01:42.77] Stoję z tyłu z dobrą miną do ich gry
[01:45.38] I gdy nawet boli świt
[01:46.68] To nieważne, co bym śnił
[01:47.80] Skończy zawsze pod podeszwą twoich Fil
[01:51.23] W telefonie znowu sms:
[01:52.37] "Który to już dzień? Gdzie żeś jest?"
[01:55.86] Znowu ten drugi we mnie bierze ster
[01:58.16] I wie że, chcę by to był żart
[02:00.11] I nikt nie śmieje się
[02:01.34] Tęsknie czasem za tym zwykłym dniem
[02:03.82] Wstać i zjeść śniadanie, nie czuć presji, być kim chcę
[02:06.77] Nie udawać, że się trzymam, jak co drugi z was
[02:09.31] I się nie bać, że się znów może powtórzyć Gdańsk
[02:12.36] Gdyby nie ty i Gedz w tamtym roku
[02:15.08] Glamrap pisałby o jeszcze jednym nekrologu
[02:17.23] I to słabe gdy jeden z ratowników
[02:19.20] Wiesz tak patrzył na mnie, mówiąc:
[02:20.85] "Bonson wyjazd z parapetu, przegadajmy sprawę"
[02:23.06] Dla was wszystkich to jest czarno-białe
[02:25.81] "Chcesz się zabić? Chuj ci w dupę leszczu, skacz, no dalej"
[02:28.58] Chcesz się zabić, zaćpać, jeszcze ci przywiozą towar
[02:31.37] I skończysz na ich story przed przyjazdem pogotowia
[02:34.29] Będą wskazywać nas palcem
[02:36.31] Będą pluć i będą patrzeć
[02:37.80] Będą mówić, że zawiodłem ich jak nikt
[02:40.82] I nic nie znaczy, że co dla mnie
[02:42.29] Było, kurwa, takie ważne
[02:43.47] Kończy zawsze pod podeszwą twoich Fil
[02:45.82] I już wiem, że to ich film
[02:47.53] To nie moje story w nim
[02:48.95] Stoję z tyłu z dobrą miną do ich gry
[02:51.60] I gdy nawet boli świt
[02:53.01] To nieważne, co bym śnił
[02:54.44] Skończy zawsze pod podeszwą twoich Fil
[02:58.10]

⭐ Rate These Lyrics

Average: 0.0/5 • 0 ratings