Home 🎬 Bollywood 🎵 Pakistani 🎤 English Pop

Pauza

👤 HuczuHucz 🎼 Gdzie Wasze Ciała Porzucone ⏱️ 4:25
🎵 3369 characters
⏱️ 4:25 duration
🆔 ID: 13893639

📜 Lyrics

Migały światła alarmów w autach
Noc jak noc, noc jak inna, noc jak każda
Tak niewinna, jak straszna
To odpowiednie tło dla historii z tej biednej części miasta
On trzaskał drzwiami jak przeciąg
Gdy wychodził wieczorem i wracał tuż przed trzecią co dzień
Co jest powodem nie mówił dzieciom
I oszukując żonę alkoholem smutki lecząc
Ona zostawała sama
Nie przed telewizorem, ale lustrem, oglądając dramat
Nie chciała widzieć szczęścia na ekranach
Po przejściach siedziała i wyczekiwała rana
Ale tej nocy on nie wrócił o trzeciej
Pewnie zachlał albo poszedł znów przelecieć jakąś dziwkę
Życie z nim było tak przykre
Ile by dała, by to było jedno z permanentnych zniknięć...

Nic nie jest takie, jakie mogło się wydawać
Czy to już koniec?
Jeszcze jedna szansa...
To tylko życie
Nie zatrzyma go pauza.

Czuć było tylko zapach drewna
I zakurzonych książek na komunistycznych meblach
Od wesela mija pięć lat, on...
Przestał kochać ją w momencie, gdy urodził jej się bękart
Złość, nic nie rozłączy ich do śmierci
Mówili, a konflikty wciąż rozwiązywały pięści
Słońce zgasło od łez
A i tak chodziła w ciemnych okularach, nawet w deszcz
Ona złapana w pułapkę strachu
Nie tylko wzrokiem chciała dotykać krawędzi dachu
On poszedł na dworzec koło czwartej
Z pociągiem jak ze swoim związkiem w dupie miał relacje
I tak destynację obrał jedną-piekło
I dziś kurwa wiedział to na pewno
Bo tego życia dłużej już nie może trawić
Nie znienawidził miłości, tylko pokochał nienawiść...

Nic nie jest takie, jakie mogło się wydawać
Czy to już koniec?
Jeszcze jedna szansa...
To tylko życie
Nie zatrzyma go pauza.

Cisza porannych godzin, jeszcze przed wschodem
Chłód ich serc już emocje pokrył lodem
Może w tę noc odejdzie mimochodem
Boże, niech twój syn choć zamieni wino w wodę
Boże, to jej modlitwy treść niezmienna
I chciała odejść wiedząc, że Bóg to najwyższy sędzia
I ma kodeks i skazuje według własnych zasad
Wszystkich na śmierć, ale w różnych zawiasach
On siedział na peronie jeszcze
Miał roztrzęsione dłonie zroszone porannym deszczem
Patrzył na świat i żegnał się już z tym obrazkiem
Wiedział, że ona nie przyjdzie mu na wieko sypnąć piaskiem
Woń metalowych torów bliżej nozdrza
Pociąg na Toruń nie wie, że go dzisiaj spotka rozpacz
Lecz wypowiedział słowa klęcząc
Wybaczyć, to zakochać się w ostatni dzień przed śmiercią...

Nic nie jest takie, jakie mogło się wydawać
Czy to już koniec?
Jeszcze jedna szansa...
To tylko życie
Nie zatrzyma go pauza.

Stary kościół na peryferiach
Ona chodziła tam, a on nie mógł się tam zebrać nigdy...
Bo wolał litry i chlać denaturat
W układzie konflikty i krył je w tabernakulach
Świt, wybiła ósma
Koleje losu odnalazły sposób, żeby pokazać mu bóstwa
Pokaleczone skronie, zimny wiatr podmuchem muskał
Przyszedł pod kościół z odciskiem szyn na ustach
I choć nie znał strof pacierza
Przepraszał za ten czas, który litrami odmierzał
Ona nad ranem wreszcie spokojnie zasnęła
Z myślą, że nie wróci, albo, że coś go pozmienia
Nie wie jak wychodził wczoraj
Że głowę miał na torach nie wiedziała
I, że był przeprosić Boga
Przed trzecią najebany trzasnął drzwiami
Wtem, budząc ją zamienił w koszmar jej najpiękniejszy sen...

⏱️ Synced Lyrics

[00:09.96] Migały światła alarmów w autach
[00:11.76] Noc jak noc, noc jak inna, noc jak każda
[00:15.37] Tak niewinna, jak straszna
[00:17.15] To odpowiednie tło dla historii z tej biednej części miasta
[00:20.78] On trzaskał drzwiami jak przeciąg
[00:22.62] Gdy wychodził wieczorem i wracał tuż przed trzecią co dzień
[00:26.22] Co jest powodem nie mówił dzieciom
[00:28.06] I oszukując żonę alkoholem smutki lecząc
[00:30.76] Ona zostawała sama
[00:32.55] Nie przed telewizorem, ale lustrem, oglądając dramat
[00:36.21] Nie chciała widzieć szczęścia na ekranach
[00:38.94] Po przejściach siedziała i wyczekiwała rana
[00:42.53] Ale tej nocy on nie wrócił o trzeciej
[00:44.37] Pewnie zachlał albo poszedł znów przelecieć jakąś dziwkę
[00:47.05] Życie z nim było tak przykre
[00:48.94] Ile by dała, by to było jedno z permanentnych zniknięć...
[00:54.36] Nic nie jest takie, jakie mogło się wydawać
[00:57.08] Czy to już koniec?
[00:59.77] Jeszcze jedna szansa...
[01:02.45] To tylko życie
[01:06.13] Nie zatrzyma go pauza.
[01:12.45] Czuć było tylko zapach drewna
[01:15.15] I zakurzonych książek na komunistycznych meblach
[01:17.94] Od wesela mija pięć lat, on...
[01:19.72] Przestał kochać ją w momencie, gdy urodził jej się bękart
[01:23.35] Złość, nic nie rozłączy ich do śmierci
[01:26.06] Mówili, a konflikty wciąż rozwiązywały pięści
[01:28.77] Słońce zgasło od łez
[01:30.57] A i tak chodziła w ciemnych okularach, nawet w deszcz
[01:33.35] Ona złapana w pułapkę strachu
[01:36.02] Nie tylko wzrokiem chciała dotykać krawędzi dachu
[01:38.72] On poszedł na dworzec koło czwartej
[01:41.44] Z pociągiem jak ze swoim związkiem w dupie miał relacje
[01:44.18] I tak destynację obrał jedną-piekło
[01:46.92] I dziś kurwa wiedział to na pewno
[01:49.61] Bo tego życia dłużej już nie może trawić
[01:51.43] Nie znienawidził miłości, tylko pokochał nienawiść...
[01:54.14] Nic nie jest takie, jakie mogło się wydawać
[01:59.58] Czy to już koniec?
[02:02.34] Jeszcze jedna szansa...
[02:05.04] To tylko życie
[02:06.86] Nie zatrzyma go pauza.
[02:14.96] Cisza porannych godzin, jeszcze przed wschodem
[02:17.68] Chłód ich serc już emocje pokrył lodem
[02:20.44] Może w tę noc odejdzie mimochodem
[02:23.14] Boże, niech twój syn choć zamieni wino w wodę
[02:24.94] Boże, to jej modlitwy treść niezmienna
[02:27.65] I chciała odejść wiedząc, że Bóg to najwyższy sędzia
[02:31.26] I ma kodeks i skazuje według własnych zasad
[02:33.05] Wszystkich na śmierć, ale w różnych zawiasach
[02:36.68] On siedział na peronie jeszcze
[02:38.54] Miał roztrzęsione dłonie zroszone porannym deszczem
[02:41.22] Patrzył na świat i żegnał się już z tym obrazkiem
[02:43.96] Wiedział, że ona nie przyjdzie mu na wieko sypnąć piaskiem
[02:46.65] Woń metalowych torów bliżej nozdrza
[02:49.35] Pociąg na Toruń nie wie, że go dzisiaj spotka rozpacz
[02:53.03] Lecz wypowiedział słowa klęcząc
[02:53.91] Wybaczyć, to zakochać się w ostatni dzień przed śmiercią...
[02:56.66] Nic nie jest takie, jakie mogło się wydawać
[03:02.08] Czy to już koniec?
[03:06.65] Jeszcze jedna szansa...
[03:07.56] To tylko życie
[03:11.14] Nie zatrzyma go pauza.
[03:18.42] Stary kościół na peryferiach
[03:20.19] Ona chodziła tam, a on nie mógł się tam zebrać nigdy...
[03:23.85] Bo wolał litry i chlać denaturat
[03:25.64] W układzie konflikty i krył je w tabernakulach
[03:28.33] Świt, wybiła ósma
[03:29.28] Koleje losu odnalazły sposób, żeby pokazać mu bóstwa
[03:32.85] Pokaleczone skronie, zimny wiatr podmuchem muskał
[03:35.59] Przyszedł pod kościół z odciskiem szyn na ustach
[03:38.34] I choć nie znał strof pacierza
[03:41.04] Przepraszał za ten czas, który litrami odmierzał
[03:43.74] Ona nad ranem wreszcie spokojnie zasnęła
[03:46.45] Z myślą, że nie wróci, albo, że coś go pozmienia
[03:49.20] Nie wie jak wychodził wczoraj
[03:51.04] Że głowę miał na torach nie wiedziała
[03:52.84] I, że był przeprosić Boga
[03:53.73] Przed trzecią najebany trzasnął drzwiami
[03:56.43] Wtem, budząc ją zamienił w koszmar jej najpiękniejszy sen...
[04:09.86]

⭐ Rate These Lyrics

Average: 0.0/5 • 0 ratings