Home 🎬 Bollywood 🎵 Pakistani 🎤 English Pop

Szczur we mgle

👤 K. Rime 🎼 Krime Story ⏱️ 4:09
🎵 3191 characters
⏱️ 4:09 duration
🆔 ID: 13905996

📜 Lyrics

Czym by było moje życie bez kokainowej ścieżki?
Może szczęściem
Czym by było moje życie gdybym ciągle z niego nie kpił?
Zmienił podejście
Ile bym dał by wszystko nagle było proste tak?
Znowu być dzieckiem
Ile bym dał by nasze istnienia złączyć mostem, brat?
Życie i więcej

Czym by było moje życie bez kokainowej ścieżki?
Może szczęściem
Czym by było moje życie gdybym ciągle z niego nie kpił?
Zmienił podejście
Ile bym dał by wszystko nagle było proste tak?
Znowu być dzieckiem
Ile bym dał by nasze istnienia złączyć mostem, brat?
Życie i więcej

Skulony jak noworodek, prenatalna próżnia ciemna
To nie słońce mnie przenika, mrok jak promienie rentgena
Zło wyłazi jak egzema i szpeci wszystko co piękne
Na drodze do piekieł jadę po ostatnią udrękę
Tu nie jest pusto, szpila godzi w me lędźwie
To martwe towarzystwo w bagażniku ze mną jedzie
S-Karawana wolno wiezie mnie w odludne miejsce

Czeka na mnie wajcha, do uścisku już wyciąga ręce
Nigdy nie klęknę, co za kłamliwe frazy
Ile razy tak bredziłem, dzisiaj padłbym do stóp czarnej damy
W życiu błądziłem zamiast płynąc, chyba już za późno
W labiryncie zabłądziłem, na mój widok pęka lustro
Zszarzało płótno, kiedy zblakły kolory
Kiedy dziecięce wspomnienia porzarły złe potwory
Nagle wracają do mnie te mentalne fotografie
Już za późno, błędów cofnąć nie potrafię

Czym by było moje życie bez kokainowej ścieżki?
Może szczęściem
Czym by było moje życie gdybym ciągle z niego nie kpił?
Zmienił podejście
Ile bym dał by wszystko nagle było proste tak?
Znowu być dzieckiem
Ile bym dał by nasze istnienia złączyć mostem, brat?
Życie i więcej

Błąkam się bez celu niczym niespokojne duchy
Uwięzione przez ten padół, blokując wędrówkę duszy
Czy me ciało kryje więcej skorup niż matrioszka
Na ciele nie stygmaty, tylko blizny, kara boska
Ból się pojawił, został, z mrokiem zawiązał supeł

Jeśli istniej Bóg, chyba ma mnie za kukłę
Marzenia stłukłem, chyba były za kruche
Kolejny kopie dół, nie na fundament tylko trumnę
Nie spałem całą noc, a może śnie na jawie
Gonitwa myśli, pędzą jak F-16
Nie mam już naście lat, gdy pogrążony w zabawie
Kowboje czy Indianie, to nie ketchup ja naprawdę krwawię
Życie jak znamię, pogłębia ranę, grzebie palcem
Myślałem znam je, a stałem się niewiernym Tomaszem
Nad sobą płaczę, a sądziłem ze wylałem łzy
Przelał się kielich, policzone moje dni

Czym by było moje życie bez kokainowej ścieżki?
Może szczęściem
Czym by było moje życie gdybym ciągle z niego nie kpił?
Zmienił podejście
Ile bym dał by wszystko nagle było proste tak?
Znowu być dzieckiem
Ile bym dał by nasze istnienia złączyć mostem, brat?
Życie i więcej

Poranne słońce kłuje zmęczone oczy
Jakbym był wampirem, przepitym krwią, stworzeniem nocnym
Z wybroczyn płyną łzy, a sądziłem, że tam susza
Samobójczy rękoczyn los na mnie wymusza
Mój czas się skończył, w ustach spoczywa stal
Już grają marsz żałobny, czekam na komendę, "Pal!"
Zamykam oczy, wreszcie odpocznę
Szczur we mgle, PS. Nie przychodź na mój pogrzeb

⏱️ Synced Lyrics

[00:23.14] Czym by było moje życie bez kokainowej ścieżki?
[00:27.67] Może szczęściem
[00:28.97] Czym by było moje życie gdybym ciągle z niego nie kpił?
[00:33.39] Zmienił podejście
[00:35.13] Ile bym dał by wszystko nagle było proste tak?
[00:39.63] Znowu być dzieckiem
[00:41.08] Ile bym dał by nasze istnienia złączyć mostem, brat?
[00:45.26] Życie i więcej
[00:47.22] Czym by było moje życie bez kokainowej ścieżki?
[00:51.57] Może szczęściem
[00:53.22] Czym by było moje życie gdybym ciągle z niego nie kpił?
[00:57.46] Zmienił podejście
[00:59.20] Ile bym dał by wszystko nagle było proste tak?
[01:03.57] Znowu być dzieckiem
[01:05.43] Ile bym dał by nasze istnienia złączyć mostem, brat?
[01:09.56] Życie i więcej
[01:11.26] Skulony jak noworodek, prenatalna próżnia ciemna
[01:14.51] To nie słońce mnie przenika, mrok jak promienie rentgena
[01:17.49] Zło wyłazi jak egzema i szpeci wszystko co piękne
[01:20.53] Na drodze do piekieł jadę po ostatnią udrękę
[01:23.72] Tu nie jest pusto, szpila godzi w me lędźwie
[01:26.47] To martwe towarzystwo w bagażniku ze mną jedzie
[01:29.12] S-Karawana wolno wiezie mnie w odludne miejsce
[01:32.13] Czeka na mnie wajcha, do uścisku już wyciąga ręce
[01:35.64] Nigdy nie klęknę, co za kłamliwe frazy
[01:38.23] Ile razy tak bredziłem, dzisiaj padłbym do stóp czarnej damy
[01:41.69] W życiu błądziłem zamiast płynąc, chyba już za późno
[01:45.19] W labiryncie zabłądziłem, na mój widok pęka lustro
[01:47.99] Zszarzało płótno, kiedy zblakły kolory
[01:50.26] Kiedy dziecięce wspomnienia porzarły złe potwory
[01:53.76] Nagle wracają do mnie te mentalne fotografie
[01:56.13] Już za późno, błędów cofnąć nie potrafię
[01:59.54] Czym by było moje życie bez kokainowej ścieżki?
[02:03.44] Może szczęściem
[02:05.52] Czym by było moje życie gdybym ciągle z niego nie kpił?
[02:09.47] Zmienił podejście
[02:11.58] Ile bym dał by wszystko nagle było proste tak?
[02:15.61] Znowu być dzieckiem
[02:17.34] Ile bym dał by nasze istnienia złączyć mostem, brat?
[02:21.90] Życie i więcej
[02:23.68] Błąkam się bez celu niczym niespokojne duchy
[02:26.56] Uwięzione przez ten padół, blokując wędrówkę duszy
[02:29.67] Czy me ciało kryje więcej skorup niż matrioszka
[02:32.98] Na ciele nie stygmaty, tylko blizny, kara boska
[02:36.03] Ból się pojawił, został, z mrokiem zawiązał supeł
[02:39.00] Jeśli istniej Bóg, chyba ma mnie za kukłę
[02:42.03] Marzenia stłukłem, chyba były za kruche
[02:44.60] Kolejny kopie dół, nie na fundament tylko trumnę
[02:47.82] Nie spałem całą noc, a może śnie na jawie
[02:50.93] Gonitwa myśli, pędzą jak F-16
[02:53.84] Nie mam już naście lat, gdy pogrążony w zabawie
[02:56.54] Kowboje czy Indianie, to nie ketchup ja naprawdę krwawię
[02:59.81] Życie jak znamię, pogłębia ranę, grzebie palcem
[03:03.06] Myślałem znam je, a stałem się niewiernym Tomaszem
[03:06.08] Nad sobą płaczę, a sądziłem ze wylałem łzy
[03:09.06] Przelał się kielich, policzone moje dni
[03:11.79] Czym by było moje życie bez kokainowej ścieżki?
[03:15.17] Może szczęściem
[03:17.45] Czym by było moje życie gdybym ciągle z niego nie kpił?
[03:21.18] Zmienił podejście
[03:23.54] Ile bym dał by wszystko nagle było proste tak?
[03:27.32] Znowu być dzieckiem
[03:29.52] Ile bym dał by nasze istnienia złączyć mostem, brat?
[03:33.18] Życie i więcej
[03:35.67] Poranne słońce kłuje zmęczone oczy
[03:38.64] Jakbym był wampirem, przepitym krwią, stworzeniem nocnym
[03:41.56] Z wybroczyn płyną łzy, a sądziłem, że tam susza
[03:44.35] Samobójczy rękoczyn los na mnie wymusza
[03:47.74] Mój czas się skończył, w ustach spoczywa stal
[03:50.60] Już grają marsz żałobny, czekam na komendę, "Pal!"
[03:53.76] Zamykam oczy, wreszcie odpocznę
[03:56.71] Szczur we mgle, PS. Nie przychodź na mój pogrzeb
[04:00.17]

⭐ Rate These Lyrics

Average: 0.0/5 • 0 ratings