Tak na koniec
🎵 2508 characters
⏱️ 3:11 duration
🆔 ID: 13965949
📜 Lyrics
Postaraj się to poczuć
To czego nie zrozumiesz wyczytasz z moich oczu
Doceniam to gdzie jestem i gaszę tu jak peta
Tych wszystkich hipokrytów co grzebią w moich grzechach
Zapadaj w letarg ten rap jest niczym azbest
Mam pierdolony żal chcę by to było jasne
Chciałbym odpuścić lecz kurwa nie potrafię
Jak dobrze że tak łatwo mój ból przejmuje papier
Ten numer to nie zbrodnia
Iskra mnie nie ogrzeje ja potrzebuję ognia
I jeśli będzie trzeba z premedytacją zranię
I szkoda że tak żywa ta dawnych czasów pamięć
Dziś niemal sam z tym pierdolonym bólem
Poczujesz tego wydźwięk wkładając moją skórę
Są rzeczy które traktuje tu jak spowiedź
I piszę to od serca nie wysługując Bogiem
Chada WGW ciągle wierzę w cel jaki sobie wyznaczyłem
Tu nikt ani nic nie jest w stanie zepchnąć mnie z wybranej drogi
Dzisiaj potrafię walczyć już poza horyzont
Ty mówisz "Przecież dobrze wiesz jak było"
To kurwa jakieś kpiny
Nie zbudujesz kapitału na moim poczuciu winy
Ej skurwysyny ten niepokoju sprawca
Przychodzi do was we śnie zabiera wszystko w zastaw
Nie ma problemu sam daje sobie radę (co)
Nie ma co jak kurwa własnego syna zawieść
Wkręcony w tryby gniewu
Piszę to po godzinach
To kwintesencja prawdy gorzka jak kokaina
Surowy klimat i w piękne za nadobne
Te wszystkie sprawy w sądach to wyłącznie mój problem
Ciągle do przodu mój Anioł Stróż mnie wspomógł
Nie powiem żebym nie chciał dorastać w innym domu
O nic nie pytam bo kurwa wiem niestety
Że życie po omacku też ma swoje zalety
Pazerność chciwość tu nie ma na to leku
Tak już jest jak hajs zmienia kolejność priorytetów
Teraz już wiem co jest dla mnie najcenniejsze
Nie ulegam wpływom nie tracę pewności siebie
Chada WGW wciąż tą samą prawdą tak
Zaklinam się na Boga
Cały czas czuje brat jakbym piął się po schodach
Jedna bliska osoba przemilczę ciepłe słowa
Zamiast podać mi dłoń poszła mnie wymeldować
Ziomuś o czym tu mowa? To jest miłość matczyna
Słuchaj teraz to głos twego młodszego syna
No i chuj że przeklinam i że nie jestem święty
Tak czy siak nie polegnę w walce na argumenty
Mówię o tym co boli i cholernie uwiera
Bo zabrakło cię wtedy kiedy twój syn umierał
Wychowałaś złodzieja dla mnie to żaden wstyd
Gorsza lipa to teraz w tempo nie wejść w ten bit
Ulica mnie chowała
Robisz wszystko wbrew temu co mi kiedyś wpajałaś
Człowiek błędy popełnia i ma prawo odwetu
Jeszcze znajdzie się taki co ci zrobi na przekór
To czego nie zrozumiesz wyczytasz z moich oczu
Doceniam to gdzie jestem i gaszę tu jak peta
Tych wszystkich hipokrytów co grzebią w moich grzechach
Zapadaj w letarg ten rap jest niczym azbest
Mam pierdolony żal chcę by to było jasne
Chciałbym odpuścić lecz kurwa nie potrafię
Jak dobrze że tak łatwo mój ból przejmuje papier
Ten numer to nie zbrodnia
Iskra mnie nie ogrzeje ja potrzebuję ognia
I jeśli będzie trzeba z premedytacją zranię
I szkoda że tak żywa ta dawnych czasów pamięć
Dziś niemal sam z tym pierdolonym bólem
Poczujesz tego wydźwięk wkładając moją skórę
Są rzeczy które traktuje tu jak spowiedź
I piszę to od serca nie wysługując Bogiem
Chada WGW ciągle wierzę w cel jaki sobie wyznaczyłem
Tu nikt ani nic nie jest w stanie zepchnąć mnie z wybranej drogi
Dzisiaj potrafię walczyć już poza horyzont
Ty mówisz "Przecież dobrze wiesz jak było"
To kurwa jakieś kpiny
Nie zbudujesz kapitału na moim poczuciu winy
Ej skurwysyny ten niepokoju sprawca
Przychodzi do was we śnie zabiera wszystko w zastaw
Nie ma problemu sam daje sobie radę (co)
Nie ma co jak kurwa własnego syna zawieść
Wkręcony w tryby gniewu
Piszę to po godzinach
To kwintesencja prawdy gorzka jak kokaina
Surowy klimat i w piękne za nadobne
Te wszystkie sprawy w sądach to wyłącznie mój problem
Ciągle do przodu mój Anioł Stróż mnie wspomógł
Nie powiem żebym nie chciał dorastać w innym domu
O nic nie pytam bo kurwa wiem niestety
Że życie po omacku też ma swoje zalety
Pazerność chciwość tu nie ma na to leku
Tak już jest jak hajs zmienia kolejność priorytetów
Teraz już wiem co jest dla mnie najcenniejsze
Nie ulegam wpływom nie tracę pewności siebie
Chada WGW wciąż tą samą prawdą tak
Zaklinam się na Boga
Cały czas czuje brat jakbym piął się po schodach
Jedna bliska osoba przemilczę ciepłe słowa
Zamiast podać mi dłoń poszła mnie wymeldować
Ziomuś o czym tu mowa? To jest miłość matczyna
Słuchaj teraz to głos twego młodszego syna
No i chuj że przeklinam i że nie jestem święty
Tak czy siak nie polegnę w walce na argumenty
Mówię o tym co boli i cholernie uwiera
Bo zabrakło cię wtedy kiedy twój syn umierał
Wychowałaś złodzieja dla mnie to żaden wstyd
Gorsza lipa to teraz w tempo nie wejść w ten bit
Ulica mnie chowała
Robisz wszystko wbrew temu co mi kiedyś wpajałaś
Człowiek błędy popełnia i ma prawo odwetu
Jeszcze znajdzie się taki co ci zrobi na przekór
⏱️ Synced Lyrics
[00:12.89] Postaraj się to poczuć
[00:14.23] To czego nie zrozumiesz wyczytasz z moich oczu
[00:16.96] Doceniam to gdzie jestem i gaszę tu jak peta
[00:19.65] Tych wszystkich hipokrytów co grzebią w moich grzechach
[00:22.79] Zapadaj w letarg ten rap jest niczym azbest
[00:25.42] Mam pierdolony żal chcę by to było jasne
[00:28.16] Chciałbym odpuścić lecz kurwa nie potrafię
[00:31.27] Jak dobrze że tak łatwo mój ból przejmuje papier
[00:34.26] Ten numer to nie zbrodnia
[00:36.76] Iskra mnie nie ogrzeje ja potrzebuję ognia
[00:40.00] I jeśli będzie trzeba z premedytacją zranię
[00:42.78] I szkoda że tak żywa ta dawnych czasów pamięć
[00:45.53] Dziś niemal sam z tym pierdolonym bólem
[00:48.21] Poczujesz tego wydźwięk wkładając moją skórę
[00:51.17] Są rzeczy które traktuje tu jak spowiedź
[00:54.06] I piszę to od serca nie wysługując Bogiem
[00:57.12] Chada WGW ciągle wierzę w cel jaki sobie wyznaczyłem
[01:01.00] Tu nikt ani nic nie jest w stanie zepchnąć mnie z wybranej drogi
[01:04.95] Dzisiaj potrafię walczyć już poza horyzont
[01:07.91] Ty mówisz "Przecież dobrze wiesz jak było"
[01:09.58] To kurwa jakieś kpiny
[01:11.52] Nie zbudujesz kapitału na moim poczuciu winy
[01:14.07] Ej skurwysyny ten niepokoju sprawca
[01:16.78] Przychodzi do was we śnie zabiera wszystko w zastaw
[01:19.79] Nie ma problemu sam daje sobie radę (co)
[01:22.87] Nie ma co jak kurwa własnego syna zawieść
[01:25.51] Wkręcony w tryby gniewu
[01:26.93] Piszę to po godzinach
[01:28.31] To kwintesencja prawdy gorzka jak kokaina
[01:31.31] Surowy klimat i w piękne za nadobne
[01:33.89] Te wszystkie sprawy w sądach to wyłącznie mój problem
[01:36.80] Ciągle do przodu mój Anioł Stróż mnie wspomógł
[01:39.86] Nie powiem żebym nie chciał dorastać w innym domu
[01:42.65] O nic nie pytam bo kurwa wiem niestety
[01:45.36] Że życie po omacku też ma swoje zalety
[01:48.16] Pazerność chciwość tu nie ma na to leku
[01:51.19] Tak już jest jak hajs zmienia kolejność priorytetów
[01:54.22] Teraz już wiem co jest dla mnie najcenniejsze
[01:57.43] Nie ulegam wpływom nie tracę pewności siebie
[02:01.53] Chada WGW wciąż tą samą prawdą tak
[02:05.49] Zaklinam się na Boga
[02:08.14] Cały czas czuje brat jakbym piął się po schodach
[02:10.91] Jedna bliska osoba przemilczę ciepłe słowa
[02:13.93] Zamiast podać mi dłoń poszła mnie wymeldować
[02:16.73] Ziomuś o czym tu mowa? To jest miłość matczyna
[02:19.48] Słuchaj teraz to głos twego młodszego syna
[02:22.47] No i chuj że przeklinam i że nie jestem święty
[02:25.26] Tak czy siak nie polegnę w walce na argumenty
[02:28.29] Mówię o tym co boli i cholernie uwiera
[02:31.04] Bo zabrakło cię wtedy kiedy twój syn umierał
[02:33.88] Wychowałaś złodzieja dla mnie to żaden wstyd
[02:36.36] Gorsza lipa to teraz w tempo nie wejść w ten bit
[02:39.65] Ulica mnie chowała
[02:42.43] Robisz wszystko wbrew temu co mi kiedyś wpajałaś
[02:45.26] Człowiek błędy popełnia i ma prawo odwetu
[02:48.24] Jeszcze znajdzie się taki co ci zrobi na przekór
[02:54.60]
[00:14.23] To czego nie zrozumiesz wyczytasz z moich oczu
[00:16.96] Doceniam to gdzie jestem i gaszę tu jak peta
[00:19.65] Tych wszystkich hipokrytów co grzebią w moich grzechach
[00:22.79] Zapadaj w letarg ten rap jest niczym azbest
[00:25.42] Mam pierdolony żal chcę by to było jasne
[00:28.16] Chciałbym odpuścić lecz kurwa nie potrafię
[00:31.27] Jak dobrze że tak łatwo mój ból przejmuje papier
[00:34.26] Ten numer to nie zbrodnia
[00:36.76] Iskra mnie nie ogrzeje ja potrzebuję ognia
[00:40.00] I jeśli będzie trzeba z premedytacją zranię
[00:42.78] I szkoda że tak żywa ta dawnych czasów pamięć
[00:45.53] Dziś niemal sam z tym pierdolonym bólem
[00:48.21] Poczujesz tego wydźwięk wkładając moją skórę
[00:51.17] Są rzeczy które traktuje tu jak spowiedź
[00:54.06] I piszę to od serca nie wysługując Bogiem
[00:57.12] Chada WGW ciągle wierzę w cel jaki sobie wyznaczyłem
[01:01.00] Tu nikt ani nic nie jest w stanie zepchnąć mnie z wybranej drogi
[01:04.95] Dzisiaj potrafię walczyć już poza horyzont
[01:07.91] Ty mówisz "Przecież dobrze wiesz jak było"
[01:09.58] To kurwa jakieś kpiny
[01:11.52] Nie zbudujesz kapitału na moim poczuciu winy
[01:14.07] Ej skurwysyny ten niepokoju sprawca
[01:16.78] Przychodzi do was we śnie zabiera wszystko w zastaw
[01:19.79] Nie ma problemu sam daje sobie radę (co)
[01:22.87] Nie ma co jak kurwa własnego syna zawieść
[01:25.51] Wkręcony w tryby gniewu
[01:26.93] Piszę to po godzinach
[01:28.31] To kwintesencja prawdy gorzka jak kokaina
[01:31.31] Surowy klimat i w piękne za nadobne
[01:33.89] Te wszystkie sprawy w sądach to wyłącznie mój problem
[01:36.80] Ciągle do przodu mój Anioł Stróż mnie wspomógł
[01:39.86] Nie powiem żebym nie chciał dorastać w innym domu
[01:42.65] O nic nie pytam bo kurwa wiem niestety
[01:45.36] Że życie po omacku też ma swoje zalety
[01:48.16] Pazerność chciwość tu nie ma na to leku
[01:51.19] Tak już jest jak hajs zmienia kolejność priorytetów
[01:54.22] Teraz już wiem co jest dla mnie najcenniejsze
[01:57.43] Nie ulegam wpływom nie tracę pewności siebie
[02:01.53] Chada WGW wciąż tą samą prawdą tak
[02:05.49] Zaklinam się na Boga
[02:08.14] Cały czas czuje brat jakbym piął się po schodach
[02:10.91] Jedna bliska osoba przemilczę ciepłe słowa
[02:13.93] Zamiast podać mi dłoń poszła mnie wymeldować
[02:16.73] Ziomuś o czym tu mowa? To jest miłość matczyna
[02:19.48] Słuchaj teraz to głos twego młodszego syna
[02:22.47] No i chuj że przeklinam i że nie jestem święty
[02:25.26] Tak czy siak nie polegnę w walce na argumenty
[02:28.29] Mówię o tym co boli i cholernie uwiera
[02:31.04] Bo zabrakło cię wtedy kiedy twój syn umierał
[02:33.88] Wychowałaś złodzieja dla mnie to żaden wstyd
[02:36.36] Gorsza lipa to teraz w tempo nie wejść w ten bit
[02:39.65] Ulica mnie chowała
[02:42.43] Robisz wszystko wbrew temu co mi kiedyś wpajałaś
[02:45.26] Człowiek błędy popełnia i ma prawo odwetu
[02:48.24] Jeszcze znajdzie się taki co ci zrobi na przekór
[02:54.60]