Paranoje Z Miasta Zła
🎵 2332 characters
⏱️ 3:10 duration
🆔 ID: 14123745
📜 Lyrics
Jadę białym autem, tydzień już nie padał deszcz
W głowie na zmianę chcę się modlić i uprawiać seks
W głowie wczorajszy kac i chęć by jutro wyrwać się z miejsca
Gdzie niby świeci słońce, ale ciągle kusi grzech
W tle pusty śmiech przygrywa i przypomina porażki
Ten głupi lęk paraliżuje ciało, jakbym służył w armii
Jestem weteranem, gdy młodzi dopiero mają start
I obserwuję ulice pełne nic nie świadomych twarzy
Czy wolno nam jeszcze marzyć i wspominać stare płyty
Które grały nam w tanich słuchawkach?
Lato pachnie jak stare czasy
Ale stare pyski pozwala rozpoznać jedynie nostalgia
Stare koleżanki odjebane jak aktorki porno
Ledwo ciągnąłem za warkocz je
Poproszę powiększony zestaw z Big Maciem
I czarną kawę, żeby zabić sen
To jeszcze wczesny, czy już późny kapitalizm?
Kiedy zobaczę starych ziomów z giwerami?
Mijam typów młodszych o rok, pamiętam jak byli mali
Dziś to typy z ciemnej bramy, wciskam mocniej gaz
Jadę po mieście, gdzie byliśmy sami czyli ty i ja
W głowie chore obrazy jak paraliżował strach
Wciąż boję się jak mały, ale duszę to za dnia
W nocy zaczyna mnie boleć - paranoje z miasta zła
Wielkie dupska trzęsą za szkłem
W telefonach braci no i moim
Cały czas łańcuchy na mnie
Ale zamiast złoty jestem chory
Już gdy byłem małym dzieciakiem to wyciągnęli szpony
A teraz młodych kurwy chcą kulturowić
Panie, czy to wszystko żartem jest, czy wymknęło się z dłoni?
Mijam czerwoną mazdę, unikam wzroku patroli
Czuję strach, czuję ból, czuję smutek
Czy to ja, czy to tylko uczucie?
Gdzie jest granica, czy można od tego uciec?
Uciekałem od życia, w lustrze się spotkałem z trupem w końcu
Ona wysyła parę fotek, wciąż to duszę w środku
Zrobiłem ją na drugiej randce, dostałem propsy od ziomków
Widziałem banknoty w ogniu, widziałem zachody fortun
Tej prawdy nie zduszę nigdy, nie ma nowego w słońcu nic
Nie ma dobrego w złym
Wszystko zapętli się w końcu, jeśli wciąż będę w tym tkwił
Kundlu ulice są zimne, jednak słyszę ich rytm
Chciałem zamrozić nadgarstek, wiecznie ja i moje psy
Nie ma drugich jak my, dziurawy asfalt, sztywne zawieszenie
Wiecznie w komedii, czasami śmiech przez łzy
W świecie bez ducha nisko przemierzam teren
Sami pod niebem, zostały nam tylko sny
W głowie na zmianę chcę się modlić i uprawiać seks
W głowie wczorajszy kac i chęć by jutro wyrwać się z miejsca
Gdzie niby świeci słońce, ale ciągle kusi grzech
W tle pusty śmiech przygrywa i przypomina porażki
Ten głupi lęk paraliżuje ciało, jakbym służył w armii
Jestem weteranem, gdy młodzi dopiero mają start
I obserwuję ulice pełne nic nie świadomych twarzy
Czy wolno nam jeszcze marzyć i wspominać stare płyty
Które grały nam w tanich słuchawkach?
Lato pachnie jak stare czasy
Ale stare pyski pozwala rozpoznać jedynie nostalgia
Stare koleżanki odjebane jak aktorki porno
Ledwo ciągnąłem za warkocz je
Poproszę powiększony zestaw z Big Maciem
I czarną kawę, żeby zabić sen
To jeszcze wczesny, czy już późny kapitalizm?
Kiedy zobaczę starych ziomów z giwerami?
Mijam typów młodszych o rok, pamiętam jak byli mali
Dziś to typy z ciemnej bramy, wciskam mocniej gaz
Jadę po mieście, gdzie byliśmy sami czyli ty i ja
W głowie chore obrazy jak paraliżował strach
Wciąż boję się jak mały, ale duszę to za dnia
W nocy zaczyna mnie boleć - paranoje z miasta zła
Wielkie dupska trzęsą za szkłem
W telefonach braci no i moim
Cały czas łańcuchy na mnie
Ale zamiast złoty jestem chory
Już gdy byłem małym dzieciakiem to wyciągnęli szpony
A teraz młodych kurwy chcą kulturowić
Panie, czy to wszystko żartem jest, czy wymknęło się z dłoni?
Mijam czerwoną mazdę, unikam wzroku patroli
Czuję strach, czuję ból, czuję smutek
Czy to ja, czy to tylko uczucie?
Gdzie jest granica, czy można od tego uciec?
Uciekałem od życia, w lustrze się spotkałem z trupem w końcu
Ona wysyła parę fotek, wciąż to duszę w środku
Zrobiłem ją na drugiej randce, dostałem propsy od ziomków
Widziałem banknoty w ogniu, widziałem zachody fortun
Tej prawdy nie zduszę nigdy, nie ma nowego w słońcu nic
Nie ma dobrego w złym
Wszystko zapętli się w końcu, jeśli wciąż będę w tym tkwił
Kundlu ulice są zimne, jednak słyszę ich rytm
Chciałem zamrozić nadgarstek, wiecznie ja i moje psy
Nie ma drugich jak my, dziurawy asfalt, sztywne zawieszenie
Wiecznie w komedii, czasami śmiech przez łzy
W świecie bez ducha nisko przemierzam teren
Sami pod niebem, zostały nam tylko sny
⏱️ Synced Lyrics
[00:44.80] Jadę białym autem, tydzień już nie padał deszcz
[00:47.46] W głowie na zmianę chcę się modlić i uprawiać seks
[00:50.31] W głowie wczorajszy kac i chęć by jutro wyrwać się z miejsca
[00:53.57] Gdzie niby świeci słońce, ale ciągle kusi grzech
[00:56.13] W tle pusty śmiech przygrywa i przypomina porażki
[00:59.48] Ten głupi lęk paraliżuje ciało, jakbym służył w armii
[01:02.61] Jestem weteranem, gdy młodzi dopiero mają start
[01:05.54] I obserwuję ulice pełne nic nie świadomych twarzy
[01:09.22] Czy wolno nam jeszcze marzyć i wspominać stare płyty
[01:12.22] Które grały nam w tanich słuchawkach?
[01:14.97] Lato pachnie jak stare czasy
[01:16.76] Ale stare pyski pozwala rozpoznać jedynie nostalgia
[01:20.25] Stare koleżanki odjebane jak aktorki porno
[01:23.41] Ledwo ciągnąłem za warkocz je
[01:26.97] Poproszę powiększony zestaw z Big Maciem
[01:28.82] I czarną kawę, żeby zabić sen
[01:32.29] To jeszcze wczesny, czy już późny kapitalizm?
[01:34.93] Kiedy zobaczę starych ziomów z giwerami?
[01:37.32] Mijam typów młodszych o rok, pamiętam jak byli mali
[01:40.37] Dziś to typy z ciemnej bramy, wciskam mocniej gaz
[01:43.89] Jadę po mieście, gdzie byliśmy sami czyli ty i ja
[01:46.70] W głowie chore obrazy jak paraliżował strach
[01:49.81] Wciąż boję się jak mały, ale duszę to za dnia
[01:52.62] W nocy zaczyna mnie boleć - paranoje z miasta zła
[01:56.12] Wielkie dupska trzęsą za szkłem
[01:59.30] W telefonach braci no i moim
[02:02.09] Cały czas łańcuchy na mnie
[02:04.96] Ale zamiast złoty jestem chory
[02:07.06] Już gdy byłem małym dzieciakiem to wyciągnęli szpony
[02:10.24] A teraz młodych kurwy chcą kulturowić
[02:12.81] Panie, czy to wszystko żartem jest, czy wymknęło się z dłoni?
[02:16.18] Mijam czerwoną mazdę, unikam wzroku patroli
[02:19.61] Czuję strach, czuję ból, czuję smutek
[02:22.52] Czy to ja, czy to tylko uczucie?
[02:25.24] Gdzie jest granica, czy można od tego uciec?
[02:27.94] Uciekałem od życia, w lustrze się spotkałem z trupem w końcu
[02:31.41] Ona wysyła parę fotek, wciąż to duszę w środku
[02:34.26] Zrobiłem ją na drugiej randce, dostałem propsy od ziomków
[02:37.28] Widziałem banknoty w ogniu, widziałem zachody fortun
[02:40.33] Tej prawdy nie zduszę nigdy, nie ma nowego w słońcu nic
[02:44.16] Nie ma dobrego w złym
[02:45.45] Wszystko zapętli się w końcu, jeśli wciąż będę w tym tkwił
[02:49.29] Kundlu ulice są zimne, jednak słyszę ich rytm
[02:51.92] Chciałem zamrozić nadgarstek, wiecznie ja i moje psy
[02:55.76] Nie ma drugich jak my, dziurawy asfalt, sztywne zawieszenie
[02:59.47] Wiecznie w komedii, czasami śmiech przez łzy
[03:01.95] W świecie bez ducha nisko przemierzam teren
[03:04.56] Sami pod niebem, zostały nam tylko sny
[03:07.50]
[00:47.46] W głowie na zmianę chcę się modlić i uprawiać seks
[00:50.31] W głowie wczorajszy kac i chęć by jutro wyrwać się z miejsca
[00:53.57] Gdzie niby świeci słońce, ale ciągle kusi grzech
[00:56.13] W tle pusty śmiech przygrywa i przypomina porażki
[00:59.48] Ten głupi lęk paraliżuje ciało, jakbym służył w armii
[01:02.61] Jestem weteranem, gdy młodzi dopiero mają start
[01:05.54] I obserwuję ulice pełne nic nie świadomych twarzy
[01:09.22] Czy wolno nam jeszcze marzyć i wspominać stare płyty
[01:12.22] Które grały nam w tanich słuchawkach?
[01:14.97] Lato pachnie jak stare czasy
[01:16.76] Ale stare pyski pozwala rozpoznać jedynie nostalgia
[01:20.25] Stare koleżanki odjebane jak aktorki porno
[01:23.41] Ledwo ciągnąłem za warkocz je
[01:26.97] Poproszę powiększony zestaw z Big Maciem
[01:28.82] I czarną kawę, żeby zabić sen
[01:32.29] To jeszcze wczesny, czy już późny kapitalizm?
[01:34.93] Kiedy zobaczę starych ziomów z giwerami?
[01:37.32] Mijam typów młodszych o rok, pamiętam jak byli mali
[01:40.37] Dziś to typy z ciemnej bramy, wciskam mocniej gaz
[01:43.89] Jadę po mieście, gdzie byliśmy sami czyli ty i ja
[01:46.70] W głowie chore obrazy jak paraliżował strach
[01:49.81] Wciąż boję się jak mały, ale duszę to za dnia
[01:52.62] W nocy zaczyna mnie boleć - paranoje z miasta zła
[01:56.12] Wielkie dupska trzęsą za szkłem
[01:59.30] W telefonach braci no i moim
[02:02.09] Cały czas łańcuchy na mnie
[02:04.96] Ale zamiast złoty jestem chory
[02:07.06] Już gdy byłem małym dzieciakiem to wyciągnęli szpony
[02:10.24] A teraz młodych kurwy chcą kulturowić
[02:12.81] Panie, czy to wszystko żartem jest, czy wymknęło się z dłoni?
[02:16.18] Mijam czerwoną mazdę, unikam wzroku patroli
[02:19.61] Czuję strach, czuję ból, czuję smutek
[02:22.52] Czy to ja, czy to tylko uczucie?
[02:25.24] Gdzie jest granica, czy można od tego uciec?
[02:27.94] Uciekałem od życia, w lustrze się spotkałem z trupem w końcu
[02:31.41] Ona wysyła parę fotek, wciąż to duszę w środku
[02:34.26] Zrobiłem ją na drugiej randce, dostałem propsy od ziomków
[02:37.28] Widziałem banknoty w ogniu, widziałem zachody fortun
[02:40.33] Tej prawdy nie zduszę nigdy, nie ma nowego w słońcu nic
[02:44.16] Nie ma dobrego w złym
[02:45.45] Wszystko zapętli się w końcu, jeśli wciąż będę w tym tkwił
[02:49.29] Kundlu ulice są zimne, jednak słyszę ich rytm
[02:51.92] Chciałem zamrozić nadgarstek, wiecznie ja i moje psy
[02:55.76] Nie ma drugich jak my, dziurawy asfalt, sztywne zawieszenie
[02:59.47] Wiecznie w komedii, czasami śmiech przez łzy
[03:01.95] W świecie bez ducha nisko przemierzam teren
[03:04.56] Sami pod niebem, zostały nam tylko sny
[03:07.50]