Home 🎬 Bollywood 🎵 Pakistani 🎤 English Pop

Najsmutniejsza Dziewczyna Roku (fragment audiobooka "Jestem Marysia i chyba się zabiję dzisiaj")

👤 Mery Spolsky 🎼 Jestem Marysia i chyba się zabiję dzisiaj ⏱️ 10:12
🎵 7348 characters
⏱️ 10:12 duration
🆔 ID: 14192999

📜 Lyrics

Najsmutniejsza dziewczyna roku
Znów ma coś w oku

Gdy to piszę łzy leją się na klawisze
(Najsmutniejsza dziewczyna roku)
Królowa mroku, ma znowu coś w oku
Jest mi tak źle, że wyją klawiatury w amoku
Nikt nie ma odwagi odebrać telefonu
Chowają się pod szafę gumki do włosów
Uciekają na mój widok skarpetki do pary
Wszystko idzie nie tak, a miało być idealnie, fuck

Nie wydarzyło się nic konkretnego
Co spowodowało ten stan
A może i się wydarzyło?
Tylko, że w listopadzie dwa tysiące czternastego roku
(Dwa tysiące czternasty)
(Dwa tysiące czternasty)
(Dwa tysiące czternasty)

Szósta rano, ostatni oddech z ust mojej mamy
Pusta godzina i bardzo ciche ściany
Martwe wskazówki i ja na lewym boku, w szoku
Znów mam coś w oku
Najsmutniejsza dziewczyna roku

Najsmutniejsza dziewczyna roku
Znów ma coś w oku
Najsmutniejsza dziewczyna roku
Znów ma coś w oku

Nie wyszłam nawet popatrzeć
Przerażenie sparaliżowało kości
Dobrało mi się do szpiku
Napadło na tkanki i mówiło do mnie:
"Leż i się nie ruszaj
Leż i się nie ruszaj
Leż, leż i się nie ruszaj
Leż i się nie ru..."
Żałuję

Bardzo chciałam się pożegnać
Większość ciała została na miejscu
Zamrożona i zraniona tak mocno
Skwierczały ze smutku włoski na rękach
Nie wiem w co byłam ubrana
Ale wiem jaki zapach miała pościel
Czuję to do dziś, gdy żołądek się skurczy
I oko Niagarę wypuści z czeluści

Gdy napada mnie ten zgrzyt zębów
Nierówne bicie serca i walenie jak młot w klatkę
To myślę, że chce spaść z wielkiej krawędzi
Nie ma dla mnie ratunku
Wyrastają mi czarne pantofelki
Twarz okala tiulowa, czarna koronka
I stoję w smutnej sukience

Jestem mistrzynią w szukaniu momentów
Aby opaść bezwłasnie na skrawek dywanu
I łkać tak głośno, że aż słyszą zaświaty
Byle by nie usłyszała ściana taty

Głowa buszuje we wspomnieniach jak oszalała
Wyciąga najstraszniejsze te, które wymazałam
Z rolki zdjęć, pousuwałam z wiadomości
Pościągałam ze ścian, oddałam na kram

W domu wiszą rysunki mojej mamy
Na ręku mam jeden z nich
Ale zdjęć brak, bo za bardzo to boli
By patrzeć co świat pożarł, nigdy nie wróci
Ostało się jedno czarno-białe, nieduże, uśmiechnięte
Choć smutne w czarnej ramce na półce
W czarnej ramce na półce

Nie mogę tam zerkać, bo duszę się w środku, jestem jak
Lewitująca kukła z czerwonymi oczami, i tak
Choć słono już i brak z czego
To i tak ciśnie się do oka
Oka, oka

Najsmutniejsza dziewczyna roku
Znów ma coś w oku
Najsmutniejsza dziewczyna roku
Znów ma coś w oku

Tego dnia, gdy dom zarejestrował ostatnie drgnienie
Rzuciłam się do komputera, by napisać jej list
Policzki były mokre dokładnie tak jak teraz
I czułam, że nie zaznam nigdy w życiu większego smutku
Gdyby istniały wybory Miss Smutnej Twarzy
Znalazłabym się na podium
Nikt nie miałby ze mną szans

Tylko ja i moje łzy
Przezroczyste kropelki
Wsiąkające w biurko, w laptopa i w moje życie
Wracają do mnie dość często

Pławię się w jeziorze nostalgii i miernoty
Czerpię masochistyczną przyjemność z cofania się do przeszłości
Wiem, że to nigdy mnie nie opuści
I zawsze w najnieodpowiedniejszym momencie
Wróci wielki napis: "Mama"
I rozwali mi płuca
Potnie na kawałki wszelkie organy
I rozjedzie jak żabę na autostradzie

Mama (mama)
Mama (mama)
Mama (mama)
Mama (mama)
Mama (mama)
Mama (mama)

Tydzień później weszłam na scenę
Z gitarą, z czarnym welonie na głowie
Przemawiałam do niej i chciałam ją poczuć
W powietrzu grobowa pustka i cisza

Jak wierzyć w cokolwiek, skoro naocznie nic nie ma?
Jak wierzyć w cokolwiek, skoro naocznie nic nie ma?

Patrzę łbem spłoszonym w górę i nie widzę żadnych znaków
W telewizji nie pojawia się żaden biały szum
Radio nie zmienia nagle stacji
A zegar wciąż odlicza te same stukanie, aż sama wykituję

Zostało mi dużo życia
A może wcale nie tak dużo?
Dwadzieścia sześć lat przeczłapałam po tej planecie
W dostatku i szaleństwie

Mamie było dane tylko lub aż pięćdziesiąt sześć
Podliczam to w swoich niewidzialnych rubryczkach
I stawiam sobie wyrok, że mnie też to czeka
Na pewno mnie złapie
Też będę bezradną obłością
Stanę w oko w oko z końcem
Gdy nachodzi mnie ta myśl to łzy przestają mnie tak uwierać
I pojawia się pewnego rodzaju ulga

Coś to jeszcze godzinę temu wyrywało mi włosy z głowy
Staje się malutkim głupstwem, przy tak wielkiej myśli jak mój
DZIEŃ OSTATECZNY
Skoro i on kiedyś nadejdzie
To pocóż się martwić tym, co teraz uwiera
Szczególnie, że bywają to sprawy tak błahe
Że gdyby mama jednak żyła
To pstryknęłaby mnie w nos
I powiedziała, że mam nie wydziwiać
Tylko pójść z nią na lody

Z karmelem najlepiej

Najsmutniejsza dziewczyna roku
Znów ma coś w oku
(Czy jest coś gorszego niż śmierć?)
Najsmutniejsza dziewczyna roku
Znów ma coś w oku
(Wykitowanie, puknięcie w kalendarz)

Najsmutniejsza dziewczyna roku
Znów ma coś w oku
(Pożegnanie ze światem, game over)
Najsmutniejsza dziewczyna roku
Znów ma coś w oku
(Reinkarnacja w trupa, finalna agonia)

Wszystkie te słowa (agonia)
Winny budzić niesmak (agonia)
I postrach (agonia)
U mnie jest zupełnie na odwrót

Gdy myślę o śmierci to czuję spokój
Ona wszystkich dopadnie
Więc nie muszę wcale gonić
Za tymi drogimi butami
Węższymi paskami i nagrodami
Na nic mi statuetka
Uśmiech uznania
Uściśnięcie dłoni
Czy dyplom w pokoju

Po co płakać i użalać się nad sobą?
Rozrywać sobie serce, że coś nie wyszło
I pluć sobie w brodę nad porażką
Skoro za kilkadziesiąt lat to wszystko pryśnie jak bańka
Spakuje się samo do kartonów i będzie jedynie zakurzonym problemem na strychu

Madonna też złoży kiedyś swoje piękne, wysportowane ciało do piachu
Salvador Dali już czeka, by powitać nowych sąsiadów
Wielcy i mali śpią sobie błogo pod ziemią
Nikomu nie przeszkadzając
Nikomu nie robiąc z różnicy

Nad ziemią jest wylany gruby beton
I gruboskórnie wszyscy po nim kroczą
Nie zważając na to, co było
Gdy wiem, że i dla mnie mości się tam legowisko
To oddycham z ulgą i wszelkie smutki odchodzą
Codzienność zaczyna się wydawać banalna i wręcz śmieszna
A zapłakane poduszki, rękawy pełne glutów
I stos biały chusteczek, kompletnie nie mają sensu

Tam na dole nie ma złośliwości
I nikt nie obiecuje wielkich miłości
Nie całuje, by chwilę później powiedzieć, że to tylko żart
Nie patrzy wzrokiem bazyliszka

Tam na pewno jest cicho i pusto
Chłodno i ciemno, ziemiście, zajebiście
Tam konto bankowe nie ma znaczenia
Pochodzenie, kolor skóry nic nie zmienia

Po co więc szlocham żałośnie
Bo ktoś tam coś powiedział
A tamten nie powiedział i
Gdyby mama była to by mnie przytuliła
Tam pod ziemią i tak wszystko zniknie z ostatnim wdechem

Ona tam jest
Więc kiedy przeminę
Położę się wygodnie
Zamknę oczy
Odpłynę i bez wieżgania poddam
W nadziei, że tam ją może spotkam

Do zobaczenia Mamik!

Najsmutniejsza dziewczyna roku
Znów ma coś w oku
Najsmutniejsza dziewczyna roku
Znów ma coś w oku

Najsmutniejsza dziewczyna roku
Znów ma coś w oku
Najsmutniejsza dziewczyna roku
Znów ma coś w oku

Do zobaczenia Mamik!
Do zobaczenia Mamik!
Do zobaczenia Mamik!
Do zobaczenia Mamik!
Do zobaczenia Mamik!

⏱️ Synced Lyrics

[00:00.13] Najsmutniejsza dziewczyna roku
[00:03.78] Znów ma coś w oku
[00:07.45] Gdy to piszę łzy leją się na klawisze
[00:11.03] (Najsmutniejsza dziewczyna roku)
[00:14.97] Królowa mroku, ma znowu coś w oku
[00:18.37] Jest mi tak źle, że wyją klawiatury w amoku
[00:22.25] Nikt nie ma odwagi odebrać telefonu
[00:25.86] Chowają się pod szafę gumki do włosów
[00:30.06] Uciekają na mój widok skarpetki do pary
[00:33.15] Wszystko idzie nie tak, a miało być idealnie, fuck
[00:38.47] Nie wydarzyło się nic konkretnego
[00:40.12] Co spowodowało ten stan
[00:41.29] A może i się wydarzyło?
[00:43.43] Tylko, że w listopadzie dwa tysiące czternastego roku
[00:46.65] (Dwa tysiące czternasty)
[00:47.74] (Dwa tysiące czternasty)
[00:49.68] (Dwa tysiące czternasty)
[00:51.93] Szósta rano, ostatni oddech z ust mojej mamy
[00:56.72] Pusta godzina i bardzo ciche ściany
[01:00.34] Martwe wskazówki i ja na lewym boku, w szoku
[01:04.50] Znów mam coś w oku
[01:06.29] Najsmutniejsza dziewczyna roku
[01:08.87] Najsmutniejsza dziewczyna roku
[01:12.42] Znów ma coś w oku
[01:16.33] Najsmutniejsza dziewczyna roku
[01:19.92] Znów ma coś w oku
[01:23.81] Nie wyszłam nawet popatrzeć
[01:25.49] Przerażenie sparaliżowało kości
[01:27.41] Dobrało mi się do szpiku
[01:29.13] Napadło na tkanki i mówiło do mnie:
[01:31.67] "Leż i się nie ruszaj
[01:33.25] Leż i się nie ruszaj
[01:35.22] Leż, leż i się nie ruszaj
[01:36.82] Leż i się nie ru..."
[01:38.88] Żałuję
[01:39.69] Bardzo chciałam się pożegnać
[01:41.00] Większość ciała została na miejscu
[01:42.63] Zamrożona i zraniona tak mocno
[01:44.66] Skwierczały ze smutku włoski na rękach
[01:47.16] Nie wiem w co byłam ubrana
[01:48.59] Ale wiem jaki zapach miała pościel
[01:50.42] Czuję to do dziś, gdy żołądek się skurczy
[01:52.78] I oko Niagarę wypuści z czeluści
[01:59.48] Gdy napada mnie ten zgrzyt zębów
[02:04.16] Nierówne bicie serca i walenie jak młot w klatkę
[02:08.83] To myślę, że chce spaść z wielkiej krawędzi
[02:11.03] Nie ma dla mnie ratunku
[02:13.04] Wyrastają mi czarne pantofelki
[02:15.57] Twarz okala tiulowa, czarna koronka
[02:18.85] I stoję w smutnej sukience
[02:25.59] Jestem mistrzynią w szukaniu momentów
[02:29.08] Aby opaść bezwłasnie na skrawek dywanu
[02:32.63] I łkać tak głośno, że aż słyszą zaświaty
[02:36.26] Byle by nie usłyszała ściana taty
[02:40.40] Głowa buszuje we wspomnieniach jak oszalała
[02:44.57] Wyciąga najstraszniejsze te, które wymazałam
[02:48.28] Z rolki zdjęć, pousuwałam z wiadomości
[02:52.01] Pościągałam ze ścian, oddałam na kram
[02:56.17] W domu wiszą rysunki mojej mamy
[02:58.30] Na ręku mam jeden z nich
[02:59.75] Ale zdjęć brak, bo za bardzo to boli
[03:01.64] By patrzeć co świat pożarł, nigdy nie wróci
[03:03.65] Ostało się jedno czarno-białe, nieduże, uśmiechnięte
[03:07.27] Choć smutne w czarnej ramce na półce
[03:09.77] W czarnej ramce na półce
[03:11.14] Nie mogę tam zerkać, bo duszę się w środku, jestem jak
[03:13.97] Lewitująca kukła z czerwonymi oczami, i tak
[03:18.07] Choć słono już i brak z czego
[03:21.38] To i tak ciśnie się do oka
[03:23.03] Oka, oka
[03:27.23] Najsmutniejsza dziewczyna roku
[03:30.58] Znów ma coś w oku
[03:32.46] Najsmutniejsza dziewczyna roku
[03:38.52] Znów ma coś w oku
[03:42.47] Tego dnia, gdy dom zarejestrował ostatnie drgnienie
[03:45.82] Rzuciłam się do komputera, by napisać jej list
[03:48.86] Policzki były mokre dokładnie tak jak teraz
[03:52.20] I czułam, że nie zaznam nigdy w życiu większego smutku
[03:54.77] Gdyby istniały wybory Miss Smutnej Twarzy
[03:57.43] Znalazłabym się na podium
[03:58.56] Nikt nie miałby ze mną szans
[04:00.76] Tylko ja i moje łzy
[04:01.51] Przezroczyste kropelki
[04:03.29] Wsiąkające w biurko, w laptopa i w moje życie
[04:06.83] Wracają do mnie dość często
[04:09.02] Pławię się w jeziorze nostalgii i miernoty
[04:11.97] Czerpię masochistyczną przyjemność z cofania się do przeszłości
[04:15.22] Wiem, że to nigdy mnie nie opuści
[04:17.43] I zawsze w najnieodpowiedniejszym momencie
[04:20.24] Wróci wielki napis: "Mama"
[04:22.73] I rozwali mi płuca
[04:23.59] Potnie na kawałki wszelkie organy
[04:26.39] I rozjedzie jak żabę na autostradzie
[04:29.39] Mama (mama)
[04:31.66] Mama (mama)
[04:32.16] Mama (mama)
[04:32.93] Mama (mama)
[04:33.84] Mama (mama)
[04:34.64] Mama (mama)
[04:36.92] Tydzień później weszłam na scenę
[04:38.07] Z gitarą, z czarnym welonie na głowie
[04:40.09] Przemawiałam do niej i chciałam ją poczuć
[04:41.60] W powietrzu grobowa pustka i cisza
[04:43.94] Jak wierzyć w cokolwiek, skoro naocznie nic nie ma?
[04:47.80] Jak wierzyć w cokolwiek, skoro naocznie nic nie ma?
[04:52.08] Patrzę łbem spłoszonym w górę i nie widzę żadnych znaków
[04:55.66] W telewizji nie pojawia się żaden biały szum
[04:58.87] Radio nie zmienia nagle stacji
[05:00.87] A zegar wciąż odlicza te same stukanie, aż sama wykituję
[05:04.33] Zostało mi dużo życia
[05:06.60] A może wcale nie tak dużo?
[05:08.33] Dwadzieścia sześć lat przeczłapałam po tej planecie
[05:11.00] W dostatku i szaleństwie
[05:13.02] Mamie było dane tylko lub aż pięćdziesiąt sześć
[05:17.74] Podliczam to w swoich niewidzialnych rubryczkach
[05:20.55] I stawiam sobie wyrok, że mnie też to czeka
[05:23.25] Na pewno mnie złapie
[05:24.61] Też będę bezradną obłością
[05:26.86] Stanę w oko w oko z końcem
[05:28.58] Gdy nachodzi mnie ta myśl to łzy przestają mnie tak uwierać
[05:33.06] I pojawia się pewnego rodzaju ulga
[05:36.29] Coś to jeszcze godzinę temu wyrywało mi włosy z głowy
[05:39.37] Staje się malutkim głupstwem, przy tak wielkiej myśli jak mój
[05:42.35] DZIEŃ OSTATECZNY
[05:43.78] Skoro i on kiedyś nadejdzie
[05:45.94] To pocóż się martwić tym, co teraz uwiera
[05:48.12] Szczególnie, że bywają to sprawy tak błahe
[05:50.82] Że gdyby mama jednak żyła
[05:52.58] To pstryknęłaby mnie w nos
[05:54.77] I powiedziała, że mam nie wydziwiać
[05:56.04] Tylko pójść z nią na lody
[05:58.26] Z karmelem najlepiej
[05:59.95] Najsmutniejsza dziewczyna roku
[06:04.54] Znów ma coś w oku
[06:06.50] (Czy jest coś gorszego niż śmierć?)
[06:08.16] Najsmutniejsza dziewczyna roku
[06:12.31] Znów ma coś w oku
[06:14.27] (Wykitowanie, puknięcie w kalendarz)
[06:16.43] Najsmutniejsza dziewczyna roku
[06:20.08] Znów ma coś w oku
[06:21.91] (Pożegnanie ze światem, game over)
[06:23.84] Najsmutniejsza dziewczyna roku
[06:27.52] Znów ma coś w oku
[06:29.51] (Reinkarnacja w trupa, finalna agonia)
[06:32.06] Wszystkie te słowa (agonia)
[06:33.86] Winny budzić niesmak (agonia)
[06:36.05] I postrach (agonia)
[06:37.71] U mnie jest zupełnie na odwrót
[06:39.47] Gdy myślę o śmierci to czuję spokój
[06:43.12] Ona wszystkich dopadnie
[06:45.69] Więc nie muszę wcale gonić
[06:47.03] Za tymi drogimi butami
[06:48.12] Węższymi paskami i nagrodami
[06:50.87] Na nic mi statuetka
[06:52.99] Uśmiech uznania
[06:54.20] Uściśnięcie dłoni
[06:55.61] Czy dyplom w pokoju
[06:57.02] Po co płakać i użalać się nad sobą?
[07:00.52] Rozrywać sobie serce, że coś nie wyszło
[07:03.00] I pluć sobie w brodę nad porażką
[07:05.59] Skoro za kilkadziesiąt lat to wszystko pryśnie jak bańka
[07:08.36] Spakuje się samo do kartonów i będzie jedynie zakurzonym problemem na strychu
[07:13.36] Madonna też złoży kiedyś swoje piękne, wysportowane ciało do piachu
[07:18.84] Salvador Dali już czeka, by powitać nowych sąsiadów
[07:22.71] Wielcy i mali śpią sobie błogo pod ziemią
[07:26.47] Nikomu nie przeszkadzając
[07:28.31] Nikomu nie robiąc z różnicy
[07:30.52] Nad ziemią jest wylany gruby beton
[07:33.54] I gruboskórnie wszyscy po nim kroczą
[07:35.84] Nie zważając na to, co było
[07:37.71] Gdy wiem, że i dla mnie mości się tam legowisko
[07:41.75] To oddycham z ulgą i wszelkie smutki odchodzą
[07:44.98] Codzienność zaczyna się wydawać banalna i wręcz śmieszna
[07:49.33] A zapłakane poduszki, rękawy pełne glutów
[07:52.46] I stos biały chusteczek, kompletnie nie mają sensu
[07:56.35] Tam na dole nie ma złośliwości
[07:59.39] I nikt nie obiecuje wielkich miłości
[08:03.72] Nie całuje, by chwilę później powiedzieć, że to tylko żart
[08:08.46] Nie patrzy wzrokiem bazyliszka
[08:11.57] Tam na pewno jest cicho i pusto
[08:14.95] Chłodno i ciemno, ziemiście, zajebiście
[08:18.86] Tam konto bankowe nie ma znaczenia
[08:21.60] Pochodzenie, kolor skóry nic nie zmienia
[08:26.67] Po co więc szlocham żałośnie
[08:29.13] Bo ktoś tam coś powiedział
[08:31.30] A tamten nie powiedział i
[08:33.57] Gdyby mama była to by mnie przytuliła
[08:37.46] Tam pod ziemią i tak wszystko zniknie z ostatnim wdechem
[08:42.42] Ona tam jest
[08:43.70] Więc kiedy przeminę
[08:45.45] Położę się wygodnie
[08:47.71] Zamknę oczy
[08:49.67] Odpłynę i bez wieżgania poddam
[08:53.31] W nadziei, że tam ją może spotkam
[08:57.76] Do zobaczenia Mamik!
[08:59.48] Najsmutniejsza dziewczyna roku
[09:03.29] Znów ma coś w oku
[09:06.87] Najsmutniejsza dziewczyna roku
[09:10.80] Znów ma coś w oku
[09:14.44] Najsmutniejsza dziewczyna roku
[09:18.51] Znów ma coś w oku
[09:22.21] Najsmutniejsza dziewczyna roku
[09:26.39] Znów ma coś w oku
[09:28.80] Do zobaczenia Mamik!
[09:36.25] Do zobaczenia Mamik!
[09:43.56] Do zobaczenia Mamik!
[09:51.55] Do zobaczenia Mamik!
[09:58.96] Do zobaczenia Mamik!
[10:01.48]

⭐ Rate These Lyrics

Average: 0.0/5 • 0 ratings