Jolka, Jolka Pamiętasz
🎵 1386 characters
⏱️ 6:33 duration
🆔 ID: 14449250
📜 Lyrics
Jolka, Jolka, pamiętasz lato ze snu
Gdy pisałaś: "Tak mi źle
Urwij się choćby zaraz
Coś ze mną zrób
Nie zostawiaj tu samej, o nie"
Żebrząc wciąż o benzynę
Gnałem przez noc
Silnik rzęził ostatkiem sił
Aby być znowu w Tobie
Śmiać się i kląć
Wszystko było tak proste w te dni
Dziecko spało za ścianą
Czujne jak ptak
Niechaj Bóg wyprostuje mu sny!
Powiedziałaś, że nigdy, że nigdy aż tak
Słodkie były, jak krew Twoje łzy
Emigrowałem z objęć Twych nad ranem
Dzień mnie wyganiał, nocą znów wracałem
Dane nam było, słońca zaćmienie
Następne będzie, może za sto lat
Plażą szły zakonnice, a słońce w dół
Wciąż spadało nie mogąc spaść
Mąż tam w świecie za funtem, odkładał funt
Na Toyotę przepiękną, aż strach
Mąż Twój wielbił porządek i pełne szkło
Narzeczoną miał kiedyś, jak sen
Z autobusem Arabów zdradziła go
Nigdy nie był już sobą, o nie
Emigrowałem z ramion Twych nad ranem
Dzień mnie wyganiał, nocą znów wracałem
Dane nam było, słońca zaćmienie
Następne będzie, może za sto lat
W wielkiej żyliśmy wannie i rzadko tak
Wypełzaliśmy na suchy ląd
Czarodziejka gorzałka tańczyła w nas
Meta była o dwa kroki stąd
Nie wiem ciągle dlaczego zaczęło się tak
Czemu zgasło też nie wie nikt
Są wciąż różne koło mnie, nie budzę się sam
Ale nic nie jest proste w te dni
Gdy pisałaś: "Tak mi źle
Urwij się choćby zaraz
Coś ze mną zrób
Nie zostawiaj tu samej, o nie"
Żebrząc wciąż o benzynę
Gnałem przez noc
Silnik rzęził ostatkiem sił
Aby być znowu w Tobie
Śmiać się i kląć
Wszystko było tak proste w te dni
Dziecko spało za ścianą
Czujne jak ptak
Niechaj Bóg wyprostuje mu sny!
Powiedziałaś, że nigdy, że nigdy aż tak
Słodkie były, jak krew Twoje łzy
Emigrowałem z objęć Twych nad ranem
Dzień mnie wyganiał, nocą znów wracałem
Dane nam było, słońca zaćmienie
Następne będzie, może za sto lat
Plażą szły zakonnice, a słońce w dół
Wciąż spadało nie mogąc spaść
Mąż tam w świecie za funtem, odkładał funt
Na Toyotę przepiękną, aż strach
Mąż Twój wielbił porządek i pełne szkło
Narzeczoną miał kiedyś, jak sen
Z autobusem Arabów zdradziła go
Nigdy nie był już sobą, o nie
Emigrowałem z ramion Twych nad ranem
Dzień mnie wyganiał, nocą znów wracałem
Dane nam było, słońca zaćmienie
Następne będzie, może za sto lat
W wielkiej żyliśmy wannie i rzadko tak
Wypełzaliśmy na suchy ląd
Czarodziejka gorzałka tańczyła w nas
Meta była o dwa kroki stąd
Nie wiem ciągle dlaczego zaczęło się tak
Czemu zgasło też nie wie nikt
Są wciąż różne koło mnie, nie budzę się sam
Ale nic nie jest proste w te dni
⏱️ Synced Lyrics
[00:05.47] Jolka, Jolka, pamiętasz lato ze snu
[00:11.87] Gdy pisałaś: "Tak mi źle
[00:17.83] Urwij się choćby zaraz
[00:21.90] Coś ze mną zrób
[00:24.13] Nie zostawiaj tu samej, o nie"
[00:29.68]
[00:33.00] Żebrząc wciąż o benzynę
[00:36.73] Gnałem przez noc
[00:39.13] Silnik rzęził ostatkiem sił
[00:45.44] Aby być znowu w Tobie
[00:49.44] Śmiać się i kląć
[00:51.51] Wszystko było tak proste w te dni
[00:57.07]
[01:00.86] Dziecko spało za ścianą
[01:04.68] Czujne jak ptak
[01:07.16] Niechaj Bóg wyprostuje mu sny!
[01:12.99] Powiedziałaś, że nigdy, że nigdy aż tak
[01:19.17] Słodkie były, jak krew Twoje łzy
[01:25.13]
[01:35.35] Emigrowałem z objęć Twych nad ranem
[01:48.48] Dzień mnie wyganiał, nocą znów wracałem
[02:00.14] Dane nam było, słońca zaćmienie
[02:13.13] Następne będzie, może za sto lat
[02:22.94]
[02:26.92] Plażą szły zakonnice, a słońce w dół
[02:33.38] Wciąż spadało nie mogąc spaść
[02:39.17] Mąż tam w świecie za funtem, odkładał funt
[02:45.54] Na Toyotę przepiękną, aż strach
[02:51.01]
[02:54.76] Mąż Twój wielbił porządek i pełne szkło
[03:01.15] Narzeczoną miał kiedyś, jak sen
[03:06.94] Z autobusem Arabów zdradziła go
[03:13.50] Nigdy nie był już sobą, o nie
[03:19.02]
[03:29.46] Emigrowałem z ramion Twych nad ranem
[03:42.31] Dzień mnie wyganiał, nocą znów wracałem
[03:53.97] Dane nam było, słońca zaćmienie
[04:06.83] Następne będzie, może za sto lat
[04:17.11]
[04:20.88] W wielkiej żyliśmy wannie i rzadko tak
[04:27.11] Wypełzaliśmy na suchy ląd
[04:33.25] Czarodziejka gorzałka tańczyła w nas
[04:39.62] Meta była o dwa kroki stąd
[04:44.99]
[04:48.51] Nie wiem ciągle dlaczego zaczęło się tak
[04:54.66] Czemu zgasło też nie wie nikt
[05:00.76] Są wciąż różne koło mnie, nie budzę się sam
[05:06.95] Ale nic nie jest proste w te dni
[05:10.11]
[00:11.87] Gdy pisałaś: "Tak mi źle
[00:17.83] Urwij się choćby zaraz
[00:21.90] Coś ze mną zrób
[00:24.13] Nie zostawiaj tu samej, o nie"
[00:29.68]
[00:33.00] Żebrząc wciąż o benzynę
[00:36.73] Gnałem przez noc
[00:39.13] Silnik rzęził ostatkiem sił
[00:45.44] Aby być znowu w Tobie
[00:49.44] Śmiać się i kląć
[00:51.51] Wszystko było tak proste w te dni
[00:57.07]
[01:00.86] Dziecko spało za ścianą
[01:04.68] Czujne jak ptak
[01:07.16] Niechaj Bóg wyprostuje mu sny!
[01:12.99] Powiedziałaś, że nigdy, że nigdy aż tak
[01:19.17] Słodkie były, jak krew Twoje łzy
[01:25.13]
[01:35.35] Emigrowałem z objęć Twych nad ranem
[01:48.48] Dzień mnie wyganiał, nocą znów wracałem
[02:00.14] Dane nam było, słońca zaćmienie
[02:13.13] Następne będzie, może za sto lat
[02:22.94]
[02:26.92] Plażą szły zakonnice, a słońce w dół
[02:33.38] Wciąż spadało nie mogąc spaść
[02:39.17] Mąż tam w świecie za funtem, odkładał funt
[02:45.54] Na Toyotę przepiękną, aż strach
[02:51.01]
[02:54.76] Mąż Twój wielbił porządek i pełne szkło
[03:01.15] Narzeczoną miał kiedyś, jak sen
[03:06.94] Z autobusem Arabów zdradziła go
[03:13.50] Nigdy nie był już sobą, o nie
[03:19.02]
[03:29.46] Emigrowałem z ramion Twych nad ranem
[03:42.31] Dzień mnie wyganiał, nocą znów wracałem
[03:53.97] Dane nam było, słońca zaćmienie
[04:06.83] Następne będzie, może za sto lat
[04:17.11]
[04:20.88] W wielkiej żyliśmy wannie i rzadko tak
[04:27.11] Wypełzaliśmy na suchy ląd
[04:33.25] Czarodziejka gorzałka tańczyła w nas
[04:39.62] Meta była o dwa kroki stąd
[04:44.99]
[04:48.51] Nie wiem ciągle dlaczego zaczęło się tak
[04:54.66] Czemu zgasło też nie wie nikt
[05:00.76] Są wciąż różne koło mnie, nie budzę się sam
[05:06.95] Ale nic nie jest proste w te dni
[05:10.11]