Home 🎬 Bollywood 🎵 Pakistani 🎤 English Pop

W.E.N.A., VNM, Siwers - Carpe Diem

👤 White House 🎼 Kodex 5 Elements ⏱️ 3:40
🎵 2536 characters
⏱️ 3:40 duration
🆔 ID: 14633333

📜 Lyrics

Rzuciłem pracę wczoraj...
Dziś od rana siedzę w studio i nie sądzę, abyś chciał mnie przekonać,
żebym jeszcze raz przez to przeszedł.
Wolę dźwięk MPC w tle i świadomość, że nie ma wygranych bez wyrzeczeń.
Ci, którzy się dają za to pociąć, ulegają presji - spoko,
za plecami wypluwają botox.
Trzymam ich na dystans, moja wizja życia - czysta.
To niepewność jutra sugeruje mi jak dzisiaj żyć mam.
I ambicja pcha mnie w przód, jak nie daje stu
procent z siebie, jestem wściekły, zwijam bletki, palę w chuj.
Nad walory talentu stawiam dalej swój entuzjazm i upór,
pluję ogniem i nie tracę tchu.
Jestem pro'sem, nie mam czasu dla laików.
Pewnie też bym emigrował, gdybym nie zarabiał kwitu
z takim stażem... Chcesz, to mnie rozliczaj z ciężkiej pracy:
za każdą godzinę w studiu, każdy wers i energię z trasy

Mam wszystko, czego wielu chciałoby, ale nieszczęście nie
szukanie go, absorbuje częściej tu coraz więcej mnie.
Szukanie szczęścia tu, człowieka nawet zaczyna
uzależniać i niszczyć tak, jak metaamfetamina.
Bo zawsze coś jest nie tak i zapada nocą w letarg.
Niż załapać troszkę zeta, jest zapalić prościej peta.
I tu zapomnieć się w chill'u, kurwa na chwilę, wiem.
Skillem i tak odbiję bez stylu durnie na mile, taa.
Bo jestem jebanym pracoholikiem,
jednocześnie będąc bogiem, pozdrawiam Paktofonikę.
I w życiu łapię te ładne chwile, ulotne jak ulotka.
Ciśniemy tu Carpe Diem, nie wiemy co nas tu spotka
W pamięci te piękne chwile uwiecznię jak Tuhart,
bo dla wielu te życie, to nieśmieszny żart #suchar
I nawet jak na wszystko, na co mam ochotę mnie stać,
czekam, aż to szczęście, wreszcie nas tu porwie na max, tak!

To nie przyszło łatwo, za to jak pójdzie w pizdu,
to z hukiem na dno. Czerpię naukę i roluję tu cash, banknot.
Nie za darmo spełnię sny albo umrę walcząc.
Jestem zły, idę po nie jak Duke Nukem w miasto.
Twardo stawiam klasyki na chodniku.
Lekko kładę te linijki, same kleją się do bitu.
Znam ten chleb, ale dziś mijam Syzyfów.
Nie trzymałem w szeregu, zawsze wychodziłem z szyku.
Być jednym z trybików, to nie dla mnie.
Mały pikuś wznieś się ponad nich momentalnie.
Na nośniku meritum stawiam, na ostrzu noża.
Szybko fakty weryfikuj, wiesz że lubię wzniecać pożar.
Wyjść z niebytu poza, to jest sztuka arcy.
Walisz przy kielichu prozak, możesz wrócić dziś na tarczy.
Walczysz? Miasto nie niańczy, pożera... Znam przyczyny,
wciąż tu szukam pierdolonej czterolistnej koniczyny...

⏱️ Synced Lyrics

[00:09.82] Rzuciłem pracę wczoraj...
[00:11.78] Dziś od rana siedzę w studio i nie sądzę, abyś chciał mnie przekonać,
[00:15.33] żebym jeszcze raz przez to przeszedł.
[00:17.18] Wolę dźwięk MPC w tle i świadomość, że nie ma wygranych bez wyrzeczeń.
[00:21.65] Ci, którzy się dają za to pociąć, ulegają presji - spoko,
[00:25.23] za plecami wypluwają botox.
[00:27.07] Trzymam ich na dystans, moja wizja życia - czysta.
[00:28.87] To niepewność jutra sugeruje mi jak dzisiaj żyć mam.
[00:31.55] I ambicja pcha mnie w przód, jak nie daje stu
[00:34.36] procent z siebie, jestem wściekły, zwijam bletki, palę w chuj.
[00:37.06] Nad walory talentu stawiam dalej swój entuzjazm i upór,
[00:41.55] pluję ogniem i nie tracę tchu.
[00:43.36] Jestem pro'sem, nie mam czasu dla laików.
[00:45.12] Pewnie też bym emigrował, gdybym nie zarabiał kwitu
[00:48.79] z takim stażem... Chcesz, to mnie rozliczaj z ciężkiej pracy:
[00:50.53] za każdą godzinę w studiu, każdy wers i energię z trasy
[01:15.85] Mam wszystko, czego wielu chciałoby, ale nieszczęście nie
[01:18.54] szukanie go, absorbuje częściej tu coraz więcej mnie.
[01:21.28] Szukanie szczęścia tu, człowieka nawet zaczyna
[01:23.93] uzależniać i niszczyć tak, jak metaamfetamina.
[01:26.62] Bo zawsze coś jest nie tak i zapada nocą w letarg.
[01:29.34] Niż załapać troszkę zeta, jest zapalić prościej peta.
[01:32.00] I tu zapomnieć się w chill'u, kurwa na chwilę, wiem.
[01:34.88] Skillem i tak odbiję bez stylu durnie na mile, taa.
[01:37.57] Bo jestem jebanym pracoholikiem,
[01:40.22] jednocześnie będąc bogiem, pozdrawiam Paktofonikę.
[01:42.93] I w życiu łapię te ładne chwile, ulotne jak ulotka.
[01:45.62] Ciśniemy tu Carpe Diem, nie wiemy co nas tu spotka
[01:48.31] W pamięci te piękne chwile uwiecznię jak Tuhart,
[01:51.09] bo dla wielu te życie, to nieśmieszny żart #suchar
[01:53.71] I nawet jak na wszystko, na co mam ochotę mnie stać,
[01:56.43] czekam, aż to szczęście, wreszcie nas tu porwie na max, tak!
[02:20.87] To nie przyszło łatwo, za to jak pójdzie w pizdu,
[02:23.55] to z hukiem na dno. Czerpię naukę i roluję tu cash, banknot.
[02:27.12] Nie za darmo spełnię sny albo umrę walcząc.
[02:29.92] Jestem zły, idę po nie jak Duke Nukem w miasto.
[02:32.68] Twardo stawiam klasyki na chodniku.
[02:34.49] Lekko kładę te linijki, same kleją się do bitu.
[02:37.10] Znam ten chleb, ale dziś mijam Syzyfów.
[02:39.83] Nie trzymałem w szeregu, zawsze wychodziłem z szyku.
[02:42.56] Być jednym z trybików, to nie dla mnie.
[02:45.26] Mały pikuś wznieś się ponad nich momentalnie.
[02:47.99] Na nośniku meritum stawiam, na ostrzu noża.
[02:50.62] Szybko fakty weryfikuj, wiesz że lubię wzniecać pożar.
[02:53.38] Wyjść z niebytu poza, to jest sztuka arcy.
[02:56.08] Walisz przy kielichu prozak, możesz wrócić dziś na tarczy.
[02:58.76] Walczysz? Miasto nie niańczy, pożera... Znam przyczyny,
[03:01.53] wciąż tu szukam pierdolonej czterolistnej koniczyny...
[03:06.93]

⭐ Rate These Lyrics

Average: 0.0/5 • 0 ratings