Nadal
🎵 3851 characters
⏱️ 4:08 duration
🆔 ID: 14633637
📜 Lyrics
I got lots of love, pozdrawiam moich czubków
Którzy wystają po winklach pite z plastikowych kubków
Masz ich za głupków? Nie okażesz im szacunku?
Szybko wyczują pogardę, posadzą cię na wózku
Zanim zaczniesz się wozić lepiej przyjrzyj się w lustrze
Jeśli w odbiciu nie znajdziesz Lucyfera możesz umrzeć
Wszystko może się zdarzyć na ulicy bywa różnie
Ugodzony nożem nawet we śnie czujesz ból ten
Uliczna rzeczywistość, często odczuwałem pustkę
Tutaj najlepszy przyjaciel może być zwykłym oszustem
Tutaj najlepszy kumpel nieraz odjebał przewózkę
Pochłonięty chęcią posiadania żegnasz się z ubóstwem
Również skrupułami to brak przyzwoitości
Bo rzadko, który grzeszy odrobiną prawilności
Na ulicach sporo złości biją do nieprzytomności
Chociaż sami niewiele bardziej przytomni osz ty
Nadal wiele miłości dla tych brudnych ulic, które
Wciąż inspirują, jedna miłość dla podwórek
Nadal wiele pogardy dla sprzedajnych kurew
Chcieli napsuć krwi i pogrzebać tą kulturę
Nadal sporo miłości dla ludzi na dzielnicach
Dziś wraca do korzeni stary dobry Ryszard
Nadal na tych ulicach, które pokazałem światu
Nadal rap dla biedaków, bo pochodzę z tych klimatów
A psy jak to psy, banda żałosnych nierobów
Od lat jestem czysty oni poszukują prochów
Kiedy szukałem kłopotów z wypchanymi skarpetami
Jakoś wtedy ani razu nie zostałem zatrzymany
Tak najczęściej bywa, że dochrapiesz się problemów
Kiedy wychodzisz na prostą, na ludzi, nie wiedzieć czemu
A ty lepiej nic nie mów, chuj w dupę informatorom
Którzy ratują cipska wystawiając co rusz kogoś
Zażywasz, przegrywasz, jakoś tak to szło
Ja się wyplątałem z gówna dna o mały włos
Miałem nosa do tych spraw i miałem też sos
Byłem SOSA, miałem YEYO i myślałem jestem ktoś
No, bo czego może chcieć od życia taki gość
Jak ja, Richie Rich, były dupy, szmal i złość
No, bo czego mogłem chcieć od życia, taki los
Wyrzucony na outsider gruby sztos
Nadal wiele miłości dla tych brudnych ulic, które
Wciąż inspirują, jedna miłość dla podwórek
Nadal wiele pogardy dla sprzedajnych kurew
Chcieli napsuć krwi i pogrzebać tą kulturę
Nadal sporo miłości dla ludzi na dzielnicach
Dziś wraca do korzeni stary dobry Ryszard
Nadal na tych ulicach, które pokazałem światu
Nadal rap dla biedaków, bo pochodzę z tych klimatów
Kurwy tu donoszą częściej niż niejedna matka ciążę
Pomawiany o najgorsze w końcu chcesz popełnić zbrodnię
Aby w konsekwencji móc zasłużyć na słowa podłe
Które pod twoim adresem rzucają niczym klątwe
Bo tu większość z wyrokiem robią flachę pod blokiem
Dzielnica śledzi to z okien, syf codziennym widokiem
Osiedlowa Yakuza nabija guza dość często
I to kolejne zwycięstwo nierzadko zwyczajną klęską
Polska hardcore'owa, potwierdzi niejeden chłopak
Jadą na płynach, prochach i śmieciowych umowach
A pod bramą sześciopak, uliczny etos przeklinać
Klimat dobrych chłopaków, od poprawczaka zaczynasz
Czuć na klatce stęchliznę, tu lizol miesza się z moczem
Jeżyce Welcome to, proszę, atrakcja dla twoich oczek
Biedy nie znoszę, o nie, nie wstydzę się pochodzenia
Wstyd to kraść, tak zajebać drugiemu by tego nie miał
Nie daj sobie wmówić, że jesteś nic nie wart
Nie daj sobie wmówić, że cię prześladuje niefart
Nie daj sobie wmówić, że twe życie to gemela
Weź się w garść stań na nogi zapierdalaj, Jasiek Mela
Nadal wiele miłości dla tych brudnych ulic które
Wciąż inspirują, jedna miłość dla podwórek
Nadal wiele pogardy dla sprzedajnych kurew
Chcieli napsuć krwi i pogrzebać tą kulturę
Nadal sporo miłości dla ludzi na dzielnicach
Dziś wraca do korzeni stary dobry Ryszard
Nadal na tych ulicach, które pokazałem światu
Nadal rap dla biedaków, bo pochodzę z tych klimatów
Którzy wystają po winklach pite z plastikowych kubków
Masz ich za głupków? Nie okażesz im szacunku?
Szybko wyczują pogardę, posadzą cię na wózku
Zanim zaczniesz się wozić lepiej przyjrzyj się w lustrze
Jeśli w odbiciu nie znajdziesz Lucyfera możesz umrzeć
Wszystko może się zdarzyć na ulicy bywa różnie
Ugodzony nożem nawet we śnie czujesz ból ten
Uliczna rzeczywistość, często odczuwałem pustkę
Tutaj najlepszy przyjaciel może być zwykłym oszustem
Tutaj najlepszy kumpel nieraz odjebał przewózkę
Pochłonięty chęcią posiadania żegnasz się z ubóstwem
Również skrupułami to brak przyzwoitości
Bo rzadko, który grzeszy odrobiną prawilności
Na ulicach sporo złości biją do nieprzytomności
Chociaż sami niewiele bardziej przytomni osz ty
Nadal wiele miłości dla tych brudnych ulic, które
Wciąż inspirują, jedna miłość dla podwórek
Nadal wiele pogardy dla sprzedajnych kurew
Chcieli napsuć krwi i pogrzebać tą kulturę
Nadal sporo miłości dla ludzi na dzielnicach
Dziś wraca do korzeni stary dobry Ryszard
Nadal na tych ulicach, które pokazałem światu
Nadal rap dla biedaków, bo pochodzę z tych klimatów
A psy jak to psy, banda żałosnych nierobów
Od lat jestem czysty oni poszukują prochów
Kiedy szukałem kłopotów z wypchanymi skarpetami
Jakoś wtedy ani razu nie zostałem zatrzymany
Tak najczęściej bywa, że dochrapiesz się problemów
Kiedy wychodzisz na prostą, na ludzi, nie wiedzieć czemu
A ty lepiej nic nie mów, chuj w dupę informatorom
Którzy ratują cipska wystawiając co rusz kogoś
Zażywasz, przegrywasz, jakoś tak to szło
Ja się wyplątałem z gówna dna o mały włos
Miałem nosa do tych spraw i miałem też sos
Byłem SOSA, miałem YEYO i myślałem jestem ktoś
No, bo czego może chcieć od życia taki gość
Jak ja, Richie Rich, były dupy, szmal i złość
No, bo czego mogłem chcieć od życia, taki los
Wyrzucony na outsider gruby sztos
Nadal wiele miłości dla tych brudnych ulic, które
Wciąż inspirują, jedna miłość dla podwórek
Nadal wiele pogardy dla sprzedajnych kurew
Chcieli napsuć krwi i pogrzebać tą kulturę
Nadal sporo miłości dla ludzi na dzielnicach
Dziś wraca do korzeni stary dobry Ryszard
Nadal na tych ulicach, które pokazałem światu
Nadal rap dla biedaków, bo pochodzę z tych klimatów
Kurwy tu donoszą częściej niż niejedna matka ciążę
Pomawiany o najgorsze w końcu chcesz popełnić zbrodnię
Aby w konsekwencji móc zasłużyć na słowa podłe
Które pod twoim adresem rzucają niczym klątwe
Bo tu większość z wyrokiem robią flachę pod blokiem
Dzielnica śledzi to z okien, syf codziennym widokiem
Osiedlowa Yakuza nabija guza dość często
I to kolejne zwycięstwo nierzadko zwyczajną klęską
Polska hardcore'owa, potwierdzi niejeden chłopak
Jadą na płynach, prochach i śmieciowych umowach
A pod bramą sześciopak, uliczny etos przeklinać
Klimat dobrych chłopaków, od poprawczaka zaczynasz
Czuć na klatce stęchliznę, tu lizol miesza się z moczem
Jeżyce Welcome to, proszę, atrakcja dla twoich oczek
Biedy nie znoszę, o nie, nie wstydzę się pochodzenia
Wstyd to kraść, tak zajebać drugiemu by tego nie miał
Nie daj sobie wmówić, że jesteś nic nie wart
Nie daj sobie wmówić, że cię prześladuje niefart
Nie daj sobie wmówić, że twe życie to gemela
Weź się w garść stań na nogi zapierdalaj, Jasiek Mela
Nadal wiele miłości dla tych brudnych ulic które
Wciąż inspirują, jedna miłość dla podwórek
Nadal wiele pogardy dla sprzedajnych kurew
Chcieli napsuć krwi i pogrzebać tą kulturę
Nadal sporo miłości dla ludzi na dzielnicach
Dziś wraca do korzeni stary dobry Ryszard
Nadal na tych ulicach, które pokazałem światu
Nadal rap dla biedaków, bo pochodzę z tych klimatów
⏱️ Synced Lyrics
[00:21.12] I got lots of love, pozdrawiam moich czubków
[00:23.88] Którzy wystają po winklach pite z plastikowych kubków
[00:26.70] Masz ich za głupków? Nie okażesz im szacunku?
[00:29.05] Szybko wyczują pogardę, posadzą cię na wózku
[00:32.05] Zanim zaczniesz się wozić lepiej przyjrzyj się w lustrze
[00:34.35] Jeśli w odbiciu nie znajdziesz Lucyfera możesz umrzeć
[00:37.17] Wszystko może się zdarzyć na ulicy bywa różnie
[00:39.78] Ugodzony nożem nawet we śnie czujesz ból ten
[00:42.44] Uliczna rzeczywistość, często odczuwałem pustkę
[00:45.07] Tutaj najlepszy przyjaciel może być zwykłym oszustem
[00:47.77] Tutaj najlepszy kumpel nieraz odjebał przewózkę
[00:50.18] Pochłonięty chęcią posiadania żegnasz się z ubóstwem
[00:53.04] Również skrupułami to brak przyzwoitości
[00:55.73] Bo rzadko, który grzeszy odrobiną prawilności
[00:58.39] Na ulicach sporo złości biją do nieprzytomności
[01:01.06] Chociaż sami niewiele bardziej przytomni osz ty
[01:04.02] Nadal wiele miłości dla tych brudnych ulic, które
[01:06.58] Wciąż inspirują, jedna miłość dla podwórek
[01:09.22] Nadal wiele pogardy dla sprzedajnych kurew
[01:11.97] Chcieli napsuć krwi i pogrzebać tą kulturę
[01:14.60] Nadal sporo miłości dla ludzi na dzielnicach
[01:17.27] Dziś wraca do korzeni stary dobry Ryszard
[01:19.84] Nadal na tych ulicach, które pokazałem światu
[01:22.56] Nadal rap dla biedaków, bo pochodzę z tych klimatów
[01:25.27] A psy jak to psy, banda żałosnych nierobów
[01:27.92] Od lat jestem czysty oni poszukują prochów
[01:30.69] Kiedy szukałem kłopotów z wypchanymi skarpetami
[01:33.24] Jakoś wtedy ani razu nie zostałem zatrzymany
[01:35.92] Tak najczęściej bywa, że dochrapiesz się problemów
[01:38.67] Kiedy wychodzisz na prostą, na ludzi, nie wiedzieć czemu
[01:41.23] A ty lepiej nic nie mów, chuj w dupę informatorom
[01:43.64] Którzy ratują cipska wystawiając co rusz kogoś
[01:46.45] Zażywasz, przegrywasz, jakoś tak to szło
[01:48.84] Ja się wyplątałem z gówna dna o mały włos
[01:51.90] Miałem nosa do tych spraw i miałem też sos
[01:54.49] Byłem SOSA, miałem YEYO i myślałem jestem ktoś
[01:57.39] No, bo czego może chcieć od życia taki gość
[01:59.86] Jak ja, Richie Rich, były dupy, szmal i złość
[02:02.76] No, bo czego mogłem chcieć od życia, taki los
[02:05.43] Wyrzucony na outsider gruby sztos
[02:07.74] Nadal wiele miłości dla tych brudnych ulic, które
[02:10.65] Wciąż inspirują, jedna miłość dla podwórek
[02:13.02] Nadal wiele pogardy dla sprzedajnych kurew
[02:15.68] Chcieli napsuć krwi i pogrzebać tą kulturę
[02:18.59] Nadal sporo miłości dla ludzi na dzielnicach
[02:21.20] Dziś wraca do korzeni stary dobry Ryszard
[02:23.85] Nadal na tych ulicach, które pokazałem światu
[02:26.50] Nadal rap dla biedaków, bo pochodzę z tych klimatów
[02:29.27] Kurwy tu donoszą częściej niż niejedna matka ciążę
[02:31.66] Pomawiany o najgorsze w końcu chcesz popełnić zbrodnię
[02:34.58] Aby w konsekwencji móc zasłużyć na słowa podłe
[02:37.18] Które pod twoim adresem rzucają niczym klątwe
[02:39.83] Bo tu większość z wyrokiem robią flachę pod blokiem
[02:42.20] Dzielnica śledzi to z okien, syf codziennym widokiem
[02:45.14] Osiedlowa Yakuza nabija guza dość często
[02:47.51] I to kolejne zwycięstwo nierzadko zwyczajną klęską
[02:50.43] Polska hardcore'owa, potwierdzi niejeden chłopak
[02:53.13] Jadą na płynach, prochach i śmieciowych umowach
[02:55.55] A pod bramą sześciopak, uliczny etos przeklinać
[02:58.35] Klimat dobrych chłopaków, od poprawczaka zaczynasz
[03:01.01] Czuć na klatce stęchliznę, tu lizol miesza się z moczem
[03:03.66] Jeżyce Welcome to, proszę, atrakcja dla twoich oczek
[03:06.29] Biedy nie znoszę, o nie, nie wstydzę się pochodzenia
[03:08.96] Wstyd to kraść, tak zajebać drugiemu by tego nie miał
[03:11.99] Nie daj sobie wmówić, że jesteś nic nie wart
[03:14.58] Nie daj sobie wmówić, że cię prześladuje niefart
[03:17.25] Nie daj sobie wmówić, że twe życie to gemela
[03:19.89] Weź się w garść stań na nogi zapierdalaj, Jasiek Mela
[03:22.54] Nadal wiele miłości dla tych brudnych ulic które
[03:25.33] Wciąż inspirują, jedna miłość dla podwórek
[03:27.72] Nadal wiele pogardy dla sprzedajnych kurew
[03:30.49] Chcieli napsuć krwi i pogrzebać tą kulturę
[03:33.08] Nadal sporo miłości dla ludzi na dzielnicach
[03:35.74] Dziś wraca do korzeni stary dobry Ryszard
[03:38.67] Nadal na tych ulicach, które pokazałem światu
[03:41.56] Nadal rap dla biedaków, bo pochodzę z tych klimatów
[03:44.24]
[00:23.88] Którzy wystają po winklach pite z plastikowych kubków
[00:26.70] Masz ich za głupków? Nie okażesz im szacunku?
[00:29.05] Szybko wyczują pogardę, posadzą cię na wózku
[00:32.05] Zanim zaczniesz się wozić lepiej przyjrzyj się w lustrze
[00:34.35] Jeśli w odbiciu nie znajdziesz Lucyfera możesz umrzeć
[00:37.17] Wszystko może się zdarzyć na ulicy bywa różnie
[00:39.78] Ugodzony nożem nawet we śnie czujesz ból ten
[00:42.44] Uliczna rzeczywistość, często odczuwałem pustkę
[00:45.07] Tutaj najlepszy przyjaciel może być zwykłym oszustem
[00:47.77] Tutaj najlepszy kumpel nieraz odjebał przewózkę
[00:50.18] Pochłonięty chęcią posiadania żegnasz się z ubóstwem
[00:53.04] Również skrupułami to brak przyzwoitości
[00:55.73] Bo rzadko, który grzeszy odrobiną prawilności
[00:58.39] Na ulicach sporo złości biją do nieprzytomności
[01:01.06] Chociaż sami niewiele bardziej przytomni osz ty
[01:04.02] Nadal wiele miłości dla tych brudnych ulic, które
[01:06.58] Wciąż inspirują, jedna miłość dla podwórek
[01:09.22] Nadal wiele pogardy dla sprzedajnych kurew
[01:11.97] Chcieli napsuć krwi i pogrzebać tą kulturę
[01:14.60] Nadal sporo miłości dla ludzi na dzielnicach
[01:17.27] Dziś wraca do korzeni stary dobry Ryszard
[01:19.84] Nadal na tych ulicach, które pokazałem światu
[01:22.56] Nadal rap dla biedaków, bo pochodzę z tych klimatów
[01:25.27] A psy jak to psy, banda żałosnych nierobów
[01:27.92] Od lat jestem czysty oni poszukują prochów
[01:30.69] Kiedy szukałem kłopotów z wypchanymi skarpetami
[01:33.24] Jakoś wtedy ani razu nie zostałem zatrzymany
[01:35.92] Tak najczęściej bywa, że dochrapiesz się problemów
[01:38.67] Kiedy wychodzisz na prostą, na ludzi, nie wiedzieć czemu
[01:41.23] A ty lepiej nic nie mów, chuj w dupę informatorom
[01:43.64] Którzy ratują cipska wystawiając co rusz kogoś
[01:46.45] Zażywasz, przegrywasz, jakoś tak to szło
[01:48.84] Ja się wyplątałem z gówna dna o mały włos
[01:51.90] Miałem nosa do tych spraw i miałem też sos
[01:54.49] Byłem SOSA, miałem YEYO i myślałem jestem ktoś
[01:57.39] No, bo czego może chcieć od życia taki gość
[01:59.86] Jak ja, Richie Rich, były dupy, szmal i złość
[02:02.76] No, bo czego mogłem chcieć od życia, taki los
[02:05.43] Wyrzucony na outsider gruby sztos
[02:07.74] Nadal wiele miłości dla tych brudnych ulic, które
[02:10.65] Wciąż inspirują, jedna miłość dla podwórek
[02:13.02] Nadal wiele pogardy dla sprzedajnych kurew
[02:15.68] Chcieli napsuć krwi i pogrzebać tą kulturę
[02:18.59] Nadal sporo miłości dla ludzi na dzielnicach
[02:21.20] Dziś wraca do korzeni stary dobry Ryszard
[02:23.85] Nadal na tych ulicach, które pokazałem światu
[02:26.50] Nadal rap dla biedaków, bo pochodzę z tych klimatów
[02:29.27] Kurwy tu donoszą częściej niż niejedna matka ciążę
[02:31.66] Pomawiany o najgorsze w końcu chcesz popełnić zbrodnię
[02:34.58] Aby w konsekwencji móc zasłużyć na słowa podłe
[02:37.18] Które pod twoim adresem rzucają niczym klątwe
[02:39.83] Bo tu większość z wyrokiem robią flachę pod blokiem
[02:42.20] Dzielnica śledzi to z okien, syf codziennym widokiem
[02:45.14] Osiedlowa Yakuza nabija guza dość często
[02:47.51] I to kolejne zwycięstwo nierzadko zwyczajną klęską
[02:50.43] Polska hardcore'owa, potwierdzi niejeden chłopak
[02:53.13] Jadą na płynach, prochach i śmieciowych umowach
[02:55.55] A pod bramą sześciopak, uliczny etos przeklinać
[02:58.35] Klimat dobrych chłopaków, od poprawczaka zaczynasz
[03:01.01] Czuć na klatce stęchliznę, tu lizol miesza się z moczem
[03:03.66] Jeżyce Welcome to, proszę, atrakcja dla twoich oczek
[03:06.29] Biedy nie znoszę, o nie, nie wstydzę się pochodzenia
[03:08.96] Wstyd to kraść, tak zajebać drugiemu by tego nie miał
[03:11.99] Nie daj sobie wmówić, że jesteś nic nie wart
[03:14.58] Nie daj sobie wmówić, że cię prześladuje niefart
[03:17.25] Nie daj sobie wmówić, że twe życie to gemela
[03:19.89] Weź się w garść stań na nogi zapierdalaj, Jasiek Mela
[03:22.54] Nadal wiele miłości dla tych brudnych ulic które
[03:25.33] Wciąż inspirują, jedna miłość dla podwórek
[03:27.72] Nadal wiele pogardy dla sprzedajnych kurew
[03:30.49] Chcieli napsuć krwi i pogrzebać tą kulturę
[03:33.08] Nadal sporo miłości dla ludzi na dzielnicach
[03:35.74] Dziś wraca do korzeni stary dobry Ryszard
[03:38.67] Nadal na tych ulicach, które pokazałem światu
[03:41.56] Nadal rap dla biedaków, bo pochodzę z tych klimatów
[03:44.24]