Pod numerem trzecim
🎵 1791 characters
⏱️ 3:50 duration
🆔 ID: 14634207
📜 Lyrics
Pali?
Przeważnie wychodzi na balkon albo na klatkę schodową
Spodziewałam się tego. Czego? (O co Ci chodzi?)
Co chcesz przez to powiedzieć?
Marycha. Pali Marychę
Jezus Maria. Jaką Marychę?! Nic nie wiem!
Życia nie znasz? Marycha to marihuana
Nie mówił Ci, że śni mu się coś dziwnego?
Mówił
Wizje narkotyczne
Co ty powiesz
No, to teraz jest jasna
Ugh! Ugh! Ugh! Ugh!
Największe koty mogą iść w moje ślady
Jak moje dzieci dzielnie trzymać karabin
Pod numerem trzecim strzec własnej posesji
Czuły cyngiel, konkurencja nigdy nie śpi
Album skończony, lumpy mnie ozłocą
Zgarnę każdą z nagród, tylko nie wiem, kurwa, po co?
Mam na tarasie marmur, chodzę po nim boso
Skręt rzuca dłuższy cień niż świebodziński posąg
Odlot w cenie, ogrodzenie, własny teren
Żywopłot własnoręcznie sadził sam Jack Herer
Melex z nagłośnieniem tworzy barierę dźwięku
Prowadzę jedną ręką, bongo w drugim ręku
Nikt nie ma wstępu do tej szklarni przy sadzie
Oprócz mnie i lojalnych paru ludzi w składzie
Tajnym korytarzem schodzę wprost do studio
Aldous Huxley na ścianie i Da Vinciego płótno
Robi się późno, na scenie trwa żałosne
Oswajanie buntu, po fejm każdy gna na oślep
Mam wyjebane, hajs mi wpada mimochodem
Nagle budzę się ze zrzutu, ktoś mi z bongo wylał wodę
Największe koty mogą iść w moje ślady
Jak moje dzieci dzielnie trzymać karabin
Pod numerem trzecim strzec własnej posesji
Czuły cyngiel, konkurencja nigdy nie śpi
Największe koty mogą iść w moje ślady
Jak moje dzieci dzielnie trzymać karabin
Pod numerem trzecim strzec własnej posesji
Czuły cyngiel, konkurencja nigdy nie śpi
Kolejny buch
Kolejny buch
Długo trzymany na głębokim wdechu
Kolejny buch
Kolejny buch
Kolejny buch
I witam w tym gronie
Przeważnie wychodzi na balkon albo na klatkę schodową
Spodziewałam się tego. Czego? (O co Ci chodzi?)
Co chcesz przez to powiedzieć?
Marycha. Pali Marychę
Jezus Maria. Jaką Marychę?! Nic nie wiem!
Życia nie znasz? Marycha to marihuana
Nie mówił Ci, że śni mu się coś dziwnego?
Mówił
Wizje narkotyczne
Co ty powiesz
No, to teraz jest jasna
Ugh! Ugh! Ugh! Ugh!
Największe koty mogą iść w moje ślady
Jak moje dzieci dzielnie trzymać karabin
Pod numerem trzecim strzec własnej posesji
Czuły cyngiel, konkurencja nigdy nie śpi
Album skończony, lumpy mnie ozłocą
Zgarnę każdą z nagród, tylko nie wiem, kurwa, po co?
Mam na tarasie marmur, chodzę po nim boso
Skręt rzuca dłuższy cień niż świebodziński posąg
Odlot w cenie, ogrodzenie, własny teren
Żywopłot własnoręcznie sadził sam Jack Herer
Melex z nagłośnieniem tworzy barierę dźwięku
Prowadzę jedną ręką, bongo w drugim ręku
Nikt nie ma wstępu do tej szklarni przy sadzie
Oprócz mnie i lojalnych paru ludzi w składzie
Tajnym korytarzem schodzę wprost do studio
Aldous Huxley na ścianie i Da Vinciego płótno
Robi się późno, na scenie trwa żałosne
Oswajanie buntu, po fejm każdy gna na oślep
Mam wyjebane, hajs mi wpada mimochodem
Nagle budzę się ze zrzutu, ktoś mi z bongo wylał wodę
Największe koty mogą iść w moje ślady
Jak moje dzieci dzielnie trzymać karabin
Pod numerem trzecim strzec własnej posesji
Czuły cyngiel, konkurencja nigdy nie śpi
Największe koty mogą iść w moje ślady
Jak moje dzieci dzielnie trzymać karabin
Pod numerem trzecim strzec własnej posesji
Czuły cyngiel, konkurencja nigdy nie śpi
Kolejny buch
Kolejny buch
Długo trzymany na głębokim wdechu
Kolejny buch
Kolejny buch
Kolejny buch
I witam w tym gronie
⏱️ Synced Lyrics
[00:05.37] Pali?
[00:07.21] Przeważnie wychodzi na balkon albo na klatkę schodową
[00:09.07] Spodziewałam się tego. Czego? (O co Ci chodzi?)
[00:10.88] Co chcesz przez to powiedzieć?
[00:11.79] Marycha. Pali Marychę
[00:14.47] Jezus Maria. Jaką Marychę?! Nic nie wiem!
[00:17.11] Życia nie znasz? Marycha to marihuana
[00:20.73] Nie mówił Ci, że śni mu się coś dziwnego?
[00:24.41] Mówił
[00:25.31] Wizje narkotyczne
[00:28.08] Co ty powiesz
[00:30.70] No, to teraz jest jasna
[00:35.36]
[00:43.35] Ugh! Ugh! Ugh! Ugh!
[00:46.74]
[00:57.75] Największe koty mogą iść w moje ślady
[01:00.45] Jak moje dzieci dzielnie trzymać karabin
[01:03.15] Pod numerem trzecim strzec własnej posesji
[01:05.88] Czuły cyngiel, konkurencja nigdy nie śpi
[01:09.42] Album skończony, lumpy mnie ozłocą
[01:25.72] Zgarnę każdą z nagród, tylko nie wiem, kurwa, po co?
[01:29.33] Mam na tarasie marmur, chodzę po nim boso
[01:32.08] Skręt rzuca dłuższy cień niż świebodziński posąg
[01:34.73] Odlot w cenie, ogrodzenie, własny teren
[01:37.40] Żywopłot własnoręcznie sadził sam Jack Herer
[01:41.12] Melex z nagłośnieniem tworzy barierę dźwięku
[01:43.83] Prowadzę jedną ręką, bongo w drugim ręku
[01:46.58] Nikt nie ma wstępu do tej szklarni przy sadzie
[01:49.27] Oprócz mnie i lojalnych paru ludzi w składzie
[01:51.95] Tajnym korytarzem schodzę wprost do studio
[01:54.69] Aldous Huxley na ścianie i Da Vinciego płótno
[01:59.13] Robi się późno, na scenie trwa żałosne
[02:00.97] Oswajanie buntu, po fejm każdy gna na oślep
[02:03.66] Mam wyjebane, hajs mi wpada mimochodem
[02:06.45] Nagle budzę się ze zrzutu, ktoś mi z bongo wylał wodę
[02:13.63] Największe koty mogą iść w moje ślady
[02:15.45] Jak moje dzieci dzielnie trzymać karabin
[02:18.15] Pod numerem trzecim strzec własnej posesji
[02:20.80] Czuły cyngiel, konkurencja nigdy nie śpi
[02:24.46] Największe koty mogą iść w moje ślady
[02:27.67] Jak moje dzieci dzielnie trzymać karabin
[02:30.11] Pod numerem trzecim strzec własnej posesji
[02:33.39] Czuły cyngiel, konkurencja nigdy nie śpi
[02:38.01]
[02:43.45] Kolejny buch
[02:44.31] Kolejny buch
[02:47.93] Długo trzymany na głębokim wdechu
[02:51.51] Kolejny buch
[02:55.27] Kolejny buch
[02:57.09] Kolejny buch
[02:57.99] I witam w tym gronie
[03:00.69]
[00:07.21] Przeważnie wychodzi na balkon albo na klatkę schodową
[00:09.07] Spodziewałam się tego. Czego? (O co Ci chodzi?)
[00:10.88] Co chcesz przez to powiedzieć?
[00:11.79] Marycha. Pali Marychę
[00:14.47] Jezus Maria. Jaką Marychę?! Nic nie wiem!
[00:17.11] Życia nie znasz? Marycha to marihuana
[00:20.73] Nie mówił Ci, że śni mu się coś dziwnego?
[00:24.41] Mówił
[00:25.31] Wizje narkotyczne
[00:28.08] Co ty powiesz
[00:30.70] No, to teraz jest jasna
[00:35.36]
[00:43.35] Ugh! Ugh! Ugh! Ugh!
[00:46.74]
[00:57.75] Największe koty mogą iść w moje ślady
[01:00.45] Jak moje dzieci dzielnie trzymać karabin
[01:03.15] Pod numerem trzecim strzec własnej posesji
[01:05.88] Czuły cyngiel, konkurencja nigdy nie śpi
[01:09.42] Album skończony, lumpy mnie ozłocą
[01:25.72] Zgarnę każdą z nagród, tylko nie wiem, kurwa, po co?
[01:29.33] Mam na tarasie marmur, chodzę po nim boso
[01:32.08] Skręt rzuca dłuższy cień niż świebodziński posąg
[01:34.73] Odlot w cenie, ogrodzenie, własny teren
[01:37.40] Żywopłot własnoręcznie sadził sam Jack Herer
[01:41.12] Melex z nagłośnieniem tworzy barierę dźwięku
[01:43.83] Prowadzę jedną ręką, bongo w drugim ręku
[01:46.58] Nikt nie ma wstępu do tej szklarni przy sadzie
[01:49.27] Oprócz mnie i lojalnych paru ludzi w składzie
[01:51.95] Tajnym korytarzem schodzę wprost do studio
[01:54.69] Aldous Huxley na ścianie i Da Vinciego płótno
[01:59.13] Robi się późno, na scenie trwa żałosne
[02:00.97] Oswajanie buntu, po fejm każdy gna na oślep
[02:03.66] Mam wyjebane, hajs mi wpada mimochodem
[02:06.45] Nagle budzę się ze zrzutu, ktoś mi z bongo wylał wodę
[02:13.63] Największe koty mogą iść w moje ślady
[02:15.45] Jak moje dzieci dzielnie trzymać karabin
[02:18.15] Pod numerem trzecim strzec własnej posesji
[02:20.80] Czuły cyngiel, konkurencja nigdy nie śpi
[02:24.46] Największe koty mogą iść w moje ślady
[02:27.67] Jak moje dzieci dzielnie trzymać karabin
[02:30.11] Pod numerem trzecim strzec własnej posesji
[02:33.39] Czuły cyngiel, konkurencja nigdy nie śpi
[02:38.01]
[02:43.45] Kolejny buch
[02:44.31] Kolejny buch
[02:47.93] Długo trzymany na głębokim wdechu
[02:51.51] Kolejny buch
[02:55.27] Kolejny buch
[02:57.09] Kolejny buch
[02:57.99] I witam w tym gronie
[03:00.69]