Home 🎬 Bollywood 🎵 Pakistani 🎤 English Pop

Historia Jakich Wiele

👤 Kaczor 🎼 Most Na Rzece Odkupienia ⏱️ 3:57
🎵 3124 characters
⏱️ 3:57 duration
🆔 ID: 14634278

📜 Lyrics

To historia jakich wiele
wśród mieszkańców tych podwórek.
Miał kochającą matkę,
ojciec chlał i dbałby zostać w przyszłości żulem.
Dużo starsza była siostra i za ojcem stała murem
mimo iż w domu siał postrach.
Wciąż pamięta jego postać gdy napierdalał mamę.
Chciał Jej pomóc, bał się dostać i nic zrobić nie był w stanie.
Był zbyt młody lecz miał w planie gdy dorośnie
Ją obroni, krzywdzić dalej nie pozwoli, a od wódki będzie stronić.
Brak kontroli nad tym wszystkim rozpierdolił to dzieciństwo.
Nikt mu nie był wtedy bliski, a rodzinę nisko cenił (cenił).
Chciał coś zmienić, dokądś uciec.
Słysząc nocą jak Ją tłucze, zdolny lecz leniwy uczeń.
Tak mijały dni, tygodnie walczył z demonami nocy.
Ojciec przez sen w niebo głosy darł się.
Wtedy bał się, nie rozumiał, że
istnieje wokół gdzieś świat bez przemocy.
Modlił się o spokój, egzystował jakby w transie.

To historia jak wiele...
Jakich wiele jest...
To historia jak wiele...(Aha)

Matka odwiedzała szpital dla chorych nerwowo.
W patologii wariowała.
Stary nie pił lecz chwilowo.
Gdy wracała będąc zdrowa,
miał namiastkę normalności,
tam gdzie alkohol i złości,
miłość niepotrzebnym chwastem.
Na Wielkanoc i na gwiazdkę nie rozumiał tego fałszu.
Tej na moment uprzejmości, której wróżył szybki koniec.
Koszmar wracał bez litości.
Stary wracał najebany, bo z kumplami
gdzieś po pracy ruszył w tany.
"Co to znaczy" myślał chłopiec,
który zwykł dorastać w bólu,
bo potrzebny był mu ojciec,
a nie skurwiel bez skrupułów.
Prawdy dociec wciąż próbował.
Już nie chował swej urazy.
Często marzył o rodzinie, sen swój wizualizował.
Lecz nie widząc już w tym sensu,
gdy był starszy i silniejszy, stanął z nim twarzą w twarz
wiedząc iż to nie wystarczy, głuchy wrzask
wrócił z tarczą lecz, gdy później spojrzał w lustro
już zrozumiał, że wpadł w potrzask
i nie dojrzał w sobie chłopca.

To historia jak wiele...
Jakich wiele jest...
To historia jak wiele...(Aha)

Nie zmieniło to zbyt wiele.
Wszystko zmierzało ku klęsce.
Choć wziął sprawy w swoje ręce,
stary nadal był skurwielem.
Mamie pękło na wpół serce,
próbowała skończyć z sobą.
Chłopak płacząc Ją ratował,
płucząc jej żołądek wodą, bo
połknęła leki garścią,
lecz nie pozwolił jej usnąć.
Czuwał przy niej wciąż się martwiąc
aby życie z Niej nie uszło
lecz tym razem się udało
i kolejnym dużo później
lecz za trzecim życia gałąź pękła jakby była próchnem.
Wciąż pamięta ciemną kuchnię, siedzącego ojca
i jego słowa, że odeszła jakby pionka z planszy strącał.
I nie wierząc w to do końca
chłopak wybiegł z domu z trzaskiem.
Już nie było jego słońca.
Ona była jego blaskiem
Kiedy żyła było jaśniej
nawet w tych ponurych ścianach
w których dramat się rozgrywał.
Stary umarł gdzieś w łachmanach.
Chłopak nie rozpamiętywał.
Żyje siostra czy szczęśliwa?
On od narodzin dorosły
wciąż buduje nowy mosty Synu!

Wciąż buduje nowe mosty Synu!
Jakich wiele jest...
To historia jak wiele...(Aha)

⏱️ Synced Lyrics

[00:06.83] To historia jakich wiele
[00:11.30] Wśród mieszkańców tych podwórek.
[00:13.23] Miał kochającą matkę,
[00:14.00] Ojciec chlał i dbałby zostać w przyszłości żulem.
[00:16.83] Dużo starsza była siostra i za ojcem stała murem
[00:19.53] Mimo iż w domu siał postrach.
[00:21.34] Wciąż pamięta jego postać gdy napierdalał mamę.
[00:24.04] Chciał Jej pomóc, bał się dostać i nic zrobić nie był w stanie.
[00:26.71] Był zbyt młody lecz miał w planie gdy dorośnie
[00:29.46] Ją obroni, krzywdzić dalej nie pozwoli, a od wódki będzie stronić.
[00:32.18] Brak kontroli nad tym wszystkim rozpierdolił to dzieciństwo.
[00:34.96] Nikt mu nie był wtedy bliski, a rodzinę nisko cenił (cenił).
[00:38.59] Chciał coś zmienić, dokądś uciec.
[00:41.27] Słysząc nocą jak Ją tłucze, zdolny lecz leniwy uczeń.
[00:44.05] Tak mijały dni, tygodnie walczył z demonami nocy.
[00:46.78] Ojciec przez sen w niebo głosy darł się.
[00:48.54] Wtedy bał się, nie rozumiał, że
[00:50.32] Istnieje wokół gdzieś świat bez przemocy.
[00:52.12] Modlił się o spokój, egzystował jakby w transie.
[00:54.88] To historia jak wiele...
[01:00.37] Jakich wiele jest...
[01:06.74] To historia jak wiele...(Aha)
[01:12.16] Matka odwiedzała szpital dla chorych nerwowo.
[01:17.56] W patologii wariowała.
[01:21.24] Stary nie pił lecz chwilowo.
[01:23.00] Gdy wracała będąc zdrowa,
[01:23.96] Miał namiastkę normalności,
[01:25.71] Tam gdzie alkohol i złości,
[01:26.67] Miłość niepotrzebnym chwastem.
[01:28.43] Na Wielkanoc i na gwiazdkę nie rozumiał tego fałszu.
[01:31.28] Tej na moment uprzejmości, której wróżył szybki koniec.
[01:33.91] Koszmar wracał bez litości.
[01:35.74] Stary wracał najebany, bo z kumplami
[01:36.62] Gdzieś po pracy ruszył w tany.
[01:39.41] "Co to znaczy" myślał chłopiec,
[01:41.26] Który zwykł dorastać w bólu,
[01:43.06] Bo potrzebny był mu ojciec,
[01:44.05] A nie skurwiel bez skrupułów.
[01:44.91] Prawdy dociec wciąż próbował.
[01:46.77] Już nie chował swej urazy.
[01:47.62] Często marzył o rodzinie, sen swój wizualizował.
[01:50.39] Lecz nie widząc już w tym sensu,
[01:52.13] Gdy był starszy i silniejszy, stanął z nim twarzą w twarz
[01:54.82] Wiedząc iż to nie wystarczy, głuchy wrzask
[01:56.67] Wrócił z tarczą lecz, gdy później spojrzał w lustro
[01:59.39] Już zrozumiał, że wpadł w potrzask
[02:00.20] I nie dojrzał w sobie chłopca.
[02:02.01] To historia jak wiele...
[02:07.52] Jakich wiele jest...
[02:12.92] To historia jak wiele...(Aha)
[02:19.20] Nie zmieniło to zbyt wiele.
[02:25.59] Wszystko zmierzało ku klęsce.
[02:26.46] Choć wziął sprawy w swoje ręce,
[02:28.36] Stary nadal był skurwielem.
[02:30.14] Mamie pękło na wpół serce,
[02:31.01] Próbowała skończyć z sobą.
[02:32.87] Chłopak płacząc Ją ratował,
[02:33.72] Płucząc jej żołądek wodą, bo
[02:35.52] Połknęła leki garścią,
[02:36.44] Lecz nie pozwolił jej usnąć.
[02:38.24] Czuwał przy niej wciąż się martwiąc
[02:39.11] Aby życie z Niej nie uszło
[02:40.95] Lecz tym razem się udało
[02:41.88] I kolejnym dużo później
[02:43.63] Lecz za trzecim życia gałąź pękła jakby była próchnem.
[02:46.46] Wciąż pamięta ciemną kuchnię, siedzącego ojca
[02:49.15] I jego słowa, że odeszła jakby pionka z planszy strącał.
[02:51.89] I nie wierząc w to do końca
[02:53.62] Chłopak wybiegł z domu z trzaskiem.
[02:54.56] Już nie było jego słońca.
[02:56.37] Ona była jego blaskiem
[02:57.25] Kiedy żyła było jaśniej
[02:59.06] Nawet w tych ponurych ścianach
[03:00.80] W których dramat się rozgrywał.
[03:01.77] Stary umarł gdzieś w łachmanach.
[03:03.53] Chłopak nie rozpamiętywał.
[03:04.40] Żyje siostra czy szczęśliwa?
[03:06.27] On od narodzin dorosły
[03:07.25] Wciąż buduje nowy mosty Synu!
[03:09.02] Wciąż buduje nowe mosty Synu!
[03:15.30] Jakich wiele jest...
[03:20.75] To historia jak wiele...(Aha)
[03:27.91]

⭐ Rate These Lyrics

Average: 0.0/5 • 0 ratings