W Polskê Idziemy (Longplejowa Wersja)
🎵 2347 characters
⏱️ 7:06 duration
🆔 ID: 14780611
📜 Lyrics
W tygodniu to jesteśmy cisi jak ta ćma
W tygodniu to nam wszystko wisi aż do dna
A jak się człowiek przejmie rolą sam pan wisz
To zaraz plecy go rozbolą albo krzyż
W tygodniu to jesteśmy szarzy jak ten dym
W tygodniu nic się nie przydarzy, bo i z kim?
I życie jak koszula ciasna pije nas
Aż poczujemy mus i raz na jakiś czas, tak
W Polskę idziemy, drodzy panowie
W Polskę idziemy
Nim pierwsza seta zaszumi w głowie
Drugą pijemy
Do dna jak leci
Za fart, za dzieci
Za zdrowie żony
Było nie było
W to głupie ryło
W ten dziób spragniony
Świat jak nam wisiał, tak teraz nie jest nam wszystko jedno
Śledziem się przeje, kumpel się śmieje, dziewczyny bledną
Świerzbią nas dłonie i oko płonie, lśni jak pochodnia
Aż w nowy tydzień świt nas wygoni, no a w tygodniu
W tygodniu bracie wolno goisz kaca fest
I czy się leży czy się stoi, jakoś jest
W tygodniu kleją Ci się oczy, boli krzyż
A wyżej nerek nie podskoczysz, sam pan wisz
W tygodniu żony barchanowe chrapią w noc
A Ty otulasz ciężką głowę ciasno w koc
I rano gapisz się na ludzi okiem złym
I nagle coś się w Tobie budzi i jak w dym
A w Polskę idziemy, drodzy panowie
W Polskę idziemy
Nim pierwsza seta zaszumi w głowie
Do ludzi lgniemy
Słuchaj rodaku, w czerwone maki serce ojczyzna
Trzaska koszula, tu szwabska kula, tu popatrz blizna
Potem wyśnimy sen kolorowy, sen malowany
Z twarzą wtuloną w kotlet schabowy, panierowany
My pełni wiary, chodź łeb nam ciąży
Ciąży jak ołów
Że żadna siła nas nie pogrąży
Orłów, sokołów
A potem znów się przystopuje i znów gaz
I społeczeństwo nas szanuje, lubią nas
Uśmiecha do nas się najmilej ten i ów
Tak rośnie, rośnie nasz przywilej świętych krów
Niejeden to się nami wzrusza, słów mu brak
Rubaszny czerep, ale dusza znany fakt
Nas też coś wtedy ściska w dołku, wilgnie wzrok
Bracia rodacy dajcie pyska, równać krok
A w Polskę idziemy, w Polskę idziemy, bracia rodacy
Tu się, psia nędza, nikt nie oszczędza, odpoczniesz w pracy
W pracy jest mikro, mikro i przykro tu, goudą spływa
Cham lub bohater, Polska sobotnia, alternatywa
Gdy dzień się zrobi i skacowani wstaną tytani
I znowu w Polskę, bracia kochani, nikt nas nie zgani
Nikt złego słowa, Łomża czy Nakło nam nie pałaknie
Gdyby nam kiedyś tego zabrakło nie, nie zabraknie!
W tygodniu to nam wszystko wisi aż do dna
A jak się człowiek przejmie rolą sam pan wisz
To zaraz plecy go rozbolą albo krzyż
W tygodniu to jesteśmy szarzy jak ten dym
W tygodniu nic się nie przydarzy, bo i z kim?
I życie jak koszula ciasna pije nas
Aż poczujemy mus i raz na jakiś czas, tak
W Polskę idziemy, drodzy panowie
W Polskę idziemy
Nim pierwsza seta zaszumi w głowie
Drugą pijemy
Do dna jak leci
Za fart, za dzieci
Za zdrowie żony
Było nie było
W to głupie ryło
W ten dziób spragniony
Świat jak nam wisiał, tak teraz nie jest nam wszystko jedno
Śledziem się przeje, kumpel się śmieje, dziewczyny bledną
Świerzbią nas dłonie i oko płonie, lśni jak pochodnia
Aż w nowy tydzień świt nas wygoni, no a w tygodniu
W tygodniu bracie wolno goisz kaca fest
I czy się leży czy się stoi, jakoś jest
W tygodniu kleją Ci się oczy, boli krzyż
A wyżej nerek nie podskoczysz, sam pan wisz
W tygodniu żony barchanowe chrapią w noc
A Ty otulasz ciężką głowę ciasno w koc
I rano gapisz się na ludzi okiem złym
I nagle coś się w Tobie budzi i jak w dym
A w Polskę idziemy, drodzy panowie
W Polskę idziemy
Nim pierwsza seta zaszumi w głowie
Do ludzi lgniemy
Słuchaj rodaku, w czerwone maki serce ojczyzna
Trzaska koszula, tu szwabska kula, tu popatrz blizna
Potem wyśnimy sen kolorowy, sen malowany
Z twarzą wtuloną w kotlet schabowy, panierowany
My pełni wiary, chodź łeb nam ciąży
Ciąży jak ołów
Że żadna siła nas nie pogrąży
Orłów, sokołów
A potem znów się przystopuje i znów gaz
I społeczeństwo nas szanuje, lubią nas
Uśmiecha do nas się najmilej ten i ów
Tak rośnie, rośnie nasz przywilej świętych krów
Niejeden to się nami wzrusza, słów mu brak
Rubaszny czerep, ale dusza znany fakt
Nas też coś wtedy ściska w dołku, wilgnie wzrok
Bracia rodacy dajcie pyska, równać krok
A w Polskę idziemy, w Polskę idziemy, bracia rodacy
Tu się, psia nędza, nikt nie oszczędza, odpoczniesz w pracy
W pracy jest mikro, mikro i przykro tu, goudą spływa
Cham lub bohater, Polska sobotnia, alternatywa
Gdy dzień się zrobi i skacowani wstaną tytani
I znowu w Polskę, bracia kochani, nikt nas nie zgani
Nikt złego słowa, Łomża czy Nakło nam nie pałaknie
Gdyby nam kiedyś tego zabrakło nie, nie zabraknie!
⏱️ Synced Lyrics
[00:05.07] W tygodniu to jesteśmy cisi jak ta ćma
[00:10.69] W tygodniu to nam wszystko wisi aż do dna
[00:16.82] A jak się człowiek przejmie rolą sam pan wisz
[00:23.10] To zaraz plecy go rozbolą albo krzyż
[00:29.32] W tygodniu to jesteśmy szarzy jak ten dym
[00:34.99] W tygodniu nic się nie przydarzy, bo i z kim?
[00:41.16] I życie jak koszula ciasna pije nas
[00:46.52] Aż poczujemy mus i raz na jakiś czas, tak
[00:53.33] W Polskę idziemy, drodzy panowie
[00:59.65] W Polskę idziemy
[01:05.10] Nim pierwsza seta zaszumi w głowie
[01:11.51] Drugą pijemy
[01:17.24] Do dna jak leci
[01:20.30] Za fart, za dzieci
[01:23.54] Za zdrowie żony
[01:29.22] Było nie było
[01:32.57] W to głupie ryło
[01:35.61] W ten dziób spragniony
[01:40.53] Świat jak nam wisiał, tak teraz nie jest nam wszystko jedno
[01:46.92] Śledziem się przeje, kumpel się śmieje, dziewczyny bledną
[01:53.53] Świerzbią nas dłonie i oko płonie, lśni jak pochodnia
[02:05.61] Aż w nowy tydzień świt nas wygoni, no a w tygodniu
[02:18.04] W tygodniu bracie wolno goisz kaca fest
[02:23.48] I czy się leży czy się stoi, jakoś jest
[02:29.50] W tygodniu kleją Ci się oczy, boli krzyż
[02:35.98] A wyżej nerek nie podskoczysz, sam pan wisz
[02:42.08] W tygodniu żony barchanowe chrapią w noc
[02:48.05] A Ty otulasz ciężką głowę ciasno w koc
[02:53.94] I rano gapisz się na ludzi okiem złym
[02:59.19] I nagle coś się w Tobie budzi i jak w dym
[03:05.64] A w Polskę idziemy, drodzy panowie
[03:12.31] W Polskę idziemy
[03:17.99] Nim pierwsza seta zaszumi w głowie
[03:24.25] Do ludzi lgniemy
[03:29.92] Słuchaj rodaku, w czerwone maki serce ojczyzna
[03:42.02] Trzaska koszula, tu szwabska kula, tu popatrz blizna
[03:53.44] Potem wyśnimy sen kolorowy, sen malowany
[03:59.78] Z twarzą wtuloną w kotlet schabowy, panierowany
[04:06.24] My pełni wiary, chodź łeb nam ciąży
[04:12.68] Ciąży jak ołów
[04:18.24] Że żadna siła nas nie pogrąży
[04:24.35] Orłów, sokołów
[04:30.69] A potem znów się przystopuje i znów gaz
[04:36.49] I społeczeństwo nas szanuje, lubią nas
[04:42.15] Uśmiecha do nas się najmilej ten i ów
[04:48.74] Tak rośnie, rośnie nasz przywilej świętych krów
[04:54.91] Niejeden to się nami wzrusza, słów mu brak
[05:00.43] Rubaszny czerep, ale dusza znany fakt
[05:06.56] Nas też coś wtedy ściska w dołku, wilgnie wzrok
[05:12.06] Bracia rodacy dajcie pyska, równać krok
[05:18.65] A w Polskę idziemy, w Polskę idziemy, bracia rodacy
[05:30.50] Tu się, psia nędza, nikt nie oszczędza, odpoczniesz w pracy
[05:42.96] W pracy jest mikro, mikro i przykro tu, goudą spływa
[05:54.60] Cham lub bohater, Polska sobotnia, alternatywa
[06:05.49] Gdy dzień się zrobi i skacowani wstaną tytani
[06:12.36] I znowu w Polskę, bracia kochani, nikt nas nie zgani
[06:18.98] Nikt złego słowa, Łomża czy Nakło nam nie pałaknie
[06:31.77] Gdyby nam kiedyś tego zabrakło nie, nie zabraknie!
[06:42.72]
[00:10.69] W tygodniu to nam wszystko wisi aż do dna
[00:16.82] A jak się człowiek przejmie rolą sam pan wisz
[00:23.10] To zaraz plecy go rozbolą albo krzyż
[00:29.32] W tygodniu to jesteśmy szarzy jak ten dym
[00:34.99] W tygodniu nic się nie przydarzy, bo i z kim?
[00:41.16] I życie jak koszula ciasna pije nas
[00:46.52] Aż poczujemy mus i raz na jakiś czas, tak
[00:53.33] W Polskę idziemy, drodzy panowie
[00:59.65] W Polskę idziemy
[01:05.10] Nim pierwsza seta zaszumi w głowie
[01:11.51] Drugą pijemy
[01:17.24] Do dna jak leci
[01:20.30] Za fart, za dzieci
[01:23.54] Za zdrowie żony
[01:29.22] Było nie było
[01:32.57] W to głupie ryło
[01:35.61] W ten dziób spragniony
[01:40.53] Świat jak nam wisiał, tak teraz nie jest nam wszystko jedno
[01:46.92] Śledziem się przeje, kumpel się śmieje, dziewczyny bledną
[01:53.53] Świerzbią nas dłonie i oko płonie, lśni jak pochodnia
[02:05.61] Aż w nowy tydzień świt nas wygoni, no a w tygodniu
[02:18.04] W tygodniu bracie wolno goisz kaca fest
[02:23.48] I czy się leży czy się stoi, jakoś jest
[02:29.50] W tygodniu kleją Ci się oczy, boli krzyż
[02:35.98] A wyżej nerek nie podskoczysz, sam pan wisz
[02:42.08] W tygodniu żony barchanowe chrapią w noc
[02:48.05] A Ty otulasz ciężką głowę ciasno w koc
[02:53.94] I rano gapisz się na ludzi okiem złym
[02:59.19] I nagle coś się w Tobie budzi i jak w dym
[03:05.64] A w Polskę idziemy, drodzy panowie
[03:12.31] W Polskę idziemy
[03:17.99] Nim pierwsza seta zaszumi w głowie
[03:24.25] Do ludzi lgniemy
[03:29.92] Słuchaj rodaku, w czerwone maki serce ojczyzna
[03:42.02] Trzaska koszula, tu szwabska kula, tu popatrz blizna
[03:53.44] Potem wyśnimy sen kolorowy, sen malowany
[03:59.78] Z twarzą wtuloną w kotlet schabowy, panierowany
[04:06.24] My pełni wiary, chodź łeb nam ciąży
[04:12.68] Ciąży jak ołów
[04:18.24] Że żadna siła nas nie pogrąży
[04:24.35] Orłów, sokołów
[04:30.69] A potem znów się przystopuje i znów gaz
[04:36.49] I społeczeństwo nas szanuje, lubią nas
[04:42.15] Uśmiecha do nas się najmilej ten i ów
[04:48.74] Tak rośnie, rośnie nasz przywilej świętych krów
[04:54.91] Niejeden to się nami wzrusza, słów mu brak
[05:00.43] Rubaszny czerep, ale dusza znany fakt
[05:06.56] Nas też coś wtedy ściska w dołku, wilgnie wzrok
[05:12.06] Bracia rodacy dajcie pyska, równać krok
[05:18.65] A w Polskę idziemy, w Polskę idziemy, bracia rodacy
[05:30.50] Tu się, psia nędza, nikt nie oszczędza, odpoczniesz w pracy
[05:42.96] W pracy jest mikro, mikro i przykro tu, goudą spływa
[05:54.60] Cham lub bohater, Polska sobotnia, alternatywa
[06:05.49] Gdy dzień się zrobi i skacowani wstaną tytani
[06:12.36] I znowu w Polskę, bracia kochani, nikt nas nie zgani
[06:18.98] Nikt złego słowa, Łomża czy Nakło nam nie pałaknie
[06:31.77] Gdyby nam kiedyś tego zabrakło nie, nie zabraknie!
[06:42.72]