Home 🎬 Bollywood 🎵 Pakistani 🎤 English Pop

piec sonetow o umieraniu komunizmu

👤 Jacek Kaczmarski 🎼 Suplement Boxet ⏱️ 5:08
🎵 3030 characters
⏱️ 5:08 duration
🆔 ID: 14782122

📜 Lyrics

A kiedy będzie komunizm umierał
(W końcu okrutny garbus z urodzenia)
Czy zstąpi Człowiek pełen przebaczenia
By pot mu z czoła śmiertelny ocierał?
Może przedwcześnie mówić o tym teraz
Skoro wciąż żyje w spoconych wspomnieniach
Czasów, gdy odniósł zwycięstwa garbate
Nad ludźmi - wierząc szczerze, że nad światem
Świat pragnął kary, szukał rozgrzeszenia
I grzebał szczodrą łapką po kieszeniach
Bo wszystkie grzechy mają swą opłatę
Opłatą miał mu być pokuty kierat
Więc, kiedy będzie komunizm umierał
Zali opłata starczy na opłatek?

Czy - kiedy umrze - będą płakać po nim
Ci tylko, którzy zań za życia zmarli?
Czy w tych, co z objęć jego się wydarli
Karłem się jakimś odrodzi po zgonie?
Nawet jeżeli płód ten się poroni
Mogą zachować go ludzie "normalni"
I przetrwa w słoju, jak człowiecze strzępy
Którymi karmił swe eksperymenty
W laboratoriach łagrów i sypialni
Więc - kiedy umrze - wskrzeszą go bezkarni
Bezmyślni - myśląc, że jest niepojęty
I wychuchają czule w konchach dłoni
Wierząc, że - dla nich wraca, a nie - po nich
I może znowu go ogłoszą świętym!

Chyba, że umrze, jak umiera krater
Który nie cierpi w śmierci samotności
Na stosie idei - płoną ludzie prości
Jak dowiódł faszyzm, który był mu bratem
Czy więc zamykać mu powieka zatem
Gdy - rozpalone oczy do białości?
Chce kartezjańska Europa wierzyć
Że jest skazańca wolą - żyć lub nie żyć
A ziemię wszędzie użyźniają kości
Tych, co nie mieli - woli możliwości
Więc, jeśli śmierć ta ma się tak rozszerzyć
Że będzie ślepym, oszalałym katem
Co szczodrą rzezią żegna się ze światem
Kto ma powitać ją i przy tym - przeżyć?

A może będzie tak, jak pisał Miłosz
O końcu świata - (A to śmierć potwora)
Staruszek grzebie w młodych pomidorach
A nam się żyje tak, jak nam się żyło
Na takiej stypie nieźle by się piło
Gdyby nie pogrom, co zaledwie - wczoraj
I pod nogami grunt, jak ciało miękki
Trawy dotykasz, jakbyś dotknął ręki
Co, chociaż martwa - wciąż do pieszczot skora
Jest w tym dotyku nieprzyjemny morał
Apolityczne wzbudzający lęki
Umarł - pomyślisz - i co się zmieniło?
- A gdzie jest Wiara, Nadzieja i Miłość?
Nowo-nazwane stare drwią udręki

A gdy komunizm w śmierci się nie zmieści
Gryząc nas w oczy, jak brudne pazury
Z tych, co się skarżą, czy znajdzie się który
Co go dobije na łożu boleści?
Wiem, że myśl o tym z czułością się pieści
Lecz gdy realne kroją się kontury
Gdy stal się staje sekatorem skóry
Zabić - i przy tym siebie nie zbezcześcić
To niemożliwe. Kwadratura koła
Bezbronność zasad i zaśpiew Chochoła
(Chyba, że tylko jako temat pieśni...)
Szkoda nas wszystkich do tej walki zgoła
Tam, gdzie jest człowiek, zawsze będą szczury
I krew, co wieczne spryskuje marmury
(Nam tylko stawić, lub - pochylić czoła
Tam, gdzie jest człowiek, zawsze będą szczury
I krew, co wieczne spryskuje marmury
(Nam tylko stawić, lub - pochylić czoła

⏱️ Synced Lyrics

[00:07.13] A kiedy będzie komunizm umierał
[00:10.16] (W końcu okrutny garbus z urodzenia)
[00:13.35] Czy zstąpi Człowiek pełen przebaczenia
[00:16.15] By pot mu z czoła śmiertelny ocierał?
[00:21.80] Może przedwcześnie mówić o tym teraz
[00:24.56] Skoro wciąż żyje w spoconych wspomnieniach
[00:28.20] Czasów, gdy odniósł zwycięstwa garbate
[00:31.29] Nad ludźmi - wierząc szczerze, że nad światem
[00:35.06] Świat pragnął kary, szukał rozgrzeszenia
[00:38.28] I grzebał szczodrą łapką po kieszeniach
[00:41.57] Bo wszystkie grzechy mają swą opłatę
[00:47.02] Opłatą miał mu być pokuty kierat
[00:50.52] Więc, kiedy będzie komunizm umierał
[00:53.07] Zali opłata starczy na opłatek?
[01:01.96] Czy - kiedy umrze - będą płakać po nim
[01:05.44] Ci tylko, którzy zań za życia zmarli?
[01:08.66] Czy w tych, co z objęć jego się wydarli
[01:11.32] Karłem się jakimś odrodzi po zgonie?
[01:16.86] Nawet jeżeli płód ten się poroni
[01:19.78] Mogą zachować go ludzie "normalni"
[01:22.96] I przetrwa w słoju, jak człowiecze strzępy
[01:26.45] Którymi karmił swe eksperymenty
[01:30.23] W laboratoriach łagrów i sypialni
[01:33.44] Więc - kiedy umrze - wskrzeszą go bezkarni
[01:36.40] Bezmyślni - myśląc, że jest niepojęty
[01:41.58] I wychuchają czule w konchach dłoni
[01:45.14] Wierząc, że - dla nich wraca, a nie - po nich
[01:47.89] I może znowu go ogłoszą świętym!
[01:57.03] Chyba, że umrze, jak umiera krater
[01:59.58] Który nie cierpi w śmierci samotności
[02:02.91] Na stosie idei - płoną ludzie prości
[02:05.96] Jak dowiódł faszyzm, który był mu bratem
[02:11.55] Czy więc zamykać mu powieka zatem
[02:15.16] Gdy - rozpalone oczy do białości?
[02:18.02] Chce kartezjańska Europa wierzyć
[02:21.35] Że jest skazańca wolą - żyć lub nie żyć
[02:25.03] A ziemię wszędzie użyźniają kości
[02:27.52] Tych, co nie mieli - woli możliwości
[02:31.44] Więc, jeśli śmierć ta ma się tak rozszerzyć
[02:35.30] Że będzie ślepym, oszalałym katem
[02:38.00] Co szczodrą rzezią żegna się ze światem
[02:41.01] Kto ma powitać ją i przy tym - przeżyć?
[02:49.62] A może będzie tak, jak pisał Miłosz
[02:53.13] O końcu świata - (A to śmierć potwora)
[02:56.09] Staruszek grzebie w młodych pomidorach
[02:59.08] A nam się żyje tak, jak nam się żyło
[03:04.47] Na takiej stypie nieźle by się piło
[03:07.75] Gdyby nie pogrom, co zaledwie - wczoraj
[03:10.90] I pod nogami grunt, jak ciało miękki
[03:15.53] Trawy dotykasz, jakbyś dotknął ręki
[03:18.54] Co, chociaż martwa - wciąż do pieszczot skora
[03:21.96] Jest w tym dotyku nieprzyjemny morał
[03:24.79] Apolityczne wzbudzający lęki
[03:29.88] Umarł - pomyślisz - i co się zmieniło?
[03:33.40] - A gdzie jest Wiara, Nadzieja i Miłość?
[03:36.49] Nowo-nazwane stare drwią udręki
[03:45.66] A gdy komunizm w śmierci się nie zmieści
[03:48.54] Gryząc nas w oczy, jak brudne pazury
[03:51.79] Z tych, co się skarżą, czy znajdzie się który
[03:54.69] Co go dobije na łożu boleści?
[04:00.93] Wiem, że myśl o tym z czułością się pieści
[04:03.70] Lecz gdy realne kroją się kontury
[04:06.76] Gdy stal się staje sekatorem skóry
[04:09.99] Zabić - i przy tym siebie nie zbezcześcić
[04:13.47] To niemożliwe. Kwadratura koła
[04:16.80] Bezbronność zasad i zaśpiew Chochoła
[04:19.74] (Chyba, że tylko jako temat pieśni...)
[04:22.90] Szkoda nas wszystkich do tej walki zgoła
[04:28.81] Tam, gdzie jest człowiek, zawsze będą szczury
[04:32.09] I krew, co wieczne spryskuje marmury
[04:34.91] (Nam tylko stawić, lub - pochylić czoła
[04:46.02] Tam, gdzie jest człowiek, zawsze będą szczury
[04:49.50] I krew, co wieczne spryskuje marmury
[04:52.33] (Nam tylko stawić, lub - pochylić czoła
[04:58.45]

⭐ Rate These Lyrics

Average: 0.0/5 • 0 ratings