Home 🎬 Bollywood 🎵 Pakistani 🎤 English Pop

na nowo

👤 kaczka 🎼 na nowo ⏱️ 3:58
🎵 2411 characters
⏱️ 3:58 duration
🆔 ID: 15144794

📜 Lyrics

Głowę mam na nowo, ale wypełnioną bólem
Robię się senny dopiero, kiedy budzik
Nieładne obrazy, te namalowane we mgle
Przez nie pewnie znowu się pogubię
Tworzę dookoła sobie nowe labirynty
Winda to nie droga, ja przechodzę to bez ludzi
Jeżeli się uda to na pewno tam nie będę sam
Ale tego co będzie, wiem, nie mogę kupić

I jeżeli to biorę, to biorę to na moje barki
A pomodlę się, by duma mnie na pół nie rozerwała
Niezagojone rany, ja do tego się dokładam
I nie będę więcej gadał, między nami paralaksa
Idę na górę na bungee

Nie biorę ze sobą liny, ale winy wszystkie
Niebo za daleko padam
Niewyraźne wyjście
Dzielę się losem ikara
Kapituluję bitwę
Cisza na nowo mi powodowała jebany hałas

Brzydkie pejzaże to sztuka, a ja nie rozumiem wyborów
Nie miałem siły, na toksycznej linii odnowione błędy
Chciałem pomagać, a dzisiaj sam chyba muszę sobie pomóc
Przez tamte więzi, co były wytatuowane z henny
Świat odebrałem źle, dlatego brakowało telefonów
Nie powiesz jasno, "Exit", wyjdę z tego cały we krwi
Tak bardzo chciałem coś, że naciskałem to ponów i ponów
Ponownie plany odkładam, bo my nie będziemy już wielcy

Złote milczenie mi nie pomaga za wiele, dlatego
Piszę i dzielę tym, co wygania na balkon
Poryło beret mi, atakuje numerem
A może bronię się, żeby mnie nie bolało za bardzo
Wody nie biorę, a się nabrałem na Ciebie
I potrzebuję terenu do tego, by znowu zasnąć
Odnoszę wrażenie, że moje wyobrażenie
To były nadzieje głupie, à propos tego, że warto

I chyba nie mogę już więcej tak
Utwory przeszłości przepełnione bólem
I serio chyba nie mogę już więcej dać
Jak czujesz to samo jadę jednym wózkiem
Paranoje mamy, ale starych spraw
Te tracki zaginą, jak jebany skarbiec
Wiem, że tu wrócisz zostawiając tarczę
By odkopać wszystko, kurwa
To co zaboli najbardziej

Brzydkie pejzaże to sztuka, a ja nie rozumiem wyborów
Nie miałem siły, na toksycznej linii odnowione błędy
Chciałem pomagać, a dzisiaj sam chyba muszę sobie pomóc
Przez tamte więzi, co były wytatuowane z henny
Świat odebrałem źle, dlatego brakowało telefonów
Nie powiesz jasno, "Exit", wyjdę z tego cały we krwi
Tak bardzo chciałem coś, że naciskałem to ponów i ponów
I ponownie, ponownie plany odkładam, bo my nie będziemy już wielcy, nie

(Ponów, ponów)
(Ponów, ponów)
(Ponów, ponów)

⏱️ Synced Lyrics

[00:46.47] Głowę mam na nowo, ale wypełnioną bólem
[00:48.38] Robię się senny dopiero, kiedy budzik
[00:50.23] Nieładne obrazy, te namalowane we mgle
[00:52.53] Przez nie pewnie znowu się pogubię
[00:54.68] Tworzę dookoła sobie nowe labirynty
[00:56.56] Winda to nie droga, ja przechodzę to bez ludzi
[00:58.42] Jeżeli się uda to na pewno tam nie będę sam
[01:00.37] Ale tego co będzie, wiem, nie mogę kupić
[01:02.42] I jeżeli to biorę, to biorę to na moje barki
[01:04.06] A pomodlę się, by duma mnie na pół nie rozerwała
[01:06.10] Niezagojone rany, ja do tego się dokładam
[01:08.07] I nie będę więcej gadał, między nami paralaksa
[01:09.83] Idę na górę na bungee
[01:10.97] Nie biorę ze sobą liny, ale winy wszystkie
[01:13.06] Niebo za daleko padam
[01:14.01] Niewyraźne wyjście
[01:14.89] Dzielę się losem ikara
[01:15.93] Kapituluję bitwę
[01:16.72] Cisza na nowo mi powodowała jebany hałas
[01:19.97] Brzydkie pejzaże to sztuka, a ja nie rozumiem wyborów
[01:23.92] Nie miałem siły, na toksycznej linii odnowione błędy
[01:27.63] Chciałem pomagać, a dzisiaj sam chyba muszę sobie pomóc
[01:31.34] Przez tamte więzi, co były wytatuowane z henny
[01:35.53] Świat odebrałem źle, dlatego brakowało telefonów
[01:39.59] Nie powiesz jasno, "Exit", wyjdę z tego cały we krwi
[01:43.49] Tak bardzo chciałem coś, że naciskałem to ponów i ponów
[01:47.49] Ponownie plany odkładam, bo my nie będziemy już wielcy
[01:50.90]
[02:05.66] Złote milczenie mi nie pomaga za wiele, dlatego
[02:07.56] Piszę i dzielę tym, co wygania na balkon
[02:09.63] Poryło beret mi, atakuje numerem
[02:11.34] A może bronię się, żeby mnie nie bolało za bardzo
[02:13.34] Wody nie biorę, a się nabrałem na Ciebie
[02:15.22] I potrzebuję terenu do tego, by znowu zasnąć
[02:17.37] Odnoszę wrażenie, że moje wyobrażenie
[02:19.19] To były nadzieje głupie, à propos tego, że warto
[02:21.31] I chyba nie mogę już więcej tak
[02:22.94] Utwory przeszłości przepełnione bólem
[02:24.90] I serio chyba nie mogę już więcej dać
[02:26.68] Jak czujesz to samo jadę jednym wózkiem
[02:28.76] Paranoje mamy, ale starych spraw
[02:30.57] Te tracki zaginą, jak jebany skarbiec
[02:32.68] Wiem, że tu wrócisz zostawiając tarczę
[02:34.53] By odkopać wszystko, kurwa
[02:36.10] To co zaboli najbardziej
[02:38.64] Brzydkie pejzaże to sztuka, a ja nie rozumiem wyborów
[02:42.50] Nie miałem siły, na toksycznej linii odnowione błędy
[02:46.32] Chciałem pomagać, a dzisiaj sam chyba muszę sobie pomóc
[02:50.23] Przez tamte więzi, co były wytatuowane z henny
[02:54.24] Świat odebrałem źle, dlatego brakowało telefonów
[02:57.94] Nie powiesz jasno, "Exit", wyjdę z tego cały we krwi
[03:01.91] Tak bardzo chciałem coś, że naciskałem to ponów i ponów
[03:05.66] I ponownie, ponownie plany odkładam, bo my nie będziemy już wielcy, nie
[03:12.08] (Ponów, ponów)
[03:15.96] (Ponów, ponów)
[03:19.99] (Ponów, ponów)
[03:21.77]

⭐ Rate These Lyrics

Average: 0.0/5 • 0 ratings