Dorośli Muszą Nam Pomóc
🎵 3644 characters
⏱️ 3:42 duration
🆔 ID: 15227576
📜 Lyrics
Właściwie, dopiero wchodzę w życie, którego nie znam
Jest ono dla mnie wielką zagadką
Yeah, oh, yeah, yeah
Czy Ty, czy ja, czy ono, każdy to we mgle dziecię
Co gorsza H2O wciąż się miesza z PM10
Odjechał dawno pociąg, stoimy, kurwa, boso
A jebana dorosłość to wielkie przedsięwzięcie (ta)
Nim zabierzesz tutorial, daj, zrobię jeszcze zdjęcie
Bo jak mam twardo stąpać, gdy w podeszwie powietrze?
Naucz mnie, nie wiem, dobra, naucz kierunek obrać
Chcę wjechać cały all-white, na wszystko mieć receptę
Chcesz dorosłych, którzy kłamią i karmią Cię głupstwem?
Co z tego, że brzuchy pełne, gdy kalorie puste?
Piękno niech jest opcjonalne, mądrość ustawowa
Wyjebane mam w pełny makijaż, kiedy pusta głowa
Jak pijane dziecko we mgle gęstej sobie błądzę
Mów mi Tadeusz Żeleński, w środku chłopiec ciągle
Potrzebuję paru mądrych ludzi do pomocy
Potrzebuję paru dobrych ludzi w mroku nocy
Patrz jak zniknęły z naszych twarzy beztroskie uśmiechy
Taki bieg zdarzeń
Wiele pytań bez odpowiedzi
Biegnę przez zmrok
Mija kolejny miesiąc
To prawdziwe życie, a nie gawęda dzieciom
Wiele się zmieniło, pamiętam stare załogi
Już nie ma rapu, teraz ziomy własne ścieżki domy
Ciągle pytam
Jak ten czas zleciał
Czas się spieszyć, będzie dobrze dzieciak
Jak mam stać się czułym, gdy nie umiem w emocje?
Ale jak się chcesz przytulić, to dzisiaj nawet okej
Pokażcie złe i dobre, co to udany związek?
Bo piosenki w radiu znowu są o mnie
Dzieci malarzy chcą na ręce, mamy wciąż żal (żal)
Nie szykowali nas na samotność - pady są dwa (dwa)
I nagle w żałobny przechodzi Mendelssohn, ja idę sam (sam)
Na ręce rozjebany zegarek Rado - zabiłem czas (prra)
Mierzymy na futrynie w domu rodzinnym wzrost
Za chwilę życie, życie, i się bawimy w dom
Podkowa w rękawicy, teraz mierzymy złość
Gdzie ci mężczyźni? Dzieci mężczyźni - są
Jakoś idzie, ale jakoś niekoniecznie
Dziś jestem pomnikiem, ale lecą gdzieś gołębie
Patrzysz w oczy dziecka, żyje, to śmieszne
Skończę jak polski stand-up - dzięki, tyle ode mnie, na razie
Patrz jak zniknęły z naszych twarzy beztroskie uśmiechy
Taki bieg zdarzeń
Wiele pytań bez odpowiedzi
Biegnę przez zmrok
Mija kolejny miesiąc
To prawdziwe życie, a nie gawęda dzieciom
Wiele się zmieniło, pamiętam stare załogi
Już nie ma rapu, teraz ziomy własne ścieżki domy
Ciągle pytam
Jak ten czas zleciał
Czas się spieszyć, będzie dobrze dzieciak
Czas tu staje w miejscu, gdy stajesz na odcisk
Propsy dostają skurwiele, nie chłopcy
Łotry wyciągają kosy, a nie wnioski
Nikt tu nie lubi konfi-dentów, zupy mlecznej i dorosłych
Japę mam nie w tamburyn, tak już jest z natury
Nie patrz z góry, z taką japą nie ma nudy
Miałem skończyć bez matury, i co? I pięć z matury
Leń paskudny, ale zawsze gdzie mam ugryźć, wiem na szczęście
Mama mówiła, "Lej na kurwy, nie na deskę"
W dorosłym świecie tyle łez jest przez agresję
Nikt nie powiedział nam jak kochać, że blizny zostawia kosa, i że przez nie pęka serce
Chciałbym to co umiesz Ty, wiesz, Ty umiesz kochać
Ja umiem unieść się na szczyt, lufkę, kup czteropak
Spotkajmy w umówionym miejscu się o tej co zwykle
Spalmy to zanim się rozmyślę
Patrz jak zniknęły z naszych twarzy beztroskie uśmiechy
Taki bieg zdarzeń
Wiele pytań bez odpowiedzi
Biegnę przez zmrok
Mija kolejny miesiąc
To prawdziwe życie, a nie gawęda dzieciom
Wiele się zmieniło, pamiętam stare załogi
Już nie ma rapu, teraz ziomy własne ścieżki domy
Ciągle pytam
Jak ten czas zleciał
Czas się spieszyć, będzie dobrze dzieciak
Jest ono dla mnie wielką zagadką
Yeah, oh, yeah, yeah
Czy Ty, czy ja, czy ono, każdy to we mgle dziecię
Co gorsza H2O wciąż się miesza z PM10
Odjechał dawno pociąg, stoimy, kurwa, boso
A jebana dorosłość to wielkie przedsięwzięcie (ta)
Nim zabierzesz tutorial, daj, zrobię jeszcze zdjęcie
Bo jak mam twardo stąpać, gdy w podeszwie powietrze?
Naucz mnie, nie wiem, dobra, naucz kierunek obrać
Chcę wjechać cały all-white, na wszystko mieć receptę
Chcesz dorosłych, którzy kłamią i karmią Cię głupstwem?
Co z tego, że brzuchy pełne, gdy kalorie puste?
Piękno niech jest opcjonalne, mądrość ustawowa
Wyjebane mam w pełny makijaż, kiedy pusta głowa
Jak pijane dziecko we mgle gęstej sobie błądzę
Mów mi Tadeusz Żeleński, w środku chłopiec ciągle
Potrzebuję paru mądrych ludzi do pomocy
Potrzebuję paru dobrych ludzi w mroku nocy
Patrz jak zniknęły z naszych twarzy beztroskie uśmiechy
Taki bieg zdarzeń
Wiele pytań bez odpowiedzi
Biegnę przez zmrok
Mija kolejny miesiąc
To prawdziwe życie, a nie gawęda dzieciom
Wiele się zmieniło, pamiętam stare załogi
Już nie ma rapu, teraz ziomy własne ścieżki domy
Ciągle pytam
Jak ten czas zleciał
Czas się spieszyć, będzie dobrze dzieciak
Jak mam stać się czułym, gdy nie umiem w emocje?
Ale jak się chcesz przytulić, to dzisiaj nawet okej
Pokażcie złe i dobre, co to udany związek?
Bo piosenki w radiu znowu są o mnie
Dzieci malarzy chcą na ręce, mamy wciąż żal (żal)
Nie szykowali nas na samotność - pady są dwa (dwa)
I nagle w żałobny przechodzi Mendelssohn, ja idę sam (sam)
Na ręce rozjebany zegarek Rado - zabiłem czas (prra)
Mierzymy na futrynie w domu rodzinnym wzrost
Za chwilę życie, życie, i się bawimy w dom
Podkowa w rękawicy, teraz mierzymy złość
Gdzie ci mężczyźni? Dzieci mężczyźni - są
Jakoś idzie, ale jakoś niekoniecznie
Dziś jestem pomnikiem, ale lecą gdzieś gołębie
Patrzysz w oczy dziecka, żyje, to śmieszne
Skończę jak polski stand-up - dzięki, tyle ode mnie, na razie
Patrz jak zniknęły z naszych twarzy beztroskie uśmiechy
Taki bieg zdarzeń
Wiele pytań bez odpowiedzi
Biegnę przez zmrok
Mija kolejny miesiąc
To prawdziwe życie, a nie gawęda dzieciom
Wiele się zmieniło, pamiętam stare załogi
Już nie ma rapu, teraz ziomy własne ścieżki domy
Ciągle pytam
Jak ten czas zleciał
Czas się spieszyć, będzie dobrze dzieciak
Czas tu staje w miejscu, gdy stajesz na odcisk
Propsy dostają skurwiele, nie chłopcy
Łotry wyciągają kosy, a nie wnioski
Nikt tu nie lubi konfi-dentów, zupy mlecznej i dorosłych
Japę mam nie w tamburyn, tak już jest z natury
Nie patrz z góry, z taką japą nie ma nudy
Miałem skończyć bez matury, i co? I pięć z matury
Leń paskudny, ale zawsze gdzie mam ugryźć, wiem na szczęście
Mama mówiła, "Lej na kurwy, nie na deskę"
W dorosłym świecie tyle łez jest przez agresję
Nikt nie powiedział nam jak kochać, że blizny zostawia kosa, i że przez nie pęka serce
Chciałbym to co umiesz Ty, wiesz, Ty umiesz kochać
Ja umiem unieść się na szczyt, lufkę, kup czteropak
Spotkajmy w umówionym miejscu się o tej co zwykle
Spalmy to zanim się rozmyślę
Patrz jak zniknęły z naszych twarzy beztroskie uśmiechy
Taki bieg zdarzeń
Wiele pytań bez odpowiedzi
Biegnę przez zmrok
Mija kolejny miesiąc
To prawdziwe życie, a nie gawęda dzieciom
Wiele się zmieniło, pamiętam stare załogi
Już nie ma rapu, teraz ziomy własne ścieżki domy
Ciągle pytam
Jak ten czas zleciał
Czas się spieszyć, będzie dobrze dzieciak
⏱️ Synced Lyrics
[00:00.14] Właściwie, dopiero wchodzę w życie, którego nie znam
[00:03.21] Jest ono dla mnie wielką zagadką
[00:06.96] Yeah, oh, yeah, yeah
[00:10.98] Czy Ty, czy ja, czy ono, każdy to we mgle dziecię
[00:13.46] Co gorsza H2O wciąż się miesza z PM10
[00:16.09] Odjechał dawno pociąg, stoimy, kurwa, boso
[00:18.67] A jebana dorosłość to wielkie przedsięwzięcie (ta)
[00:21.55] Nim zabierzesz tutorial, daj, zrobię jeszcze zdjęcie
[00:24.28] Bo jak mam twardo stąpać, gdy w podeszwie powietrze?
[00:26.84] Naucz mnie, nie wiem, dobra, naucz kierunek obrać
[00:29.42] Chcę wjechać cały all-white, na wszystko mieć receptę
[00:32.62] Chcesz dorosłych, którzy kłamią i karmią Cię głupstwem?
[00:35.18] Co z tego, że brzuchy pełne, gdy kalorie puste?
[00:38.07] Piękno niech jest opcjonalne, mądrość ustawowa
[00:40.65] Wyjebane mam w pełny makijaż, kiedy pusta głowa
[00:43.36] Jak pijane dziecko we mgle gęstej sobie błądzę
[00:45.95] Mów mi Tadeusz Żeleński, w środku chłopiec ciągle
[00:48.54] Potrzebuję paru mądrych ludzi do pomocy
[00:51.30] Potrzebuję paru dobrych ludzi w mroku nocy
[00:58.36] Patrz jak zniknęły z naszych twarzy beztroskie uśmiechy
[01:01.71] Taki bieg zdarzeń
[01:02.87] Wiele pytań bez odpowiedzi
[01:04.73] Biegnę przez zmrok
[01:05.79] Mija kolejny miesiąc
[01:07.32] To prawdziwe życie, a nie gawęda dzieciom
[01:09.94] Wiele się zmieniło, pamiętam stare załogi
[01:12.62] Już nie ma rapu, teraz ziomy własne ścieżki domy
[01:15.51] Ciągle pytam
[01:16.86] Jak ten czas zleciał
[01:18.16] Czas się spieszyć, będzie dobrze dzieciak
[01:21.05] Jak mam stać się czułym, gdy nie umiem w emocje?
[01:23.41] Ale jak się chcesz przytulić, to dzisiaj nawet okej
[01:26.07] Pokażcie złe i dobre, co to udany związek?
[01:28.92] Bo piosenki w radiu znowu są o mnie
[01:31.59] Dzieci malarzy chcą na ręce, mamy wciąż żal (żal)
[01:34.13] Nie szykowali nas na samotność - pady są dwa (dwa)
[01:37.32] I nagle w żałobny przechodzi Mendelssohn, ja idę sam (sam)
[01:39.97] Na ręce rozjebany zegarek Rado - zabiłem czas (prra)
[01:42.59] Mierzymy na futrynie w domu rodzinnym wzrost
[01:45.20] Za chwilę życie, życie, i się bawimy w dom
[01:48.01] Podkowa w rękawicy, teraz mierzymy złość
[01:50.72] Gdzie ci mężczyźni? Dzieci mężczyźni - są
[01:53.62] Jakoś idzie, ale jakoś niekoniecznie
[01:56.30] Dziś jestem pomnikiem, ale lecą gdzieś gołębie
[01:58.99] Patrzysz w oczy dziecka, żyje, to śmieszne
[02:01.06] Skończę jak polski stand-up - dzięki, tyle ode mnie, na razie
[02:06.56] Patrz jak zniknęły z naszych twarzy beztroskie uśmiechy
[02:09.44] Taki bieg zdarzeń
[02:10.21] Wiele pytań bez odpowiedzi
[02:12.07] Biegnę przez zmrok
[02:13.12] Mija kolejny miesiąc
[02:14.63] To prawdziwe życie, a nie gawęda dzieciom
[02:17.34] Wiele się zmieniło, pamiętam stare załogi
[02:19.94] Już nie ma rapu, teraz ziomy własne ścieżki domy
[02:23.11] Ciągle pytam
[02:24.25] Jak ten czas zleciał
[02:25.79] Czas się spieszyć, będzie dobrze dzieciak
[02:28.13] Czas tu staje w miejscu, gdy stajesz na odcisk
[02:31.06] Propsy dostają skurwiele, nie chłopcy
[02:33.15] Łotry wyciągają kosy, a nie wnioski
[02:35.59] Nikt tu nie lubi konfi-dentów, zupy mlecznej i dorosłych
[02:38.93] Japę mam nie w tamburyn, tak już jest z natury
[02:41.66] Nie patrz z góry, z taką japą nie ma nudy
[02:44.07] Miałem skończyć bez matury, i co? I pięć z matury
[02:47.15] Leń paskudny, ale zawsze gdzie mam ugryźć, wiem na szczęście
[02:50.66] Mama mówiła, "Lej na kurwy, nie na deskę"
[02:53.50] W dorosłym świecie tyle łez jest przez agresję
[02:56.17] Nikt nie powiedział nam jak kochać, że blizny zostawia kosa, i że przez nie pęka serce
[03:00.83] Chciałbym to co umiesz Ty, wiesz, Ty umiesz kochać
[03:03.70] Ja umiem unieść się na szczyt, lufkę, kup czteropak
[03:06.17] Spotkajmy w umówionym miejscu się o tej co zwykle
[03:09.25] Spalmy to zanim się rozmyślę
[03:11.12] Patrz jak zniknęły z naszych twarzy beztroskie uśmiechy
[03:14.00] Taki bieg zdarzeń
[03:14.85] Wiele pytań bez odpowiedzi
[03:16.71] Biegnę przez zmrok
[03:18.07] Mija kolejny miesiąc
[03:19.31] To prawdziwe życie, a nie gawęda dzieciom
[03:22.26] Wiele się zmieniło, pamiętam stare załogi
[03:24.88] Już nie ma rapu, teraz ziomy własne ścieżki domy
[03:27.79] Ciągle pytam
[03:28.97] Jak ten czas zleciał
[03:30.40] Czas się spieszyć, będzie dobrze dzieciak
[03:33.03]
[00:03.21] Jest ono dla mnie wielką zagadką
[00:06.96] Yeah, oh, yeah, yeah
[00:10.98] Czy Ty, czy ja, czy ono, każdy to we mgle dziecię
[00:13.46] Co gorsza H2O wciąż się miesza z PM10
[00:16.09] Odjechał dawno pociąg, stoimy, kurwa, boso
[00:18.67] A jebana dorosłość to wielkie przedsięwzięcie (ta)
[00:21.55] Nim zabierzesz tutorial, daj, zrobię jeszcze zdjęcie
[00:24.28] Bo jak mam twardo stąpać, gdy w podeszwie powietrze?
[00:26.84] Naucz mnie, nie wiem, dobra, naucz kierunek obrać
[00:29.42] Chcę wjechać cały all-white, na wszystko mieć receptę
[00:32.62] Chcesz dorosłych, którzy kłamią i karmią Cię głupstwem?
[00:35.18] Co z tego, że brzuchy pełne, gdy kalorie puste?
[00:38.07] Piękno niech jest opcjonalne, mądrość ustawowa
[00:40.65] Wyjebane mam w pełny makijaż, kiedy pusta głowa
[00:43.36] Jak pijane dziecko we mgle gęstej sobie błądzę
[00:45.95] Mów mi Tadeusz Żeleński, w środku chłopiec ciągle
[00:48.54] Potrzebuję paru mądrych ludzi do pomocy
[00:51.30] Potrzebuję paru dobrych ludzi w mroku nocy
[00:58.36] Patrz jak zniknęły z naszych twarzy beztroskie uśmiechy
[01:01.71] Taki bieg zdarzeń
[01:02.87] Wiele pytań bez odpowiedzi
[01:04.73] Biegnę przez zmrok
[01:05.79] Mija kolejny miesiąc
[01:07.32] To prawdziwe życie, a nie gawęda dzieciom
[01:09.94] Wiele się zmieniło, pamiętam stare załogi
[01:12.62] Już nie ma rapu, teraz ziomy własne ścieżki domy
[01:15.51] Ciągle pytam
[01:16.86] Jak ten czas zleciał
[01:18.16] Czas się spieszyć, będzie dobrze dzieciak
[01:21.05] Jak mam stać się czułym, gdy nie umiem w emocje?
[01:23.41] Ale jak się chcesz przytulić, to dzisiaj nawet okej
[01:26.07] Pokażcie złe i dobre, co to udany związek?
[01:28.92] Bo piosenki w radiu znowu są o mnie
[01:31.59] Dzieci malarzy chcą na ręce, mamy wciąż żal (żal)
[01:34.13] Nie szykowali nas na samotność - pady są dwa (dwa)
[01:37.32] I nagle w żałobny przechodzi Mendelssohn, ja idę sam (sam)
[01:39.97] Na ręce rozjebany zegarek Rado - zabiłem czas (prra)
[01:42.59] Mierzymy na futrynie w domu rodzinnym wzrost
[01:45.20] Za chwilę życie, życie, i się bawimy w dom
[01:48.01] Podkowa w rękawicy, teraz mierzymy złość
[01:50.72] Gdzie ci mężczyźni? Dzieci mężczyźni - są
[01:53.62] Jakoś idzie, ale jakoś niekoniecznie
[01:56.30] Dziś jestem pomnikiem, ale lecą gdzieś gołębie
[01:58.99] Patrzysz w oczy dziecka, żyje, to śmieszne
[02:01.06] Skończę jak polski stand-up - dzięki, tyle ode mnie, na razie
[02:06.56] Patrz jak zniknęły z naszych twarzy beztroskie uśmiechy
[02:09.44] Taki bieg zdarzeń
[02:10.21] Wiele pytań bez odpowiedzi
[02:12.07] Biegnę przez zmrok
[02:13.12] Mija kolejny miesiąc
[02:14.63] To prawdziwe życie, a nie gawęda dzieciom
[02:17.34] Wiele się zmieniło, pamiętam stare załogi
[02:19.94] Już nie ma rapu, teraz ziomy własne ścieżki domy
[02:23.11] Ciągle pytam
[02:24.25] Jak ten czas zleciał
[02:25.79] Czas się spieszyć, będzie dobrze dzieciak
[02:28.13] Czas tu staje w miejscu, gdy stajesz na odcisk
[02:31.06] Propsy dostają skurwiele, nie chłopcy
[02:33.15] Łotry wyciągają kosy, a nie wnioski
[02:35.59] Nikt tu nie lubi konfi-dentów, zupy mlecznej i dorosłych
[02:38.93] Japę mam nie w tamburyn, tak już jest z natury
[02:41.66] Nie patrz z góry, z taką japą nie ma nudy
[02:44.07] Miałem skończyć bez matury, i co? I pięć z matury
[02:47.15] Leń paskudny, ale zawsze gdzie mam ugryźć, wiem na szczęście
[02:50.66] Mama mówiła, "Lej na kurwy, nie na deskę"
[02:53.50] W dorosłym świecie tyle łez jest przez agresję
[02:56.17] Nikt nie powiedział nam jak kochać, że blizny zostawia kosa, i że przez nie pęka serce
[03:00.83] Chciałbym to co umiesz Ty, wiesz, Ty umiesz kochać
[03:03.70] Ja umiem unieść się na szczyt, lufkę, kup czteropak
[03:06.17] Spotkajmy w umówionym miejscu się o tej co zwykle
[03:09.25] Spalmy to zanim się rozmyślę
[03:11.12] Patrz jak zniknęły z naszych twarzy beztroskie uśmiechy
[03:14.00] Taki bieg zdarzeń
[03:14.85] Wiele pytań bez odpowiedzi
[03:16.71] Biegnę przez zmrok
[03:18.07] Mija kolejny miesiąc
[03:19.31] To prawdziwe życie, a nie gawęda dzieciom
[03:22.26] Wiele się zmieniło, pamiętam stare załogi
[03:24.88] Już nie ma rapu, teraz ziomy własne ścieżki domy
[03:27.79] Ciągle pytam
[03:28.97] Jak ten czas zleciał
[03:30.40] Czas się spieszyć, będzie dobrze dzieciak
[03:33.03]