Home 🎬 Bollywood 🎵 Pakistani 🎤 English Pop

Gdy jestem sam

👤 Eldo 🎼 Psi ⏱️ 3:31
🎵 1750 characters
⏱️ 3:31 duration
🆔 ID: 15694039

📜 Lyrics

Siemasz, mówi Eldoka, kolejne z naszych spotkań
Nie bój, nie mniej intensywne, zapraszam Cię do środka
Król egzystencjalistów jakbym na imię miał Albert
Bez sznytów na rękach bo blizny mam na kartce
Piszę, myślę, czytam, czasem robię głupoty
Chodzę i pytam, odpowiedzi przynoszą synkopy
Siędzę, wpatruję się w szybę, emocje pod samą szyję
Pośród znikających dni chciałbym złapać każdą chwilę
Mocno w dłonie, nie wypuścić nigdy tych skarbów
Lecz mijam je codziennie, fale z perspektywy statku
Nie ma przypadków, nie wierzę w wielki incydent
W sumę pierwiastków, pusty świat bez skrzydeł
Odwiedza mnie niepokój, odwiedza mnie zwątpienie
Po co to robię? Po co tu jestem? Czy coś dzisiaj ma znaczenie?
Można zgubić sens gdy odchodzi ktoś kto był wszystkim
Mam kota i depresję od sześciu lat, Kaczyński

Nagrałem "Chi", chwilę potem pochowałem matkę do ziemi
Wylądowałem w rzeczywistości duchów i cieni
Nie można zmienić, szkoła akceptacji, błąd w przestrzeni
By nie dać się zwariować i nie krzyczeć do kamieni
Staram się przepracować strach nad kartką me terapie
Noce pełne porażek, szukam sensu, chcę przelać na papier
Resztki talentu pozostałości nadziei
W świecie martwych prezydentów nie dać światu się zmienić
Łatwo powiedzieć kiedy tysiąc razy w historii
Mówiłem jedno, robiłem odwrotnie, wieczny opornik
Pod prąd, nie ważne ile razy będą śmiać się
Tysiąc razy pod rząd, nie wahaj się kiedy masz rację
Popadam w nostalgię, natychmiast wieję z jej objęć
Od trzydziestu siedmiu lat cierpliwie piszę swą historię
Swoich zwycięstw nie waham dzielić się przez głośnik
Zgaś światło w pokoju, usiądź w fotelu, zamknij oczy, posłuchaj

⏱️ Synced Lyrics

[00:25.30] Siemasz, mówi Eldoka, kolejne z naszych spotkań
[00:28.30] Nie bój, nie mniej intensywne, zapraszam Cię do środka
[00:31.46] Król egzystencjalistów jakbym na imię miał Albert
[00:34.74] Bez sznytów na rękach bo blizny mam na kartce
[00:38.36] Piszę, myślę, czytam, czasem robię głupoty
[00:41.12] Chodzę i pytam, odpowiedzi przynoszą synkopy
[00:44.15] Siędzę, wpatruję się w szybę, emocje pod samą szyję
[00:47.45] Pośród znikających dni chciałbym złapać każdą chwilę
[00:50.58] Mocno w dłonie, nie wypuścić nigdy tych skarbów
[00:53.77] Lecz mijam je codziennie, fale z perspektywy statku
[00:57.36] Nie ma przypadków, nie wierzę w wielki incydent
[01:00.27] W sumę pierwiastków, pusty świat bez skrzydeł
[01:03.96] Odwiedza mnie niepokój, odwiedza mnie zwątpienie
[01:07.02] Po co to robię? Po co tu jestem? Czy coś dzisiaj ma znaczenie?
[01:10.31] Można zgubić sens gdy odchodzi ktoś kto był wszystkim
[01:13.15] Mam kota i depresję od sześciu lat, Kaczyński
[01:16.71]
[01:41.84] Nagrałem "Chi", chwilę potem pochowałem matkę do ziemi
[01:44.98] Wylądowałem w rzeczywistości duchów i cieni
[01:48.25] Nie można zmienić, szkoła akceptacji, błąd w przestrzeni
[01:51.89] By nie dać się zwariować i nie krzyczeć do kamieni
[01:54.52] Staram się przepracować strach nad kartką me terapie
[01:58.18] Noce pełne porażek, szukam sensu, chcę przelać na papier
[02:01.43] Resztki talentu pozostałości nadziei
[02:04.08] W świecie martwych prezydentów nie dać światu się zmienić
[02:07.55] Łatwo powiedzieć kiedy tysiąc razy w historii
[02:10.33] Mówiłem jedno, robiłem odwrotnie, wieczny opornik
[02:13.67] Pod prąd, nie ważne ile razy będą śmiać się
[02:16.77] Tysiąc razy pod rząd, nie wahaj się kiedy masz rację
[02:20.55] Popadam w nostalgię, natychmiast wieję z jej objęć
[02:23.37] Od trzydziestu siedmiu lat cierpliwie piszę swą historię
[02:26.66] Swoich zwycięstw nie waham dzielić się przez głośnik
[02:29.75] Zgaś światło w pokoju, usiądź w fotelu, zamknij oczy, posłuchaj
[02:34.36]

⭐ Rate These Lyrics

Average: 0.0/5 • 0 ratings