Huśtawka na końcu świata
🎵 2189 characters
⏱️ 3:21 duration
🆔 ID: 15697986
📜 Lyrics
Wędrówki życie jest człowieka, idziemy po miłość
Po pustyni, co kradnie oddechy, by oddawać klepsydrom
W ziarenkach piachu ukryty sens - tracimy
Zaciskając garści, chwytając złudzenie optyczne
A gwiazdom niewielu jest przykro, kilku już czmychło
Za winkiel stworzyciela dobytku, reszta to przyszłość
Oblana mlekiem strzało, z jakiego kołczanu przyszłaś?
Dokąd wycelowana konstelacjo, poprzystań...
Daj odpocząć kolanom na chwilę, zostaw logikę w plecaku wśród liter
Choćbyś do rana miała czasu nie widzieć
To Twój przyjaciel, na pewno się nie obrazi
Zazwyczaj odlicza - tym razem stanie pomyśleć
Chodźmy razem, odważnie, w samotne senne wiraże
Ciało zostawmy w oazie - bezwiedne, niech marzy o władzy
Dojdźmy do prawdy obrazu, bez skazy, doraźnym fałszem
Teraz, gdy spadają gwiazdy, a ja w Ciebie patrzę...
I choć niewiele rozumiem, zamykają usta lata - tu gdzie
Lubię patrzeć w duszę, gdy zwisają z końca świata buty
Na placu zabaw, gdzie żongluję globusem
Chcesz to zapraszam usiądź obok, popatrz z Mateuszem
/x2
Wędrówką życie jest człowieka, idziemy po szczęście
Po pustyni - co kradnie oddechy, by oddawać szaleństwu
A twarze nasze sine, nocą zasłonięte
Gdy staram zmagać się z zimnem, gdy smaga nas ciemność
Nie wiem gdzie jesteś, ani za czym tęsknie
A gdy deszczem płaczesz, zmażesz ślady ścieżki mej - bym więcej zauważył
Gdy spływasz po twarzy i Ty... bezczelny wietrze
O niewdzięcznym szeptu stażu, jako jego towarzysz
Rzućmy kawałki sensu na ziemię, nasze drogowskazy
Zapisane w pamięci płomieniem, by znaleźć to miejsce bez mapy
Gdy słońce wzejdzie, raz jeszcze się gapić
Przywołaj to ciepło w sercu i tez tam trafisz...
... I nie zdmuchnie świeczki powietrze, jak na cmentarzu,
Zły listopadzie na ławeczce siedzisz, obok martwych braci
By tylko patrzeć bezwiednie na kolejne garści
Gleby rzuconej na drewno, zanim sam zapłaczesz... (sam zapłaczesz!)
I choć niewiele rozumiem, zamykają usta lata - tu gdzie
Lubię patrzeć w duszę, gdy zwisają z końca świata buty
Na placu zabaw, gdzie żongluję globusem
Chcesz to zapraszam usiądź obok, popatrz z Mateuszem
Po pustyni, co kradnie oddechy, by oddawać klepsydrom
W ziarenkach piachu ukryty sens - tracimy
Zaciskając garści, chwytając złudzenie optyczne
A gwiazdom niewielu jest przykro, kilku już czmychło
Za winkiel stworzyciela dobytku, reszta to przyszłość
Oblana mlekiem strzało, z jakiego kołczanu przyszłaś?
Dokąd wycelowana konstelacjo, poprzystań...
Daj odpocząć kolanom na chwilę, zostaw logikę w plecaku wśród liter
Choćbyś do rana miała czasu nie widzieć
To Twój przyjaciel, na pewno się nie obrazi
Zazwyczaj odlicza - tym razem stanie pomyśleć
Chodźmy razem, odważnie, w samotne senne wiraże
Ciało zostawmy w oazie - bezwiedne, niech marzy o władzy
Dojdźmy do prawdy obrazu, bez skazy, doraźnym fałszem
Teraz, gdy spadają gwiazdy, a ja w Ciebie patrzę...
I choć niewiele rozumiem, zamykają usta lata - tu gdzie
Lubię patrzeć w duszę, gdy zwisają z końca świata buty
Na placu zabaw, gdzie żongluję globusem
Chcesz to zapraszam usiądź obok, popatrz z Mateuszem
/x2
Wędrówką życie jest człowieka, idziemy po szczęście
Po pustyni - co kradnie oddechy, by oddawać szaleństwu
A twarze nasze sine, nocą zasłonięte
Gdy staram zmagać się z zimnem, gdy smaga nas ciemność
Nie wiem gdzie jesteś, ani za czym tęsknie
A gdy deszczem płaczesz, zmażesz ślady ścieżki mej - bym więcej zauważył
Gdy spływasz po twarzy i Ty... bezczelny wietrze
O niewdzięcznym szeptu stażu, jako jego towarzysz
Rzućmy kawałki sensu na ziemię, nasze drogowskazy
Zapisane w pamięci płomieniem, by znaleźć to miejsce bez mapy
Gdy słońce wzejdzie, raz jeszcze się gapić
Przywołaj to ciepło w sercu i tez tam trafisz...
... I nie zdmuchnie świeczki powietrze, jak na cmentarzu,
Zły listopadzie na ławeczce siedzisz, obok martwych braci
By tylko patrzeć bezwiednie na kolejne garści
Gleby rzuconej na drewno, zanim sam zapłaczesz... (sam zapłaczesz!)
I choć niewiele rozumiem, zamykają usta lata - tu gdzie
Lubię patrzeć w duszę, gdy zwisają z końca świata buty
Na placu zabaw, gdzie żongluję globusem
Chcesz to zapraszam usiądź obok, popatrz z Mateuszem
⏱️ Synced Lyrics
[00:01.58] Wędrówki życie jest człowieka, idziemy po miłość
[00:28.70] Po pustyni, co kradnie oddechy, by oddawać klepsydrom
[00:31.93] W ziarenkach piachu ukryty sens - tracimy
[00:34.47] Zaciskając garści, chwytając złudzenie optyczne
[00:37.67] A gwiazdom niewielu jest przykro, kilku już czmychło
[00:40.96] Za winkiel stworzyciela dobytku, reszta to przyszłość
[00:43.81] Oblana mlekiem strzało, z jakiego kołczanu przyszłaś?
[00:46.54] Dokąd wycelowana konstelacjo, poprzystań...
[00:49.62] Daj odpocząć kolanom na chwilę, zostaw logikę w plecaku wśród liter
[00:53.87] Choćbyś do rana miała czasu nie widzieć
[00:56.21] To Twój przyjaciel, na pewno się nie obrazi
[00:58.55] Zazwyczaj odlicza - tym razem stanie pomyśleć
[01:01.48] Chodźmy razem, odważnie, w samotne senne wiraże
[01:04.33] Ciało zostawmy w oazie - bezwiedne, niech marzy o władzy
[01:08.29] Dojdźmy do prawdy obrazu, bez skazy, doraźnym fałszem
[01:10.95] Teraz, gdy spadają gwiazdy, a ja w Ciebie patrzę...
[01:13.87] I choć niewiele rozumiem, zamykają usta lata - tu gdzie
[01:17.61] Lubię patrzeć w duszę, gdy zwisają z końca świata buty
[01:20.28] Na placu zabaw, gdzie żongluję globusem
[01:22.07] Chcesz to zapraszam usiądź obok, popatrz z Mateuszem
[01:25.39] /x2
[01:38.11] Wędrówką życie jest człowieka, idziemy po szczęście
[01:53.90] Po pustyni - co kradnie oddechy, by oddawać szaleństwu
[01:56.12] A twarze nasze sine, nocą zasłonięte
[01:58.79] Gdy staram zmagać się z zimnem, gdy smaga nas ciemność
[02:02.06] Nie wiem gdzie jesteś, ani za czym tęsknie
[02:04.52] A gdy deszczem płaczesz, zmażesz ślady ścieżki mej - bym więcej zauważył
[02:07.63] Gdy spływasz po twarzy i Ty... bezczelny wietrze
[02:11.05] O niewdzięcznym szeptu stażu, jako jego towarzysz
[02:13.50] Rzućmy kawałki sensu na ziemię, nasze drogowskazy
[02:16.51] Zapisane w pamięci płomieniem, by znaleźć to miejsce bez mapy
[02:19.94] Gdy słońce wzejdzie, raz jeszcze się gapić
[02:22.70] Przywołaj to ciepło w sercu i tez tam trafisz...
[02:25.75] ... I nie zdmuchnie świeczki powietrze, jak na cmentarzu,
[02:28.42] Zły listopadzie na ławeczce siedzisz, obok martwych braci
[02:31.98] By tylko patrzeć bezwiednie na kolejne garści
[02:34.61] Gleby rzuconej na drewno, zanim sam zapłaczesz... (sam zapłaczesz!)
[02:40.23] I choć niewiele rozumiem, zamykają usta lata - tu gdzie
[02:52.32] Lubię patrzeć w duszę, gdy zwisają z końca świata buty
[02:55.73] Na placu zabaw, gdzie żongluję globusem
[02:58.91] Chcesz to zapraszam usiądź obok, popatrz z Mateuszem
[03:01.84]
[00:28.70] Po pustyni, co kradnie oddechy, by oddawać klepsydrom
[00:31.93] W ziarenkach piachu ukryty sens - tracimy
[00:34.47] Zaciskając garści, chwytając złudzenie optyczne
[00:37.67] A gwiazdom niewielu jest przykro, kilku już czmychło
[00:40.96] Za winkiel stworzyciela dobytku, reszta to przyszłość
[00:43.81] Oblana mlekiem strzało, z jakiego kołczanu przyszłaś?
[00:46.54] Dokąd wycelowana konstelacjo, poprzystań...
[00:49.62] Daj odpocząć kolanom na chwilę, zostaw logikę w plecaku wśród liter
[00:53.87] Choćbyś do rana miała czasu nie widzieć
[00:56.21] To Twój przyjaciel, na pewno się nie obrazi
[00:58.55] Zazwyczaj odlicza - tym razem stanie pomyśleć
[01:01.48] Chodźmy razem, odważnie, w samotne senne wiraże
[01:04.33] Ciało zostawmy w oazie - bezwiedne, niech marzy o władzy
[01:08.29] Dojdźmy do prawdy obrazu, bez skazy, doraźnym fałszem
[01:10.95] Teraz, gdy spadają gwiazdy, a ja w Ciebie patrzę...
[01:13.87] I choć niewiele rozumiem, zamykają usta lata - tu gdzie
[01:17.61] Lubię patrzeć w duszę, gdy zwisają z końca świata buty
[01:20.28] Na placu zabaw, gdzie żongluję globusem
[01:22.07] Chcesz to zapraszam usiądź obok, popatrz z Mateuszem
[01:25.39] /x2
[01:38.11] Wędrówką życie jest człowieka, idziemy po szczęście
[01:53.90] Po pustyni - co kradnie oddechy, by oddawać szaleństwu
[01:56.12] A twarze nasze sine, nocą zasłonięte
[01:58.79] Gdy staram zmagać się z zimnem, gdy smaga nas ciemność
[02:02.06] Nie wiem gdzie jesteś, ani za czym tęsknie
[02:04.52] A gdy deszczem płaczesz, zmażesz ślady ścieżki mej - bym więcej zauważył
[02:07.63] Gdy spływasz po twarzy i Ty... bezczelny wietrze
[02:11.05] O niewdzięcznym szeptu stażu, jako jego towarzysz
[02:13.50] Rzućmy kawałki sensu na ziemię, nasze drogowskazy
[02:16.51] Zapisane w pamięci płomieniem, by znaleźć to miejsce bez mapy
[02:19.94] Gdy słońce wzejdzie, raz jeszcze się gapić
[02:22.70] Przywołaj to ciepło w sercu i tez tam trafisz...
[02:25.75] ... I nie zdmuchnie świeczki powietrze, jak na cmentarzu,
[02:28.42] Zły listopadzie na ławeczce siedzisz, obok martwych braci
[02:31.98] By tylko patrzeć bezwiednie na kolejne garści
[02:34.61] Gleby rzuconej na drewno, zanim sam zapłaczesz... (sam zapłaczesz!)
[02:40.23] I choć niewiele rozumiem, zamykają usta lata - tu gdzie
[02:52.32] Lubię patrzeć w duszę, gdy zwisają z końca świata buty
[02:55.73] Na placu zabaw, gdzie żongluję globusem
[02:58.91] Chcesz to zapraszam usiądź obok, popatrz z Mateuszem
[03:01.84]