Poeci z Podwórka
🎵 3643 characters
⏱️ 4:12 duration
🆔 ID: 16409459
📜 Lyrics
Twój świat bardziej Monako
Mój bardziej Afganistan
Przepraszam Cię za pato, w numerach mam wyzwiska
Czułem się gorszy od nich, zamknięta każda furtka
Poeci z patologii rodzą się na podwórkach
Muszę przełknąć to życie nawet, jeśli to nie to
Zajechali ulice, połykasz worek z fetą
Nie pasuje do świata, który zhańbił się monetą
Moja ulica smutna, ktoś rozbił się o beton
Uciekałem trochę tu w Pato znów
Za dużo kminiłem jak Platon tu
Ojciec mówił ze praca uczciwa da szczęście
A kiedy z niej wracał widziałem ból
A koledzy to łezki i kropki tu
Życie za skórę też zaszło w chuj
Ja wyszedłem z zapaści uff
Wiec nie jest straszny mi żaden bój
Nie robię rapu tu dla bogatych
Widziałem więcej dobra w oczach gdzie były kraty
Nie robię rapu dla bogatych
Widziałem więcej dobra w oczach gdzie były kraty
Twój świat bardziej Monako
Mój bardziej Afganistan
Przepraszam Cię za pato, w numerach mam wyzwiska
Czułem się gorszy od nich, zamknięta każda furtka
Poeci z patologii rodzą się na podwórkach
Twój świat bardziej Monako
Mój bardziej Afganistan
Przepraszam Cię za pato, w numerach mam wyzwiska
Czułem się gorszy od nich, zamknięta każda furtka
Poeci z patologii rodzą się na podwórkach
Wiesz gdzie się nam rodzą poeci?
W brudzie i syfie największe diamenty
Chciałem być dopasowany do gry
Kurwa, już nie chce być taki jak wy
Teraz moje życie, moja kolej
W końcu topnieje na sercu lód
Gdy jechałem po waszych torach
Czułem tylko smutek, chłód
W oczach tylko szpadel, grób
Dzisiaj słońce i łzy szczęścia
I wiem, że to nie cud
Determinacja i wola zwycięstwa
Teraz ubieram ambicje inaczej
I wiem, że dla wielu ja przez to przegrany
Szukałem drogi i wyszedłem z bramy
Niżej podpisany - wyszczekany
Nie jestem Andersen szmato
I rzadko piszę na bombie
Opisują moje wiersze patologiczne historie
Pielęgnowałem brzydotę, oprócz tego paru kumpli
Wszyscy pierdolili modę i tak wyszło dzieło sztuki
Kiedyś nie miałem patola, dziś na bletki idzie patol
Wole życie z patolami, pierdolimy twoje Monako
Chłopak zamknięty w środku opisuje świat zewnętrzny
Wiem, że każdy z moich ziomków za te słowa, kurwa, ręczy
Twój świat bardziej Monako
Mój bardziej Afganistan
Przepraszam Cię za pato, w numerach mam wyzwiska
Czułem się gorszy od nich, zamknięta każda furtka
Poeci z patologii rodzą się na podwórkach
Twój świat bardziej Monako
Mój bardziej Afganistan
Przepraszam Cię za pato, w numerach mam wyzwiska
Czułem się gorszy od nich, zamknięta każda furtka
Poeci z patologii rodzą się na podwórkach
Miałem gula przyznaje, jak nic nie masz to kumasz
Zaglądali mi w kieszeń, a tam jest tylko duma
Ulice piszą dramat, nieumiarkowany klimat
Masz dziecko z narkomanką, bo u nas wiecznie zima
Bo życie to nie TikTok
Myślę, że bardziej tip-top
Kocham zapach podwórka, bo tu poznałem hip hop
Poeci z podwórka tu kreślą linie
Tobie życzę byś wyszedł poza margines
Nie doszedłem kiedyś na koncert Chady
Bójka w drodze, a po latach
Nagrywam na Stepie rapy, dziwnie nas to życie splata
Prawa wita w pół złamana, ale czułem większy ból
Patrząc jak wygrywa banan a ja dalej spadam w dół
Twój świat bardziej Monako
Mój bardziej Afganistan
Przepraszam Cię za pato, w numerach mam wyzwiska
Czułem się gorszy od nich, zamknięta każda furtka
Poeci z patologii rodzą się na podwórkach
Twój świat bardziej Monako
Mój bardziej Afganistan
Przepraszam Cię za pato, w numerach mam wyzwiska
Czułem się gorszy od nich, zamknięta każda furtka
Poeci z patologii rodzą się na podwórkach
Mój bardziej Afganistan
Przepraszam Cię za pato, w numerach mam wyzwiska
Czułem się gorszy od nich, zamknięta każda furtka
Poeci z patologii rodzą się na podwórkach
Muszę przełknąć to życie nawet, jeśli to nie to
Zajechali ulice, połykasz worek z fetą
Nie pasuje do świata, który zhańbił się monetą
Moja ulica smutna, ktoś rozbił się o beton
Uciekałem trochę tu w Pato znów
Za dużo kminiłem jak Platon tu
Ojciec mówił ze praca uczciwa da szczęście
A kiedy z niej wracał widziałem ból
A koledzy to łezki i kropki tu
Życie za skórę też zaszło w chuj
Ja wyszedłem z zapaści uff
Wiec nie jest straszny mi żaden bój
Nie robię rapu tu dla bogatych
Widziałem więcej dobra w oczach gdzie były kraty
Nie robię rapu dla bogatych
Widziałem więcej dobra w oczach gdzie były kraty
Twój świat bardziej Monako
Mój bardziej Afganistan
Przepraszam Cię za pato, w numerach mam wyzwiska
Czułem się gorszy od nich, zamknięta każda furtka
Poeci z patologii rodzą się na podwórkach
Twój świat bardziej Monako
Mój bardziej Afganistan
Przepraszam Cię za pato, w numerach mam wyzwiska
Czułem się gorszy od nich, zamknięta każda furtka
Poeci z patologii rodzą się na podwórkach
Wiesz gdzie się nam rodzą poeci?
W brudzie i syfie największe diamenty
Chciałem być dopasowany do gry
Kurwa, już nie chce być taki jak wy
Teraz moje życie, moja kolej
W końcu topnieje na sercu lód
Gdy jechałem po waszych torach
Czułem tylko smutek, chłód
W oczach tylko szpadel, grób
Dzisiaj słońce i łzy szczęścia
I wiem, że to nie cud
Determinacja i wola zwycięstwa
Teraz ubieram ambicje inaczej
I wiem, że dla wielu ja przez to przegrany
Szukałem drogi i wyszedłem z bramy
Niżej podpisany - wyszczekany
Nie jestem Andersen szmato
I rzadko piszę na bombie
Opisują moje wiersze patologiczne historie
Pielęgnowałem brzydotę, oprócz tego paru kumpli
Wszyscy pierdolili modę i tak wyszło dzieło sztuki
Kiedyś nie miałem patola, dziś na bletki idzie patol
Wole życie z patolami, pierdolimy twoje Monako
Chłopak zamknięty w środku opisuje świat zewnętrzny
Wiem, że każdy z moich ziomków za te słowa, kurwa, ręczy
Twój świat bardziej Monako
Mój bardziej Afganistan
Przepraszam Cię za pato, w numerach mam wyzwiska
Czułem się gorszy od nich, zamknięta każda furtka
Poeci z patologii rodzą się na podwórkach
Twój świat bardziej Monako
Mój bardziej Afganistan
Przepraszam Cię za pato, w numerach mam wyzwiska
Czułem się gorszy od nich, zamknięta każda furtka
Poeci z patologii rodzą się na podwórkach
Miałem gula przyznaje, jak nic nie masz to kumasz
Zaglądali mi w kieszeń, a tam jest tylko duma
Ulice piszą dramat, nieumiarkowany klimat
Masz dziecko z narkomanką, bo u nas wiecznie zima
Bo życie to nie TikTok
Myślę, że bardziej tip-top
Kocham zapach podwórka, bo tu poznałem hip hop
Poeci z podwórka tu kreślą linie
Tobie życzę byś wyszedł poza margines
Nie doszedłem kiedyś na koncert Chady
Bójka w drodze, a po latach
Nagrywam na Stepie rapy, dziwnie nas to życie splata
Prawa wita w pół złamana, ale czułem większy ból
Patrząc jak wygrywa banan a ja dalej spadam w dół
Twój świat bardziej Monako
Mój bardziej Afganistan
Przepraszam Cię za pato, w numerach mam wyzwiska
Czułem się gorszy od nich, zamknięta każda furtka
Poeci z patologii rodzą się na podwórkach
Twój świat bardziej Monako
Mój bardziej Afganistan
Przepraszam Cię za pato, w numerach mam wyzwiska
Czułem się gorszy od nich, zamknięta każda furtka
Poeci z patologii rodzą się na podwórkach
⏱️ Synced Lyrics
[00:13.27] Twój świat bardziej Monako
[00:15.11] Mój bardziej Afganistan
[00:16.73] Przepraszam Cię za pato, w numerach mam wyzwiska
[00:20.03] Czułem się gorszy od nich, zamknięta każda furtka
[00:23.63] Poeci z patologii rodzą się na podwórkach
[00:27.21] Muszę przełknąć to życie nawet, jeśli to nie to
[00:30.24] Zajechali ulice, połykasz worek z fetą
[00:33.58] Nie pasuje do świata, który zhańbił się monetą
[00:37.01] Moja ulica smutna, ktoś rozbił się o beton
[00:40.88] Uciekałem trochę tu w Pato znów
[00:42.48] Za dużo kminiłem jak Platon tu
[00:44.15] Ojciec mówił ze praca uczciwa da szczęście
[00:45.64] A kiedy z niej wracał widziałem ból
[00:47.49] A koledzy to łezki i kropki tu
[00:49.34] Życie za skórę też zaszło w chuj
[00:50.91] Ja wyszedłem z zapaści uff
[00:52.69] Wiec nie jest straszny mi żaden bój
[00:54.55] Nie robię rapu tu dla bogatych
[00:56.82] Widziałem więcej dobra w oczach gdzie były kraty
[01:00.92] Nie robię rapu dla bogatych
[01:04.44] Widziałem więcej dobra w oczach gdzie były kraty
[01:09.88] Twój świat bardziej Monako
[01:11.14] Mój bardziej Afganistan
[01:13.09] Przepraszam Cię za pato, w numerach mam wyzwiska
[01:16.34] Czułem się gorszy od nich, zamknięta każda furtka
[01:19.94] Poeci z patologii rodzą się na podwórkach
[01:23.49] Twój świat bardziej Monako
[01:25.09] Mój bardziej Afganistan
[01:26.75] Przepraszam Cię za pato, w numerach mam wyzwiska
[01:30.24] Czułem się gorszy od nich, zamknięta każda furtka
[01:33.71] Poeci z patologii rodzą się na podwórkach
[01:37.33] Wiesz gdzie się nam rodzą poeci?
[01:38.86] W brudzie i syfie największe diamenty
[01:40.45] Chciałem być dopasowany do gry
[01:42.05] Kurwa, już nie chce być taki jak wy
[01:43.60] Teraz moje życie, moja kolej
[01:45.86] W końcu topnieje na sercu lód
[01:47.60] Gdy jechałem po waszych torach
[01:49.39] Czułem tylko smutek, chłód
[01:50.96] W oczach tylko szpadel, grób
[01:52.58] Dzisiaj słońce i łzy szczęścia
[01:54.47] I wiem, że to nie cud
[01:56.02] Determinacja i wola zwycięstwa
[01:57.72] Teraz ubieram ambicje inaczej
[01:59.37] I wiem, że dla wielu ja przez to przegrany
[02:01.26] Szukałem drogi i wyszedłem z bramy
[02:02.84] Niżej podpisany - wyszczekany
[02:05.06] Nie jestem Andersen szmato
[02:06.41] I rzadko piszę na bombie
[02:08.06] Opisują moje wiersze patologiczne historie
[02:11.48] Pielęgnowałem brzydotę, oprócz tego paru kumpli
[02:14.86] Wszyscy pierdolili modę i tak wyszło dzieło sztuki
[02:18.45] Kiedyś nie miałem patola, dziś na bletki idzie patol
[02:21.73] Wole życie z patolami, pierdolimy twoje Monako
[02:25.04] Chłopak zamknięty w środku opisuje świat zewnętrzny
[02:28.80] Wiem, że każdy z moich ziomków za te słowa, kurwa, ręczy
[02:33.98] Twój świat bardziej Monako
[02:35.35] Mój bardziej Afganistan
[02:36.99] Przepraszam Cię za pato, w numerach mam wyzwiska
[02:40.53] Czułem się gorszy od nich, zamknięta każda furtka
[02:44.08] Poeci z patologii rodzą się na podwórkach
[02:47.31] Twój świat bardziej Monako
[02:48.96] Mój bardziej Afganistan
[02:50.55] Przepraszam Cię za pato, w numerach mam wyzwiska
[02:54.16] Czułem się gorszy od nich, zamknięta każda furtka
[02:57.62] Poeci z patologii rodzą się na podwórkach
[03:00.95] Miałem gula przyznaje, jak nic nie masz to kumasz
[03:04.33] Zaglądali mi w kieszeń, a tam jest tylko duma
[03:07.82] Ulice piszą dramat, nieumiarkowany klimat
[03:11.34] Masz dziecko z narkomanką, bo u nas wiecznie zima
[03:14.90] Bo życie to nie TikTok
[03:16.50] Myślę, że bardziej tip-top
[03:18.21] Kocham zapach podwórka, bo tu poznałem hip hop
[03:21.72] Poeci z podwórka tu kreślą linie
[03:24.93] Tobie życzę byś wyszedł poza margines
[03:28.79] Nie doszedłem kiedyś na koncert Chady
[03:30.48] Bójka w drodze, a po latach
[03:32.07] Nagrywam na Stepie rapy, dziwnie nas to życie splata
[03:35.35] Prawa wita w pół złamana, ale czułem większy ból
[03:38.90] Patrząc jak wygrywa banan a ja dalej spadam w dół
[03:42.23] Twój świat bardziej Monako
[03:43.84] Mój bardziej Afganistan
[03:45.56] Przepraszam Cię za pato, w numerach mam wyzwiska
[03:48.89] Czułem się gorszy od nich, zamknięta każda furtka
[03:52.78] Poeci z patologii rodzą się na podwórkach
[03:56.00] Twój świat bardziej Monako
[03:57.69] Mój bardziej Afganistan
[03:59.56] Przepraszam Cię za pato, w numerach mam wyzwiska
[04:02.74] Czułem się gorszy od nich, zamknięta każda furtka
[04:06.39] Poeci z patologii rodzą się na podwórkach
[04:10.29]
[00:15.11] Mój bardziej Afganistan
[00:16.73] Przepraszam Cię za pato, w numerach mam wyzwiska
[00:20.03] Czułem się gorszy od nich, zamknięta każda furtka
[00:23.63] Poeci z patologii rodzą się na podwórkach
[00:27.21] Muszę przełknąć to życie nawet, jeśli to nie to
[00:30.24] Zajechali ulice, połykasz worek z fetą
[00:33.58] Nie pasuje do świata, który zhańbił się monetą
[00:37.01] Moja ulica smutna, ktoś rozbił się o beton
[00:40.88] Uciekałem trochę tu w Pato znów
[00:42.48] Za dużo kminiłem jak Platon tu
[00:44.15] Ojciec mówił ze praca uczciwa da szczęście
[00:45.64] A kiedy z niej wracał widziałem ból
[00:47.49] A koledzy to łezki i kropki tu
[00:49.34] Życie za skórę też zaszło w chuj
[00:50.91] Ja wyszedłem z zapaści uff
[00:52.69] Wiec nie jest straszny mi żaden bój
[00:54.55] Nie robię rapu tu dla bogatych
[00:56.82] Widziałem więcej dobra w oczach gdzie były kraty
[01:00.92] Nie robię rapu dla bogatych
[01:04.44] Widziałem więcej dobra w oczach gdzie były kraty
[01:09.88] Twój świat bardziej Monako
[01:11.14] Mój bardziej Afganistan
[01:13.09] Przepraszam Cię za pato, w numerach mam wyzwiska
[01:16.34] Czułem się gorszy od nich, zamknięta każda furtka
[01:19.94] Poeci z patologii rodzą się na podwórkach
[01:23.49] Twój świat bardziej Monako
[01:25.09] Mój bardziej Afganistan
[01:26.75] Przepraszam Cię za pato, w numerach mam wyzwiska
[01:30.24] Czułem się gorszy od nich, zamknięta każda furtka
[01:33.71] Poeci z patologii rodzą się na podwórkach
[01:37.33] Wiesz gdzie się nam rodzą poeci?
[01:38.86] W brudzie i syfie największe diamenty
[01:40.45] Chciałem być dopasowany do gry
[01:42.05] Kurwa, już nie chce być taki jak wy
[01:43.60] Teraz moje życie, moja kolej
[01:45.86] W końcu topnieje na sercu lód
[01:47.60] Gdy jechałem po waszych torach
[01:49.39] Czułem tylko smutek, chłód
[01:50.96] W oczach tylko szpadel, grób
[01:52.58] Dzisiaj słońce i łzy szczęścia
[01:54.47] I wiem, że to nie cud
[01:56.02] Determinacja i wola zwycięstwa
[01:57.72] Teraz ubieram ambicje inaczej
[01:59.37] I wiem, że dla wielu ja przez to przegrany
[02:01.26] Szukałem drogi i wyszedłem z bramy
[02:02.84] Niżej podpisany - wyszczekany
[02:05.06] Nie jestem Andersen szmato
[02:06.41] I rzadko piszę na bombie
[02:08.06] Opisują moje wiersze patologiczne historie
[02:11.48] Pielęgnowałem brzydotę, oprócz tego paru kumpli
[02:14.86] Wszyscy pierdolili modę i tak wyszło dzieło sztuki
[02:18.45] Kiedyś nie miałem patola, dziś na bletki idzie patol
[02:21.73] Wole życie z patolami, pierdolimy twoje Monako
[02:25.04] Chłopak zamknięty w środku opisuje świat zewnętrzny
[02:28.80] Wiem, że każdy z moich ziomków za te słowa, kurwa, ręczy
[02:33.98] Twój świat bardziej Monako
[02:35.35] Mój bardziej Afganistan
[02:36.99] Przepraszam Cię za pato, w numerach mam wyzwiska
[02:40.53] Czułem się gorszy od nich, zamknięta każda furtka
[02:44.08] Poeci z patologii rodzą się na podwórkach
[02:47.31] Twój świat bardziej Monako
[02:48.96] Mój bardziej Afganistan
[02:50.55] Przepraszam Cię za pato, w numerach mam wyzwiska
[02:54.16] Czułem się gorszy od nich, zamknięta każda furtka
[02:57.62] Poeci z patologii rodzą się na podwórkach
[03:00.95] Miałem gula przyznaje, jak nic nie masz to kumasz
[03:04.33] Zaglądali mi w kieszeń, a tam jest tylko duma
[03:07.82] Ulice piszą dramat, nieumiarkowany klimat
[03:11.34] Masz dziecko z narkomanką, bo u nas wiecznie zima
[03:14.90] Bo życie to nie TikTok
[03:16.50] Myślę, że bardziej tip-top
[03:18.21] Kocham zapach podwórka, bo tu poznałem hip hop
[03:21.72] Poeci z podwórka tu kreślą linie
[03:24.93] Tobie życzę byś wyszedł poza margines
[03:28.79] Nie doszedłem kiedyś na koncert Chady
[03:30.48] Bójka w drodze, a po latach
[03:32.07] Nagrywam na Stepie rapy, dziwnie nas to życie splata
[03:35.35] Prawa wita w pół złamana, ale czułem większy ból
[03:38.90] Patrząc jak wygrywa banan a ja dalej spadam w dół
[03:42.23] Twój świat bardziej Monako
[03:43.84] Mój bardziej Afganistan
[03:45.56] Przepraszam Cię za pato, w numerach mam wyzwiska
[03:48.89] Czułem się gorszy od nich, zamknięta każda furtka
[03:52.78] Poeci z patologii rodzą się na podwórkach
[03:56.00] Twój świat bardziej Monako
[03:57.69] Mój bardziej Afganistan
[03:59.56] Przepraszam Cię za pato, w numerach mam wyzwiska
[04:02.74] Czułem się gorszy od nich, zamknięta każda furtka
[04:06.39] Poeci z patologii rodzą się na podwórkach
[04:10.29]