Home 🎬 Bollywood 🎵 Pakistani 🎤 English Pop

Kibolski

👤 Kury 🎼 P.O.L.O.V.I.R.U.S. ⏱️ 4:24
🎵 2732 characters
⏱️ 4:24 duration
🆔 ID: 16568036

📜 Lyrics

Posłuchaj, człowieku
To dziwna historia może wyda ci się mało wiarygodna
Ale byłem na ostatnim meczu Lechii na wyjeździe
Gdy grała o puchar Polskoniemiec w Dreźnie
Pociąg spalony, śmignęliśmy więc drezyną nim skitrałem w gacie szalik
Oblałem go benzyną, żeby w razie zadymy wykonać kamikaze
Gdyby szwabskie gliny powitały nas gazem wszystko był git do momentu
Kiedy zabrakło jaj naszego wodza
Bachledy film mu się urwał tuż przed stadionem
Nim dał nam znak, by do szturmu nadmuchać kondony któregoś z załogi
Zaświerzbiła ręka, by ukraść złoty bisior z Hitlerem
Przez okienko kasy, w której kupisz karnety i frykasy pornole
Suweniry, różne sorty szwabskiej prasy
Ja wiem, że Żyleta nie miał złych intencji chciał tylko
By trofeum pomogło nam w zwycięstwie lecz przypętał się ochroniarz
Zostaliśmy wylukani wtedy wołam do funfli: "Panowie, spierdalamy!"
Ale każdy już obalił po kilka Honeckerów
A gestapo mają sprawne, dupnęli nas, frajerów i nie mam pojęcia
Co się dalej działo - zaliczyłem między oczy enerdowską pałą
Lechia, Lechia Gdynia! (oż kurde mole, łeb mi spuchł jak dynia)
Lechia, Lechia Gdynia! (nawiasem mówiąc
Areczka Gdańsk to kurwa, pizda, świnia)
Lechia, Lechia pany! to nic, że mózg wstrząśnięty i zęby wyłamane!
Lechia, Lechia pany! ja leję na trepanację i żuchwę zgruchotaną!
Po dwóch miesiącach nudnej rehabilitacji
(Callanetics po śniadaniu, obiedzie i kolacji)
Doszedłem do jako takiej formy
A percepcja i recepcja wróciły mi do normy no i dobrze
Bo za pasem prezydenckie wybory dałbym świadectwo
Patriotyzmu i śmiertelnie chorym alem zdrowy (A 1)
I chociaż we łbie miazga
Nie będę się przejmować, bo na maksa jest jazda krótka piłka
Już śmigam do Warszawy demonstrować z Tejkowerem
Dla dobra naszej sprawy
Bo ostrzega Tejkower: "Polsce trzeba lekarza
Polsce wirus politycznej schizofremii zagraża"
Są wszyscy jak za dawnych lat: Bigos, Łysy, Kuśka i Żyrafa
Szuwaks i Skurwysyn (Bachleda znów zalał pałę), są Zbuk i Ośmiornica
Przepaść, Szpotawy, Krwiak i Ladacznica marsz, marsz Marszałkowską
Pełne spoko, tupią glany wznosimy twarde piąchy
Skandujemy slogany, że Prajednia
Wola Mocy i Kutas Światowida przyporządkują nam Murzyna
I pogonią precz Żyda! mamy haj jak w Sylwestra
Kible lecą do góry, pryska witryn szkło
Z wózków sypią się wióry jadą suki, lodówy
Komandosi i gliny już za chwilę nas znowu spałują te skurwyny!
Olek i Bolek! polityczny konkubinat stworzy wspólną partię!
Olek i Bolek! głosowałem na was obu, jesteście siebie warci!
Olek i Bolek! kocha was cała Polska, adorują was kibole!
Olek i Bolek! razem wsławimy imię Polski, ja pierdolę!

⏱️ Synced Lyrics

[00:01.01] Posłuchaj, człowieku
[00:01.58] To dziwna historia może wyda ci się mało wiarygodna
[00:05.09] Ale byłem na ostatnim meczu Lechii na wyjeździe
[00:07.49] Gdy grała o puchar Polskoniemiec w Dreźnie
[00:10.40] Pociąg spalony, śmignęliśmy więc drezyną nim skitrałem w gacie szalik
[00:16.73] Oblałem go benzyną, żeby w razie zadymy wykonać kamikaze
[00:20.13] Gdyby szwabskie gliny powitały nas gazem wszystko był git do momentu
[00:24.98] Kiedy zabrakło jaj naszego wodza
[00:27.66] Bachledy film mu się urwał tuż przed stadionem
[00:30.55] Nim dał nam znak, by do szturmu nadmuchać kondony któregoś z załogi
[00:34.50] Zaświerzbiła ręka, by ukraść złoty bisior z Hitlerem
[00:37.79] Przez okienko kasy, w której kupisz karnety i frykasy pornole
[00:41.43] Suweniry, różne sorty szwabskiej prasy
[00:44.68] Ja wiem, że Żyleta nie miał złych intencji chciał tylko
[00:46.76] By trofeum pomogło nam w zwycięstwie lecz przypętał się ochroniarz
[00:49.92] Zostaliśmy wylukani wtedy wołam do funfli: "Panowie, spierdalamy!"
[00:53.62] Ale każdy już obalił po kilka Honeckerów
[00:56.33] A gestapo mają sprawne, dupnęli nas, frajerów i nie mam pojęcia
[01:00.09] Co się dalej działo - zaliczyłem między oczy enerdowską pałą
[01:04.27] Lechia, Lechia Gdynia! (oż kurde mole, łeb mi spuchł jak dynia)
[01:09.35] Lechia, Lechia Gdynia! (nawiasem mówiąc
[01:12.54] Areczka Gdańsk to kurwa, pizda, świnia)
[01:14.81] Lechia, Lechia pany! to nic, że mózg wstrząśnięty i zęby wyłamane!
[01:19.66] Lechia, Lechia pany! ja leję na trepanację i żuchwę zgruchotaną!
[01:29.70] Po dwóch miesiącach nudnej rehabilitacji
[01:31.98] (Callanetics po śniadaniu, obiedzie i kolacji)
[01:34.56] Doszedłem do jako takiej formy
[01:37.28] A percepcja i recepcja wróciły mi do normy no i dobrze
[01:40.64] Bo za pasem prezydenckie wybory dałbym świadectwo
[01:43.38] Patriotyzmu i śmiertelnie chorym alem zdrowy (A 1)
[01:46.22] I chociaż we łbie miazga
[01:47.56] Nie będę się przejmować, bo na maksa jest jazda krótka piłka
[01:51.56] Już śmigam do Warszawy demonstrować z Tejkowerem
[01:54.21] Dla dobra naszej sprawy
[01:55.56] Bo ostrzega Tejkower: "Polsce trzeba lekarza
[01:57.65] Polsce wirus politycznej schizofremii zagraża"
[02:00.54] Są wszyscy jak za dawnych lat: Bigos, Łysy, Kuśka i Żyrafa
[02:04.09] Szuwaks i Skurwysyn (Bachleda znów zalał pałę), są Zbuk i Ośmiornica
[02:08.04] Przepaść, Szpotawy, Krwiak i Ladacznica marsz, marsz Marszałkowską
[02:12.10] Pełne spoko, tupią glany wznosimy twarde piąchy
[02:14.63] Skandujemy slogany, że Prajednia
[02:16.75] Wola Mocy i Kutas Światowida przyporządkują nam Murzyna
[02:19.49] I pogonią precz Żyda! mamy haj jak w Sylwestra
[02:22.15] Kible lecą do góry, pryska witryn szkło
[02:24.53] Z wózków sypią się wióry jadą suki, lodówy
[02:27.63] Komandosi i gliny już za chwilę nas znowu spałują te skurwyny!
[02:31.48] Olek i Bolek! polityczny konkubinat stworzy wspólną partię!
[02:36.46] Olek i Bolek! głosowałem na was obu, jesteście siebie warci!
[02:41.76] Olek i Bolek! kocha was cała Polska, adorują was kibole!
[02:46.58] Olek i Bolek! razem wsławimy imię Polski, ja pierdolę!
[02:52.12]

⭐ Rate These Lyrics

Average: 0.0/5 • 0 ratings