Gdzie Ty jesteś?
🎵 2244 characters
⏱️ 3:36 duration
🆔 ID: 16654520
📜 Lyrics
Napiszę list otwarty do prezesa drogi mlecznej
Czy może widział się z tym, co obiecał nam życie wieczne
Zarząd nic o tym nie wie, rada nadzorcza milczy
To skąd prosty człowiek ma wiedzieć czy może na końcu na coś liczyć
Napiszę list otwarty do prezesa drogi mlecznej
Czy może widział się z tym, co obiecał nam życie wieczne
Zarząd nic o tym nie wie, rada nadzorcza milczy
To skąd prosty człowiek ma wiedzieć czy może na końcu na coś liczyć
Pustka, strach, samotność, dragi
Przemoc, śmierć, człowiek nagi
Ogień, łzy, pieniądze, ropa
Władza, wpływy, bieda, pokarm
Krew, gniew, bunt, ból
Walka, dni, cisza z chmur
Miłość, wiara, piękno, usta
Zdrada, strach, samotność, pustka
A co z życiem doczesnym, czy jest tam ktoś od tego?
No bo ja jako pierwszy chciałbym żeby sypnął mi manną z nieba
Otworzył fundusz zapomogowy pod nazwą "Bóg człowiekowi"
Kościołów jest już dość, niech w siedem dni dom mi stworzy
A co z życiem doczesnym, czy jest tam ktoś od tego?
No bo ja jako pierwszy chciałbym żeby sypnął mi manną z nieba
Otworzył fundusz zapomogowy pod nazwą "Bóg człowiekowi"
Kościołów jest już dość, niech w siedem dni dom mi stworzy
Zaduch, zwątpienie, bezsens, słabość
Czas, pełne goryczy osowiałe ciało, on ma dość
Dół, pretensje, kęs nie do przełknięcia
Stres, depresja, nawet gdy śpisz w ciepła objęciach
Niemoc, przemoc, na noc klin nasenny
Podróż w głąb gdzie pali się żar gehenny
Winy własne, cudze są we mnie
Gdzie jesteś? Szukałem pod kamieniem, w połamanym drewnie
Blady jak opłatek i żałując już za jutro
Między ciemnością i światłem stawiam siebie jako lustro
Tam, gdzie ludzkość jest duszno, tam gdzie bóstwo, jest pusto
Więc gdzie jest ten jedyny co ma moc zamieniania słów w czyny?
To czy klęknę czy nie klęknę, jest mu idealnie obojętne
Może lepiej dla mnie będzie, gdy nie będę szukał na niebie
I zajrzę w głąb, w swe wnętrze, by odnaleźć tam wiarę w siebie
Moc bogów krąży z tym, który nie zna pojęcia litości
Dostąpisz łaski gdy nigdy nie będziesz o nią prosić
Wiatr jest niespokojny, nie lubi takich opowieści
Posłuchaj, a zrozumiesz, może odnajdziesz go jako pierwszy
Czy może widział się z tym, co obiecał nam życie wieczne
Zarząd nic o tym nie wie, rada nadzorcza milczy
To skąd prosty człowiek ma wiedzieć czy może na końcu na coś liczyć
Napiszę list otwarty do prezesa drogi mlecznej
Czy może widział się z tym, co obiecał nam życie wieczne
Zarząd nic o tym nie wie, rada nadzorcza milczy
To skąd prosty człowiek ma wiedzieć czy może na końcu na coś liczyć
Pustka, strach, samotność, dragi
Przemoc, śmierć, człowiek nagi
Ogień, łzy, pieniądze, ropa
Władza, wpływy, bieda, pokarm
Krew, gniew, bunt, ból
Walka, dni, cisza z chmur
Miłość, wiara, piękno, usta
Zdrada, strach, samotność, pustka
A co z życiem doczesnym, czy jest tam ktoś od tego?
No bo ja jako pierwszy chciałbym żeby sypnął mi manną z nieba
Otworzył fundusz zapomogowy pod nazwą "Bóg człowiekowi"
Kościołów jest już dość, niech w siedem dni dom mi stworzy
A co z życiem doczesnym, czy jest tam ktoś od tego?
No bo ja jako pierwszy chciałbym żeby sypnął mi manną z nieba
Otworzył fundusz zapomogowy pod nazwą "Bóg człowiekowi"
Kościołów jest już dość, niech w siedem dni dom mi stworzy
Zaduch, zwątpienie, bezsens, słabość
Czas, pełne goryczy osowiałe ciało, on ma dość
Dół, pretensje, kęs nie do przełknięcia
Stres, depresja, nawet gdy śpisz w ciepła objęciach
Niemoc, przemoc, na noc klin nasenny
Podróż w głąb gdzie pali się żar gehenny
Winy własne, cudze są we mnie
Gdzie jesteś? Szukałem pod kamieniem, w połamanym drewnie
Blady jak opłatek i żałując już za jutro
Między ciemnością i światłem stawiam siebie jako lustro
Tam, gdzie ludzkość jest duszno, tam gdzie bóstwo, jest pusto
Więc gdzie jest ten jedyny co ma moc zamieniania słów w czyny?
To czy klęknę czy nie klęknę, jest mu idealnie obojętne
Może lepiej dla mnie będzie, gdy nie będę szukał na niebie
I zajrzę w głąb, w swe wnętrze, by odnaleźć tam wiarę w siebie
Moc bogów krąży z tym, który nie zna pojęcia litości
Dostąpisz łaski gdy nigdy nie będziesz o nią prosić
Wiatr jest niespokojny, nie lubi takich opowieści
Posłuchaj, a zrozumiesz, może odnajdziesz go jako pierwszy
⏱️ Synced Lyrics
[00:06.63] Napiszę list otwarty do prezesa drogi mlecznej
[00:10.21] Czy może widział się z tym, co obiecał nam życie wieczne
[00:13.77] Zarząd nic o tym nie wie, rada nadzorcza milczy
[00:16.92] To skąd prosty człowiek ma wiedzieć czy może na końcu na coś liczyć
[00:20.83] Napiszę list otwarty do prezesa drogi mlecznej
[00:24.43] Czy może widział się z tym, co obiecał nam życie wieczne
[00:27.88] Zarząd nic o tym nie wie, rada nadzorcza milczy
[00:31.05] To skąd prosty człowiek ma wiedzieć czy może na końcu na coś liczyć
[00:35.29] Pustka, strach, samotność, dragi
[00:38.74] Przemoc, śmierć, człowiek nagi
[00:42.39] Ogień, łzy, pieniądze, ropa
[00:45.87] Władza, wpływy, bieda, pokarm
[00:49.48] Krew, gniew, bunt, ból
[00:52.98] Walka, dni, cisza z chmur
[00:56.40] Miłość, wiara, piękno, usta
[01:00.13] Zdrada, strach, samotność, pustka
[01:07.17] A co z życiem doczesnym, czy jest tam ktoś od tego?
[01:10.56] No bo ja jako pierwszy chciałbym żeby sypnął mi manną z nieba
[01:14.26] Otworzył fundusz zapomogowy pod nazwą "Bóg człowiekowi"
[01:17.71] Kościołów jest już dość, niech w siedem dni dom mi stworzy
[01:21.24] A co z życiem doczesnym, czy jest tam ktoś od tego?
[01:24.72] No bo ja jako pierwszy chciałbym żeby sypnął mi manną z nieba
[01:28.57] Otworzył fundusz zapomogowy pod nazwą "Bóg człowiekowi"
[01:31.91] Kościołów jest już dość, niech w siedem dni dom mi stworzy
[01:35.75] Zaduch, zwątpienie, bezsens, słabość
[01:39.18] Czas, pełne goryczy osowiałe ciało, on ma dość
[01:42.73] Dół, pretensje, kęs nie do przełknięcia
[01:46.19] Stres, depresja, nawet gdy śpisz w ciepła objęciach
[01:49.85] Niemoc, przemoc, na noc klin nasenny
[01:53.26] Podróż w głąb gdzie pali się żar gehenny
[01:56.91] Winy własne, cudze są we mnie
[02:00.58] Gdzie jesteś? Szukałem pod kamieniem, w połamanym drewnie
[02:07.57] Blady jak opłatek i żałując już za jutro
[02:11.09] Między ciemnością i światłem stawiam siebie jako lustro
[02:14.51] Tam, gdzie ludzkość jest duszno, tam gdzie bóstwo, jest pusto
[02:18.30] Więc gdzie jest ten jedyny co ma moc zamieniania słów w czyny?
[02:21.72] To czy klęknę czy nie klęknę, jest mu idealnie obojętne
[02:25.40] Może lepiej dla mnie będzie, gdy nie będę szukał na niebie
[02:28.97] I zajrzę w głąb, w swe wnętrze, by odnaleźć tam wiarę w siebie
[02:32.32] Moc bogów krąży z tym, który nie zna pojęcia litości
[02:35.93] Dostąpisz łaski gdy nigdy nie będziesz o nią prosić
[02:39.45] Wiatr jest niespokojny, nie lubi takich opowieści
[02:43.00] Posłuchaj, a zrozumiesz, może odnajdziesz go jako pierwszy
[02:47.11]
[00:10.21] Czy może widział się z tym, co obiecał nam życie wieczne
[00:13.77] Zarząd nic o tym nie wie, rada nadzorcza milczy
[00:16.92] To skąd prosty człowiek ma wiedzieć czy może na końcu na coś liczyć
[00:20.83] Napiszę list otwarty do prezesa drogi mlecznej
[00:24.43] Czy może widział się z tym, co obiecał nam życie wieczne
[00:27.88] Zarząd nic o tym nie wie, rada nadzorcza milczy
[00:31.05] To skąd prosty człowiek ma wiedzieć czy może na końcu na coś liczyć
[00:35.29] Pustka, strach, samotność, dragi
[00:38.74] Przemoc, śmierć, człowiek nagi
[00:42.39] Ogień, łzy, pieniądze, ropa
[00:45.87] Władza, wpływy, bieda, pokarm
[00:49.48] Krew, gniew, bunt, ból
[00:52.98] Walka, dni, cisza z chmur
[00:56.40] Miłość, wiara, piękno, usta
[01:00.13] Zdrada, strach, samotność, pustka
[01:07.17] A co z życiem doczesnym, czy jest tam ktoś od tego?
[01:10.56] No bo ja jako pierwszy chciałbym żeby sypnął mi manną z nieba
[01:14.26] Otworzył fundusz zapomogowy pod nazwą "Bóg człowiekowi"
[01:17.71] Kościołów jest już dość, niech w siedem dni dom mi stworzy
[01:21.24] A co z życiem doczesnym, czy jest tam ktoś od tego?
[01:24.72] No bo ja jako pierwszy chciałbym żeby sypnął mi manną z nieba
[01:28.57] Otworzył fundusz zapomogowy pod nazwą "Bóg człowiekowi"
[01:31.91] Kościołów jest już dość, niech w siedem dni dom mi stworzy
[01:35.75] Zaduch, zwątpienie, bezsens, słabość
[01:39.18] Czas, pełne goryczy osowiałe ciało, on ma dość
[01:42.73] Dół, pretensje, kęs nie do przełknięcia
[01:46.19] Stres, depresja, nawet gdy śpisz w ciepła objęciach
[01:49.85] Niemoc, przemoc, na noc klin nasenny
[01:53.26] Podróż w głąb gdzie pali się żar gehenny
[01:56.91] Winy własne, cudze są we mnie
[02:00.58] Gdzie jesteś? Szukałem pod kamieniem, w połamanym drewnie
[02:07.57] Blady jak opłatek i żałując już za jutro
[02:11.09] Między ciemnością i światłem stawiam siebie jako lustro
[02:14.51] Tam, gdzie ludzkość jest duszno, tam gdzie bóstwo, jest pusto
[02:18.30] Więc gdzie jest ten jedyny co ma moc zamieniania słów w czyny?
[02:21.72] To czy klęknę czy nie klęknę, jest mu idealnie obojętne
[02:25.40] Może lepiej dla mnie będzie, gdy nie będę szukał na niebie
[02:28.97] I zajrzę w głąb, w swe wnętrze, by odnaleźć tam wiarę w siebie
[02:32.32] Moc bogów krąży z tym, który nie zna pojęcia litości
[02:35.93] Dostąpisz łaski gdy nigdy nie będziesz o nią prosić
[02:39.45] Wiatr jest niespokojny, nie lubi takich opowieści
[02:43.00] Posłuchaj, a zrozumiesz, może odnajdziesz go jako pierwszy
[02:47.11]