Poza Prawem
🎵 1934 characters
⏱️ 2:51 duration
🆔 ID: 17214016
📜 Lyrics
Byli biedni ale chcieli, by świat leżał u ich stóp
Prawo mieli sobie za nic, chcieli radość życia czuć
Wychowani na ulicy, rozpoczęli swoją grę
Ona piękna, on zuchwały, powiedzieli kiedyś "nie"
Lufy nigdy już nie stygły, już nie mogli się zatrzymać
Banki drżały na ich widok, krew spływała po chodnikach
Gdy strażnicy na kolanach, a syreny za plecami
Opróżniali wielkie sejfy i ruszali w drogę dalej
Poza prawem, poza prawem, na zawsze i do końca
Poza prawem, poza prawem jechali w stronę słońca
Poza prawem, poza prawem, wprost w objęcia śmierci
Poza prawem, chcieli umrzeć młodzi, wolni, piękni
Psy tropiły ich lecz oni nie wiedzieli, co to strach
Na siedzeniu zawsze spluwa, a przed nimi nowy bank
Żyli ciągle na krawędzi, mocno przyciskali gaz
Wymykali się obławie, uciekali cały czas
Gliny ich nienawidziły, a biedacy pokochali
Każdy z nich chciał tak jak oni być okrutny i odważny
Zmienić dole swą przeklętą, w drogę zemsty, drogę krwi
Worek z forsą mieć pod głową, wtedy ma się piękne sny
Poza prawem, poza prawem, na zawsze i do końca
Poza prawem, poza prawem jechali w stronę słońca
Poza prawem, poza prawem, wprost w objęcia śmierci
Poza prawem, chcieli umrzeć młodzi, wolni, piękni
Dnia pewnego w słońca skwarze skończył się ich krwawy szlak
Koniec drogi, dalej przepaść, z trupią czaszką stary znak
Jeszcze jeden pocałunek, jeszcze raz wyznana miłość
Potem ich ostatnia droga w dół urwiska po śmierć szybką
Lepsze piekło niż niewola, lepszy ogień jest niż kat
Uśmiechając się żegnali ten niesprawiedliwy świat
A sto syren policyjnych wyło w górze, gdy spadali
I miliony łez pociekło, gdy lecieli do otchłani
Poza prawem, poza prawem, na zawsze i do końca
Poza prawem, poza prawem jechali w stronę słońca
Poza prawem, poza prawem, wprost w objęcia śmierci
Poza prawem, chcieli umrzeć młodzi, wolni, piękni
Prawo mieli sobie za nic, chcieli radość życia czuć
Wychowani na ulicy, rozpoczęli swoją grę
Ona piękna, on zuchwały, powiedzieli kiedyś "nie"
Lufy nigdy już nie stygły, już nie mogli się zatrzymać
Banki drżały na ich widok, krew spływała po chodnikach
Gdy strażnicy na kolanach, a syreny za plecami
Opróżniali wielkie sejfy i ruszali w drogę dalej
Poza prawem, poza prawem, na zawsze i do końca
Poza prawem, poza prawem jechali w stronę słońca
Poza prawem, poza prawem, wprost w objęcia śmierci
Poza prawem, chcieli umrzeć młodzi, wolni, piękni
Psy tropiły ich lecz oni nie wiedzieli, co to strach
Na siedzeniu zawsze spluwa, a przed nimi nowy bank
Żyli ciągle na krawędzi, mocno przyciskali gaz
Wymykali się obławie, uciekali cały czas
Gliny ich nienawidziły, a biedacy pokochali
Każdy z nich chciał tak jak oni być okrutny i odważny
Zmienić dole swą przeklętą, w drogę zemsty, drogę krwi
Worek z forsą mieć pod głową, wtedy ma się piękne sny
Poza prawem, poza prawem, na zawsze i do końca
Poza prawem, poza prawem jechali w stronę słońca
Poza prawem, poza prawem, wprost w objęcia śmierci
Poza prawem, chcieli umrzeć młodzi, wolni, piękni
Dnia pewnego w słońca skwarze skończył się ich krwawy szlak
Koniec drogi, dalej przepaść, z trupią czaszką stary znak
Jeszcze jeden pocałunek, jeszcze raz wyznana miłość
Potem ich ostatnia droga w dół urwiska po śmierć szybką
Lepsze piekło niż niewola, lepszy ogień jest niż kat
Uśmiechając się żegnali ten niesprawiedliwy świat
A sto syren policyjnych wyło w górze, gdy spadali
I miliony łez pociekło, gdy lecieli do otchłani
Poza prawem, poza prawem, na zawsze i do końca
Poza prawem, poza prawem jechali w stronę słońca
Poza prawem, poza prawem, wprost w objęcia śmierci
Poza prawem, chcieli umrzeć młodzi, wolni, piękni
⏱️ Synced Lyrics
[00:07.17] Byli biedni ale chcieli, by świat leżał u ich stóp
[00:10.72] Prawo mieli sobie za nic, chcieli radość życia czuć
[00:14.49] Wychowani na ulicy, rozpoczęli swoją grę
[00:18.23] Ona piękna, on zuchwały, powiedzieli kiedyś "nie"
[00:21.52] Lufy nigdy już nie stygły, już nie mogli się zatrzymać
[00:25.57] Banki drżały na ich widok, krew spływała po chodnikach
[00:28.99] Gdy strażnicy na kolanach, a syreny za plecami
[00:32.80] Opróżniali wielkie sejfy i ruszali w drogę dalej
[00:36.41] Poza prawem, poza prawem, na zawsze i do końca
[00:39.93] Poza prawem, poza prawem jechali w stronę słońca
[00:43.52] Poza prawem, poza prawem, wprost w objęcia śmierci
[00:47.20] Poza prawem, chcieli umrzeć młodzi, wolni, piękni
[00:50.78]
[01:05.19] Psy tropiły ich lecz oni nie wiedzieli, co to strach
[01:08.97] Na siedzeniu zawsze spluwa, a przed nimi nowy bank
[01:12.76] Żyli ciągle na krawędzi, mocno przyciskali gaz
[01:16.24] Wymykali się obławie, uciekali cały czas
[01:19.81] Gliny ich nienawidziły, a biedacy pokochali
[01:23.57] Każdy z nich chciał tak jak oni być okrutny i odważny
[01:27.21] Zmienić dole swą przeklętą, w drogę zemsty, drogę krwi
[01:30.72] Worek z forsą mieć pod głową, wtedy ma się piękne sny
[01:34.54] Poza prawem, poza prawem, na zawsze i do końca
[01:38.14] Poza prawem, poza prawem jechali w stronę słońca
[01:41.71] Poza prawem, poza prawem, wprost w objęcia śmierci
[01:45.35] Poza prawem, chcieli umrzeć młodzi, wolni, piękni
[01:49.04]
[02:03.38] Dnia pewnego w słońca skwarze skończył się ich krwawy szlak
[02:07.13] Koniec drogi, dalej przepaść, z trupią czaszką stary znak
[02:10.76] Jeszcze jeden pocałunek, jeszcze raz wyznana miłość
[02:14.45] Potem ich ostatnia droga w dół urwiska po śmierć szybką
[02:17.89] Lepsze piekło niż niewola, lepszy ogień jest niż kat
[02:21.62] Uśmiechając się żegnali ten niesprawiedliwy świat
[02:25.36] A sto syren policyjnych wyło w górze, gdy spadali
[02:28.97] I miliony łez pociekło, gdy lecieli do otchłani
[02:32.66] Poza prawem, poza prawem, na zawsze i do końca
[02:36.16] Poza prawem, poza prawem jechali w stronę słońca
[02:39.71] Poza prawem, poza prawem, wprost w objęcia śmierci
[02:43.48] Poza prawem, chcieli umrzeć młodzi, wolni, piękni
[02:47.23]
[00:10.72] Prawo mieli sobie za nic, chcieli radość życia czuć
[00:14.49] Wychowani na ulicy, rozpoczęli swoją grę
[00:18.23] Ona piękna, on zuchwały, powiedzieli kiedyś "nie"
[00:21.52] Lufy nigdy już nie stygły, już nie mogli się zatrzymać
[00:25.57] Banki drżały na ich widok, krew spływała po chodnikach
[00:28.99] Gdy strażnicy na kolanach, a syreny za plecami
[00:32.80] Opróżniali wielkie sejfy i ruszali w drogę dalej
[00:36.41] Poza prawem, poza prawem, na zawsze i do końca
[00:39.93] Poza prawem, poza prawem jechali w stronę słońca
[00:43.52] Poza prawem, poza prawem, wprost w objęcia śmierci
[00:47.20] Poza prawem, chcieli umrzeć młodzi, wolni, piękni
[00:50.78]
[01:05.19] Psy tropiły ich lecz oni nie wiedzieli, co to strach
[01:08.97] Na siedzeniu zawsze spluwa, a przed nimi nowy bank
[01:12.76] Żyli ciągle na krawędzi, mocno przyciskali gaz
[01:16.24] Wymykali się obławie, uciekali cały czas
[01:19.81] Gliny ich nienawidziły, a biedacy pokochali
[01:23.57] Każdy z nich chciał tak jak oni być okrutny i odważny
[01:27.21] Zmienić dole swą przeklętą, w drogę zemsty, drogę krwi
[01:30.72] Worek z forsą mieć pod głową, wtedy ma się piękne sny
[01:34.54] Poza prawem, poza prawem, na zawsze i do końca
[01:38.14] Poza prawem, poza prawem jechali w stronę słońca
[01:41.71] Poza prawem, poza prawem, wprost w objęcia śmierci
[01:45.35] Poza prawem, chcieli umrzeć młodzi, wolni, piękni
[01:49.04]
[02:03.38] Dnia pewnego w słońca skwarze skończył się ich krwawy szlak
[02:07.13] Koniec drogi, dalej przepaść, z trupią czaszką stary znak
[02:10.76] Jeszcze jeden pocałunek, jeszcze raz wyznana miłość
[02:14.45] Potem ich ostatnia droga w dół urwiska po śmierć szybką
[02:17.89] Lepsze piekło niż niewola, lepszy ogień jest niż kat
[02:21.62] Uśmiechając się żegnali ten niesprawiedliwy świat
[02:25.36] A sto syren policyjnych wyło w górze, gdy spadali
[02:28.97] I miliony łez pociekło, gdy lecieli do otchłani
[02:32.66] Poza prawem, poza prawem, na zawsze i do końca
[02:36.16] Poza prawem, poza prawem jechali w stronę słońca
[02:39.71] Poza prawem, poza prawem, wprost w objęcia śmierci
[02:43.48] Poza prawem, chcieli umrzeć młodzi, wolni, piękni
[02:47.23]