Interstellar Love
🎵 2761 characters
⏱️ 3:17 duration
🆔 ID: 17865228
📜 Lyrics
Trzymam dystans jak Uran, ej,
w moim życiu jedna misja która koi stres,
serce mam skute lodem, nigdy nie roztopi się,
rzucam te wersy w obieg,
bo inaczej nie umiem żyć już, nie,
Trzymam dystans jak Uran, ej,
w moim życiu jedna misja która koi stres,
serce mam skute lodem, nigdy nie roztopi się,
rzucam te wersy w obieg,
bo inaczej nie umiem żyć już, nie,
Wokół mnie same gwiazdy,
ich celem Louis V,
moim celem spokój matki,
3 lata spełniam spełniam sny,
choć nienawidzę tej branży,
atmosfera w której wszystko tak dalekie od prawdy,
To chyba nie mój... klimat,
te pozory, ta duma, ta pycha, (mhmm)
wyświetlenia tu zmieniają oblicza,
brak pokory was kurwa zabija.
Ja autentyczny już do końca życia będę, (uuu)
jeżeli jestem w błędzie strzelaj prosto w serce mi, (uuu)
powoli zaczyna nużyć rutyna wszędzie, (mhmm)
wersy tak puste choć żałości nadal pełne,
poważniejszego niż tutaj mnie nigdzie nie znajdziesz.
Trojan podsyła sampel,
znowu umysł nieczuły na grawitację,
purpury kolor na niebie co noc mą wyobraźnię budzi,
więc jej granice raczej zatarte,
a jestem tam gdzie już nie dociera świat, ej,
Pierdole wasze reguły bo tworzę własne
ból który tłumicie brakiem kultury,
was dopadnie i tak,
jeżeli brak wam jej,
nie mów nic na poważnie,
nie mów nic, nie mów nic, nie mów nic
Trzymam dystans jak Uran, ej,
w moim życiu jedna misja która koi stres,
serce mam skute lodem, nigdy nie roztopi się,
rzucam te wersy w obieg,
bo inaczej nie umiem żyć już, nie,
Trzymam dystans jak Uran, ej,
w moim życiu jedna misja która koi stres,
serce mam skute lodem, nigdy nie roztopi się,
rzucam te wersy w obieg,
bo inaczej nie umiem żyć już, nie,
Czuję się jak obcy,
mimo że w tym,
dalej jak najdalej od nich,
chłopcy bywają źli,
chłopcy tu bywają podli,
nie zmieni nic chyba oprócz dojrzałości,
Jak nie słyszałeś błagam nie mów o twórczości,
nie cierpię uprzedzeń,
nie cierpię słów, które chłód niosą i cienie,
to nie mój eter, (oh)
ale luz, to ich ból przecież.
Patrz jaki polot, ej,
Damian uczył latać,
teraz tak jak SpaceX,
eksploruje przestrzeń
Patrz jaki polot, ej,
Damian uczył latać,
teraz tak jak SpaceX,
eksploruje przestrzeń
(Ja) Wyżej niż moje sny,
ponad syf, oniryzm,
jak na próżno to nic,
pole asteroid,
mijam jak Anakin,
mocno jak gwiezdny pył,
to nazwisko będzie błyszczeć.
Więcej tego, czego tak nienawidzę,
ciągle więcej to przez hejt skurwiele jestem wyżej,
będę za wysoko, wiem na kogo zrzucę winę,
konsekwencje już ze mną do końca jak delay.
Więcej tego, czego tak nienawidzę,
ciągle więcej, więcej, więcej i wyżej
będę za wysoko, wiem na kogo zrzucę winę,
konsekwencje już ze mną do końca jak delay.
w moim życiu jedna misja która koi stres,
serce mam skute lodem, nigdy nie roztopi się,
rzucam te wersy w obieg,
bo inaczej nie umiem żyć już, nie,
Trzymam dystans jak Uran, ej,
w moim życiu jedna misja która koi stres,
serce mam skute lodem, nigdy nie roztopi się,
rzucam te wersy w obieg,
bo inaczej nie umiem żyć już, nie,
Wokół mnie same gwiazdy,
ich celem Louis V,
moim celem spokój matki,
3 lata spełniam spełniam sny,
choć nienawidzę tej branży,
atmosfera w której wszystko tak dalekie od prawdy,
To chyba nie mój... klimat,
te pozory, ta duma, ta pycha, (mhmm)
wyświetlenia tu zmieniają oblicza,
brak pokory was kurwa zabija.
Ja autentyczny już do końca życia będę, (uuu)
jeżeli jestem w błędzie strzelaj prosto w serce mi, (uuu)
powoli zaczyna nużyć rutyna wszędzie, (mhmm)
wersy tak puste choć żałości nadal pełne,
poważniejszego niż tutaj mnie nigdzie nie znajdziesz.
Trojan podsyła sampel,
znowu umysł nieczuły na grawitację,
purpury kolor na niebie co noc mą wyobraźnię budzi,
więc jej granice raczej zatarte,
a jestem tam gdzie już nie dociera świat, ej,
Pierdole wasze reguły bo tworzę własne
ból który tłumicie brakiem kultury,
was dopadnie i tak,
jeżeli brak wam jej,
nie mów nic na poważnie,
nie mów nic, nie mów nic, nie mów nic
Trzymam dystans jak Uran, ej,
w moim życiu jedna misja która koi stres,
serce mam skute lodem, nigdy nie roztopi się,
rzucam te wersy w obieg,
bo inaczej nie umiem żyć już, nie,
Trzymam dystans jak Uran, ej,
w moim życiu jedna misja która koi stres,
serce mam skute lodem, nigdy nie roztopi się,
rzucam te wersy w obieg,
bo inaczej nie umiem żyć już, nie,
Czuję się jak obcy,
mimo że w tym,
dalej jak najdalej od nich,
chłopcy bywają źli,
chłopcy tu bywają podli,
nie zmieni nic chyba oprócz dojrzałości,
Jak nie słyszałeś błagam nie mów o twórczości,
nie cierpię uprzedzeń,
nie cierpię słów, które chłód niosą i cienie,
to nie mój eter, (oh)
ale luz, to ich ból przecież.
Patrz jaki polot, ej,
Damian uczył latać,
teraz tak jak SpaceX,
eksploruje przestrzeń
Patrz jaki polot, ej,
Damian uczył latać,
teraz tak jak SpaceX,
eksploruje przestrzeń
(Ja) Wyżej niż moje sny,
ponad syf, oniryzm,
jak na próżno to nic,
pole asteroid,
mijam jak Anakin,
mocno jak gwiezdny pył,
to nazwisko będzie błyszczeć.
Więcej tego, czego tak nienawidzę,
ciągle więcej to przez hejt skurwiele jestem wyżej,
będę za wysoko, wiem na kogo zrzucę winę,
konsekwencje już ze mną do końca jak delay.
Więcej tego, czego tak nienawidzę,
ciągle więcej, więcej, więcej i wyżej
będę za wysoko, wiem na kogo zrzucę winę,
konsekwencje już ze mną do końca jak delay.