Jolka, jolka pamiętasz (Paused)
🎵 1386 characters
⏱️ 6:33 duration
🆔 ID: 17973973
📜 Lyrics
Jolka, Jolka, pamiętasz lato ze snu
Gdy pisałaś: "Tak mi źle
Urwij się choćby zaraz
Coś ze mną zrób
Nie zostawiaj tu samej, o nie"
Żebrząc wciąż o benzynę
Gnałem przez noc
Silnik rzęził ostatkiem sił
Aby być znowu w Tobie
Śmiać się i kląć
Wszystko było tak proste w te dni
Dziecko spało za ścianą
Czujne jak ptak
Niechaj Bóg wyprostuje mu sny!
Powiedziałaś, że nigdy, że nigdy aż tak
Słodkie były, jak krew Twoje łzy
Emigrowałem z objęć Twych nad ranem
Dzień mnie wyganiał, nocą znów wracałem
Dane nam było, słońca zaćmienie
Następne będzie, może za sto lat
Plażą szły zakonnice, a słońce w dół
Wciąż spadało nie mogąc spaść
Mąż tam w świecie za funtem, odkładał funt
Na Toyotę przepiękną, aż strach
Mąż Twój wielbił porządek i pełne szkło
Narzeczoną miał kiedyś, jak sen
Z autobusem Arabów zdradziła go
Nigdy nie był już sobą, o nie
Emigrowałem z ramion Twych nad ranem
Dzień mnie wyganiał, nocą znów wracałem
Dane nam było, słońca zaćmienie
Następne będzie, może za sto lat
W wielkiej żyliśmy wannie i rzadko tak
Wypełzaliśmy na suchy ląd
Czarodziejka gorzałka tańczyła w nas
Meta była o dwa kroki stąd
Nie wiem ciągle dlaczego zaczęło się tak
Czemu zgasło też nie wie nikt
Są wciąż różne koło mnie, nie budzę się sam
Ale nic nie jest proste w te dni
Gdy pisałaś: "Tak mi źle
Urwij się choćby zaraz
Coś ze mną zrób
Nie zostawiaj tu samej, o nie"
Żebrząc wciąż o benzynę
Gnałem przez noc
Silnik rzęził ostatkiem sił
Aby być znowu w Tobie
Śmiać się i kląć
Wszystko było tak proste w te dni
Dziecko spało za ścianą
Czujne jak ptak
Niechaj Bóg wyprostuje mu sny!
Powiedziałaś, że nigdy, że nigdy aż tak
Słodkie były, jak krew Twoje łzy
Emigrowałem z objęć Twych nad ranem
Dzień mnie wyganiał, nocą znów wracałem
Dane nam było, słońca zaćmienie
Następne będzie, może za sto lat
Plażą szły zakonnice, a słońce w dół
Wciąż spadało nie mogąc spaść
Mąż tam w świecie za funtem, odkładał funt
Na Toyotę przepiękną, aż strach
Mąż Twój wielbił porządek i pełne szkło
Narzeczoną miał kiedyś, jak sen
Z autobusem Arabów zdradziła go
Nigdy nie był już sobą, o nie
Emigrowałem z ramion Twych nad ranem
Dzień mnie wyganiał, nocą znów wracałem
Dane nam było, słońca zaćmienie
Następne będzie, może za sto lat
W wielkiej żyliśmy wannie i rzadko tak
Wypełzaliśmy na suchy ląd
Czarodziejka gorzałka tańczyła w nas
Meta była o dwa kroki stąd
Nie wiem ciągle dlaczego zaczęło się tak
Czemu zgasło też nie wie nikt
Są wciąż różne koło mnie, nie budzę się sam
Ale nic nie jest proste w te dni
⏱️ Synced Lyrics
[00:05.49] Jolka, Jolka, pamiętasz lato ze snu
[00:11.85] Gdy pisałaś: "Tak mi źle
[00:17.82] Urwij się choćby zaraz
[00:21.92] Coś ze mną zrób
[00:24.14] Nie zostawiaj tu samej, o nie"
[00:29.69]
[00:33.08] Żebrząc wciąż o benzynę
[00:36.75] Gnałem przez noc
[00:39.18] Silnik rzęził ostatkiem sił
[00:45.44] Aby być znowu w Tobie
[00:49.44] Śmiać się i kląć
[00:51.59] Wszystko było tak proste w te dni
[00:57.15]
[01:00.89] Dziecko spało za ścianą
[01:04.65] Czujne jak ptak
[01:07.14] Niechaj Bóg wyprostuje mu sny!
[01:12.91] Powiedziałaś, że nigdy, że nigdy aż tak
[01:19.13] Słodkie były, jak krew Twoje łzy
[01:25.09]
[01:35.36] Emigrowałem z objęć Twych nad ranem
[01:48.45] Dzień mnie wyganiał, nocą znów wracałem
[02:00.15] Dane nam było, słońca zaćmienie
[02:13.11] Następne będzie, może za sto lat
[02:22.92]
[02:26.96] Plażą szły zakonnice, a słońce w dół
[02:33.30] Wciąż spadało nie mogąc spaść
[02:39.19] Mąż tam w świecie za funtem, odkładał funt
[02:45.56] Na Toyotę przepiękną, aż strach
[02:51.03]
[02:54.78] Mąż Twój wielbił porządek i pełne szkło
[03:01.17] Narzeczoną miał kiedyś, jak sen
[03:06.92] Z autobusem Arabów zdradziła go
[03:13.52] Nigdy nie był już sobą, o nie
[03:19.04]
[03:29.47] Emigrowałem z ramion Twych nad ranem
[03:42.36] Dzień mnie wyganiał, nocą znów wracałem
[03:53.94] Dane nam było, słońca zaćmienie
[04:06.86] Następne będzie, może za sto lat
[04:17.14]
[04:20.81] W wielkiej żyliśmy wannie i rzadko tak
[04:27.16] Wypełzaliśmy na suchy ląd
[04:33.29] Czarodziejka gorzałka tańczyła w nas
[04:39.66] Meta była o dwa kroki stąd
[04:45.03]
[04:48.55] Nie wiem ciągle dlaczego zaczęło się tak
[04:54.63] Czemu zgasło też nie wie nikt
[05:00.74] Są wciąż różne koło mnie, nie budzę się sam
[05:06.90] Ale nic nie jest proste w te dni
[05:10.18]
[00:11.85] Gdy pisałaś: "Tak mi źle
[00:17.82] Urwij się choćby zaraz
[00:21.92] Coś ze mną zrób
[00:24.14] Nie zostawiaj tu samej, o nie"
[00:29.69]
[00:33.08] Żebrząc wciąż o benzynę
[00:36.75] Gnałem przez noc
[00:39.18] Silnik rzęził ostatkiem sił
[00:45.44] Aby być znowu w Tobie
[00:49.44] Śmiać się i kląć
[00:51.59] Wszystko było tak proste w te dni
[00:57.15]
[01:00.89] Dziecko spało za ścianą
[01:04.65] Czujne jak ptak
[01:07.14] Niechaj Bóg wyprostuje mu sny!
[01:12.91] Powiedziałaś, że nigdy, że nigdy aż tak
[01:19.13] Słodkie były, jak krew Twoje łzy
[01:25.09]
[01:35.36] Emigrowałem z objęć Twych nad ranem
[01:48.45] Dzień mnie wyganiał, nocą znów wracałem
[02:00.15] Dane nam było, słońca zaćmienie
[02:13.11] Następne będzie, może za sto lat
[02:22.92]
[02:26.96] Plażą szły zakonnice, a słońce w dół
[02:33.30] Wciąż spadało nie mogąc spaść
[02:39.19] Mąż tam w świecie za funtem, odkładał funt
[02:45.56] Na Toyotę przepiękną, aż strach
[02:51.03]
[02:54.78] Mąż Twój wielbił porządek i pełne szkło
[03:01.17] Narzeczoną miał kiedyś, jak sen
[03:06.92] Z autobusem Arabów zdradziła go
[03:13.52] Nigdy nie był już sobą, o nie
[03:19.04]
[03:29.47] Emigrowałem z ramion Twych nad ranem
[03:42.36] Dzień mnie wyganiał, nocą znów wracałem
[03:53.94] Dane nam było, słońca zaćmienie
[04:06.86] Następne będzie, może za sto lat
[04:17.14]
[04:20.81] W wielkiej żyliśmy wannie i rzadko tak
[04:27.16] Wypełzaliśmy na suchy ląd
[04:33.29] Czarodziejka gorzałka tańczyła w nas
[04:39.66] Meta była o dwa kroki stąd
[04:45.03]
[04:48.55] Nie wiem ciągle dlaczego zaczęło się tak
[04:54.63] Czemu zgasło też nie wie nikt
[05:00.74] Są wciąż różne koło mnie, nie budzę się sam
[05:06.90] Ale nic nie jest proste w te dni
[05:10.18]