Knajpa morderców
🎵 1750 characters
⏱️ 6:05 duration
🆔 ID: 19069599
📜 Lyrics
Nie szukaj drogi, znajdziesz ją w sercu
Smutna jest knajpa byłych morderców
Niech Cię nie trwożą, gdy do niej wkroczysz
Płonące w mroku morderców oczy
Nieważny groźny grymas na gębie
Mordercy mają serca gołębie
Band, armii, gangów i czarnych sotni
Wczoraj, rycerze, dziś, bezrobotni
Pustką i chłodem wieje po kątach
Stary morderca z baru szkło sprząta
Szafa wygrywa rzewne kawałki
Siedzą mordercy, łamią zapałki
Czasem twarz obca mignie i znika
Zaraz się dźwignie ktoś od stolika
Wróci nazajutrz z miną nijaką
Bluźnię na życie, postawi flakon
Każdy do niego zaraz się tłoczy
W krąg nad szklankami błyskają oczy
I zaraz każdy lepiej się czuje
Jeszcze morderców ktoś potrzebuje!
Może nareszcie któregoś ranka
Znowu się zacznie wielka kocanka
I dni powrócą godne zazdrości
Gdy płacić będą za przyjemności
Znów w dłoni, zamiast płaskiej butelki
Znany kształt kolby od parabelki
A w końcu palca wibruje skrycie
Jak łaskotanie, tu śmierć, tu życie
Wracajcie, słodkie chwały godziny
Sławne gonitwy i strzelaniny
Tak tylko można znowu być młodym
Zabić i z dumą czekać nagrody
W knajpie morderców gryziemy palce
Żądze nas gnębią i sny o walce
Ale któż dzisiaj mordercom ufa?
Więc srebrne kule śpią w czarnych lufach
Zmazując barwy lasom i polom
Mknie balon nocy z knajpy gondolą
Kiedyś tak jasno, a dziś tak ciemno
Wroga nie widzę, wroga przede mną
Rwie łeb od tortur alkoholowych
Lecz wśród porcelan i rur niklowych
Człowiek się znowu czuje półbogiem
Bo oto stoi twarzą w twarz z wrogiem
Kula jak srebrna żmija wyskoczy
W lustrze nad kranem zagasną oczy
Czoła morderców skry potu zroszą
I milcząc ciało za drzwi wynoszą
Gdy bije północ!
Smutna jest knajpa byłych morderców
Niech Cię nie trwożą, gdy do niej wkroczysz
Płonące w mroku morderców oczy
Nieważny groźny grymas na gębie
Mordercy mają serca gołębie
Band, armii, gangów i czarnych sotni
Wczoraj, rycerze, dziś, bezrobotni
Pustką i chłodem wieje po kątach
Stary morderca z baru szkło sprząta
Szafa wygrywa rzewne kawałki
Siedzą mordercy, łamią zapałki
Czasem twarz obca mignie i znika
Zaraz się dźwignie ktoś od stolika
Wróci nazajutrz z miną nijaką
Bluźnię na życie, postawi flakon
Każdy do niego zaraz się tłoczy
W krąg nad szklankami błyskają oczy
I zaraz każdy lepiej się czuje
Jeszcze morderców ktoś potrzebuje!
Może nareszcie któregoś ranka
Znowu się zacznie wielka kocanka
I dni powrócą godne zazdrości
Gdy płacić będą za przyjemności
Znów w dłoni, zamiast płaskiej butelki
Znany kształt kolby od parabelki
A w końcu palca wibruje skrycie
Jak łaskotanie, tu śmierć, tu życie
Wracajcie, słodkie chwały godziny
Sławne gonitwy i strzelaniny
Tak tylko można znowu być młodym
Zabić i z dumą czekać nagrody
W knajpie morderców gryziemy palce
Żądze nas gnębią i sny o walce
Ale któż dzisiaj mordercom ufa?
Więc srebrne kule śpią w czarnych lufach
Zmazując barwy lasom i polom
Mknie balon nocy z knajpy gondolą
Kiedyś tak jasno, a dziś tak ciemno
Wroga nie widzę, wroga przede mną
Rwie łeb od tortur alkoholowych
Lecz wśród porcelan i rur niklowych
Człowiek się znowu czuje półbogiem
Bo oto stoi twarzą w twarz z wrogiem
Kula jak srebrna żmija wyskoczy
W lustrze nad kranem zagasną oczy
Czoła morderców skry potu zroszą
I milcząc ciało za drzwi wynoszą
Gdy bije północ!
⏱️ Synced Lyrics
[00:00.39] Nie szukaj drogi, znajdziesz ją w sercu
[00:05.79] Smutna jest knajpa byłych morderców
[00:10.93] Niech Cię nie trwożą, gdy do niej wkroczysz
[00:16.00] Płonące w mroku morderców oczy
[00:19.76] Nieważny groźny grymas na gębie
[00:23.39] Mordercy mają serca gołębie
[00:26.87] Band, armii, gangów i czarnych sotni
[00:30.09] Wczoraj, rycerze, dziś, bezrobotni
[00:33.54] Pustką i chłodem wieje po kątach
[00:36.81] Stary morderca z baru szkło sprząta
[00:40.32] Szafa wygrywa rzewne kawałki
[00:43.89] Siedzą mordercy, łamią zapałki
[00:48.81] Czasem twarz obca mignie i znika
[00:52.12] Zaraz się dźwignie ktoś od stolika
[00:55.60] Wróci nazajutrz z miną nijaką
[00:59.13] Bluźnię na życie, postawi flakon
[01:02.55] Każdy do niego zaraz się tłoczy
[01:05.70] W krąg nad szklankami błyskają oczy
[01:09.22] I zaraz każdy lepiej się czuje
[01:12.52] Jeszcze morderców ktoś potrzebuje!
[01:15.95] Może nareszcie któregoś ranka
[01:19.52] Znowu się zacznie wielka kocanka
[01:22.86] I dni powrócą godne zazdrości
[01:26.40] Gdy płacić będą za przyjemności
[01:30.04]
[01:34.99] Znów w dłoni, zamiast płaskiej butelki
[01:40.75] Znany kształt kolby od parabelki
[01:46.38] A w końcu palca wibruje skrycie
[01:51.79] Jak łaskotanie, tu śmierć, tu życie
[01:55.65] Wracajcie, słodkie chwały godziny
[01:59.04] Sławne gonitwy i strzelaniny
[02:02.44] Tak tylko można znowu być młodym
[02:05.94] Zabić i z dumą czekać nagrody
[02:09.34] W knajpie morderców gryziemy palce
[02:12.68] Żądze nas gnębią i sny o walce
[02:16.14] Ale któż dzisiaj mordercom ufa?
[02:19.51] Więc srebrne kule śpią w czarnych lufach
[02:23.13]
[03:16.08] Zmazując barwy lasom i polom
[03:21.82] Mknie balon nocy z knajpy gondolą
[03:27.13] Kiedyś tak jasno, a dziś tak ciemno
[03:32.54] Wroga nie widzę, wroga przede mną
[03:36.57] Rwie łeb od tortur alkoholowych
[03:40.27] Lecz wśród porcelan i rur niklowych
[03:43.89] Człowiek się znowu czuje półbogiem
[03:47.28] Bo oto stoi twarzą w twarz z wrogiem
[03:50.62] Kula jak srebrna żmija wyskoczy
[03:54.02] W lustrze nad kranem zagasną oczy
[03:57.68] Czoła morderców skry potu zroszą
[04:01.08] I milcząc ciało za drzwi wynoszą
[04:07.80] Gdy bije północ!
[04:17.71]
[00:05.79] Smutna jest knajpa byłych morderców
[00:10.93] Niech Cię nie trwożą, gdy do niej wkroczysz
[00:16.00] Płonące w mroku morderców oczy
[00:19.76] Nieważny groźny grymas na gębie
[00:23.39] Mordercy mają serca gołębie
[00:26.87] Band, armii, gangów i czarnych sotni
[00:30.09] Wczoraj, rycerze, dziś, bezrobotni
[00:33.54] Pustką i chłodem wieje po kątach
[00:36.81] Stary morderca z baru szkło sprząta
[00:40.32] Szafa wygrywa rzewne kawałki
[00:43.89] Siedzą mordercy, łamią zapałki
[00:48.81] Czasem twarz obca mignie i znika
[00:52.12] Zaraz się dźwignie ktoś od stolika
[00:55.60] Wróci nazajutrz z miną nijaką
[00:59.13] Bluźnię na życie, postawi flakon
[01:02.55] Każdy do niego zaraz się tłoczy
[01:05.70] W krąg nad szklankami błyskają oczy
[01:09.22] I zaraz każdy lepiej się czuje
[01:12.52] Jeszcze morderców ktoś potrzebuje!
[01:15.95] Może nareszcie któregoś ranka
[01:19.52] Znowu się zacznie wielka kocanka
[01:22.86] I dni powrócą godne zazdrości
[01:26.40] Gdy płacić będą za przyjemności
[01:30.04]
[01:34.99] Znów w dłoni, zamiast płaskiej butelki
[01:40.75] Znany kształt kolby od parabelki
[01:46.38] A w końcu palca wibruje skrycie
[01:51.79] Jak łaskotanie, tu śmierć, tu życie
[01:55.65] Wracajcie, słodkie chwały godziny
[01:59.04] Sławne gonitwy i strzelaniny
[02:02.44] Tak tylko można znowu być młodym
[02:05.94] Zabić i z dumą czekać nagrody
[02:09.34] W knajpie morderców gryziemy palce
[02:12.68] Żądze nas gnębią i sny o walce
[02:16.14] Ale któż dzisiaj mordercom ufa?
[02:19.51] Więc srebrne kule śpią w czarnych lufach
[02:23.13]
[03:16.08] Zmazując barwy lasom i polom
[03:21.82] Mknie balon nocy z knajpy gondolą
[03:27.13] Kiedyś tak jasno, a dziś tak ciemno
[03:32.54] Wroga nie widzę, wroga przede mną
[03:36.57] Rwie łeb od tortur alkoholowych
[03:40.27] Lecz wśród porcelan i rur niklowych
[03:43.89] Człowiek się znowu czuje półbogiem
[03:47.28] Bo oto stoi twarzą w twarz z wrogiem
[03:50.62] Kula jak srebrna żmija wyskoczy
[03:54.02] W lustrze nad kranem zagasną oczy
[03:57.68] Czoła morderców skry potu zroszą
[04:01.08] I milcząc ciało za drzwi wynoszą
[04:07.80] Gdy bije północ!
[04:17.71]